Witam Nie wiem od czego zacząć..Od dłuższego czasu czuję smutek przygnębienie, nie umiem poradzić s
5
odpowiedzi
Witam
Nie wiem od czego zacząć..Od dłuższego czasu czuję smutek przygnębienie, nie umiem poradzić sobie sama ze sobą. Wykryto u mnie poważną chorobę i nie umiem z tym żyć. Nie mogę pogodzić się z tym że ona może mnie ograniczyć, ale też już w jakiś sposób mnie ogranicza. Nawet nie mam siły już płakać..czuję się w dodatku nerwowa, już zwykle błahe sprawy potrafią mnie wyprowadzić z równowagi. A czasem wolę zostać sama uciekam od ludzi tak gdzie większe skupisko ich. Każda nowa sytuacja wprowadza mnie w dziwny niepokój. Ciągle czuję przygnębienie a sprawy domowe sprawiają mi trudności zmuszam się do ich wykonania i czuję że robię to jak robot. Nic mnie nie cieszy. Szukam sposobów by zająć czymś głowę ale mi to nie wychodzi.Czuję się nikomu nie potrzebna bez wartości. Bez żadnych zdolności i ambicji. Każdy nowy dzień jest dla mnie ciężki bo wciąż kołacze mi w głowie jedno choroba.. Mam dom rodzinę ale nie cieszy mnie to straciłam radość życia. Czuję się pusto. Wydaje mi się że nawet najbliższe osoby mnie nie rozumią mojego problemu..proszę o jaką kolwiek poradę.. bo już nie daję rady..wszystko mnie przytłoczyło..
Nie wiem od czego zacząć..Od dłuższego czasu czuję smutek przygnębienie, nie umiem poradzić sobie sama ze sobą. Wykryto u mnie poważną chorobę i nie umiem z tym żyć. Nie mogę pogodzić się z tym że ona może mnie ograniczyć, ale też już w jakiś sposób mnie ogranicza. Nawet nie mam siły już płakać..czuję się w dodatku nerwowa, już zwykle błahe sprawy potrafią mnie wyprowadzić z równowagi. A czasem wolę zostać sama uciekam od ludzi tak gdzie większe skupisko ich. Każda nowa sytuacja wprowadza mnie w dziwny niepokój. Ciągle czuję przygnębienie a sprawy domowe sprawiają mi trudności zmuszam się do ich wykonania i czuję że robię to jak robot. Nic mnie nie cieszy. Szukam sposobów by zająć czymś głowę ale mi to nie wychodzi.Czuję się nikomu nie potrzebna bez wartości. Bez żadnych zdolności i ambicji. Każdy nowy dzień jest dla mnie ciężki bo wciąż kołacze mi w głowie jedno choroba.. Mam dom rodzinę ale nie cieszy mnie to straciłam radość życia. Czuję się pusto. Wydaje mi się że nawet najbliższe osoby mnie nie rozumią mojego problemu..proszę o jaką kolwiek poradę.. bo już nie daję rady..wszystko mnie przytłoczyło..
Witam serdecznie, pisze Pani o ogromnym cierpieniu, jakie Pani przeżywa. Diagnoza ciężkiej choroby zawsze jest ogromnym szokiem i obciążeniem, powstaje wtedy wiele pytań, często bez jednoznacznych odpowiedzi. Pisze Pani, że jest z tym sama, że brakuje bliskich, którzy mogliby wesprzeć, rozumieć co Pani przeżywa, a to niewątpliwie jest Pani potrzebne. Stan jaki Pani opisuje może być już depresją, ale zachęcam i zapraszam na konsultacje, żeby to sprawdzić. Pozdrawiam.
