Popularna Piosenka zaczynajaca sie od slow "Ja uwielbiam ją..." zdobyla przez 8 lat 125mln wyswietle
3
odpowiedzi
Popularna Piosenka zaczynajaca sie od slow "Ja uwielbiam ją..." zdobyla przez 8 lat 125mln wyswietlen na portalu yt. Skad to sie bierze? Taki afekt do kobiety to szalenstwo bogow czy nieadekwatne poczucie wlasnej wartosci?
Rozumiem, że pytanie dotyczy tak głębokiej miłości, że graniczy ona z uwielbieniem, ale też pytanie dotyczy fenomenu popularności tej piosenki.
Otóż jeśli chodzi o miłość, jest to wartość, którą wszyscy ludzie wymieniają w pierwszej dziesiątce swoich najważniejszych wartości. Wielu uważa, że jest to największa wartość w życiu. Nic więc dziwnego, że chętnie słuchamy piosenek o miłości właśnie, a jeśli do tego dochodzi muzyka wpadająca w ucho to efekt jest znany.
Przy okazji polecam do poczytania o przebojach światowych na docplayerze. Ponieważ w swojej wypowiedzi nie powinnam podawać linków i adresów e-mail, sugeruję przeszukać temat - Światowe przeboje w opracowaniu Wojciecha Dąbrowskiego.
A co do samego fenomenu piosenki "Ona tańczy dla mnie" zespołu Weekend może spodoba się pytającemu analiza tekstu na Eioba. Proponuję do analizy podejść z tzw. przymrużeniem oka.
A co do drugiej części pytania czyli tego, iż ktoś kocha tak bardzo, że graniczy ta miłość z uwielbieniem i czy jest to związane z nieadekwatnym poczuciem własnej wartości. Cóż, nie możemy wykluczyć, że dla zakochanego jest to najważniejsza i całkowicie niezaspokojona potrzeba. Nie możemy też wykluczyć, że jest to wyuczony sposób podchodzenia do spraw relacji damsko-męskich. Nie możemy też wykluczyć, że z różnych powodów marzenie o takiej miłości i czasem przeżywanie w ten właśnie sposób miłości jest wynikiem przekonań. Jedno z takich przekonań mogłoby brzmieć - Kobiety dzielą się na boginie i upadłe anioły. Tylko miłość do bogini jest warta zachodu.
Jeżeli jest Pan zainteresowany przyjrzeniu się swoim wartościom i przekonaniom, gdy jest Pan zainteresowany przyjrzeniu się swoim uczuciom lub /i lękom w związku z relacjami damsko - męskimi zapraszam na konsultację.
Jeżeli chodzi o zupełnie coś innego, czego w tej chwili nie potrafię sobie wyobrazić, proponuję bardziej szczegółowe opisanie sprawy w zakładce Pytania prywatne lub po prostu zapraszam na rozmowę.
Pozdrawiam. Mirosława Kamola-Olszewska
Otóż jeśli chodzi o miłość, jest to wartość, którą wszyscy ludzie wymieniają w pierwszej dziesiątce swoich najważniejszych wartości. Wielu uważa, że jest to największa wartość w życiu. Nic więc dziwnego, że chętnie słuchamy piosenek o miłości właśnie, a jeśli do tego dochodzi muzyka wpadająca w ucho to efekt jest znany.
Przy okazji polecam do poczytania o przebojach światowych na docplayerze. Ponieważ w swojej wypowiedzi nie powinnam podawać linków i adresów e-mail, sugeruję przeszukać temat - Światowe przeboje w opracowaniu Wojciecha Dąbrowskiego.
A co do samego fenomenu piosenki "Ona tańczy dla mnie" zespołu Weekend może spodoba się pytającemu analiza tekstu na Eioba. Proponuję do analizy podejść z tzw. przymrużeniem oka.
A co do drugiej części pytania czyli tego, iż ktoś kocha tak bardzo, że graniczy ta miłość z uwielbieniem i czy jest to związane z nieadekwatnym poczuciem własnej wartości. Cóż, nie możemy wykluczyć, że dla zakochanego jest to najważniejsza i całkowicie niezaspokojona potrzeba. Nie możemy też wykluczyć, że jest to wyuczony sposób podchodzenia do spraw relacji damsko-męskich. Nie możemy też wykluczyć, że z różnych powodów marzenie o takiej miłości i czasem przeżywanie w ten właśnie sposób miłości jest wynikiem przekonań. Jedno z takich przekonań mogłoby brzmieć - Kobiety dzielą się na boginie i upadłe anioły. Tylko miłość do bogini jest warta zachodu.
