Proszę o pomoc, mam 25 lat jestem matka 2,5 letniego chłopca. Ojciec dziecka zostawił nas jak tylko
3
odpowiedzi
Proszę o pomoc, mam 25 lat jestem matka 2,5 letniego chłopca. Ojciec dziecka zostawił nas jak tylko syn skończył 5 Mc. Z obecnym narzeczonym jestem prawie 2 lata jestem teraz w kolejnej ciąży. Jesteśmy na prawdę szczęśliwi. Na początku znajomości powiedzieliśmy sobie o wszystkim.. Miał jedna dziewczynę przez kilka lat, i 2 znajomości łóżkowe... Jestem bardzo zazdrosna o jego przeszłość... Wiem, że moja wcale nie jest lepsza.. Mam dziecko z innym facetem.. Moje życie nie było zbyt ciekawe przed poznaniem narzeczonego.. I teraz dużo też się nie zmieniło, siedzimy w domu prawie cały czas... A z poprzednia dziewczyna trochę inaczej żył... Spotykali się co prawda na weekendy, ale dużo razem przeszli.. Chodzili po imprezach różne wyjazdy.. Boli mnie jego przeszłość.. Jestem zazdrosna że to ja przytulal,że to ona była pierwsza. Jej wyznawał miłość... Nie kłócimy się przez to.. Ale pociesza mnie i wiem, że tak dalej być nie może kiedyś będzie miał dość... Jak siedzę i dłużej myślę to uważam, że to nie ma sensu.. Ale zaraz znowu wraca i jest mi źle.. Próbuję sobie tłumaczyć, że to ze mną będzie miał dziecko to ja będę jego żona... Ale boję się też że zostawi mnie jak swoją poprzednia dziewczynę.. Pomocy. Jak sobie poradzić?
Dzień dobry,
Opisała Pani wiele swoich myśli i związanych z nimi odczuć. Zwykle to co myślimy wpływa na nasz nastrój. Czasami też borykamy się z całym potokiem myśli, które bardzo silnie oddziałują na emocje. Możliwe, że Pani obawy są związane z wcześniejszymi doświadczeniami, ale też nie muszą się ziścić. Jeżeli jest ich nadmiar to przestają pełnić funkcję zabezpieczającą a zaczynają przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Zachęcam do pracy nad myślami i ich wpływem na emocje, być może w nurcie poznawczo-behawioralnym. Jeżeli to możliwe to warto skorzystać z pomocy specjalisty. Życzę powodzenia i pozdrawiam. Robert Sęczkowski
Opisała Pani wiele swoich myśli i związanych z nimi odczuć. Zwykle to co myślimy wpływa na nasz nastrój. Czasami też borykamy się z całym potokiem myśli, które bardzo silnie oddziałują na emocje. Możliwe, że Pani obawy są związane z wcześniejszymi doświadczeniami, ale też nie muszą się ziścić. Jeżeli jest ich nadmiar to przestają pełnić funkcję zabezpieczającą a zaczynają przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu. Zachęcam do pracy nad myślami i ich wpływem na emocje, być może w nurcie poznawczo-behawioralnym. Jeżeli to możliwe to warto skorzystać z pomocy specjalisty. Życzę powodzenia i pozdrawiam. Robert Sęczkowski
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień Dobry,
Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej u specjalisty z okolicy Pani miejsca zamieszkania lub konsultacji Online.
Pozdrawiam serdecznie.
Zbigniew Marciniak
Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej u specjalisty z okolicy Pani miejsca zamieszkania lub konsultacji Online.
Pozdrawiam serdecznie.
Zbigniew Marciniak
To, co Pani przeżywa, nie jest „złą zazdrością” ani brakiem wdzięczności za obecny związek. To bardzo ludzka reakcja na doświadczenie opuszczenia i na lęk, że historia może się powtórzyć. Kiedy ktoś raz zostaje porzucony – szczególnie w tak wrażliwym momencie jak macierzyństwo – w psychice zostaje ślad: pytanie, czy naprawdę można być wybraną i bezpieczną.
Pani zazdrość nie dotyczy tak naprawdę jego byłej partnerki. Dotyczy Pani miejsca w jego życiu. Tego, czy jest Pani wystarczająco ważna, wystarczająco wyjątkowa, czy tym razem ktoś zostanie. Dlatego tak bolesne są obrazy: że ją przytulał, że jej mówił „kocham”, że z nią żył inaczej. To nie są fakty z przeszłości – to symbole tego, czego Pani się boi, że może Pani zabraknąć.
Ważne jest to, że Pani zauważa pewien paradoks: im bardziej próbuje się Pani uspokoić logicznymi argumentami („to ja będę żoną”, „to ze mną będzie miał dziecko”), tym bardziej lęk wraca. To dlatego, że lęku nie da się uciszyć rozumem. On domaga się uznania, a nie zaprzeczenia.
Można powiedzieć, że w Pani wnętrzu spotykają się dwie części:
– jedna, która wie, że jest Pani kochana i że ten związek jest dobry,
– druga, młodsza i bardziej zraniona, która mówi: „a jeśli znowu zostanę sama?”
