Nadmierna opiekuńczość. Jak to zwalczyć?

Jestem mama 7- latka. Uważam się za dobrą matkę, ale przyjaciółki mi mówią, że jestem zbyt nadopiekuńcza. Gdy syn się uderzy, to już panikuje i jadę z nim do szpitala na prześwietlenia lub kontrole. W rzeczywistości nic dziecku się nie dzieje a ja robie z siebie panikarę. Przez to mój syn jest nieporadny i rozpieszczony. Nie chce, aby taki był, ale najpierw musze zacząć od siebie. Jak to zwalczyć?

7 odpowiedzi


Może być kilka przyczyn takiego zachowania. Może być tak, że rodzice Pani byli również pełni lęku i nauczyła się Pani od nich tak reagować. Może być też tak, że w domu rodzinnym miała Pani mało opieki i uwagi i chce Pani nieświadomie wynagrodzić to swojemu dziecku. Trzeba się przyjrzeć Pani stosunkowi do wychowania, do dziecka i przede wszystkim do siebie samej. Ale to najlepiej zrobić z pomocą specjalisty, który zada odpowiednie pytania i pomoże Pani wyciągnąć dobre dla siebie wnioski.

Uzyskaj odpowiedź dzięki konsultacji online

Potrzebujesz porady specjalisty? Zarezerwuj konsultację online: otrzymasz odpowiedzi bez wychodzenia z domu.


Zamiast określenia "zwalczyć" proponuję na początek "poznać, zrozumieć". Według mnie takie zachowania to nie jest coś, co mozna z dnia na dzień w sobie "przełączyć" i postanowić sobie, że od dzisiaj już tak nie będzie. Ważne jest według mnie poznanie całego tła, zrozumienie tych mechanizmów, poznanie ich przyczyn. Skąd lęk, skąd nadopiekuńczość. Ważne jest aby poznać ich znaczenie, historię dla konkretnej osoby - dla Pani. Wtedy możliwa jest zmiana. Również przyznaję, że faktem jest to, na co zwraca Pani uwagę - że ma to bezpośredni wpływ na to, jak radzi sobie syn, jakie jest jego podejście do świata. Uważam,że na początek odbycie kilku konsultacji, a jesli się Pani zdecyduje to może i dłuższej terapii da takie możliwości. Proces terapeutyczny pozwala zrozumieć, nadać znaczenie, przyjrzeć się tym mechanizmom i dopiero wtedy je zmieniać oraz - co jest tutaj według mnie również istotne - pozwala nie przekazać tych mechanizmów do kolejnego pokolenia.


Bardzo dobrze, ze dostrzegła Pani takie zachowania u siebie i chce Pani je zmienić - oznacza to, że jest Pani dobrą i świadomą matką i pragnie Pani dla swojego synka jak najlepiej. Nadopiekuńczość może mieć konsekwencje dla prawidłowego rozwoju dziecka – nie pozwala na stopniowe nabywanie przez dziecko pewności siebie i samodzielności. Takie dzieci są często niezrozumiane i mają trudności w kontaktach z rówieśnikami. Ponieważ w sposób niezamierzony nadopiekuńczy rodzic przekazuje dziecku komunikat, że nie poradzi sobie samo, w późniejszym życiu dorosłym nie wierzy w siebie, ma duży problem z podejmowaniem decyzji i staje się osobą zależną od opinii innych. Przyczynami Pani nadmiernej troski o dziecko może być lękliwość i brak zaufania do własnych możliwości. Ważne byłoby odkrycie historii Pani życia, która doprowadziła do tego, że bardzo boi się Pani o dziecko. Dzięki poznaniu Pani kluczowych przekonań będzie możliwe opracowanie planu skutecznej psychoterapii i dostosowanie formy pomocy do Pani indywidualnej sytuacji życiowej i potrzeb. Wychowujemy dziecko dla świata, po to, aby w przyszłości odnosiło sukcesy życiowe i założyło własną rodzinę – jest to miarą naszego sukcesu rodzicielskiego.

