witam, chciałam bym obiektywne spojrzenie i wsparcie jak to pogodzić. pomoc nam zwrocic uwage na to
5
odpowiedzi
witam, chciałam bym obiektywne spojrzenie i wsparcie jak to pogodzić. pomoc nam zwrocic uwage na to co jest wazne.
Partner:
Czuję, że moje potrzeby (granie, wyjazd na narty) często stają się powodem konfliktów. Mam wrażenie, że każda aktywność dla mnie kończy się napięciem. Staram się brać odpowiedzialność za dom i spędzać czas razem, nie wychodzę sam, ograniczyłem nałogi. Jednak w kłótniach pojawia się presja emocjonalna i groźby wyprowadzki. Chciałbym lepiej zrozumieć, czy problem leży w komunikacji, dynamice relacji czy też w moim zachowaniu, zwłaszcza że partnerka jest w ciąży i zależy mi na dobrej atmosferze przed narodzinami dziecka.
Partnerka:
Od dawna proszę o wspólne wyjście do klubu, ale partner ciągle to odkłada, mimo że z kolegą potrafi pójść. Czuję się zbywana i mniej ważna. Jestem w zaawansowanej ciąży, mieszkamy za granicą, nie mam tu bliskich i bardzo potrzebuję jego obecności oraz wsparcia. Tymczasem on chce jechać na narty, mimo że to daleko i zostawiłby mnie samą. Brakuje mi bliskości, czasu razem, czułości i poczucia bezpieczeństwa. Czuję się nieważna i niezrozumiana.
Partner:
Czuję, że moje potrzeby (granie, wyjazd na narty) często stają się powodem konfliktów. Mam wrażenie, że każda aktywność dla mnie kończy się napięciem. Staram się brać odpowiedzialność za dom i spędzać czas razem, nie wychodzę sam, ograniczyłem nałogi. Jednak w kłótniach pojawia się presja emocjonalna i groźby wyprowadzki. Chciałbym lepiej zrozumieć, czy problem leży w komunikacji, dynamice relacji czy też w moim zachowaniu, zwłaszcza że partnerka jest w ciąży i zależy mi na dobrej atmosferze przed narodzinami dziecka.
Partnerka:
Od dawna proszę o wspólne wyjście do klubu, ale partner ciągle to odkłada, mimo że z kolegą potrafi pójść. Czuję się zbywana i mniej ważna. Jestem w zaawansowanej ciąży, mieszkamy za granicą, nie mam tu bliskich i bardzo potrzebuję jego obecności oraz wsparcia. Tymczasem on chce jechać na narty, mimo że to daleko i zostawiłby mnie samą. Brakuje mi bliskości, czasu razem, czułości i poczucia bezpieczeństwa. Czuję się nieważna i niezrozumiana.
Dzień dobry,
w każdej relacji powinien zostać wygospodarowany czas na wspólne bycie razem i budowanie więzi, ale ważne jest również to, aby każdy z partnerów miał indywidualny czas dla siebie na swoje pasje, zainteresowania. Być może nieporozumienie między wami wynika z odmiennych oczekiwań co do spędzania czasu wspólnie, ale również co do spędzania czasu oddzielnie. Obecność i wsparcie partnera nie musi oznaczać, że cały czas jesteście razem. Zastanów się, ile czasu faktycznie przebywacie razem, a ile czasu partner poświęca na swoje zainteresowania. To, że mieszkacie za granicą i nie macie bliskich na pewno może wywoływać poczucie samotności. Natomiast ważne jest to, abyś znalazła coś dla siebie, abyś mogła swój indywidualny czas poświęcić na to, co lubisz, na jakieś pasje, zainteresowania. Jeśli potrzebujesz głębiej o tym porozmawiać, to zachęcam do spotkania z psychologiem.
Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Szlasa-Więczaszek
w każdej relacji powinien zostać wygospodarowany czas na wspólne bycie razem i budowanie więzi, ale ważne jest również to, aby każdy z partnerów miał indywidualny czas dla siebie na swoje pasje, zainteresowania. Być może nieporozumienie między wami wynika z odmiennych oczekiwań co do spędzania czasu wspólnie, ale również co do spędzania czasu oddzielnie. Obecność i wsparcie partnera nie musi oznaczać, że cały czas jesteście razem. Zastanów się, ile czasu faktycznie przebywacie razem, a ile czasu partner poświęca na swoje zainteresowania. To, że mieszkacie za granicą i nie macie bliskich na pewno może wywoływać poczucie samotności. Natomiast ważne jest to, abyś znalazła coś dla siebie, abyś mogła swój indywidualny czas poświęcić na to, co lubisz, na jakieś pasje, zainteresowania. Jeśli potrzebujesz głębiej o tym porozmawiać, to zachęcam do spotkania z psychologiem.
Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Szlasa-Więczaszek
Dzień dobry. Z opisu widać, że obie strony doświadczają realnych, zrozumiałych potrzeb, które obecnie wchodzą ze sobą w konflikt.
Problem nie musi leżeć „po jednej stronie”, lecz w tym, że te potrzeby są obecnie przeżywane jako sprzeczne i wyrażane w sposób, który zwiększa poczucie zagrożenia i niezrozumienia. W takich warunkach łatwo o eskalację emocji, żal i poczucie osamotnienia, mimo dobrych intencji.
Kluczowe może być oddzielenie samej potrzeby (np. odpoczynku, bliskości, bezpieczeństwa) od formy jej realizacjioraz nauczenie się komunikowania ich bez gróźb, wycofania czy wzajemnych oskarżeń. Ciąża i brak wsparcia społecznego za granicą dodatkowo zwiększają wrażliwość emocjonalną, co warto uwzględnić.
Warto rozważyć skorzystanie z profesjonalnego wsparcia, by w bezpiecznej przestrzeni uporządkować dynamikę relacji, poprawić komunikację i poszukać rozwiązań, które będą uwzględniały obie perspektywy – szczególnie w tak ważnym momencie, jak przygotowanie się do rodzicielstwa.
Problem nie musi leżeć „po jednej stronie”, lecz w tym, że te potrzeby są obecnie przeżywane jako sprzeczne i wyrażane w sposób, który zwiększa poczucie zagrożenia i niezrozumienia. W takich warunkach łatwo o eskalację emocji, żal i poczucie osamotnienia, mimo dobrych intencji.
Kluczowe może być oddzielenie samej potrzeby (np. odpoczynku, bliskości, bezpieczeństwa) od formy jej realizacjioraz nauczenie się komunikowania ich bez gróźb, wycofania czy wzajemnych oskarżeń. Ciąża i brak wsparcia społecznego za granicą dodatkowo zwiększają wrażliwość emocjonalną, co warto uwzględnić.
Warto rozważyć skorzystanie z profesjonalnego wsparcia, by w bezpiecznej przestrzeni uporządkować dynamikę relacji, poprawić komunikację i poszukać rozwiązań, które będą uwzględniały obie perspektywy – szczególnie w tak ważnym momencie, jak przygotowanie się do rodzicielstwa.
Dzień dobry, czas przed narodzinami dziecka to trudny okres dla pary. Powoli zmieniają się priorytety, za chwilę pojawią się nowe wyzwania i zupełnie nowa codzienność. Każdy z Was może jednak inaczej przeżywać ten czas oczekiwania na dziecko, czego innego potrzebować i oczekiwać. Z tego co Pan napisał wydaje się, że może być dla Pana ważne maksymalne wykorzystanie czasu przed narodzeniem dziecka, na aktywności, spotkania, narty. Być może już teraz czuje Pan, że tego czasu, po narodzinach dziecka, będzie mniej i chce Pan "wykorzystać moment przed", to zupełnie zrozumiałe. Z tego co pisze Pani, wyda się, że potrzebuje Pani teraz wsparcia, opieki, obecności bliskiej osoby. Nie bez znaczenia może być zbliżający się poród, wtedy kobieta potrzebuje znacznie więcej oparcia, stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, tak by miała się na kim oprzeć i mogła skupić na ważnym zadaniu jakie ją czeka. Wyobrażam sobie, że brak osób bliskich w najbliższym otoczeniu, dla kobiety, która może zacząć rodzić w każdej chwili to duży stres. Być może dlatego obecność partnera jest tak ważna bo daje poczcie, że nie zostanie sama w chwili gdy poczuje pierwsze skurcze lub zadzieje się coś co będzie wymagało wyjazdu do szpitala. To również zupełnie zrozumiałe.
Warto porozmawiać raz jeszcze o tym dlaczego dla Państwa są ważne te obszary, o których Państwo piszą. Wtedy będzie znacznie łatwiej znaleźć konkretne rozwiązania i ustalić kompromisy.
Mam nadzieję, że to opisanie Państwa potrzeb z innej perspektywy pomoże lepiej zrozumieć siebie nawzajem i otworzy przestrzeń do rozmowy o tym, co teraz dla Was najważniejsze.
Warto porozmawiać raz jeszcze o tym dlaczego dla Państwa są ważne te obszary, o których Państwo piszą. Wtedy będzie znacznie łatwiej znaleźć konkretne rozwiązania i ustalić kompromisy.
Mam nadzieję, że to opisanie Państwa potrzeb z innej perspektywy pomoże lepiej zrozumieć siebie nawzajem i otworzy przestrzeń do rozmowy o tym, co teraz dla Was najważniejsze.
