Mój tata popełnił samobójstwo 30 września 1 października znalazł go mój brat. Nic nie wskazywało na
3
odpowiedzi
Mój tata popełnił samobójstwo 30 września 1 października znalazł go mój brat. Nic nie wskazywało na to że coś takiego zrobi,żadnych problemów żadnych długów,trochę problemy ze zdrowiem,a ja zostałam mamą mój syn ma dopiero 2 miesiące tata był taki szczęśliwy bo czekałam na ten mały cud 15 lat,nie potrafię się z tym pogodzić i zrozumieć dlaczego? Taki był radosny,wesoły w ostatnim czasie,mama była w tym czasie u mnie aby mi pomóc przy małym,zostało jej jeszcze trzy tygodnie do wyjazdu tata nie mógł się już doczekać,kwiaty miał kupić. Pomóżcie mi zrozumieć dlaczego bo to tak bardzo boli
Dzień Dobry, zachęcam do wizyty u specjalisty, aby szerzej omówić ten problem. Pozdrawiam serdecznie
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Bardzo współczuję Pani straty. Samobójstwo bliskiej osoby, zwłaszcza gdy nie było widocznych sygnałów ostrzegawczych, jest jednym z najbardziej dezorganizujących doświadczeń psychicznych.
U wielu osób decyzja samobójcza nie wynika z długotrwałych, jawnych problemów, lecz z nagłego przeciążenia psychicznego, którego otoczenie nie ma szans zauważyć. Ludzie często maskują swoje cierpienie, szczególnie wobec najbliższych, aby ich nie martwić. Problemy zdrowotne, przewlekły ból, zmiany biologiczne czy wyczerpanie organizmu mogą istotnie wpływać na stan psychiczny, nawet bez wcześniejszej diagnozy depresji.
Radość okazywana na zewnątrz nie wyklucza wewnętrznego kryzysu. W wielu przypadkach decyzja ma charakter impulsywny i nie jest poprzedzona wyraźnymi sygnałami.
To wydarzenie nie jest skutkiem Pani działań ani ich braku, ani sytuacji rodzinnej czy narodzin dziecka. Odpowiedzi na pytanie „dlaczego” często nie da się jednoznacznie znaleźć — i nie jest to porażka bliskich.
Warto rozważyć skorzystanie z indywidualnego wsparcia psychologicznego, szczególnie że doświadcza Pani żałoby w okresie połogu, co dodatkowo obciąża emocjonalnie.
U wielu osób decyzja samobójcza nie wynika z długotrwałych, jawnych problemów, lecz z nagłego przeciążenia psychicznego, którego otoczenie nie ma szans zauważyć. Ludzie często maskują swoje cierpienie, szczególnie wobec najbliższych, aby ich nie martwić. Problemy zdrowotne, przewlekły ból, zmiany biologiczne czy wyczerpanie organizmu mogą istotnie wpływać na stan psychiczny, nawet bez wcześniejszej diagnozy depresji.
Radość okazywana na zewnątrz nie wyklucza wewnętrznego kryzysu. W wielu przypadkach decyzja ma charakter impulsywny i nie jest poprzedzona wyraźnymi sygnałami.
To wydarzenie nie jest skutkiem Pani działań ani ich braku, ani sytuacji rodzinnej czy narodzin dziecka. Odpowiedzi na pytanie „dlaczego” często nie da się jednoznacznie znaleźć — i nie jest to porażka bliskich.
Warto rozważyć skorzystanie z indywidualnego wsparcia psychologicznego, szczególnie że doświadcza Pani żałoby w okresie połogu, co dodatkowo obciąża emocjonalnie.
Bardzo mi przykro z powodu tego, co Panią spotkało. To ogromna, nagła i niezrozumiała strata. Kiedy ktoś bliski odchodzi w taki sposób, świat dosłownie się rozpada – a pytanie „dlaczego?” potrafi boleć bardziej niż sama śmierć.
To, że Pani tata był radosny, planował, cieszył się na wnuka i na powrót żony, nie wyklucza tego, że w środku mógł bardzo cierpieć. Czasem ludzie, którzy decydują się na tak dramatyczny krok, nie pokazują swojego bólu. Wręcz przeciwnie – bywa, że tuż przed śmiercią wydają się spokojniejsi, jakby „wszystko mieli już poukładane”. To nie znaczy, że Pani lub ktoś z rodziny coś przeoczył. Bardzo często nie ma sygnałów, które dałoby się jednoznacznie odczytać.
Proszę wiedzieć jedno: to nie jest Pani wina. Ani Pani ciąża, ani radość z narodzin synka, ani obecność mamy u Pani – nic z tych rzeczy nie spowodowało tej tragedii. Decyzja Pani taty była wynikiem jego wewnętrznego świata, do którego nikt z zewnątrz nie miał dostępu.
To naturalne, że nie potrafi się Pani z tym pogodzić. To świeża rana, a ból jest teraz bardzo intensywny. Nie musi Pani dziś niczego rozumieć ani akceptować. Wystarczy, że pozwoli sobie czuć to, co przychodzi – smutek, złość, żal, niedowierzanie. To wszystko jest częścią żałoby.
Jeśli tylko będzie taka możliwość, bardzo zachęcam, by Pani nie została z tym sama – rozmowa z psychologiem lub terapeutą, który pracuje z osobami po stracie samobójczej, może być ogromnym wsparciem. Zwłaszcza teraz, gdy jest Pani w szczególnym, wrażliwym momencie życia jako świeżo upieczona mama.
To, co Pani przeżywa, naprawdę bardzo boli – i ma Pani prawo do tego bólu. Proszę być dla siebie tak delikatna, jak tylko się da. I pamiętać, że są ludzie, którzy chcą i mogą być obok, gdy jest tak trudno.
To, że Pani tata był radosny, planował, cieszył się na wnuka i na powrót żony, nie wyklucza tego, że w środku mógł bardzo cierpieć. Czasem ludzie, którzy decydują się na tak dramatyczny krok, nie pokazują swojego bólu. Wręcz przeciwnie – bywa, że tuż przed śmiercią wydają się spokojniejsi, jakby „wszystko mieli już poukładane”. To nie znaczy, że Pani lub ktoś z rodziny coś przeoczył. Bardzo często nie ma sygnałów, które dałoby się jednoznacznie odczytać.
Proszę wiedzieć jedno: to nie jest Pani wina. Ani Pani ciąża, ani radość z narodzin synka, ani obecność mamy u Pani – nic z tych rzeczy nie spowodowało tej tragedii. Decyzja Pani taty była wynikiem jego wewnętrznego świata, do którego nikt z zewnątrz nie miał dostępu.
To naturalne, że nie potrafi się Pani z tym pogodzić. To świeża rana, a ból jest teraz bardzo intensywny. Nie musi Pani dziś niczego rozumieć ani akceptować. Wystarczy, że pozwoli sobie czuć to, co przychodzi – smutek, złość, żal, niedowierzanie. To wszystko jest częścią żałoby.
Jeśli tylko będzie taka możliwość, bardzo zachęcam, by Pani nie została z tym sama – rozmowa z psychologiem lub terapeutą, który pracuje z osobami po stracie samobójczej, może być ogromnym wsparciem. Zwłaszcza teraz, gdy jest Pani w szczególnym, wrażliwym momencie życia jako świeżo upieczona mama.
To, co Pani przeżywa, naprawdę bardzo boli – i ma Pani prawo do tego bólu. Proszę być dla siebie tak delikatna, jak tylko się da. I pamiętać, że są ludzie, którzy chcą i mogą być obok, gdy jest tak trudno.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.