Jak poradzić sobie z zaburzeniami nastroju?
Dzień dobry, szukam miejsca, w którym najpierw mogłabym zadać pytanie, bo sama nie wiem czy potrzebna mi pomoc czy nie. Jestem osoba, która uznaje, że jest kowalem własnego losu, ale ostatnio coraz częściej zastanawiam się czy nie potrzebuje pomocy: Wychowałam się u Babci i Dziadka – sympatyczni, wykształceni, ale też zbyt ambitni, nieco despotyczni, czujący się lepszymi od innych. Poprzeczka dla mnie zawsze na poziomie drapaczy chmur. Babcia – tamat nr jeden całe życie: dieta odchudzanie, jedzenie to zło. Często mnie krytykowała. Dziadek: oaza spokoju. Mama: leczyła się z depresji, miała problemy psychiczne po urodzeniu mojej siostry. Wg. dziadków – wariatka, która powinna wziąć się w garść. Ojciec: ktokolwiek widział ktokolwiek wie. Alkoholik, lekoman, depresja. Zawsze czułam się ponad to. Wyjechałam na studia, starałam się żyć normalnie. Raz wychodziło, raz nie. Ciężko było odciąć pępowinę, bo Babcia zawsze wpadała w histerie kiedy tylko śmiałam żyć po swojemu lub z czegoś się jej nie wyspowiadać. Pełna kontrola. Ostatnio czuje się bezsilna wobec samej siebie. Nie chce innych obwiniać za to jaka jestem, ale chciałabym żyć normalnie, a czuje, że nie żyje normalnie. Nie umiem normalnie jeść – albo nie jem w ogóle, albo rzucam się na jedzenie. Mam zawsze wyrzuty sumienie, kiedy jem. Nieważne co – marchewkę czy czekoladę. Chociaż ostatnio już nawet przestałam czuć smaki. Czuje potrzebę opychania się, ale nawet ulubione potrawy nie smakują mi w ogóle. Czuje się niedowartościowana, nie umiem radzić sobie z odrzuceniem, porażkami. Popełniam błąd na błędzie, mimo że jestem wykształcona i jak mi się dotychczas wydawało inteligentna i zaradna życiowo. Nie umiem normalnie funkcjonować. Czasem mam takie dni ze zrywam się z łóżka i czuje niepohamowany apetyt na życie. Czuje się jakbym Pana Boga za nogi złapała, ale szybko mi mija. Wpadam w czarna rozpacz. Mam czasem tak, że nie chce mi się nawet umyć, mimo że normalnie jestem pedantyczna. Czy ja potrzebuje pomocy? Powinnam umówić się na wizytę i podjąć dalsze kroki? Czy po prostu nie umiem się wziąć w garść i szukam usprawiedliwienia? Serio potrzebuje to wiedzieć, bo mam wrażenie, że zaraz życie runie mi zupełnie.
5 odpowiedzi
Dobry wieczór. Powinna Pani umówić się na wizytę u psychiatry celem diagnozy i dobrania ewentualnie leków. Pozdrawiam.
Witam, Przedstawiła Pani bardzo rozbudowaną historię. Z opisu wynika, że najprawdopodobniej problemem jest Pani własna osobowość. Jeśli ma Pani poczucie, że jest Pani źle we własnym życiu i chce Pani coś z tym zrobić, to jest to dobry moment by rozpocząć psychoterapię, odnaleźć własne „ja” i zacząć w końcu żyć po swojemu bez poczucia winy. Niepokoi mnie jednak fakt, że w Pani rodzinie są osoby, które są/były leczone psychiatrycznie. Zwłaszcza ważna jest informacja, którą podaje Pani o matce. Myślę, że w tej sytuacji wskazana byłaby u Pani również konsultacja psychiatryczna celem oceny wskazań do farmakoterapii. Pozdrawiam Anna Zdanowicz
Dzień dobry. Pisze Pani o bardzo ważnych i trudnych sprawach które miały i mają miejsce w Pani życiu. Mam poczucie że jest Pani z tym sama. Czy tak jest w rzeczywistości? Z doświadczenia wiem , że Samemu trudno jest poradzić sobie z tym co nas spotyka. Ważne jest ,że sięga Pani po pomoc. Tu i teraz. To pierwszy krok. Jest Pani tu, dzieli się tym co ważne, swoimi obawami, kłopotami spostrzeżeniami, tym jak Pani się czuje, co przeżywa. To bardzo dużo jak na jedną osobę. Wyobrażam sobie, że może czuć Pani bezsilność, zniechęcenie, lęk i wyczerpanie. Korzystając z psychoterapii daje sobie Pani szansę by żyć i funkcjonować tak jak Pani pragnie i potrzebuje.
Witam. Uważam, że jest Pani w dużym konflikcie pomiędzy tym co Pani pragnie, oczekuje a tym co chcą od Pani osoby znaczące między innymi babcia. Mam wrażenie, że jeśli Pani pozwala sobie na zaspokojenie własnej potrzeby, która niekoniecznie jest aprobowana przez innych to zaraz pojawia się poczucie wizy zamiast szczęścia zadowolenia. Wszystsko wskazuje na to,że trudno jest pani postawić swoje granice i tym samym stawać się niezależną emocjonalne osobą. Sprawia Pani wrażenie osoby, która ma już świadomość wielu czynników które powodują uczucie stanu rozpadu emocji, charakteru itp...Jeśli pojawiła się myśl na temat wizyty myślę,że spokojnie mogłaby Pani za tym pójść i skorzystać z terapii. Pozdrawiam.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.






