Od kilku miesięcy wszystko, co robię, dokumentuję w social mediach. Nie umiem już po prostu żyć bez
4
odpowiedzi
Od kilku miesięcy wszystko, co robię, dokumentuję w social mediach. Nie umiem już po prostu żyć bez pokazywania. Czy to normalne?
To, co Pan opisuje, staje się coraz powszechniejszym doświadczeniem — potrzeba dzielenia się codziennością w social mediach może być sposobem na kontakt z innymi, ale też próbą uzyskania akceptacji, widoczności czy potwierdzenia swojej wartości.
Jeśli zauważa Pan, że trudno jest coś przeżyć bez myśli: „muszę to pokazać”, że bez tego coś traci sens — warto się temu przyjrzeć. Być może media społecznościowe stały się nie tylko narzędziem komunikacji, ale też mechanizmem regulowania emocji i poczucia tożsamości.
To nie musi oznaczać nic „nienormalnego”, ale jeśli pojawia się wewnętrzny przymus, napięcie czy trudność w odcięciu się — może to być sygnał, że warto porozmawiać z psychologiem. Zrozumienie, skąd ta potrzeba się bierze i co się za nią kryje, często przynosi ulgę i większą wolność w decydowaniu, co naprawdę chce się pokazywać, a co przeżywać tylko dla siebie.
Jeśli zauważa Pan, że trudno jest coś przeżyć bez myśli: „muszę to pokazać”, że bez tego coś traci sens — warto się temu przyjrzeć. Być może media społecznościowe stały się nie tylko narzędziem komunikacji, ale też mechanizmem regulowania emocji i poczucia tożsamości.
To nie musi oznaczać nic „nienormalnego”, ale jeśli pojawia się wewnętrzny przymus, napięcie czy trudność w odcięciu się — może to być sygnał, że warto porozmawiać z psychologiem. Zrozumienie, skąd ta potrzeba się bierze i co się za nią kryje, często przynosi ulgę i większą wolność w decydowaniu, co naprawdę chce się pokazywać, a co przeżywać tylko dla siebie.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry,
Pani pytanie porusza bardzo ważny temat: czy ja naprawdę żyję dla siebie – czy już tylko dla widoczności?
W świecie, gdzie każde zdarzenie może być zarejestrowane, opublikowane i ocenione – łatwo zatracić granicę między przeżywaniem a prezentowaniem.
To, że wszystko dokumentujemy, nie musi oznaczać choroby, ale może być sygnałem, że:
- potrzebuję potwierdzenia, że to, co robię, ma wartość,
- czuję lęk, gdy nikt nie „zobaczy”,
- nie umiem już odpoczywać lub być obecna tylko dla siebie.
Dlaczego to się dzieje?
Media społecznościowe są tak zaprojektowane, by nagrodzić naszą obecność – lajkami, reakcjami, uwagą.
Z czasem nasz mózg zaczyna utożsamiać poczucie bycia widzianym z poczuciem, że się „istnieje”.
To pułapka, bo im więcej pokazujemy – tym mniej naprawdę przeżywamy.
Relacja z własnym życiem zostaje zastąpiona relacją z odbiorcami.
W ESC Ośrodku Leczenia E-Uzależnień w Warszawie oraz online pracujemy z osobami, które czują, że granica między „ja” a „mój profil” coraz bardziej się zaciera.
Pomagamy wrócić do prawdziwej obecności – bez ekranów, bez udostępniania, w realnym życiu.
Z troską,
Marcin Okoński
psycholog, psychoterapeuta
ESC Ośrodek Leczenia E-Uzależnień
ul. Boguckiego 6/3, 01-502 Warszawa
(esc123(.)net)
Pani pytanie porusza bardzo ważny temat: czy ja naprawdę żyję dla siebie – czy już tylko dla widoczności?
W świecie, gdzie każde zdarzenie może być zarejestrowane, opublikowane i ocenione – łatwo zatracić granicę między przeżywaniem a prezentowaniem.
To, że wszystko dokumentujemy, nie musi oznaczać choroby, ale może być sygnałem, że:
- potrzebuję potwierdzenia, że to, co robię, ma wartość,
- czuję lęk, gdy nikt nie „zobaczy”,
- nie umiem już odpoczywać lub być obecna tylko dla siebie.
Dlaczego to się dzieje?
Media społecznościowe są tak zaprojektowane, by nagrodzić naszą obecność – lajkami, reakcjami, uwagą.
Z czasem nasz mózg zaczyna utożsamiać poczucie bycia widzianym z poczuciem, że się „istnieje”.
To pułapka, bo im więcej pokazujemy – tym mniej naprawdę przeżywamy.
Relacja z własnym życiem zostaje zastąpiona relacją z odbiorcami.