Warto udać się do psychoterapeuty z którym będzie mogła Pani w bezpiecznej atmosferze porozmawiać o Pani trudnościach tak, aby lepiej sobie z nimi radzić. Pozdrawiam Piotr Włodarczyk
Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, wnioskuję, że jest Pani bardzo trudno. Wyobrażam sobie, że wiele osób w obliczu poważnej choroby czułoby się podobnie. Dostrzegam jednak, że Pani samopoczucie wyraźnie rzutuje na Pani codzienne życie i w związku z tym zachęcam, by poszukać wsparcia u psychoterapeuty. Spotkania z nim mogą być cenne nie tylko w kontekście zmniejszenia dolegliwości, o których Pani pisze (smutek, zniechęcenie, brak radości, poczucie przytłoczenia), ale także w sytuacji godzenia się z trudną diagnozą. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
Podtrzymuję zdanie moich przedmówców odnośnie zasięgnięcia pomocy u psychoterapeuty. To, co Pani przeżywa w wyniku diagnozy jest naturalne. Każdy człowiek w obliczu straty przechodzi przez kilka etapów. Pierwszym z nich jest szok, zaprzeczanie, izolowanie się kolejnym gniew, następnie przechodzimy przez fazę "targowania się", depresji i dopiero wtedy może przyjść faza akceptacji. Psychoterapia pomoże pani przejść przez ten proces, pogodzić się ze stratą, zobaczyć swoją aktualną sytuację w szerszym świetle. Powodzenia.
Dzień dobry,
czytając Pani słowa, przypomniała mi się pewna opowieść o kobiecie, która pewnego dnia znalazła się na środku ciemnego lasu. Nie wiedziała, jak się tam znalazła – miała wrażenie, że jeszcze chwilę temu szła znaną ścieżką, w słońcu, wśród dźwięków i zapachów życia. A teraz – ciemno, gęsto, cicho. Każdy krok wydawał się trudny, a kierunki pogmatwane. Próbowała iść, ale wracała w to samo miejsce. Aż w końcu usiadła – zmęczona, przybita, bezradna.
I wtedy ktoś – może stara kobieta, a może tylko głos w niej samej – szepnął: „Ten las nie jest nieskończony. Każdy las, nawet najciemniejszy, ma gdzieś swoje wyjście. Tylko nie zawsze od razu je widać. Czasem trzeba odpocząć. Czasem poczekać na świt. A czasem po prostu iść dalej – krok po kroku, nawet jeśli wydaje się, że to bez sensu. Bo z każdego lasu można wyjść.”
Pani doświadcza czegoś, co porusza całe życie – ciało, emocje, myśli, poczucie własnej wartości. Choroba to nie tylko diagnoza – to coś, co zmienia wszystko wokół. I naturalne jest to, co Pani czuje: smutek, napięcie, brak sił, poczucie pustki. To nie jest oznaka słabości. To ludzka reakcja na zbyt wielki ciężar.
To dobrze, że Pani napisała. To krok. A każdy krok – nawet najmniejszy – jest ważny. Niech Pani nie zostaje z tym sama. Rozmowa z psychologiem może być latarnią w tym lesie – kimś, kto pomoże zobaczyć, że nie wszystko jest stracone, że nawet z chaosu można zacząć układać drogę na nowo.
Proszę też nie wierzyć tym myślom, które mówią, że nie ma Pani wartości – to nie jest prawda. To głosy bólu, które można uciszyć – powoli, ale skutecznie.
Z życzliwością i nadzieją,
Diana Puchalska
psycholog
czytając Pani słowa, przypomniała mi się pewna opowieść o kobiecie, która pewnego dnia znalazła się na środku ciemnego lasu. Nie wiedziała, jak się tam znalazła – miała wrażenie, że jeszcze chwilę temu szła znaną ścieżką, w słońcu, wśród dźwięków i zapachów życia. A teraz – ciemno, gęsto, cicho. Każdy krok wydawał się trudny, a kierunki pogmatwane. Próbowała iść, ale wracała w to samo miejsce. Aż w końcu usiadła – zmęczona, przybita, bezradna.
