Witam. Z mężem mieszkamy razem 4 lata, po ślubie jesteśmy 1.5 roku. Mąż ma zdiagnozowane ADHD, z teg
4
odpowiedzi
Witam. Z mężem mieszkamy razem 4 lata, po ślubie jesteśmy 1.5 roku. Mąż ma zdiagnozowane ADHD, z tego co wiem leki bierze tylko na sesję na uczelni. Ja tylko pracuję i umożliwiam mu studiowanie. Sama leczę się na nerwicę, overthinking i ogólnie lęki. Osaczam go problemami, ale zawsze mówił że wie że to przez chorobę i walczę.
Wszystko między nami było super, zdarzały się kłótnie, ale nigdy poważne. Mąż mówił jakie ma szczęście że mnie ma, chwalił się znajomym że jestem jego największym wsparciem i jego osobą.
Miesiąc temu powiedział że chce się rozwieść bo już nie kocha. Dziwnym przypadkiem powiedział to chwilę przed tym jak mieliśmy się przeprowadzić do własnego mieszkania. Chwilę wcześniej jego rodzice poinformowali o rozwodzie. Dodatkowo planowaliśmy dzieci, on się z tego cieszył, że za kilka lat będziemy mieli pełną rodzinę. Gdy powiedział rodzicom, że jeden z pokoi w nowym mieszkaniu będzie kiedyś dla dziecka, to teściowa powiedziała że dzieci to koniec wolności, że z ADHD nie nadaje się na ojca, itp.
Na wszystkie pytania dlaczego chce się rozwieść mówi że nic nie czuje, że nie wie co się stało, że ciągnę go w dół, że się starzejemy, a może on wcale nie chce mieć dzieci. Że nic nie da rady się zrobić.
Mam wrażenie, że ta decyzja jest podjęta przez kryzys psychiczny, a nie realne problemy w związku. Jak namówić go na walkę o nas?
Wszystko między nami było super, zdarzały się kłótnie, ale nigdy poważne. Mąż mówił jakie ma szczęście że mnie ma, chwalił się znajomym że jestem jego największym wsparciem i jego osobą.
Miesiąc temu powiedział że chce się rozwieść bo już nie kocha. Dziwnym przypadkiem powiedział to chwilę przed tym jak mieliśmy się przeprowadzić do własnego mieszkania. Chwilę wcześniej jego rodzice poinformowali o rozwodzie. Dodatkowo planowaliśmy dzieci, on się z tego cieszył, że za kilka lat będziemy mieli pełną rodzinę. Gdy powiedział rodzicom, że jeden z pokoi w nowym mieszkaniu będzie kiedyś dla dziecka, to teściowa powiedziała że dzieci to koniec wolności, że z ADHD nie nadaje się na ojca, itp.
Na wszystkie pytania dlaczego chce się rozwieść mówi że nic nie czuje, że nie wie co się stało, że ciągnę go w dół, że się starzejemy, a może on wcale nie chce mieć dzieci. Że nic nie da rady się zrobić.
Mam wrażenie, że ta decyzja jest podjęta przez kryzys psychiczny, a nie realne problemy w związku. Jak namówić go na walkę o nas?
W opisanej sytuacji widać, że moment decyzji Pani męża zbiegł się z silnymi czynnikami zewnętrznymi – rozwodem jego rodziców, ich komentarzami dotyczącymi rodzicielstwa oraz planowaną dużą zmianą życiową, jaką była przeprowadzka. Takie okoliczności mogą uruchamiać lęk i kryzys tożsamościowy, szczególnie u osoby z ADHD, jednak warto podkreślić, że odpowiedzialność za decyzje dotyczące małżeństwa ponosi wyłącznie Pani mąż, a nie jego rodzice.
W rozmowie można spokojnie zaznaczyć, że decyzja o rozwodzie powinna wynikać z realnej oceny relacji między Państwem, a nie z presji, opinii czy chwilowego kryzysu emocjonalnego. Można zaproponować wspólne skorzystanie z terapii małżeńskiej lub indywidualnej, aby dać sobie przestrzeń na zrozumienie, co faktycznie się dzieje, zanim zapadną ostateczne decyzje.
Kluczowe jest oddzielenie wpływu rodziny pochodzenia od autonomii dorosłego małżeństwa – stworzenie przez Państwa własnego systemu wartości i odpowiedzialności za wspólne życie. Jednocześnie warto pamiętać, że do pracy nad relacją potrzebne jest zaangażowanie obu stron; jedna osoba nie jest w stanie utrzymać małżeństwa samodzielnie.
W rozmowie można spokojnie zaznaczyć, że decyzja o rozwodzie powinna wynikać z realnej oceny relacji między Państwem, a nie z presji, opinii czy chwilowego kryzysu emocjonalnego. Można zaproponować wspólne skorzystanie z terapii małżeńskiej lub indywidualnej, aby dać sobie przestrzeń na zrozumienie, co faktycznie się dzieje, zanim zapadną ostateczne decyzje.
Kluczowe jest oddzielenie wpływu rodziny pochodzenia od autonomii dorosłego małżeństwa – stworzenie przez Państwa własnego systemu wartości i odpowiedzialności za wspólne życie. Jednocześnie warto pamiętać, że do pracy nad relacją potrzebne jest zaangażowanie obu stron; jedna osoba nie jest w stanie utrzymać małżeństwa samodzielnie.
Szanowna Pani,
przede wszystkim bardzo mi przykro z powodu sytuacji, w której Pani się znajduje. Usłyszenie takich informacji od męża musi być dla Pani naprawdę trudne, tym bardziej biorąc pod uwagę jak duże było to dla Pani zaskoczenie. Ma Pani prawo czuć cały wachlarz różnych emocji związanych z ta sytuacją.
