Mój partner jest uzależniony od gier komputerowych,filmów i spędzania czasu przy komputerze. Twierdz
4
odpowiedzi
Mój partner jest uzależniony od gier komputerowych,filmów i spędzania czasu przy komputerze. Twierdzi że nie ma pojęcia co ze sobą zrobić,nie ma pomysłu na spędzanie w inny sposób czasu. Jest kierowcą zawodowym i zjeżdża do domu tylko na weekendy. Mamy dwójkę dzieci,które można powiedzieć sama wychowuje ponieważ jego nie ma a nawet gdy wraca to jest nieobecny,ciągle twierdzi że jest zmęczony i chce po pracy odpocząć i nie odchodzi od komputera od kiedy wejdzie do domu jedynie co to tylko przerwa na jedzenie i ewentualnie 30 minut spaceru bo wybłaganiu go przeze mnie.. siedzi do nocy i gra. Przeprowadziłam tysiące rozmów, tłumaczeń staram się wspierać go jak mogę w tym co robi ale nic to nie daje ponieważ każde słowo traktuje jak pretensja,naskok, mówi że wymyślam i nie mam racji lub że chodzę i narzekam,nie widzi problemu w sobie zawsze wzbudza we mnie poczucie winy. Chcę bardzo odzyskać partnera nie wiem jak jeszcze mogę mu pomóc, on nie chce słyszeć o terapii ani psychologu bo nie widzi problemu, jak do niego dotrzeć ?
Warto na początku zadać sobie pytanie: Jaka moja potrzeba nie jest zaspokojona w tej relacji? Czy jest to potrzeba więzi, bycia widzianym, zrozumienia i bycia zrozumianym, czy może jeszcze inna? Proponowałabym rozpocząć rozmowę z partnerem od zapewnienia, że jest dla Pani ważny i istotny (podobnie jak Wasza relacja), a kolejno przejść do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami na temat własnych potrzeb. Może warto zapytać partnera o Jego potrzeby? Jeśli uda Wam się dojść do tego, czego Wam brak, kolejnym krokiem będzie znalezienie sposobów zaspokojenia ich. Szczera rozmowa o swoich potrzebach zazwyczaj umacnia relację i sprawia, że osoby ją tworzące stają się bardziej świadomymi partnerami. Pozdrawiam serdecznie.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Warto sprobowac jeszcze raz porozmawiać z partnerem o tym jak się Pani czuje w tej sytuacji, nakreślić jakie są Pani oczekiwania i potrzeby oraz zapytać jakie są jego. Słyszę, że mówi o braku pomysłów na spędzanie wolnego czasu, może warto zaproponować jakąś wspólną rozrywkę. Jeśli to nie przyniesie oczekiwanych efektów warto zastanowić się nad Pani gotowością do dalszego bycia w takiej relacji bez podjęcia przez partnera terapii.
Dzień dobry, opisała Pani zachowania męża, związane z jego uzależnieniem, a także swoje cierpienie i samotność w Waszym związku.
Osoby uzależnione często bagatelizują skalę problemu, a także nie wyrażają chęci i gotowości terapeutycznej. Jedynym miejscem, w którym ma Pani realny wpływ, jest wybór postawy, jaką przyjmie Pani wobec uzależnienia męża.
Pomocnym może być rozpoczęcie własnej terapii i zrozumienie mechanizmu działania współuzależnienia. Dopóki dopóty mąż nie poczuje wewnętrznej potrzeby dokonania zmiany, będzie on podtrzymywał swoje zachowania. Pytaniem, które warto sobie zadać jest to, jak Pani realizuje w tym związku swoje potrzeby i jakie są Pani granice. Gabinet terapeutyczny jest miejscem, w którym można pochylić się nad tym, co w Pani, a także poszukać możliwych rozwiązań.
Pozdrawiam serdecznie, życząc bycia przy sobie.
Osoby uzależnione często bagatelizują skalę problemu, a także nie wyrażają chęci i gotowości terapeutycznej. Jedynym miejscem, w którym ma Pani realny wpływ, jest wybór postawy, jaką przyjmie Pani wobec uzależnienia męża.
