Witam. Szukam terapii online do pomocy w ustaleniu przyczyny problemu w stworzeniu długotrwałej rela
3
odpowiedzi
Witam. Szukam terapii online do pomocy w ustaleniu przyczyny problemu w stworzeniu długotrwałej relacji. Wszystko działa póki trwa zakochanie a jak trzeba się zaangazowac to zaczynam się wycofywać. Idealnym przykładem jest moja poprzednia partnerka w której tak bardzo się zakochałem a im bliżej było ślubu tym większy odczuwałem stres przed zaangażowaniem, później dzieckiem itp. Nic bym w niej nie zmienił, staram się to tłumaczyć tym, że nie potrafię tworzyć miejsca na miłość w związku, bo zaraz zaczynam szukac wad u partnerki a teraz odczuwam po prostu stres związany z relacją i jej przyszłościa, i jeśli mi się z nią nie udało poukładać życia to będę miał tak naprawdę problem z każdą kobietą, bo drugiej takiej jak teraz skrzywdziłem to nie znajde...
Witam serdecznie, zapraszam do kontaktu online. Pozdrawiam
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Być może boi się Pan bliskości w związku i to jest temat na psychoterapię. Zapraszam na sesje
Dzień dobry,
taka trudność w zaangażowaniu może wynikać z silnego wewnętrznego konfliktu. Z jednej strony odczuwa Pan naturalną potrzebę miłości i bliskości, z drugiej zaś uruchamia się u Pana lęk, gdy związek wchodzi na etap trwałego zobowiązania. Tego typu lęk przed bliskością często pełni funkcję mechanizmu obronnego - próbuje Pana chronić przed potencjalnym bólem emocjonalnym. Można przypuszczać, że w momencie, gdy relacja staje się dla Pana poważna, podświadomie odzywa się echo dawnych doświadczeń. Jeżeli w dzieciństwie bliskość wiązała się u Pana z poczuciem odrzucenia, brakiem bezpieczeństwa czy nagłą utratą, to dorosła psychika mogła nauczyć się traktować głębokie zaangażowanie jak zagrożenie. Często w takich sytuacjach nieświadomie powtarzamy dawny schemat - zanim ktoś bliski mógłby nas zranić, sami odsuwamy się pierwsi. Innymi słowy, może Pan sabotować rodzącą się bliskość, by uchronić się przed cierpieniem, które kiedyś było udziałem Pana jako osoby kochającej. Taki mechanizm nie jest Pana winą, on kształtuje się zwykle poza świadomością i ma swój psychologiczny sens, choć teraz Panu nie służy.
Według mnie opisywana przez Pana reakcja przypomina styl unikający, gdzie bliskość budzi napięcie i wycofanie, mimo że tęskni Pan za relacją. Gdy związek staje się bardzo realny, pojawia się lęk i wrażenie zagrożenia, a umysł uruchamia strategie obronne, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa. W praktyce może się to przejawiać natrętnymi, negatywnymi myślami o partnerce i dostrzeganiem głównie jej wad - nie dlatego, że partnerka faktycznie się zmieniła, lecz dlatego, że Pana umysł podsuwa Panu uzasadnienie dla ucieczki. To tak, jakby pojawiał się wewnętrzny głos podszyty dawnym lękiem, który filtruje rzeczywistość i skupia uwagę na sygnałach rzekomego zagrożenia w związku. Jeśli nosi Pan w sobie nieuświadomione przekonanie, że bliska więź kończy się zranieniem albo że w miłości można niejako utracić siebie, to moment zwiększonego zaangażowania automatycznie uruchamia ogromny stres. Pojawia się wtedy silna potrzeba uniknięcia tego dyskomfortu - nawet kosztem osobistego spełnienia w relacji. Fakt, że rozpad tamtego ważnego dla Pana związku tak mocno Pana dotknął, świadczy o tym, jak wiele znaczy dla Pana bliskość - i zarazem pokazuje, jak potężny jest lęk przed jej utratą. Chciałbym podkreślić, że ten lęk nie świadczy o Pana niezdolności do miłości, tylko o głęboko zakorzenionej potrzebie ochrony siebie przed cierpieniem. Innymi słowy, wewnątrz Pana toczą się dwie sprzeczne siły - silna potrzeba więzi oraz równie silna potrzeba bezpieczeństwa. Gdy druga z nich bierze górę, uruchamia się odruch wycofania. Proszę zauważyć, że ten mechanizm miał kiedyś Pana chronić; dziś jednak, paradoksalnie, odbiera szansę na bliskość, której Pan pragnie.