Niestety nie istnieje jeden gotowy przepis na to jak namówić kogoś na cokolwiek. Nie mamy mocy wpływania na czyjeś decyzje, nawet jeśli mówimy o mężu, lub mamy poczucie, że te decyzje są krótkotrwałe. Czasami jedyne co możemy zrobić to poprosić o przemyślenie decyzji, czasami możemy też po prostu dać drugiej osobie przestrzeń, lub czas, ale ciągle nie daje nam to gwarancji, że nasza prośba w jakikolwiek sposób wpłynie na decyzje drugiej strony.
Pisze Pani o wielu różnych tematach: o zaskoczeniu związanym z usłyszaną decyzją męża, o rozwodzie rodziców męża, o komentarzach teściowej, o ADHD męża i Pani objawach lękowych, o uczuciach męża, planach dotyczących dzieci. Przychodzi mi na myśl, że pojawia się tutaj wiele wątków, które potrzebują zaopiekowania.
Zastanawiam się czego Pani teraz potrzebuje? Z jakimi emocjami jest Pani teraz? Co mogłoby Pani pomóc tu i teraz? Czy byłoby dla Pani pomocne uporządkowanie tego co się ostatnio wydarzyło a może po prostu uzyskanie wsparcia? Być może dobrym rozwiązaniem byłaby rozmowa z psychologiem, lub bliską, zaufaną osobą. Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki i proszę o zatroszczenie się o siebie.
Pozdrawiam serdecznie!
przede wszystkim bardzo mi przykro z powodu sytuacji, w której Pani się znajduje. Usłyszenie takich informacji od męża musi być dla Pani naprawdę trudne, tym bardziej biorąc pod uwagę jak duże było to dla Pani zaskoczenie. Ma Pani prawo czuć cały wachlarz różnych emocji związanych z ta sytuacją.
Niestety nie istnieje jeden gotowy przepis na to jak namówić kogoś na cokolwiek. Nie mamy mocy wpływania na czyjeś decyzje, nawet jeśli mówimy o mężu, lub mamy poczucie, że te decyzje są krótkotrwałe. Czasami jedyne co możemy zrobić to poprosić o przemyślenie decyzji, czasami możemy też po prostu dać drugiej osobie przestrzeń, lub czas, ale ciągle nie daje nam to gwarancji, że nasza prośba w jakikolwiek sposób wpłynie na decyzje drugiej strony.
Pisze Pani o wielu różnych tematach: o zaskoczeniu związanym z usłyszaną decyzją męża, o rozwodzie rodziców męża, o komentarzach teściowej, o ADHD męża i Pani objawach lękowych, o uczuciach męża, planach dotyczących dzieci. Przychodzi mi na myśl, że pojawia się tutaj wiele wątków, które potrzebują zaopiekowania.
Zastanawiam się czego Pani teraz potrzebuje? Z jakimi emocjami jest Pani teraz? Co mogłoby Pani pomóc tu i teraz? Czy byłoby dla Pani pomocne uporządkowanie tego co się ostatnio wydarzyło a może po prostu uzyskanie wsparcia? Być może dobrym rozwiązaniem byłaby rozmowa z psychologiem, lub bliską, zaufaną osobą. Trzymam za Panią bardzo mocno kciuki i proszę o zatroszczenie się o siebie.
Pozdrawiam serdecznie!
To, co Pani opisuje, bardzo często wygląda nie na „nagłą utratę miłości”, tylko na kryzys regulacji emocji i przeciążenie, zwłaszcza gdy w tle są: ADHD (impulsywność decyzji, unikanie trudnych emocji, reakcja na presję), Pani lęki (nadmierne analizowanie, potrzeba upewniania się), duża zmiana życiowa (przeprowadzka), oraz silny bodziec rodzinny (rozwód rodziców + komunikaty teściowej o dzieciach). W takich momentach część osób „odcina czucie” i wybiera najbardziej radykalne rozwiązanie, bo daje szybkie poczucie ulgi i kontroli. Jednocześnie nie da się nikogo „namówić” do miłości siłą. Da się natomiast stworzyć warunki, w których druga strona ma szansę wrócić do rozmowy i sprawdzić, czy decyzja nie jest ucieczką przed napięciem. Jeżeli chcecie/chce Pani to przepracować zapraszam na konsultacje.
Rozumiem Twój lęk — nagła zmiana u partnera po planach i bliskości często uruchamia rozpacz i potrzebę „ratowania”, ale gdy ktoś mówi, że nie czuje i chce odejść, zwykle jest to jego wewnętrzny kryzys lub unikanie odpowiedzialności, którego nie da się odwrócić namawianiem. Paradoksalnie im bardziej próbujesz go przekonać, analizować i ciągnąć do rozmów, tym bardziej on psychicznie ucieka, bo doświadcza presji, więc jedyną realną szansą na jakikolwiek powrót jest zatrzymanie walki: ogranicz rozmowy o związku, skup się na własnym leczeniu i codziennym funkcjonowaniu, przestań pełnić rolę terapeuty i zabezpiecz siebie emocjonalnie oraz życiowo. Równolegle skorzystaj z własnej psychoterapii (ewentualnie konsultacji psychiatrycznej), bo Twoja nerwica wzmacnia lęk przed porzuceniem i utrudnia postawienie granic — a decyzję o pracy nad relacją on musi podjąć sam, Ty możesz tylko stworzyć warunki, w których zobaczy konsekwencje i swoją odpowiedzialność.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.