Jak mogę pomóc mojemu synowi w zapomnieniu przykrych wydarzeń?
Mój syn bardzo dużo pomógł swojej koleżance w pisaniu pracy magisterskiej. Obroniła ją, ale jemu nawet o tym nie powiedziała. Po roku się odezwała do niego z pretensjami nie wiadomo o co. W zamian za tę pomoc ,nic nie chciał tylko zwykłe dziękuję.
5 odpowiedzi
Syn doświadczył rozczarowania. Można w tej sytuacji współodczuwać i wyciągać wnioski na przyszłość. Pozdrawiam A. Miżowska
Proponuję, aby po prostu spróbować potraktować to wydarzenie jako doświadczenie, które dało możliwość sprawdzić synowi wiedzę. A przy tym pokazało, że nasze oczekiwania nie zawsze są odczytane i spełnione przez otaczających nas ludzi. Jest to dla nas nieprzyjemna, lecz równie realna część relacji międzyludzkich. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
Jak najczęściej chwalić jego umiejętności, zaradność i pocieszać że dobrze się dzieje gdy odchodzą fałszywi przyjaciele i mamy czas i ochotę szukać tych prawdziwych. Pozdrawiam.
Witam, Może warto to pytanie skierować do dorosłego syna, czy i jakiej pomocy od Pani czy psychologa by oczekiwał. Czy chce tę sytuację przeanalizować, wyciągnąć jakieś wnioski, czy odpowiedzięć w sposób asertywny koleżance? Można mu też powiedzieć o swoich uczuciach, że jest Pani np; przykro, że jego koleżanka w taki sposób się zachowała. W razie pytań zachęcam do kontaktu telefonicznego. pozdrawiam Agata -Czaja-Michaud
Dzień dobry, rozumiem, że martwi się Pani o syna, który doświadczył niewdzięczności ze strony koleżanki. Trudno jednak odnieść mi się do Pani pytania, ponieważ mam za mało informacji. Z czym syn sobie obecnie nie radzi? Jak przeżywa tę sytuację? Co Panią martwi? Z Pani wypowiedzi wnioskuję, że syn jest dorosłą osobą. Może on sam mógłby zgłosić się tutaj z pytaniem, jeśli coś doskwiera mu w relacji z koleżanką? Pozdrawiam Anna Mach - psycholog, psychoterapeutka, dr n. hum.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.






