Mam 26 lat. Patrząc na moje życie, jest to ideał. Niczego mi nie brakuje, mam dach nad głową, rodzic
3
odpowiedzi
Mam 26 lat. Patrząc na moje życie, jest to ideał. Niczego mi nie brakuje, mam dach nad głową, rodziców, partnera, znajomych, pracę... Jednak właśnie w tej chwili ze łzami w oczach piszę na tym forum. Staram się być pogodna osoba, jednak siedzi we mnie coś co sprawia, że nie chce mi się żyć. Nie mam na nic siły, ochoty, energii. Utrzymuje kontakty z ludzmi z którymi muszę to robić. Rzadko wychodzę z inicjatywa, żeby odezwać się pierwsza, nawet jeśli chodzi o moją karierę... Nie mogę się przemoc, wolę położyć się i patrzeć w telefon, albo przespać jak najwięcej się da. Często piję, ponieważ wtedy nie muszę nic robić po za oglądaniem telewizji i leżeniem na kanapie. Alkohol pomaga też zapomnieć o problemach i obowiązkach. Czuję, że przesypiam życie, nie mam pracy, która lubię, a w niej stsr.sie jak najmniej zrobić, najlepiej nic... oczywiście zgrabnie to tuszując. Nie czuje się dobrze wśród ludzi których spotykam, nie czuje się dobrze że sobą, czuję, że nic nie osiągnęłam, rujnuje sobie życie i pomimo tej świadomości wolę nie robić nic. Leżę i wiem, że powinnam wstać, ale tego nie.robie. Nie widzę siebie nigdzie, nie mam perspektyw, nie mam planu na przyszłość, nie mam pieniędzy, własności, stoję w miejscu, a życie ulatuje. Nie mam siły, szybko się męczę, zrobienie jednej rzeczy jak zakupy jest już dla mnie sukcesem. Może dlatego, że mieszkam jeszcze z rodzicami w wielu rzeczach jeszcze mnie wyręczają... Tak naprawdę nikt nie wie o moim stanie psychicznym, nie do końca mam z kim o tym porozmawiać. Ukrywam się ze swoim nic nie robieniem. Myślę,że wszyscy wokół mają mnie za kogoś pewnego siebie i zdecydowanego, ale to pozory. Chciałabym coś osiągnąć. A może jestem leniwa i wszystko to jakaś wymówka, może wybieram sytuację, w których mogę nic nie robić... Chciałabym znaleźć sposób by się obudzić. A moje pytanie, czy powinnam pójść do specjalisty, czy może rzeczywiście jestem leniem, który szuka wymówki w chorobie psychicznej?
Proszę Pani
Nie sądzę, żeby Pani życie było ideałem, a obecny Pani stan wydaje mi się niepokojący-funkcjonuje Pani jak automat, pogłębiając swój stan piciem alkoholu.Proponuję możliwie szybko zapisać się na konsultację psychoterapeutyczną. Jeśli nawiąże Pani współpracę z psychoterapeutą, zaistnieje duża szansa zmiany Pani stanu, choćby dlatego, że rozpozna Pani przyczyny swojego biernego, dość depresyjnego stanu
Pozdrawiam Anna Majewska
Nie sądzę, żeby Pani życie było ideałem, a obecny Pani stan wydaje mi się niepokojący-funkcjonuje Pani jak automat, pogłębiając swój stan piciem alkoholu.Proponuję możliwie szybko zapisać się na konsultację psychoterapeutyczną. Jeśli nawiąże Pani współpracę z psychoterapeutą, zaistnieje duża szansa zmiany Pani stanu, choćby dlatego, że rozpozna Pani przyczyny swojego biernego, dość depresyjnego stanu
Pozdrawiam Anna Majewska
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Witam
Z Pani opisu wynika, że próbuje Pani zrozumieć co się takiego w Pani życiu dzieje, że nie potrafi Pani czerpać radości i satysfakcji . Wydaje się Pani być przytłoczona i przerażona swoim stanem oraz oczekiwaniami jakie Pani ma względem siebie, co może powodować trudności emocjonalnie i ucieczki np. w picie alkoholu, oglądanie telewizji. Dobrze, że szuka Pani pomocy, nie musi Pani być z tym sama, warto się otworzyć. Proszę udać się do psychoterapeuty pomoże Pani zrozumieć problem i udzieli odpowiedniej pomocy. Życzę powodzenia
Z Pani opisu wynika, że próbuje Pani zrozumieć co się takiego w Pani życiu dzieje, że nie potrafi Pani czerpać radości i satysfakcji . Wydaje się Pani być przytłoczona i przerażona swoim stanem oraz oczekiwaniami jakie Pani ma względem siebie, co może powodować trudności emocjonalnie i ucieczki np. w picie alkoholu, oglądanie telewizji. Dobrze, że szuka Pani pomocy, nie musi Pani być z tym sama, warto się otworzyć. Proszę udać się do psychoterapeuty pomoże Pani zrozumieć problem i udzieli odpowiedniej pomocy. Życzę powodzenia
To, co Pani opisuje, jest doświadczeniem, które w gabinecie słyszę znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać. Z zewnątrz „wszystko w porządku”, wewnątrz – poczucie pustki, bezwładu, wstydu i przekonanie: „coś jest ze mną nie tak”.
