Dzień dobry, mój mąż chce sexu codziennie, ja nie mam takich potrzeb, tłumacze mu, że dla mnie ważna

4 odpowiedzi
Dzień dobry, mój mąż chce sexu codziennie, ja nie mam takich potrzeb, tłumacze mu, że dla mnie ważna jest również bliskość bez podtekstu sexualnego, przytulanie itp, dla niego to bzdury, on twierdzi że nic mnie nie podnieca i mam iść leczyć libido. Mówi, że on buduje atmosferę cały dzień a ja idę spać wieczorem, jednak jego budowanie atmosfery to zaczepki sexualne, zaciąganie do łazienki, rozbieranie itp, co mnie często denerwuje, bo ugotować obiadu w spokoju nie mogę, bo mój mąż mnie "atakuje". Nie rozumie on jednak,że dla mnie budowanie atmosfery to ta zwykła bliskość właśnie. Poszedł podobno na terapię i terapeutka trzyma jego stronę. To ja mam problem.
mgr Patryk Gonder
Psychoterapeuta, Psycholog
Rydułtowy
Problem zawsze wiąże się z obu stron. Jeśli Pani nie lubi takowego budowania atmosfery poprzez grę wstępną należy zaproponować coś od siebie. Na przykład wspólny masaż seksualny lub tradycyjny co buduje atmosferę obustronną. Nie może Pani mieć pretensji do męża że terapeuta lub terapeutka mówi i 3ma stronę swojego klienta bo wie tylko tyle ile klient jej powiedział. Proponuje obustronną konsultacje u dobrego systemowca, który zna się na tajnikach seksualnych czyli takowego, który najprawdopodobniej seksuologiem klinicznym. Pozdrawiam i życzę samych pozytywnych dni :)
Znajdź eksperta
mgr Patrycja Kania
Psychoterapeuta, Psycholog
Gliwice
Może warto byłoby, gdyby Państwo wspólnie wybrali się na konsultację terapii pary? Wtedy oboje będziecie mogli porozmawiać o waszych wspólnych oczekiwaniach
mgr Barbara Piwek-Jewtuch
Psycholog, Psychotraumatolog
Warszawa
Dzień dobry,

Ma Pani pełne prawo do swojej odrębności cielesnej i seksualnej oraz do odmawiania seksu, jeśli nie ma Pani na to ochoty. Czy mysleliście Państwo o terapii par lub wspólnej wizycie u seksuologa?
mgr Tomasz Sawiński
Psychoterapeuta
Bielsko-Biała
To, co Pani opisuje, nie jest problemem „libido”. To jest problem niedopasowania w rozumieniu bliskości i napięcia w relacji seksualnej.
W wielu parach pojawia się różnica w poziomie potrzeby seksu. To samo w sobie nie jest zaburzeniem ani po jednej, ani po drugiej stronie. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna osoba uznaje swój sposób przeżywania seksualności za jedyny „prawidłowy”.
Z Pani opisu wynika, że dla Pani bliskość emocjonalna jest warunkiem pojawienia się pożądania. Potrzebuje Pani czułości, spokoju, bycia razem bez presji.
Dla Pani męża natomiast pożądanie wydaje się bardziej spontaniczne i fizyczne – i próbuje je inicjować bezpośrednio.
To są dwa różne style seksualne. Żaden z nich nie jest „błędny”.
Ale sposób, w jaki się spotykają, tworzy napięcie.
Zwróciłbym uwagę na coś bardzo ważnego:
to, co Pani nazywa „atakowaniem”, dla niego może być próbą budowania napięcia seksualnego.
Natomiast dla Pani to doświadczenie przekracza granicę i zamiast budować pożądanie – obniża je.
To jest kluczowy paradoks:
im bardziej on próbuje „rozpalać atmosferę” w ten sposób, tym bardziej Pani się wycofuje.
A im bardziej Pani się wycofuje, tym bardziej on zwiększa intensywność.
To tworzy zamknięty krąg.
Dodatkowo pojawia się coś jeszcze – unieważnienie Pani doświadczenia.
Kiedy słyszy Pani, że „to bzdury” albo że „powinna się Pani leczyć”, to nie jest rozmowa o seksualności. To jest komunikat: „Twoje potrzeby się nie liczą”.
W takiej atmosferze bardzo trudno o autentyczne pożądanie.
W zdrowej relacji seksualnej kluczowe są trzy elementy:
– dobrowolność,
– wzajemność,
– ciekawość drugiej osoby.
Jeśli jeden z partnerów czuje presję, irytację lub brak przestrzeni, ciało naturalnie się zamyka. To nie jest brak libido. To jest reakcja na kontekst.
Pani pytanie „czy to ja mam problem?” warto odwrócić:
czy Wasza relacja seksualna daje przestrzeń dla obojga, czy tylko dla jednej strony?
Rozwiązanie nie polega na tym, żeby Pani „dostosowała się” do jego potrzeb, ani na tym, żeby on całkowicie zrezygnował ze swoich.
Chodzi o znalezienie wspólnego języka intymności, w którym:
– on uczy się, że bliskość zaczyna się poza seksem,
– Pani ma przestrzeń, by pożądanie mogło się pojawić naturalnie,
– oboje mogą mówić o swoich potrzebach bez zawstydzania.
Jeśli jego terapia rzeczywiście „trzyma tylko jego stronę”, warto rozważyć terapię par, gdzie obie perspektywy będą równie ważne.
Jeżeli chciałaby Pani przyjrzeć się temu spokojnie i bez oceniania, zapraszam również do rozmowy terapeutycznej w moim gabinecie w Bielsko-Biała, gdzie często pracujemy z parami i osobami, które mierzą się właśnie z takimi różnicami w potrzebach i granicach.
Najważniejsze na koniec:
Pani ciało nie jest „zepsute”.
Ono bardzo jasno mówi, w jakich warunkach może się otworzyć – i w jakich się zamyka.

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.