Czy ktoś już rozpracował spowiedź pod względem psychologicznym? Tzn czy spowiedź podnosi jakość życi

4 odpowiedzi
Czy ktoś już rozpracował spowiedź pod względem psychologicznym? Tzn czy spowiedź podnosi jakość życia? Mi się wydaje że są zalety ale też wady spowiedzi. Zaleta że można zdobyć przewagę moralną nawet jak jest trudna sytuacja. Wada spowiedzi - obniża męskie Ego, a także może być stosowane do usprawiedliwiania się bez poprawy życia. Jaka jest alternatywa wobec spowiedzi? Wycofać się z tego co uważamy za złe, chyba że jest skutek, trwały, którego już zmienić nie można, ale to też można próbować zadośćuczynić. Proszę o komentarz psychologa - etyka.
mgr Joanna Cłapa
Psycholog, Psychotraumatolog
Gdańsk
Spowiedzi człowiek wierzący nie rozpatruje pod względem psychologicznym, tylko pod względem wiary. Bo tylko dla osoby wierzącej ma ona sens. W spowiedzi chodzi o pokorę miedzy innymi, a jej nie zrozumienie może prowadzić do urażenia męskiego ego. Osoba wierząca która ma jakiekolwiek wątpliwości powinna udać się do psychologa lub terapeuty chrześcijańskiego, ten niewierzący nigdy tego nie zrozumie. Pozdrawiam.
Znajdź eksperta
Dzień dobry. Analizując akt spowiedzi od strony psychologicznej można dostrzec pewne analogie z rozmową z psychologiem. Człowiek opowiada o swoich trudnościach, porażkach. Po drugiej stronie jest spowiednik, który słucha bez oceniania i stara się zrozumieć. W takim kontekście spowiedź może przynieść ulgę i systematycznie praktykowana - podnieść jakość życia. To czy "wygadanie się" spowiednikowi ze swoich błędów obniża męskie ego zależy od wielu czynników. Na przykład od bazowego poczucia własnej wartości, którego jednym z filarów jest umiejętność przyznawania się do błędów i naprawiania ich w procesie pracy nad sobą.
Pozdrawiam, Marzena Pietrusińska
Dzień dobry,
Dziękuję za ciekawe pytanie. Sądzę, że nie każdy psycholog podejdzie tego tak samo. Ja osobiście uważam, że gdy Klient o to sam pyta to warto o takim styku psychologii i duchowego czy religijnego podejścia w gabinecie porozmawiać.
Ale chyba bym nadawał takim rozważaniom bardziej indywidualny charakter.
Myślę, że gdybym jako psycholog został poproszony o to przez osobę zainteresowaną, żeby jej pomóc podejść do spowiedzi w sposób "korzystny dla niej psychologiczne" to pewnie byśmy nad tym pracowali. Ale to zdarza się rzadko.

Znam badania dotyczące emocji i nastrojów ludzi podchodzących do spowiedzi. Jakie jednak wyniki takich czy innych badań by nie były, to mają one wymiar statystyczny. A ja zawsze pamiętam, że pracuję dla dobra tej jednej jedynej osoby, który przyszła do mnie. Moje podejście nie powinno więc wynikać z wyników tych badań. Potrzeby i "mechanizmy psychologiczne" u tej osoby mogą być całkiem inne od tego co wyszło u większości osób biorących udział badaniach. Ja pracuję z pojedynczą osobą a ona może być wyjątkiem od różnych reguł wynikających z jakichkolwiek badań. Znajomość tych badań może pomóc ogólnie z rozważaniu możliwych rozwiązań. Jednak ta wiedza, nie może mi przysłonić reakcji, myśli, uczuć, nawyków, przekonań czy systemu wartości tej osoby, która ze zaufaniem do mnie przyszła.

Alternatywa dla spowiedzi? Są pewne możliwości pracy "nieco podobnej" - mówiąc ogólnie dotyczą one obszaru wybaczania. To może być nawet "nauka" poproszenia o wybaczenie, wybaczania sobie i innym. To nie musi "ranić Ego" ani męskiego ani damskiego ;-) A może to często pomagać naprawiać relacje, np z bliskimi, jeśli tylko Klientom na tym zależy.
Sama rozmowa z psychologiem wg niektórych Klientów ma podobny efekt jak spowiedź. Bo wg wielu z nich pozwala podzielić się w bezpiecznych warunkach, swoimi tajemnicami, doświadczeniami czasem bardzo trudnymi a czasem wg nich nawet "ciemnymi sprawami". Ale to też jest możliwe zwykle przy odpowiedniej relacji. To również bywa bardzo pomocne w osiąganiu dobrostanu psychicznego, który zwykle jest ogólnym celem dużej części ludzi przychodzących "do gabinetu psychologa" czy " do terapeuty".
Podkreślę jeszcze raz - dotyczy to wszystko współpracy z tymi Klientami, którzy sami uznają, że właśnie tego potrzebują. Na pewno ulga tego typu to nie jest główny cel terapii czy konsultacji, tylko czasem bardzo potrzebny, ale raczej uboczny jej skutek. Ale chyba podobnie jak przy spowiedzi tego typu ulga może pomagać wejść ponownie "na dobrą drogę" lub nawet na całkiem nowy sposób postępowania.
Z wyrazami szacunku
Jacek Czapski
mgr Weronika Dutko
Psycholog
Wrocław
O, właściwie, to dotykasz tematu, który w psychologii i etyce jest badany od bardzo dawna. Spowiedź to z perspektywy psychologicznej nic innego jak specyficzna, głęboko zakorzeniona w kulturze forma radzenia sobie z poczuciem winy, wglądu w siebie i poszukiwania ulgi emocjonalnej.