Pomocnym może być rozpoczęcie własnej terapii i zrozumienie mechanizmu działania współuzależnienia. Dopóki dopóty mąż nie poczuje wewnętrznej potrzeby dokonania zmiany, będzie on podtrzymywał swoje zachowania. Pytaniem, które warto sobie zadać jest to, jak Pani realizuje w tym związku swoje potrzeby i jakie są Pani granice. Gabinet terapeutyczny jest miejscem, w którym można pochylić się nad tym, co w Pani, a także poszukać możliwych rozwiązań.
Pozdrawiam serdecznie, życząc bycia przy sobie.
To, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające emocjonalnie. Z jednej strony samotne rodzicielstwo mimo bycia w związku, z drugiej poczucie odrzucenia i bezsilności wobec partnera, który nie widzi problemu. To naturalne, że pojawia się frustracja, smutek, a nawet zwątpienie. W tej sytuacji naprawdę trudno jest „dotrzeć” do drugiej osoby, zwłaszcza gdy ona sama nie doświadcza swojego zachowania jako trudności.
Z opisu wynika, że zachowanie partnera może pełnić funkcję regulacyjną. Gry, filmy i komputer mogą być dla niego sposobem na odreagowanie napięcia, ucieczkę od odpowiedzialności, przeciążenia zawodowego czy emocji, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Kierowcy zawodowi często funkcjonują w długotrwałym stresie, samotności i nieregularnym rytmie dobowym. Problem polega na tym, że strategia, która pomaga mu chwilowo, niszczy relację i więź z rodziną.
Kluczowa kwestia brzmi: nie ma Pani wpływu na to, czy on uzna problem. Ma Pani natomiast wpływ na sposób, w jaki będzie Pani stawiać granice i komunikować swoje potrzeby.
Jeżeli rozmowy były prowadzone z poziomu tłumaczenia, przekonywania czy argumentowania, on mógł odbierać je jako ocenę. Warto spróbować zmiany perspektywy z „Ty masz problem” na „Ja czuję i potrzebuję”. Na przykład: czuję się samotna w tym związku, brakuje mi Twojej obecności jako partnera i ojca, potrzebuję konkretnego czasu tylko dla nas i dla dzieci. Konkrety są ważne. Nie ogólne „spędzaj więcej czasu z rodziną”, lecz na przykład dwie godziny w sobotę tylko z dziećmi bez telefonu i komputera.
Drugim elementem jest konsekwencja. Jeżeli prosi Pani, błaga, tłumaczy, a potem sytuacja wraca do normy, partner uczy się, że nie musi nic zmieniać. Czasem dopiero realne konsekwencje emocjonalne, takie jak wycofanie nadmiarowej troski, przestanie przejmowania jego odpowiedzialności, czy jasne zakomunikowanie, że w takiej formie relacja nie daje Pani poczucia bezpieczeństwa, powodują refleksję. To nie jest szantaż. To dbanie o siebie.
Warto też przyjrzeć się mechanizmowi wzbudzania w Pani poczucia winy. To częsty element w relacjach z osobą unikającą konfrontacji z problemem. Jeżeli po rozmowie to Pani czuje się winna i przesadzająca, proszę zatrzymać się i zapytać siebie, czy faktycznie oczekuje Pani czegoś nadmiernego, czy raczej podstawowej obecności partnera i ojca.
Jeżeli on nie chce terapii indywidualnej, można zaproponować konsultację dla par pod pretekstem poprawy komunikacji, a nie leczenia uzależnienia. Czasem słowo „uzależnienie” uruchamia silny opór. Natomiast „chcę, żebyśmy nauczyli się lepiej rozmawiać” bywa łatwiejsze do przyjęcia.
Równolegle zachęcałabym Panią do zadbania o własne wsparcie. Konsultacja dla Pani nie oznacza, że to Pani ma problem. To przestrzeń, by wzmocnić granice, przyjrzeć się swoim zasobom i zastanowić się, gdzie jest Pani granica wytrzymałości. Często gdy jedna osoba w systemie zaczyna funkcjonować inaczej, system zaczyna się reorganizować.
Najtrudniejsze, ale bardzo ważne pytanie brzmi: czy on w jakimkolwiek stopniu widzi, że Pani cierpi? Jeżeli odpowiedź brzmi nie, to problemem przestaje być wyłącznie komputer, a zaczyna być brak empatii i gotowości do współodpowiedzialności za relację.