Natalia Łątkowska

Natalia Łątkowska

psychoterapeuta

Poznań

Umów wizytę

Witam, dostrzeżenie problemu jest już pierwszym ważnym krokiem do zmiany. Dzieci przejmują od nas wiele rzeczy- obserwują, uczą się- dlatego tak łatwo można ten lęk w nim zaszczepić. Może się tak stać, że w przyszłości nie będzie chciało wchodzić w ciekawe aktywności, bo ,, to może być niebezpieczne''- wówczas zacznie stosować strategie unikające i lęk który z pozoru powinien miłać, będzie rósł w sile. zamiast zabraniać dziecku różnych aktywności z uwagi na nasz strach, warto porozmawiać o tym, jak może różne bariery pokonywać, przy czym proszę pamiętać że osoba, która to wypowiada powinna pokazywać że naprawdę się da- często rzeczy, które postrzegamy jako niebezpieczne,w rzeczywistości nie są aż tak straszne, dodatkowo często nie doceniamy siebie- jako kogoś kto tak naprawdę poradzi sobie w sytuacjach wzbudzających lęk.


Witam Panią, Sytuacje które Pani opisuje świadczą o nadopiekuńczości a efekty takich działań Pani już u syna widzi. To prawda, korzystnie będzie i dla Pani i dla syna jeśli uda się Pani z tą sprawą do psychoterapeuty. Nadopiekuńczość świadczy o nasilonym lęku który nosi Pani w sobie i taki nadmiarowy lęk ujawnia się przy nawet błahej sytuacji. W gabinecie pracuje się właśnie z tym lękiem tak, aby uczynić go mniejszym i zrozumieć jego źródło. Każda psychoterapia jest 'szyta na miarę', więc nie ma tu jednej uniwersalnej metody. Polecam udać się do psychoterapeuty. To daje szansę aby Pani żyło się lżej (mniej lęku, niepokoju i stresu) a syn miał szansę na niezależność i samodzielność. Zapraszam i pozdrawiam, Agnieszka Złotowska


Dzień dobry, Pani reakcja świadczy o dużej ilości lęku jaki ma Pani w sobie. Ten lęk uzewnętrznia się w relacji z synem ale najprawdopodobniej ma źródło gdzie indziej. Aby poradzić sobie z tą cechą warto podjąć pracę psychoterapeutyczną i odkryć, co jest powodem takiego lęku. Przyczyn może być wiele. Mogą to być wcześniejsze doświadczenia życiowe, inne emocje wyparte i wyrażane w postaci lęku lub brak pewności siebie i wiele innych. Warto udać się na psychoterapię aby odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest przyczyną takiego zachowania, nauczyć się innych reakcji oraz radzenia sobie z lękiem. Chciałabym zaznaczyć, ze warto ponieważ nadopiekuńczość może mieć negatywny wpływ na rozwój małego człowieka. Z doświadczenia wiem także, że nadopiekuńczość jednego rodzica wpływa negatywnie na niego samego oraz na całą rodzinę. pozdrawiam


Witam, Podaje Pani ogólne informacje i trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Opisywana "nadopiekuńczość" zapewne wynika z troski o syna i z odpowiedzialności wynikającej z faktu bycia rodzicem. Z drugiej strony syn uczy się i rozwija jedynie w oparciu o konsekwencje - odczuwalne dla siebie rezultaty swoich decyzji i podejmowanych działań. Całkowite pozbawianie młodego mężczyzny zbierania także bolesnych doświadczeń (postawa ochronna) może faktycznie skutkować słabością charakteru dziecka oraz postawą roszczeniową wobec rodzica. Stoi Pani wobec trudnego zadania, jak pogodzić wychodzenie na przeciw rozwojowym potrzebom chłopca z dyscyplinowaniem go i wychowywaniem. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się bliżej zasobom Państwa Rodziny pod względem wychowawczym oraz dobrać sprzyjającą strategię działania dopasowaną do potrzeb syna i Waszej rodziny, zapraszam na konsultację.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.