Dziękuję za tak uczciwe opisanie obu perspektyw. Z tego, co Państwo piszą, widać nie „złą wolę”, tylko zderzenie bardzo różnych, a jednocześnie ważnych potrzeb.
Po jednej stronie pojawia się potrzeba autonomii, odpoczynku i bycia sobą (aktywności, wyjazdy), po drugiej bardzo silna potrzeba bliskości, bezpieczeństwa i bycia wybraną — wzmocniona ciążą, samotnością za granicą i dużą wrażliwością na opuszczenie. W takich warunkach łatwo, żeby uruchamiały się schematy: u jednej strony lęk przed porzuceniem i nadmiarowe napięcie, u drugiej poczucie presji i reagowanie wycofaniem.
W samej treści konfliktów mniej chodzi o narty czy klub, a bardziej o pytanie: „czy jestem dla Ciebie ważna/ważny i czy mogę na Tobie polegać?”. Gdy to pytanie zostaje bez odpowiedzi, napięcie szybko eskaluje — groźby wyprowadzki, zamykanie się, poczucie bycia niewystarczającym.
Na teraz kluczowe wydaje się zatrzymanie walki „kto ma rację” i skupienie się na tym, co naprawdę reguluje emocje przed narodzinami dziecka: jasność, przewidywalność i realne sygnały bliskości. Nie kosztem jednej strony, ale z uwzględnieniem, że ciąża istotnie zmienia hierarchię potrzeb i tolerancję na brak obecności.
To nie wygląda na problem jednego z Państwa, tylko na trudną dynamikę, która przy tym etapie życia bardzo łatwo się zaostrza.
Po jednej stronie pojawia się potrzeba autonomii, odpoczynku i bycia sobą (aktywności, wyjazdy), po drugiej bardzo silna potrzeba bliskości, bezpieczeństwa i bycia wybraną — wzmocniona ciążą, samotnością za granicą i dużą wrażliwością na opuszczenie. W takich warunkach łatwo, żeby uruchamiały się schematy: u jednej strony lęk przed porzuceniem i nadmiarowe napięcie, u drugiej poczucie presji i reagowanie wycofaniem.
W samej treści konfliktów mniej chodzi o narty czy klub, a bardziej o pytanie: „czy jestem dla Ciebie ważna/ważny i czy mogę na Tobie polegać?”. Gdy to pytanie zostaje bez odpowiedzi, napięcie szybko eskaluje — groźby wyprowadzki, zamykanie się, poczucie bycia niewystarczającym.
Na teraz kluczowe wydaje się zatrzymanie walki „kto ma rację” i skupienie się na tym, co naprawdę reguluje emocje przed narodzinami dziecka: jasność, przewidywalność i realne sygnały bliskości. Nie kosztem jednej strony, ale z uwzględnieniem, że ciąża istotnie zmienia hierarchię potrzeb i tolerancję na brak obecności.
To nie wygląda na problem jednego z Państwa, tylko na trudną dynamikę, która przy tym etapie życia bardzo łatwo się zaostrza.
Dzień dobry,
w waszym wpisie można zauważyć dużo troski o relację i autentycznej potrzeby zrozumienia siebie nawzajem — to bardzo ważny punkt wyjścia.
Z tego, co piszecie, oboje jesteście w realnie trudnym momencie życia i relacji. Pojawiają się tu różne, ale równoważne potrzeby, które obecnie zaczynają się ze sobą ścierać, zamiast się spotykać.
Z jednej strony słyszę potrzebę autonomii, odpoczynku i zachowania części swojego świata — grania, wyjazdów, aktywności, które pozwalają rozładować napięcie i poczuć siebie. Jednocześnie widać realny wysiłek w braniu odpowiedzialności za dom, relację i ograniczaniu zachowań, które wcześniej mogły być trudne. To ważne i warte zauważenia.
Z drugiej strony bardzo wyraźnie wybrzmiewa poczucie osamotnienia, braku bezpieczeństwa i bliskości, które w ciąży — zwłaszcza za granicą, bez sieci wsparcia — naturalnie się nasila. W tym stanie nawet pozornie „neutralne” decyzje (jak wyjazd na narty czy wyjście z kolegą) mogą być przeżywane jako sygnał: „nie jestem teraz najważniejsza”.
W moim odczuciu kluczowy problem nie leży w samych aktywnościach (gry, narty, wyjścia), ale w znaczeniu, jakie one w tym momencie niosą. Dla jednej strony są sposobem na regulację napięcia i zachowanie równowagi, dla drugiej — sygnałem oddalenia i zagrożenia więzi. To bardzo typowa, ale też bardzo wrażliwa dynamika, zwłaszcza w okresie okołoporodowym.