Nie da się uratować związku w pojedynkę. Można jednak przestać brać odpowiedzialność za wszystko i zobaczyć, czy druga strona jest gotowa zrobić choć jeden krok.
Jeżeli chce Pani, mogę pomóc sformułować konkretną, spokojną komunikację do partnera, która będzie zwiększać szansę na refleksję, a zmniejszać jego defensywność.
Z opisu wynika, że zachowanie partnera może pełnić funkcję regulacyjną. Gry, filmy i komputer mogą być dla niego sposobem na odreagowanie napięcia, ucieczkę od odpowiedzialności, przeciążenia zawodowego czy emocji, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Kierowcy zawodowi często funkcjonują w długotrwałym stresie, samotności i nieregularnym rytmie dobowym. Problem polega na tym, że strategia, która pomaga mu chwilowo, niszczy relację i więź z rodziną.
Kluczowa kwestia brzmi: nie ma Pani wpływu na to, czy on uzna problem. Ma Pani natomiast wpływ na sposób, w jaki będzie Pani stawiać granice i komunikować swoje potrzeby.
Jeżeli rozmowy były prowadzone z poziomu tłumaczenia, przekonywania czy argumentowania, on mógł odbierać je jako ocenę. Warto spróbować zmiany perspektywy z „Ty masz problem” na „Ja czuję i potrzebuję”. Na przykład: czuję się samotna w tym związku, brakuje mi Twojej obecności jako partnera i ojca, potrzebuję konkretnego czasu tylko dla nas i dla dzieci. Konkrety są ważne. Nie ogólne „spędzaj więcej czasu z rodziną”, lecz na przykład dwie godziny w sobotę tylko z dziećmi bez telefonu i komputera.
Drugim elementem jest konsekwencja. Jeżeli prosi Pani, błaga, tłumaczy, a potem sytuacja wraca do normy, partner uczy się, że nie musi nic zmieniać. Czasem dopiero realne konsekwencje emocjonalne, takie jak wycofanie nadmiarowej troski, przestanie przejmowania jego odpowiedzialności, czy jasne zakomunikowanie, że w takiej formie relacja nie daje Pani poczucia bezpieczeństwa, powodują refleksję. To nie jest szantaż. To dbanie o siebie.
Warto też przyjrzeć się mechanizmowi wzbudzania w Pani poczucia winy. To częsty element w relacjach z osobą unikającą konfrontacji z problemem. Jeżeli po rozmowie to Pani czuje się winna i przesadzająca, proszę zatrzymać się i zapytać siebie, czy faktycznie oczekuje Pani czegoś nadmiernego, czy raczej podstawowej obecności partnera i ojca.
Jeżeli on nie chce terapii indywidualnej, można zaproponować konsultację dla par pod pretekstem poprawy komunikacji, a nie leczenia uzależnienia. Czasem słowo „uzależnienie” uruchamia silny opór. Natomiast „chcę, żebyśmy nauczyli się lepiej rozmawiać” bywa łatwiejsze do przyjęcia.
Równolegle zachęcałabym Panią do zadbania o własne wsparcie. Konsultacja dla Pani nie oznacza, że to Pani ma problem. To przestrzeń, by wzmocnić granice, przyjrzeć się swoim zasobom i zastanowić się, gdzie jest Pani granica wytrzymałości. Często gdy jedna osoba w systemie zaczyna funkcjonować inaczej, system zaczyna się reorganizować.
Najtrudniejsze, ale bardzo ważne pytanie brzmi: czy on w jakimkolwiek stopniu widzi, że Pani cierpi? Jeżeli odpowiedź brzmi nie, to problemem przestaje być wyłącznie komputer, a zaczyna być brak empatii i gotowości do współodpowiedzialności za relację.
Nie da się uratować związku w pojedynkę. Można jednak przestać brać odpowiedzialność za wszystko i zobaczyć, czy druga strona jest gotowa zrobić choć jeden krok.
Jeżeli chce Pani, mogę pomóc sformułować konkretną, spokojną komunikację do partnera, która będzie zwiększać szansę na refleksję, a zmniejszać jego defensywność.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.