Proponuję zacząć od 1 - 2 konsultacji diagnostyczno - formułujących online, podczas których zrobimy diagnozę funkcjonalną: co dokładnie uruchamia napięcie, jak wygląda sekwencja myśli - emocji - reakcji ciała - zachowania, co to Panu „daje” w krótkim terminie i co kosztuje w dłuższym. Na tej podstawie ustalimy plan terapii: konkretne narzędzia do regulacji lęku i zatrzymywania spirali ruminacji, a równolegle pogłębioną pracę nad przekonaniami i schematami stojącymi za wycofywaniem.
Pozdrawiam serdecznie,
Maciej Gajewski
taka trudność w zaangażowaniu może wynikać z silnego wewnętrznego konfliktu. Z jednej strony odczuwa Pan naturalną potrzebę miłości i bliskości, z drugiej zaś uruchamia się u Pana lęk, gdy związek wchodzi na etap trwałego zobowiązania. Tego typu lęk przed bliskością często pełni funkcję mechanizmu obronnego - próbuje Pana chronić przed potencjalnym bólem emocjonalnym. Można przypuszczać, że w momencie, gdy relacja staje się dla Pana poważna, podświadomie odzywa się echo dawnych doświadczeń. Jeżeli w dzieciństwie bliskość wiązała się u Pana z poczuciem odrzucenia, brakiem bezpieczeństwa czy nagłą utratą, to dorosła psychika mogła nauczyć się traktować głębokie zaangażowanie jak zagrożenie. Często w takich sytuacjach nieświadomie powtarzamy dawny schemat - zanim ktoś bliski mógłby nas zranić, sami odsuwamy się pierwsi. Innymi słowy, może Pan sabotować rodzącą się bliskość, by uchronić się przed cierpieniem, które kiedyś było udziałem Pana jako osoby kochającej. Taki mechanizm nie jest Pana winą, on kształtuje się zwykle poza świadomością i ma swój psychologiczny sens, choć teraz Panu nie służy.
Według mnie opisywana przez Pana reakcja przypomina styl unikający, gdzie bliskość budzi napięcie i wycofanie, mimo że tęskni Pan za relacją. Gdy związek staje się bardzo realny, pojawia się lęk i wrażenie zagrożenia, a umysł uruchamia strategie obronne, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa. W praktyce może się to przejawiać natrętnymi, negatywnymi myślami o partnerce i dostrzeganiem głównie jej wad - nie dlatego, że partnerka faktycznie się zmieniła, lecz dlatego, że Pana umysł podsuwa Panu uzasadnienie dla ucieczki. To tak, jakby pojawiał się wewnętrzny głos podszyty dawnym lękiem, który filtruje rzeczywistość i skupia uwagę na sygnałach rzekomego zagrożenia w związku. Jeśli nosi Pan w sobie nieuświadomione przekonanie, że bliska więź kończy się zranieniem albo że w miłości można niejako utracić siebie, to moment zwiększonego zaangażowania automatycznie uruchamia ogromny stres. Pojawia się wtedy silna potrzeba uniknięcia tego dyskomfortu - nawet kosztem osobistego spełnienia w relacji. Fakt, że rozpad tamtego ważnego dla Pana związku tak mocno Pana dotknął, świadczy o tym, jak wiele znaczy dla Pana bliskość - i zarazem pokazuje, jak potężny jest lęk przed jej utratą. Chciałbym podkreślić, że ten lęk nie świadczy o Pana niezdolności do miłości, tylko o głęboko zakorzenionej potrzebie ochrony siebie przed cierpieniem. Innymi słowy, wewnątrz Pana toczą się dwie sprzeczne siły - silna potrzeba więzi oraz równie silna potrzeba bezpieczeństwa. Gdy druga z nich bierze górę, uruchamia się odruch wycofania. Proszę zauważyć, że ten mechanizm miał kiedyś Pana chronić; dziś jednak, paradoksalnie, odbiera szansę na bliskość, której Pan pragnie.
Proponuję zacząć od 1 - 2 konsultacji diagnostyczno - formułujących online, podczas których zrobimy diagnozę funkcjonalną: co dokładnie uruchamia napięcie, jak wygląda sekwencja myśli - emocji - reakcji ciała - zachowania, co to Panu „daje” w krótkim terminie i co kosztuje w dłuższym. Na tej podstawie ustalimy plan terapii: konkretne narzędzia do regulacji lęku i zatrzymywania spirali ruminacji, a równolegle pogłębioną pracę nad przekonaniami i schematami stojącymi za wycofywaniem.
Pozdrawiam serdecznie,
Maciej Gajewski
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.