Warto zwrócić uwagę na to, że presja emocjonalna, groźby wyprowadzki czy narastające konflikty zwykle nie są intencjonalnym „atakowaniem”, lecz wołaniem o bezpieczeństwo, uwagę i potwierdzenie ważności. Jednocześnie wycofywanie się w swoje aktywności może być próbą ochrony przed przeciążeniem, a nie brakiem zaangażowania.
Na tym etapie szczególnie istotne wydaje mi się:
nazwanie i uznanie potrzeb obojga, bez hierarchizowania ich na „ważniejsze” i „mniej ważne”,
przyjrzenie się temu, jak komunikujecie napięcie — czy mówicie o emocjach i potrzebach, czy raczej o pretensjach i rozczarowaniu,
zastanowienie się, jak można zbudować poczucie bliskości i bezpieczeństwa teraz, zanim pojawi się dziecko, nawet jeśli oznacza to czasowe przesunięcie akcentów w relacji.
To jest moment, w którym wiele par doświadcza kryzysu nie dlatego, że relacja jest „zła”, ale dlatego, że zmienia się jej struktura i obciążenie emocjonalne.
Jeśli chcielibyście, z dużą uważnością i spokojem moglibyśmy przyjrzeć się temu razem podczas konsultacji — tak, aby pomóc Wam lepiej zrozumieć dynamikę Waszej relacji, nauczyć się rozmawiać o potrzebach bez ranienia siebie nawzajem i zadbać o atmosferę, która będzie wspierająca zarówno dla Was, jak i dla dziecka.
Pozdrawiam serdecznie
Małgorzata Matusiak
w waszym wpisie można zauważyć dużo troski o relację i autentycznej potrzeby zrozumienia siebie nawzajem — to bardzo ważny punkt wyjścia.
Z tego, co piszecie, oboje jesteście w realnie trudnym momencie życia i relacji. Pojawiają się tu różne, ale równoważne potrzeby, które obecnie zaczynają się ze sobą ścierać, zamiast się spotykać.
Z jednej strony słyszę potrzebę autonomii, odpoczynku i zachowania części swojego świata — grania, wyjazdów, aktywności, które pozwalają rozładować napięcie i poczuć siebie. Jednocześnie widać realny wysiłek w braniu odpowiedzialności za dom, relację i ograniczaniu zachowań, które wcześniej mogły być trudne. To ważne i warte zauważenia.
Z drugiej strony bardzo wyraźnie wybrzmiewa poczucie osamotnienia, braku bezpieczeństwa i bliskości, które w ciąży — zwłaszcza za granicą, bez sieci wsparcia — naturalnie się nasila. W tym stanie nawet pozornie „neutralne” decyzje (jak wyjazd na narty czy wyjście z kolegą) mogą być przeżywane jako sygnał: „nie jestem teraz najważniejsza”.
W moim odczuciu kluczowy problem nie leży w samych aktywnościach (gry, narty, wyjścia), ale w znaczeniu, jakie one w tym momencie niosą. Dla jednej strony są sposobem na regulację napięcia i zachowanie równowagi, dla drugiej — sygnałem oddalenia i zagrożenia więzi. To bardzo typowa, ale też bardzo wrażliwa dynamika, zwłaszcza w okresie okołoporodowym.
Warto zwrócić uwagę na to, że presja emocjonalna, groźby wyprowadzki czy narastające konflikty zwykle nie są intencjonalnym „atakowaniem”, lecz wołaniem o bezpieczeństwo, uwagę i potwierdzenie ważności. Jednocześnie wycofywanie się w swoje aktywności może być próbą ochrony przed przeciążeniem, a nie brakiem zaangażowania.
Na tym etapie szczególnie istotne wydaje mi się:
nazwanie i uznanie potrzeb obojga, bez hierarchizowania ich na „ważniejsze” i „mniej ważne”,
przyjrzenie się temu, jak komunikujecie napięcie — czy mówicie o emocjach i potrzebach, czy raczej o pretensjach i rozczarowaniu,
zastanowienie się, jak można zbudować poczucie bliskości i bezpieczeństwa teraz, zanim pojawi się dziecko, nawet jeśli oznacza to czasowe przesunięcie akcentów w relacji.
To jest moment, w którym wiele par doświadcza kryzysu nie dlatego, że relacja jest „zła”, ale dlatego, że zmienia się jej struktura i obciążenie emocjonalne.
Jeśli chcielibyście, z dużą uważnością i spokojem moglibyśmy przyjrzeć się temu razem podczas konsultacji — tak, aby pomóc Wam lepiej zrozumieć dynamikę Waszej relacji, nauczyć się rozmawiać o potrzebach bez ranienia siebie nawzajem i zadbać o atmosferę, która będzie wspierająca zarówno dla Was, jak i dla dziecka.
Pozdrawiam serdecznie
Małgorzata Matusiak
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.