W ESC Ośrodku Leczenia E-Uzależnień w Warszawie oraz online pracujemy z osobami, które czują, że granica między „ja” a „mój profil” coraz bardziej się zaciera.
Pomagamy wrócić do prawdziwej obecności – bez ekranów, bez udostępniania, w realnym życiu.
Z troską,
Marcin Okoński
psycholog, psychoterapeuta
ESC Ośrodek Leczenia E-Uzależnień
ul. Boguckiego 6/3, 01-502 Warszawa
(esc123(.)net)
witam jest to uzależnienie od social mediów
To pytanie, które dziś zadaje sobie naprawdę wiele osób, bo granica między dzieleniem się a uzależnieniem od reakcji innych staje się coraz cieńsza.
To, że odczuwa Pan/Pani niepokój, kiedy coś nie zostanie udokumentowane i opublikowane, może świadczyć o uzależnieniu od zewnętrznej gratyfikacji – czyli potrzeby bycia zauważonym, ocenionym, „polubionym”. W świecie social mediów to bardzo powszechny mechanizm – ale nie znaczy, że zdrowy.
Na co warto zwrócić uwagę:
– Czy robię coś po to, żeby to pokazać, czy dlatego, że naprawdę chcę to przeżyć?
– Czy bez opublikowania czegoś czuję niepokój, pustkę, mniejszą wartość?
– Czy uzależniam swoją samoocenę od liczby reakcji, komentarzy, zasięgów?
Jeśli odpowiedzi na te pytania niepokoją – to sygnał, że social media przestały być narzędziem, a zaczęły sterować Pana/Pani życiem emocjonalnym.
Co można zrobić:
– Wprowadzić drobne cyfrowe granice: np. nie publikować nic przez 2 dni i obserwować emocje
– Zastanowić się, czego mi brakuje w realnym świecie, że tak bardzo potrzebuję być „widoczny” w sieci
– Zadbać o relacje i aktywności offline – takie, które są tylko dla siebie
– Pomyśleć o rozmowie z psychologiem, zwłaszcza jeśli social media wpływają na samopoczucie, sen, koncentrację czy relacje
W Ośrodku ESC wspieramy osoby, które czują, że ich życie przeniosło się do sieci. Pomagamy odzyskać balans i wrócić do siebie, bez oceniania, z pełnym zrozumieniem dla mechanizmów, które za tym stoją. To nie wstyd prosić o pomoc – to odwaga, by odzyskać autentyczność.
W razie pytań zapraszam do kontaktu.
Pozdrawiam,
Martyna Miszczak
Psycholog
ESC ośrodek leczenia e‑uzależnień Radosław Helwich
ul. Boguckiego 6/3, 01-502 Warszawa
(esc123(.)net)
To, że odczuwa Pan/Pani niepokój, kiedy coś nie zostanie udokumentowane i opublikowane, może świadczyć o uzależnieniu od zewnętrznej gratyfikacji – czyli potrzeby bycia zauważonym, ocenionym, „polubionym”. W świecie social mediów to bardzo powszechny mechanizm – ale nie znaczy, że zdrowy.
Na co warto zwrócić uwagę:
– Czy robię coś po to, żeby to pokazać, czy dlatego, że naprawdę chcę to przeżyć?
– Czy bez opublikowania czegoś czuję niepokój, pustkę, mniejszą wartość?
– Czy uzależniam swoją samoocenę od liczby reakcji, komentarzy, zasięgów?
Jeśli odpowiedzi na te pytania niepokoją – to sygnał, że social media przestały być narzędziem, a zaczęły sterować Pana/Pani życiem emocjonalnym.
Co można zrobić:
– Wprowadzić drobne cyfrowe granice: np. nie publikować nic przez 2 dni i obserwować emocje
– Zastanowić się, czego mi brakuje w realnym świecie, że tak bardzo potrzebuję być „widoczny” w sieci
– Zadbać o relacje i aktywności offline – takie, które są tylko dla siebie
– Pomyśleć o rozmowie z psychologiem, zwłaszcza jeśli social media wpływają na samopoczucie, sen, koncentrację czy relacje
W Ośrodku ESC wspieramy osoby, które czują, że ich życie przeniosło się do sieci. Pomagamy odzyskać balans i wrócić do siebie, bez oceniania, z pełnym zrozumieniem dla mechanizmów, które za tym stoją. To nie wstyd prosić o pomoc – to odwaga, by odzyskać autentyczność.
W razie pytań zapraszam do kontaktu.
Pozdrawiam,
Martyna Miszczak
Psycholog
ESC ośrodek leczenia e‑uzależnień Radosław Helwich
ul. Boguckiego 6/3, 01-502 Warszawa
(esc123(.)net)
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.