Dzień dobry, Mam problem z synem – będę bardzo wdzięczna za poradę. Syn ma 3 lata i 2 miesiące, we
Dzień dobry, Mam problem z synem – będę bardzo wdzięczna za poradę. Syn ma 3 lata i 2 miesiące, we wrześniu zaczął chodzić do przedszkola. Wcześniej w godzinach naszej pracy ( 8-14:30 ) opiekowała się nim babcia, nigdy nie było żadnych problemów. Syn miał gorszy okres (około 1 miesiąc) gdy byłam w ciąży, wtedy nie pozwalał mi i narzeczonemu (tata dziecka) wyjść z domu, płakał, że nie wrócimy itd. Teraz przy okazji przedszkola to wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Syn już od 17stej-18stej zaczyna płakać i pytać dosłownie co minutę czy przyjedziemy po niego do przedszkola, czy na pewno, o której godzinie itd., widać, że towarzyszą mu bardzo silne emocje. Mamy trochę odmienne zdanie z narzeczonym na temat jak powinna wyglądać nasza reakcja. Ja za każdym razem odpowiadam, że tak przyjedziemy, często dodaję, że go kocham, że też za nim tęsknie, że jest dla mnie najważniejszy itd. Kilka razy powiedziałam mu też, że jak chce i potrzebuje płakać to żeby płakał i że to normalne, że tak reaguje na emocje. Jednocześnie czuję, że jego emocje są zbyt silne, aby taka sytuacja mogła trwać dłużej – dlatego proszę o poradę. Tata dziecka również często zapewnia, że go kocha, przytula i wspiera, ale kiedy pytania powtarzają się bardzo często (co minutę) wtedy odpowiada, żeby sobie przypomniał, bo przecież zna odpowiedź. Wtedy syn odpowiada, że wie, że przyjedziemy, ale zaraz znowu płacze i pyta o to samo. Nigdy go nie zawiedliśmy, zawsze przyjeżdżamy punktualnie, spędzamy z nim bardzo dużo czasu – od 14:30 do 20 jesteśmy cały czas razem oraz całą sobotę i niedzielę. Syn jest pogodnym dzieckiem, lubi dzieci, ale nie jest bardzo otwarty wobec nich. W przedszkolu dostajemy informację, że wszystko jest w porządku. Chętnie zostaje w przedszkolu i idzie z panią do sali. Jak po niego przychodzimy również widzimy, że ładnie uczestniczy w zabawie, zadowolony do nas biegnie. Proszę o poradę jak powinniśmy reagować w tej sytuacji i jakie mogą być jej przyczyny.
2 odpowiedzi
Dzień dobry, okres adaptacji do przedszkola może być trudnym czasem zarówno dla dziecka jak i dla rodziców. Często pojawiają się lęki związane z rozstaniem, dużo emocji, trudne rozstania, silne przeżycia - to niemałe zmiany w życiu całej rodziny. Warto zadbać o to, by ten okres przebiegł możliwie dobrze i łagodnie. Nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na udaną adaptację dziecka do przedszkola, jednak pomocne mogą być: dostrzeganie i nazywanie emocji dziecka, pozwolenie na ich przeżywanie; wprowadzenie jak najwięcej czynności, które pomagają dziecku wrócić do równowagi - ruch, zabawy, przytulanie, wspólne czytanie itp.; wprowadzenie śmiechu i zabawy; można wprowadzić jakiś przedmiot/ zabawkę. rysunek, który dziecko będzie miało ze sobą w przedszkolu i pomoże przetrwać momenty tęsknoty; warto dać sobie rano dostatecznie dużo czasu, by przygotowanie do wyjścia do przedszkola przebiegało w możliwie spokojny sposób; Warto również zadbać o siebie, przyglądać się swoim emocjom, korzystać ze wsparcia bliskich ( może są w Pani otoczeniu inni rodzice, którzy także mają dzieci zaczynające swoją przedszkolną przygodę ? wymiana doświadczeń może być pomocna), dbać o swój spokój i równowagę, pokazywać dziecku swoje zaufanie, że da ono sobie radę. Gdyby trudności nie ustępowały przez długi czas, albo nasilałyby się warto skorzystać z konsultacji psychologicznej.
Dzień dobry, to, co Pani opisuje, wygląda na bardzo silny lęk separacyjny związany z pójściem do przedszkola i rozstaniem z Państwem. U wielu dzieci pojawia się on właśnie około 3 roku życia lub w momentach większych zmian — takich jak rozpoczęcie przedszkola czy pojawienie się młodszego rodzeństwa. Z tego, co Pani pisze, widzę jednak bardzo ważną rzecz: mimo ogromnych emocji przed rozstaniem synek potrafi zostać w przedszkolu, angażuje się w zabawę i funkcjonuje tam dobrze. To pokazuje, że problem nie dotyczy samego przedszkola, ale bardziej lęku przed rozłąką i potrzeby ciągłego upewniania się, że Państwo wrócą. Takie wielokrotne pytania („czy przyjedziecie?”, „o której?”, „na pewno?”) są często sposobem regulowania lęku. Synek prawdopodobnie zna odpowiedź, ale potrzebuje ciągłego potwierdzania, żeby na chwilę poczuć się bezpieczniej. Widzę też, że oboje bardzo wspierają synka i reagują z dużą troską. Myślę jednak, że warto spróbować znaleźć balans między dawaniem wsparcia a nieutrwalaniem samego mechanizmu ciągłego uspokajania. Pomocne może być: – odpowiadanie spokojnie i krótko, bez wielokrotnego rozwijania tematu, – przypominanie o stałości planu („Tak, przyjedziemy po obiedzie, tak jak zawsze”), – wprowadzanie przewidywalnych rytuałów pożegnania i odbioru, – unikanie długiego uspokajania przez wiele minut, bo czasem mimowolnie wzmacnia ono lęk, – nazywanie emocji („Widzę, że bardzo się martwisz i tęsknisz”) zamiast ciągłego zapewniania. To również bardzo ważne, że pozwala mu Pani płakać i pokazuje, że emocje są czymś naturalnym — to daje dziecku poczucie akceptacji swoich przeżyć. Myślę też, że warto obserwować, czy wraz z upływem czasu lęk zacznie się stopniowo zmniejszać, czy przeciwnie — będzie się nasilał i obejmował kolejne sytuacje. Pracuję również z dziećmi i rodzinami mierzącymi się z lękiem separacyjnym oraz trudnościami adaptacyjnymi. Przy odpowiednim wsparciu dzieci zazwyczaj stopniowo odzyskują większe poczucie bezpieczeństwa i spokoju wokół rozstań. Jeśli będzie miała Pani gotowość, zapraszam na konsultację. Pozdrawiam serdecznie, Kornelia Cichoń psycholożka
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.


