Dzień dobry, Chciałabym poradzić się odnośnie sytuacji w zwiazku. Trwa on niezbyt długo, bo pół ro

Dzień dobry, Chciałabym poradzić się odnośnie sytuacji w zwiazku. Trwa on niezbyt długo, bo pół roku. Jednak od samego początku relacja rozwijała się dosyć burzliwie. Trudności w komunikacji ( na żywo z małymi wyjatkami było w porządku, nieporozumienia zdarzały sie glownie podczas komunikacji przez Internet). Zwykle były to bezpodstawne sprzeczki o "nic", zdarzało się że partner był zazdrosny( znaliśmy się z liceum, wtedy to on podobał się mi i chciałam go poznać, po kilku latach kontakt odnowil się i okazało się że teraz to on jest mocno nakręcony na to by mnie poznać, sam mówił że na początku był tak zafiksowany żeby się udało, że nawet nie był w stanie jeść.. Przechodząc do sedna. Mieliśmy niedawno okazję spędzić zesobą dużo czasu. Niestety mam wrażenie że kłótnie z Messengera zaczęły się przenosić do świata realnego. Partner potrafi używać takich sformułowań, zwrotów które pozornie są niewinne ale mają w sobie jakąś małą zadre, która jest w stanie mnie zranić. Zwykle takie "podsteksty" dosiegaja do moich słabych punktów, rzeczy które on wie, że jak powie to mnie zabola. Zwierzal misię wcześniej, że tak już było w poprzednich związkach, że często był to jego sposób na odreagowanie niepowodzeń np w życiu zawodowym. Taka postawa powoduje że ja zaczynam reagować obronnie, w momencie gdy uslulysze coś takiego zamykam się w sobie i nic nie mówię lub zdarzało się że gdy byliśmy to już naprawdę mocne słowa to wychodziłam w trakcie kłótni. On pod jej zawsze przychodzi, przeprasza mnie, mówi że widzi swój błąd, że widzi że znów rani kolejna osobę i że bardzo mu na mnie zależy A sytuacja z poprzednich relacji powtarza się. Partner ma bardzo źle relacje z ojcem, którego poznałam i który bardzo lubi dolowac własnego syna. Partner ma przez niego bardzo niskie poczucie wartości i to też często odbija się ma naszym związku, na różnych płaszczyznach. Nie jest łatwo funkcjonować z osobą która sama o sobie źle myśli.. po ostatniej kłótni gdy już naprawdę przesadził postawiłam mu ultimatum, albo zaliczy wizytę A najlepiej terapię u psychologa albo ja się wycofuje. Sama korzystałam z porad psychologa i wiem, jak wiele taka konsultacja może zmienić. Mam nadzieję, że to mu pomoże i nauczy się radzić sobie z emocjami, zacznie w końcu pozytywnie myśleć o sobie... Jednak ta wizyta przypada dopiero na koniec września A ja czasami mam już tego tak serdecznie dość, a jednocześnie nie chce zostawiać to z problemem samego, bo uważam że to bez sensu, ktoś musi mu w końcu pomóc, szczególnie że sam widzi problem... moje pytanie odnosi się do tego jak radzić sobie z takim zachowaniem ? Sama długo pracowałam nad pewnością siebie i nie chce jej w taki sposób stracić, jednocześnie chciałabym pomóc mu wyjść z tego stanu. Drugie pytanie to czy w ogóle da się z niego wyjść na dobre ? Czy takie zachowanie ma tendencje do nawrotow? Skoro robił tak od wielu lat czy teraz to może się zmienić? Czy to cecha charakteru czy jakiś schemat powielanyw głowie? Bardzo proszę o odpowiedzi, Chciałabym w końcu zaznać w tym związku odrobinę spokoju A zastanawiam się czy nie wierzę w coś niemożliwego.. czy da sie to zmienić.. Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam

4 odpowiedzi


Szanowna Pani. Owszem, da się. I nawet często się udaje. Przepracować wszystkie te problemy, pomóc w zmianach. Niestety, nie ma gwarancji na ile i czy w ogóle zadziała to w przypadku tej konkretnej osoby. Po drugie jeśli już na początku związku iskrzy, to szczerze mówiąc mocno zaczął bym się zastanawiać, czy to na pewno dobry pomysł. Miłość jest ślepa, ale motyle w brzuchu i zarąbisty seks to tylko na początku, potem trzeba zmierzyć się z kolkami o 5 nad ranem nie zapłaconym rachunkiem za prąd, a jeszcze szef krzywo spojrzał... Proszę dobrze się zastanowić, czy aby na pewno p chce zaangażować się w związek, który na dzień dobry wymaga tyle pracy ?

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Witam. Z Pani listu wynika, że rzeczywiście zależy Pani nie tylko na dobrej relacji z partnerem, ale też na tym, aby on mógł ze sobą samym czuć się dobrze. Mimo, że pisze Pani o coraz mniejszych zasobach cierpliwości wobec zachowań partnera, to jednak szuka Pani pomocy. Sądzę, że zawsze warto próbować coś naprawić czy poprawić. Wszelkie starania, nawet jeśli miałyby w przyszłości pokazać, że nie będziecie państwo razem, mają sens. Dzięki Pani staraniom, Pani partner być może będzie miał szansę na poprawę jakości swojego życia. Warto więc zaproponować partnerowi spotkanie z psychologiem, ponieważ przyczyną opisywanych zachowań Pani partnera, mogą być rzeczywiście trudne relacje w jego rodzinie pochodzenia, relacje z ojcem czy też inne okoliczności, które takie zachowania generują. Możecie państwo umówić się na takie spotkanie wspólnie, aby mieć równe szanse na przedstawienie problemu. Zrozumienie spraw z przeszłości czy też tego, co się w naszym życiu dzieje, a co przeszkadza w utrzymaniu dobrych relacji z osobą, na której nam zależy, okazać się może bardzo dobrym początkiem zmian, mających korzystny wpływ na następne lata życia. Życzę powodzenia i pozdrawiam.


Dzień dobry, bardzo dobrym zwiastunem jest to, że zadaje Pani to pytanie, pragnąc o siebie zadbać. To informacja, która mówi o tym, że jest Pani dla siebie ważna i chce się Pani tak sobą zaopiekować, by czuć się dobrze i bezpiecznie w związku z drugą osobą. Zachowanie partnera ma z całą pewnością mnóstwo uwarunkowań i przyczyn, które po części wymieniła Pani w swoim zapytaniu - warto jednak zapytać siebie, jakie są Pani osobiste granice i na ile to zachowanie odbija się na Pani samopoczuciu. Do zmiany w procesie terapeutycznym jak najbardziej dojść może - pytaniem jest jednak - czy partner jest zdecydowany taką terapię podjąć i jaka jest jego osobista motywacja. To on zdecyduje, co zrobić ze swoimi zranieniami, a jaka będzie ta decyzja, ciężko przypuszczać. Faktem jest, że wychowanie i wzorce wyniesione z wczesnych relacji mogą być dominujące w kontaktach z ludźmi i dokonanie zmiany w tym zakresie jest możliwe, ale nie jest łatwe i nie przychodzi automatycznie. Potrzebna jest determinacja po stronie osoby, która mierzy się z taką trudnością, a także jej gotowość. Tym, co może Pani zrobić w tej sytuacji dla siebie, jest pozostanie w szczerości wobec samej siebie i badanie, na ile ta relacja Panią buduje, a na ile jest naruszająca. Jeśli okaże się, że ponosi Pani z jej tytułu straty, może Pani pozostać w związku, lub z niego wyjść. Warto pamiętać, że nikogo nie można uratować wbrew jego woli, a ludzie dokonują zmiany, kiedy jej naprawdę pragną i kiedy czują głęboką potrzebę wyjścia ze swoich ograniczeń. Pozdrawiam serdecznie, życząc bycia przy sobie.