Pierwsza rzecz, którą chciałbym bardzo wyraźnie powiedzieć: to, co Pani opisuje, nie brzmi jak lenistwo. Lenistwo zwykle nie wiąże się z łzami w oczach, z poczuciem winy, z rozpaczą, że „przesypiam życie”. To, co Pani przeżywa, przypomina raczej stan obniżonego nastroju, być może depresyjny, z elementami wycofania i unikania.
Charakterystyczne jest napięcie między obrazem zewnętrznym a wewnętrznym. Pisze Pani, że inni widzą osobę pewną siebie i zdecydowaną, podczas gdy w środku czuje się Pani bezradna i zagubiona. Taka rozbieżność bywa bardzo wyczerpująca. Utrzymywanie „maski funkcjonowania” wymaga energii, której już Pani brakuje.
Zwraca uwagę także alkohol. Jeśli staje się sposobem na wyciszenie myśli, uniknięcie obowiązków czy złagodzenie napięcia, to znaczy, że pełni funkcję regulującą emocje. To nie jest moralna słabość. To sygnał, że brakuje innych, bezpieczniejszych sposobów radzenia sobie.
Opisuje Pani też coś, co w psychologii nazywamy zahamowaniem woli: „wiem, że powinnam wstać, ale nie wstaję”. W depresji to częsty mechanizm – nie chodzi o brak wiedzy, tylko o brak dostępu do energii psychicznej. Często towarzyszy temu surowy wewnętrzny krytyk, który mówi: „jestem leniwa, wymyślam sobie”. Ten głos bywa bardziej okrutny niż jakikolwiek realny osąd.
Warto też przyjrzeć się sytuacji mieszkaniowej. Mieszkanie z rodzicami, nawet jeśli jest wygodne, może niekiedy utrwalać poczucie zależności i stagnacji. Nie oznacza to, że to „wina rodziców”, ale że pewne etapy rozwojowe – autonomia, ryzyko, własne decyzje – mogą być trudniejsze do przeżycia, gdy struktura życia jest już gotowa i bezpieczna. Dla niektórych osób bezpieczeństwo bywa paradoksalnie usypiające.
Pani pytanie: „czy powinnam pójść do specjalisty?” jest bardzo rozsądne. Jeśli od dłuższego czasu:
nie ma Pani energii,
nie odczuwa Pani radości,
wycofuje się Pani z życia,
używa alkoholu do regulowania nastroju,
ma Pani poczucie bezsensu,
to konsultacja z psychoterapeutą jest wskazana. Nie po to, by szukać „wymówki”, ale by zrozumieć mechanizm i przerwać ten cykl.
Czasem osoby z taką historią noszą w sobie głębokie przekonanie: „powinnam być wdzięczna, bo mam wszystko”. A jednak emocje nie działają według obiektywnych kryteriów. Można mieć wiele i czuć pustkę. To nie czyni Pani niewdzięczną ani zepsutą.
Najbardziej poruszające w Pani liście jest zdanie: „Chciałabym znaleźć sposób, by się obudzić.” To zdanie mówi o żywej części Pani osobowości. O tej, która wciąż chce, która jeszcze nie zrezygnowała.
Zamiast pytać: „czy jestem leniem?”, zaproponowałbym inne pytanie:
co we mnie jest tak zmęczone, że musiało się wycofać?