Ta druga część nie jest nieracjonalna. Ona pamięta, co już się wydarzyło. I dlatego reaguje zazdrością, porównywaniem się, smutkiem. Nie po to, by zniszczyć związek, ale by ochronić Panią przed kolejnym bólem.
To, że obecnie „żyjecie spokojniej” niż on z byłą partnerką, też ma znaczenie. Nie dlatego, że tamto życie było lepsze – ale dlatego, że Pani boi się, że oznacza to mniejsze zaangażowanie. Tymczasem bardzo często to, co dziś wygląda na „mniej intensywne”, jest po prostu bardziej dojrzałe i osadzone w odpowiedzialności. Budowanie rodziny to inny rodzaj bliskości niż imprezy i wyjazdy – mniej spektakularny, ale często głębszy.
Najtrudniejsze zdanie, które Pani napisała, brzmi:
„Boję się, że zostawi mnie tak jak poprzednią dziewczynę.”
To zdanie pokazuje sedno problemu. Nie chodzi o jego przeszłość. Chodzi o Pani lęk przed porzuceniem, który domaga się zaopiekowania.
Z tym lękiem nie trzeba walczyć ani go wypierać. Warto go stopniowo oswajać – w rozmowie, w terapii, w bezpiecznej relacji, gdzie nie trzeba udowadniać swojej wartości, tylko można ją poczuć. Taka praca bywa szczególnie pomocna w stałej, spokojnej przestrzeni — również w moim gabinecie w Bielsku-Białej — gdzie można bez pośpiechu przyjrzeć się temu, co uruchamia zazdrość i jak ją łagodnie rozbrajać.
To, że Pani się tym martwi, nie oznacza, że ten związek „nie ma sensu”. Oznacza, że bardzo Pani na nim zależy – i że niesie Pani ze sobą historię, która jeszcze domaga się czułości. I z tą historią naprawdę da się coś zrobić, zanim zacznie Panią zbyt mocno ranić.
Pani zazdrość nie dotyczy tak naprawdę jego byłej partnerki. Dotyczy Pani miejsca w jego życiu. Tego, czy jest Pani wystarczająco ważna, wystarczająco wyjątkowa, czy tym razem ktoś zostanie. Dlatego tak bolesne są obrazy: że ją przytulał, że jej mówił „kocham”, że z nią żył inaczej. To nie są fakty z przeszłości – to symbole tego, czego Pani się boi, że może Pani zabraknąć.
Ważne jest to, że Pani zauważa pewien paradoks: im bardziej próbuje się Pani uspokoić logicznymi argumentami („to ja będę żoną”, „to ze mną będzie miał dziecko”), tym bardziej lęk wraca. To dlatego, że lęku nie da się uciszyć rozumem. On domaga się uznania, a nie zaprzeczenia.
Można powiedzieć, że w Pani wnętrzu spotykają się dwie części:
– jedna, która wie, że jest Pani kochana i że ten związek jest dobry,
– druga, młodsza i bardziej zraniona, która mówi: „a jeśli znowu zostanę sama?”
Ta druga część nie jest nieracjonalna. Ona pamięta, co już się wydarzyło. I dlatego reaguje zazdrością, porównywaniem się, smutkiem. Nie po to, by zniszczyć związek, ale by ochronić Panią przed kolejnym bólem.
To, że obecnie „żyjecie spokojniej” niż on z byłą partnerką, też ma znaczenie. Nie dlatego, że tamto życie było lepsze – ale dlatego, że Pani boi się, że oznacza to mniejsze zaangażowanie. Tymczasem bardzo często to, co dziś wygląda na „mniej intensywne”, jest po prostu bardziej dojrzałe i osadzone w odpowiedzialności. Budowanie rodziny to inny rodzaj bliskości niż imprezy i wyjazdy – mniej spektakularny, ale często głębszy.
Najtrudniejsze zdanie, które Pani napisała, brzmi:
„Boję się, że zostawi mnie tak jak poprzednią dziewczynę.”
To zdanie pokazuje sedno problemu. Nie chodzi o jego przeszłość. Chodzi o Pani lęk przed porzuceniem, który domaga się zaopiekowania.
Z tym lękiem nie trzeba walczyć ani go wypierać. Warto go stopniowo oswajać – w rozmowie, w terapii, w bezpiecznej relacji, gdzie nie trzeba udowadniać swojej wartości, tylko można ją poczuć. Taka praca bywa szczególnie pomocna w stałej, spokojnej przestrzeni — również w moim gabinecie w Bielsku-Białej — gdzie można bez pośpiechu przyjrzeć się temu, co uruchamia zazdrość i jak ją łagodnie rozbrajać.
To, że Pani się tym martwi, nie oznacza, że ten związek „nie ma sensu”. Oznacza, że bardzo Pani na nim zależy – i że niesie Pani ze sobą historię, która jeszcze domaga się czułości. I z tą historią naprawdę da się coś zrobić, zanim zacznie Panią zbyt mocno ranić.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.