Mam problem z atakami złości u mojego partnera. Najgorszy jest powód tych ataków, z reguły powodują

Mam problem z atakami złości u mojego partnera. Najgorszy jest powód tych ataków, z reguły powodują je sytuacje zupełnie błache i nigdy nie jestem przygotowana na to, ze dana sytuacja spowoduje taką złość. Przykładowe powody: 1. Robił coś w aucie, wylał mu się płyn, poprosił mnie o ścierkę, ale przyniosłam nawilżoną, a on miał wizję suchej ścierki. Wściekł się tak, że mimo ze poszłam po suche ręczniki nie był w stanie już za sobą zapanować. Wyjechał na cały dzień i wrócił dopiero wieczorem. 2. Wróciłam do domu po dłuższej nieobecności i zwróciłam uwagę na brudną umywalkę, mówiąc coś na spokojnie, ze mi często zwraca uwagę, że coś zostawiam, a sam nie znalazł 2 min na umycie umywalki. To spowodowało, taki foch, że nie odzywał się do mnie przez dwa dni. 3. Jechaliśmy razem autem, ja prowadziłam. Skręciłam inaczej niż pokazywała Google Maps. Zaczął mówić, ze tak oczywiście zawsze wiem lepiej. Mi się ciśnienie podniosło i powiedziałam, ze już wole jechać do domu niż go słuchać. Wściekł się tak, ze zaczął wykrzykiwać „Jedz do domu, jedź do domu”. Usłyszałam tez ze nie może mnie już słuchać i ze teraz będzie wychodził sam beze mnie i jeszcze kilka przykrych słów. Skończyło się jego spaniem na kanapie i cichymi dniami. 4. Miałam stłuczkę samochodową, a następnego dnia rano mieliśmy jechać gdzieś rano coś załatwiać. Przed wyjściem, kiedy on jeszcze jadł śniadanie, ja chciałam szybko coś sprawdzić w kompie odnośnie ubezpieczenia auta, bo nie dawało mi to spokoju. Wściekł się tak, ze muszę to robić akurat teraz, ze był już gotów jechać sam, skoro nie potrafię się normalnie zebrać. Oczywiście potem się nie odzywał. Zawsze po takich wybuchach gniewu staje się jakby innym człowiekiem, obcym. Odpycha mnie od siebie, mówi przykre rzeczy. Kiedyś przyznał, że w takich momentach złości wręcz mnie nienawidzi. Musi minąć doba albo dwie, aby wrócił do siebie. Wtedy z reguły przeprasza, mówi ze po prostu już tak ma i koniec, ze potrzebuje więcej czasu, aby w sobie tę złość przepracować. Ja zawsze wybaczam, staram się być wobec niego wyrozumiała, zrozumieć, że ma swoje stresy, a może jest to kwestia tez jakichś niewyjaśnionych zdarzeń z jego dzieciństwa, ale w chwili takich ataków czuje się bardzo źle. Z reguły płaczę, bo jest to dla mnie zbyt niespodziewane. Dosłownie minutę wcześniej wszystko jest w jak najlepszym porządku, a za chwile odwrót o 180 stopni. Nie rozumiem wtedy co się dzieje. Próbuje z nim rozmawiać w takich sytuacjach zawsze na spokojnie, pytam co go tak zdenerwowało, ale próżny trud. Jak już jest wściekły to nie ma opcji, aby ten gniew w sobie ugasił. Staje się okropny, mam czasami wrażenie, że ranienie mnie w takich sytuacjach sprawia mu satysfakcję. Na rozmowę jest dopiero szansa na drugi czy trzeci dzień po takim wybuchu, ale rozmowa kończy się tym, że on już poprostu tak ma. Czasami to bagatelizuje i sobie z tego żartuje, że chyba ma dwubiegunowkę, bo jak już się uspokoi to nie ma dla niego tematu. Dla mnie natomiast ten temat jest, bo jeśli jeszcze kiedyś zdarzało się to raz w msc, to ostatnio zdarza się raz w tyg, a nawet i dwa razy. Źle znoszę takie momenty ciszy i nieodzywania, czuję się samotna i jest mi zwyczajnie źle. Czuję wtedy, że jego emocje i jego złość jest na pierwszym miejscu, a moje zupełnie się nie liczą. Dodatkowo teraz jestem w ciąży. Boję się, że nie poradzę sobie z emocjami, które wiążą się z opieką nad dzieckiem i jego atakami. Kiedyś mi powiedział, jak mu tłumaczyłam, ze przy jego atakach złości, mój stres ma wpływ na dziecko, to powiedział ze powinnam włączyć w sobie taki odruch samoobronny i poprostu się usunąć mu z drogi, ale jest to dla mnie trudne, bo w takich sytuacjach jest mi tak źle, że ja właśnie potrzebuje jego, potrzebuje bliskiej osoby, a on nie jest sobą. Nie wiem też czy jak będzie taki wściekły na mnie, to będzie tez taki w stosunku do dziecka. Nie wiem gdzie tkwi problem i w którym z nas i kto z nas powinien iść do specjalisty. Dodam tez ze takie ataki złości miewa z reguły w stosunku do mnie i do swojej matki. W pracy jest raczej opanowany. Proszę o poradę, co powinnismy zrobić i jak sobie z tym radzić, aby miało to jak najmniejszy wpływ na nasze dziecko. W chwili, gdy nie ma tych ataków jest dobrym kochającym partnerem i jest nam razem dobrze. Tylko im częściej to sie zdarza - te ataki, tym mnie mu ufam. Nie chcę, aby nasze dziecko bylo w przyszłości w jakiś sposób skrzywione przez nasze problemy z emocjami.