Masz absolutną rację, to narzędzie ma swoje jasne i bardzo ciemne strony, a jego wpływ na jakość życia zależy w zasadzie od tego, z jaką strukturą osobowości ktoś do tego konfesjonału podchodzi :). Z punktu widzenia zdrowia psychicznego, sam mechanizm wypowiedzenia na głos tego, co nas gryzie, ma ogromną moc. W psychologii nazywamy to eksterioryzacją. Kiedy ubierasz swój błąd w słowa i mówisz go drugiej osobie, ten problem przestaje być wielkim, potwornym potworem w Twojej głowie... staje się czymś namacalnym, z czym można coś zrobić. :) Akt rozgrzeszenia działa jak psychologiczne czyste konto :) Daje człowiekowi prawo do odcięcia się od przeszłości i zaczęcia od nowa... co potrafi zdjąć z klatki piersiowej gigantyczny ciężar. Jest jeszcze kwestia wglądu. Rachunek sumienia zmusza do autorefleksji. Człowiek musi na chwilę usiąść i pomyśleć: „Okej, co zrobiłem nie tak? Gdzie nawaliłem?”. To elementarna praca nad własną moralnością! :)

Co do Twojej uwagi o przewadze moralnej... to ciekawe spostrzeżenie. Rzeczywiście, mechanizm „zgrzeszyłem, ale się przyznałem i odpokutowałem” może dawać człowiekowi poczucie, że jest „oczyszczony”, a przez to w jakiś sposób lepszy od tych, którzy swoich błędów nie widzą lub ich nie wyznają. To mechanizm obronny, który pozwala uratować poczucie własnej wartości w kryzysie.
Spowiedź bywa niszcząca, jeśli staje się narzędziem neurotycznym... bo taka tradycyjna spowiedź wymaga wejścia w pozycję poddańczą. Klękasz przed drugim człowiekiem, uznajesz swoją całkowitą marność, oddajesz mu władzę nad oceną Twojego życia i czekasz na werdykt. Dla dojrzałego, autonomicznego mężczyzny (lub po prostu niezależnej osoby) taka asymetria bywa upokarzająca. Może budować poczucie permanentnej niedojrzałości zamiast być dorosłym, który sam odpowiada za swoje życie, stajesz się dzieckiem, które spowiada się „ojcu”.
Oczywiście, można się usprawiedliwić bez zmiany, mieć Iluzję poprawy, to pułapka :( System typu grzech – spowiedź – rozgrzeszenie – ponowny grzech potrafi działać jak psychologiczny wentyl bezpieczeństwa. Człowiek idzie, zrzuca ból, czuje ulgę... i jego mózg uznaje, że sprawa jest załatwiona. Po co ma realnie zmieniać swoje życie, skoro ból minął? To może prowadzić do moralnego lenistwa i unikania realnej odpowiedzialności za krzywdy wyrządzone innym.
No a u osób z tendencjami do lęków lub zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, spowiedź potrafi nakręcić potworną spiralę poczucia winy. Taki człowiek analizuje każdą myśl, boi się, że coś zataił, i zamiast ulgi, czuje ciągły, paraliżujący strach przed karą...

Wycofanie się ze złego działania i próba zadośćuczynienia to w gruncie rzeczy definicja dojrzałej, autonomicznej moralności...bo w psychologii i świeckiej etyce nie potrzebujemy zewnętrznej instancji tj księdza, żeby przetworzyć poczucie winy. Alternatywą jest radykalna odpowiedzialność zeby zamiast mówić „zgrzeszyłem przeciwko przykazaniu”, mówię „Zrobiłem coś, co skrzywdziło drugiego człowieka lub było sprzeczne z moimi własnymi wartościami”. Sam biorę to na klatę. Nie szukam natychmiastowej ulgi w rozgrzeszeniu. Pozwalam sobie poczuć ten zdrowy dyskomfort, bo to on motywuje do zmiany. JeJeśli to możliwe, naprawiam szkodę bezpośrednio u źródła. Jeśli kogoś okłamałem, mówię prawdę. Jeśli kogoś skrzywdziłem, przepraszam i pytam, jak mogę to naprawić. To jest o wiele trudniejsze niż uklęknięcie w ciemnym konfesjonale, bo wymaga skonfrontowania się z realnym człowiekiem... ale to właśnie buduje dojrzałe Ego i szacunek do samego siebie. No i jak najbardziej masz racę, czasem skutki są trwałe i nie da się cofnąć czasu. Ktoś umarł, kontakt się urwał, mosty spłonęły. Wtedy psychologia i etyka proponują przekierowanie tej energii na zewnątrz. Skoro nie mogę pomóc osobie X, którą skrzywdziłem, to wnoszę coś dobrego do świata w innym miejscu. Angażuję się w pomoc innym, zmieniam swoje zachowanie wobec nowych ludzi. To nie jest wymazanie winy tylko nadanie jej sensu poprzez naukę na błędach. Mam nadzieję, że odpowiedziałam interesująco i wyczerpująco!

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.