Dziękuję za podzielenie się tą trudną sytuacją związkową. Twój opis pokazuje, że jesteś bardzo refleksyjna i troszczysz się zarówno o swoje granice, jak i dobro partnera. Z perspektywy psychologicznej, zachowanie Twojego partnera nosi cechy wzorca komunikacyjnego, który rzeczywiście może wynikać z jego wcześniejszych doświadczeń, szczególnie z trudnej relacji z ojcem. Osoby, które doświadczyły krytyki i dewaluacji ze strony rodziców, często rozwijają mechanizmy obronne, które niestety przenoszą na bliskie relacje w dorosłym życiu. Odpowiadając na Twoje pytania: **Jak radzić sobie z takim zachowaniem?** 1. Ustanawiaj jasne granice - co już zaczęłaś robić poprzez ultimatum dotyczące terapii, to bardzo dobry krok. 2. Przerwij interakcję, gdy pojawią się "podteksty" - możesz powiedzieć: "To, co powiedziałeś, zabrzmiało raniąco. Potrzebuję chwili przerwy, zanim będziemy kontynuować tę rozmowę." 3. Stosuj komunikację "ja" - zamiast "ciągle mnie ranisz", powiedz "czuję się zraniona, gdy słyszę takie słowa". 4. Zadbaj o siebie i swoją równowagę emocjonalną - rozwijaj własne zainteresowania, spotykaj się z przyjaciółmi, kontynuuj pracę nad pewnością siebie. 5. Rozważ terapię par jako uzupełnienie indywidualnej terapii partnera - może to pomóc wam wspólnie wypracować zdrowsze wzorce komunikacji. **Czy da się z tego wyjść na dobre?** Tak, zmiana jest możliwa, ale wymaga: - Świadomości problemu (którą Twój partner zdaje się mieć) - Gotowości do pracy nad sobą (szukanie pomocy to dobry znak) - Profesjonalnego wsparcia (terapia) - Cierpliwości i konsekwencji Jednak ważne jest, by pamiętać, że: 1. Zmiana głęboko zakorzenionych wzorców wymaga czasu i wysiłku. 2. Odpowiedzialność za zmianę leży po stronie Twojego partnera, nie Twojej. 3. Nawroty mogą się zdarzyć, szczególnie w sytuacjach stresowych. **Czy to cecha charakteru czy schemat?** To, co opisujesz, wygląda bardziej na wyuczony schemat reagowania niż na niezmienną cechę charakteru. Takie schematy formują się jako sposób radzenia sobie z trudnymi sytuacjami (w tym przypadku prawdopodobnie z krytyką ze strony ojca) i mogą być zmienione poprzez terapię, szczególnie terapię poznawczo-behawioralną lub terapię schematów. **Dodatkowe refleksje:** 1. Zastanów się, ile czasu i energii jesteś gotowa zainwestować w tę relację, jeśli zmiany będą powolne lub niestabilne. 2. Pamiętaj, że Twoje zdrowie psychiczne jest równie ważne - związek nie powinien systematycznie obniżać Twojego poczucia wartości czy energii życiowej. 3. Doceń fakt, że partner zgodził się na terapię - to znaczący krok. 4. Rozważ wsparcie dla siebie na ten trudny okres - czy to przez kontynuację własnej terapii, czy rozmowy z zaufanymi osobami. To, że zależy Ci na partnerze i chcesz mu pomóc, jest piękne. Jednocześnie pamiętaj, że nie możesz być jego terapeutką ani poświęcać własnego dobrostanu dla ratowania kogoś innego. Prawdziwe uzdrowienie musi przyjść z jego inicjatywy i pracy. Czy masz jeszcze jakieś konkretne pytania lub wątpliwości dotyczące tej sytuacji?​​​​​​​​​​​​​​​​

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.