Jeżeli jest Pan zainteresowany przyjrzeniu się swoim wartościom i przekonaniom, gdy jest Pan zainteresowany przyjrzeniu się swoim uczuciom lub /i lękom w związku z relacjami damsko - męskimi zapraszam na konsultację.
Jeżeli chodzi o zupełnie coś innego, czego w tej chwili nie potrafię sobie wyobrazić, proponuję bardziej szczegółowe opisanie sprawy w zakładce Pytania prywatne lub po prostu zapraszam na rozmowę.
Pozdrawiam. Mirosława Kamola-Olszewska
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień Dobry, zachęcam do kontaktu ze specjalistą, aby omówić ten temat szerzej podczas wizyty. Pozdrawiam serdecznie
Popularność piosenki zaczynającej się od słów „Ja uwielbiam ją...” (utwór zespołu Classic) można rozpatrywać na kilku poziomach — zarówno psychologicznym, jak i kulturowym. Z perspektywy psychologii emocji, tak silna i bezwarunkowa deklaracja miłości – nacechowana idealizacją – odwołuje się do afektywnego rdzenia ludzkiej potrzeby przynależności i bycia zauważonym. W warstwie świadomej wydaje się to romantyczne, ale niekiedy może maskować deficyty w strukturze Ja, gdzie „uwielbienie” innej osoby pełni funkcję kompensacyjną — zastępuje kontakt z własnymi uczuciami lub pragnieniami.
Z perspektywy analitycznej (np. jungowskiej), tak bezgraniczne oddanie może być projekcją Animy – wewnętrznego obrazu kobiecości, który nie odnosi się do rzeczywistej kobiety, lecz do własnych niezrealizowanych aspektów psychiki. W tym sensie „szaleństwo bogów” nie jest metaforą przesadną — to psychiczna inflacja, w której zakochanie przybiera formę niemal religijnego uniesienia, oderwanego od realności.
Jednocześnie nie można pominąć estetyki disco polo – prostej, emocjonalnie bezpośredniej, trafiającej do szerokiego odbiorcy, który często poszukuje w muzyce ekspresji prostych, silnych uczuć. Piosenka spełnia funkcję katartyczną i tożsamościową – pozwala wyrazić to, co nie zawsze wypowiedziane wprost: tęsknotę za idealną, bezwarunkową miłością. Popularność może więc świadczyć nie tyle o „nieadekwatności”, co o powszechnym pragnieniu idealizacji i przeżywania uczuć bez kalkulacji.
Podsumowując: to raczej fantazmat kulturowy i emocjonalna potrzeba symbolicznego zjednoczenia, niż prosta manifestacja niskiego poczucia wartości. Ale jego siła – jak w każdym micie – mówi więcej o nas jako zbiorowości, niż o samej piosence.
Z perspektywy analitycznej (np. jungowskiej), tak bezgraniczne oddanie może być projekcją Animy – wewnętrznego obrazu kobiecości, który nie odnosi się do rzeczywistej kobiety, lecz do własnych niezrealizowanych aspektów psychiki. W tym sensie „szaleństwo bogów” nie jest metaforą przesadną — to psychiczna inflacja, w której zakochanie przybiera formę niemal religijnego uniesienia, oderwanego od realności.
Jednocześnie nie można pominąć estetyki disco polo – prostej, emocjonalnie bezpośredniej, trafiającej do szerokiego odbiorcy, który często poszukuje w muzyce ekspresji prostych, silnych uczuć. Piosenka spełnia funkcję katartyczną i tożsamościową – pozwala wyrazić to, co nie zawsze wypowiedziane wprost: tęsknotę za idealną, bezwarunkową miłością. Popularność może więc świadczyć nie tyle o „nieadekwatności”, co o powszechnym pragnieniu idealizacji i przeżywania uczuć bez kalkulacji.
Podsumowując: to raczej fantazmat kulturowy i emocjonalna potrzeba symbolicznego zjednoczenia, niż prosta manifestacja niskiego poczucia wartości. Ale jego siła – jak w każdym micie – mówi więcej o nas jako zbiorowości, niż o samej piosence.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.