I wtedy ktoś – może stara kobieta, a może tylko głos w niej samej – szepnął: „Ten las nie jest nieskończony. Każdy las, nawet najciemniejszy, ma gdzieś swoje wyjście. Tylko nie zawsze od razu je widać. Czasem trzeba odpocząć. Czasem poczekać na świt. A czasem po prostu iść dalej – krok po kroku, nawet jeśli wydaje się, że to bez sensu. Bo z każdego lasu można wyjść.”
Pani doświadcza czegoś, co porusza całe życie – ciało, emocje, myśli, poczucie własnej wartości. Choroba to nie tylko diagnoza – to coś, co zmienia wszystko wokół. I naturalne jest to, co Pani czuje: smutek, napięcie, brak sił, poczucie pustki. To nie jest oznaka słabości. To ludzka reakcja na zbyt wielki ciężar.
To dobrze, że Pani napisała. To krok. A każdy krok – nawet najmniejszy – jest ważny. Niech Pani nie zostaje z tym sama. Rozmowa z psychologiem może być latarnią w tym lesie – kimś, kto pomoże zobaczyć, że nie wszystko jest stracone, że nawet z chaosu można zacząć układać drogę na nowo.
Proszę też nie wierzyć tym myślom, które mówią, że nie ma Pani wartości – to nie jest prawda. To głosy bólu, które można uciszyć – powoli, ale skutecznie.
Z życzliwością i nadzieją,
Diana Puchalska
psycholog
Podobne pytania
- Witam Kontaktowałem się już z kardiologiem oraz neurologiem, w wyniku nagłego przyspieszenia bicia serca oraz lęku. Z sercem wszystko ok, neurolog przypisał mi suplementacje witaminą d oraz mozarin, po mozarinie czułem się jak najbardziej (ok 5mg pierwszy tydzień, potem cała tabletka 10mg) , tak…
- witam bylam ostatniu u lekarza i mam miesniaki a bym chciala z mezem dziecko wyczytalam w internecie ze kto ma miesniaki to jest duzy problem zajscie w ciazy ja mam 40 lat i ryzyko ze nie juz nie bedziemy miec dziecko
- Naczyniak był usunięty 1,5 miesiąca po urodzeniu. Syn ma 15 lat, kiedy można usunąć bliznę po naczyniaku.
- Witam, chciałbym zapytać o możliwość zarażenia paciorkowcem typu B. W ciąży miałam badanie na tą bakterie i wynik wyszedł dodatni, podczas porodu dziecko nie zostało zarażone ale zastanawiam się czy mogę dziecko zarazić tą bakterią np kaszląc czy nawet całując dziecko?
- Mam 19 lat i okres mam średnio co 31 dni albo rzadziej ,nigdy nie miałam z nim problemów i jeżeli mi się spóźniał to przez stres związany z nauką albo jak jechałam na wakacje to spoznial mi się tydzień więc dostawałam go po wyjeździe. Teraz spóźnia mi się 2tydodnie (nigdy aż tyle się nie spóźniał) ,robiłam…
- czy mozna operowac raka pecherza moczowego pT2NxM0 lapaloskopowo, czy lepsza metoda tradycyjna
- jestem po dwu operacjach przepukliny kręgosłupa L4-L5 i w dalszym ciągu jest tylna okrężna przepuklina [nawrotowa ? ] wpuklająca sie do części dolnych obu otworów międzykręgowych. Uciskający nici ogona końskiego i korzeń prawego nerwu L5. do tego zrosty pooperacyjne . Ciągły ból ogranicza mi chodzenie…
- Bardzo mocno sie boje dentysty a teraz mam cala prawa stronę spuchnięta . Czy jest możliwość zrobienia na znieczulenie
- Boli mnie główka penisa, w czasie wytrysku i jakiś czas po, przy dotykaniu. Byłem u urologa badania są w porządku, zostałem więc skierowany do neurologa tam też nic. Nie wiem gdzie udać się dalej
- Mam 14 lat i po 17 dniach dostałam okres czy to prawidłowe dodam ,że pierwszy raz się to zdarzył u mnie
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.