Psychoterapeuta może pomóc to zrozumieć – w bezpiecznej relacji, bez oceniania. Jeśli potrzebowałaby Pani takiej przestrzeni do spokojnej rozmowy i uporządkowania tego, co dziś wydaje się bezładne i przytłaczające, zapraszam również do pracy terapeutycznej w moim gabinecie w Bielsko-Biała.
To nie jest ucieczka od odpowiedzialności. To jest próba odzyskania siebie.
Pierwsza rzecz, którą chciałbym bardzo wyraźnie powiedzieć: to, co Pani opisuje, nie brzmi jak lenistwo. Lenistwo zwykle nie wiąże się z łzami w oczach, z poczuciem winy, z rozpaczą, że „przesypiam życie”. To, co Pani przeżywa, przypomina raczej stan obniżonego nastroju, być może depresyjny, z elementami wycofania i unikania.
Charakterystyczne jest napięcie między obrazem zewnętrznym a wewnętrznym. Pisze Pani, że inni widzą osobę pewną siebie i zdecydowaną, podczas gdy w środku czuje się Pani bezradna i zagubiona. Taka rozbieżność bywa bardzo wyczerpująca. Utrzymywanie „maski funkcjonowania” wymaga energii, której już Pani brakuje.
Zwraca uwagę także alkohol. Jeśli staje się sposobem na wyciszenie myśli, uniknięcie obowiązków czy złagodzenie napięcia, to znaczy, że pełni funkcję regulującą emocje. To nie jest moralna słabość. To sygnał, że brakuje innych, bezpieczniejszych sposobów radzenia sobie.
Opisuje Pani też coś, co w psychologii nazywamy zahamowaniem woli: „wiem, że powinnam wstać, ale nie wstaję”. W depresji to częsty mechanizm – nie chodzi o brak wiedzy, tylko o brak dostępu do energii psychicznej. Często towarzyszy temu surowy wewnętrzny krytyk, który mówi: „jestem leniwa, wymyślam sobie”. Ten głos bywa bardziej okrutny niż jakikolwiek realny osąd.
Warto też przyjrzeć się sytuacji mieszkaniowej. Mieszkanie z rodzicami, nawet jeśli jest wygodne, może niekiedy utrwalać poczucie zależności i stagnacji. Nie oznacza to, że to „wina rodziców”, ale że pewne etapy rozwojowe – autonomia, ryzyko, własne decyzje – mogą być trudniejsze do przeżycia, gdy struktura życia jest już gotowa i bezpieczna. Dla niektórych osób bezpieczeństwo bywa paradoksalnie usypiające.
Pani pytanie: „czy powinnam pójść do specjalisty?” jest bardzo rozsądne. Jeśli od dłuższego czasu:
nie ma Pani energii,
nie odczuwa Pani radości,
wycofuje się Pani z życia,
używa alkoholu do regulowania nastroju,
ma Pani poczucie bezsensu,
to konsultacja z psychoterapeutą jest wskazana. Nie po to, by szukać „wymówki”, ale by zrozumieć mechanizm i przerwać ten cykl.
Czasem osoby z taką historią noszą w sobie głębokie przekonanie: „powinnam być wdzięczna, bo mam wszystko”. A jednak emocje nie działają według obiektywnych kryteriów. Można mieć wiele i czuć pustkę. To nie czyni Pani niewdzięczną ani zepsutą.
Najbardziej poruszające w Pani liście jest zdanie: „Chciałabym znaleźć sposób, by się obudzić.” To zdanie mówi o żywej części Pani osobowości. O tej, która wciąż chce, która jeszcze nie zrezygnowała.
Zamiast pytać: „czy jestem leniem?”, zaproponowałbym inne pytanie:
co we mnie jest tak zmęczone, że musiało się wycofać?
Psychoterapeuta może pomóc to zrozumieć – w bezpiecznej relacji, bez oceniania. Jeśli potrzebowałaby Pani takiej przestrzeni do spokojnej rozmowy i uporządkowania tego, co dziś wydaje się bezładne i przytłaczające, zapraszam również do pracy terapeutycznej w moim gabinecie w Bielsko-Biała.
To nie jest ucieczka od odpowiedzialności. To jest próba odzyskania siebie.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.