4 odpowiedzi


Dzień dobry, Uważam, że zarówno Pani jak i Pani partner mogą skorzystać z usług psychologicznych. Procesy te będą szły własnymi ścieżkami i jest duża szansa na to, że oboje Państwo na tym skorzystacie. Jedną z możliwości jest też terapia dla par. Myślę, że w Pani sytuacji dodatkowe wsparcie ze strony psychologa na pewno nie zaszkodzi. Pozdrawiam serdecznie, Kamil Krupski

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień Dobry, zachęcam do wizyty u specjalisty, aby szerzej omówić ten problem. Pozdrawiam serdecznie


Z tego, co opisujesz, problem dotyczy nagłych i nieprzewidywalnych wybuchów złości Twojego partnera, które wpływają na Waszą relację i Twoje samopoczucie, szczególnie teraz, kiedy jesteś w ciąży. Tego rodzaju wybuchy gniewu, zwłaszcza w odpowiedzi na błahostki, mogą wynikać z trudności w zarządzaniu emocjami, co jest poważnym problemem, zwłaszcza że te sytuacje stają się coraz częstsze i bardziej intensywne. Partner zdaje się być świadomy swoich wybuchów, ale jednocześnie nie podejmuje kroków, by nad nimi pracować, a jego bagatelizowanie sytuacji utrudnia rozmowę o realnym problemie. Twoje poczucie samotności, braku wsparcia i lęk o przyszłość z dzieckiem w takiej atmosferze są w pełni zrozumiałe i zasługują na uwagę. Zapraszam na spotkanie online, chętnie pomogę.

mgr Ewa Adamska

mgr Ewa Adamska

psycholog

Ruda Śląska

Umów wizytę

Najbardziej zwróciło moją uwagę nie to, że partner się złości, ale to, że z każdym kolejnym wybuchem coraz mniej czuje się Pani bezpiecznie i coraz mniej mu ufa. Złość sama w sobie nie jest problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy prowadzi do ranienia drugiej osoby, wielodniowego milczenia, odrzucania partnera czy karania go wycofaniem kontaktu. Z opisu wynika również, że próbuje Pani rozmawiać z partnerem i uspokajać sytuację w trakcie jego wybuchów. Tymczasem wygląda na to, że gdy osiąga on taki poziom złości, rozmowa przestaje być możliwa. W takiej sytuacji często lepiej nie przekonywać, nie tłumaczyć i nie próbować go uspokajać, lecz wrócić do tematu dopiero wtedy, gdy emocje opadną. Pisze Pani, że partner potrafi wyjechać na cały dzień, spać na kanapie lub nie odzywać się przez dwa dni. W praktyce oznacza to również, że nie musi Pani przejmować odpowiedzialności za przywracanie kontaktu. Zamiast wielokrotnie dzwonić, pisać, przepraszać czy próbować naprawiać sytuację, można pozwolić, aby to on wrócił do rozmowy, gdy odzyska kontrolę nad swoimi emocjami. Warto też porozmawiać o konkretnych zasadach już po uspokojeniu sytuacji. Na przykład: „Rozumiem, że możesz być zły, ale nie zgadzam się na obrażanie mnie, wielodniowe milczenie ani odrzucanie mnie na dwa dni. Jeśli potrzebujesz czasu na ochłonięcie, powiedz mi o tym wprost.” Mam również wrażenie, że poświęca Pani dużo energii na zrozumienie przyczyn jego zachowania – stresu, charakteru czy doświadczeń z dzieciństwa. To może być ważne, ale równie ważne jest inne pytanie: czy taki sposób funkcjonowania relacji jest dla Pani dobry i czy chciałaby Pani, aby w podobnej atmosferze dorastało Wasze dziecko? Nie ma Pani wpływu na to, czy partner zdecyduje się pracować nad swoją złością. Ma Pani natomiast wpływ na to, jak zadba o własne poczucie bezpieczeństwa, swoje granice i dobro dziecka. Z opisu wynika, że to właśnie te obszary najbardziej potrzebują teraz uwagi. Jeśli zauważa Pani, że z każdym kolejnym wybuchem coraz bardziej traci poczucie bezpieczeństwa, warto potraktować ten sygnał bardzo poważnie. Relacja powinna być miejscem, w którym możemy czuć się bezpiecznie nawet wtedy, gdy pojawiają się trudne emocje i konflikty.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.