Adresy (2)

UL. K. LIBELTA 26/1, Stare Miasto, Poznań
MARCUSMED


Środki bezpieczeństwa w tym gabinecie

Pokaż

Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)


Przyjmuję: dzieci w każdym wieku
Gotówka, Karta płatnicza, Blik
61 639..... Pokaż numer


W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)


Moje doświadczenie

O mnie

Profesor zwyczajny kardiochirurgii; 1997 - 2020 kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej UM w Poznaniu; 1990-1997 kierownik zespołu kardiochir...

Zobacz pełen opis

Leczone choroby

  • Wady serca
  • Choroby serca
  • Niewydolność serca

Edukacja

  • Uniwersytet Medyczny w Poznaniu

Specjalizacje

  • Kardiochirurgia


Znajomość języków

Angielski, Niemiecki, Rosyjski

Usługi i ceny

Ceny dotyczą wizyt prywatnych.

UL. K. LIBELTA 26/1, Poznań

220 zł

MARCUSMED


ul. Szpitalna 27/33, Poznań

Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu

Opinie

5

Ogólna ocena
31 opinii

Wszystkie opinie się liczą. Specjaliści nie mogą zapłacić za zmianę lub usunięcie opinii. Dowiedz się więcej.
K
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: KLINIKA KARDIOCHIRURGII DZIECIĘCEJ Inny

Szanowny Panie Profesorze,
Byłam operowana w 2000r, miałam wtedy niecałe 2 miesiące, dzięki Panu żyję, choć Pana nie pamiętam. Żałuję, że nie mogę podziękować osobiście za to, że uratował mi Pan życie i przyjść na wizytę, pokazać bliznę. Dopiero po latach odkryłam, że ta wada była bardzo złożona, że zrobił Pan dla mnie naprawdę dużo. Jeżeli Pan to czyta - naprawdę dziękuję.


Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: KLINIKA KARDIOCHIRURGII DZIECIĘCEJ wymiana zastawki

Byłem operowany w 2003 roku. Do dziś wszystko w najlepszym porządku. Zastawka chodzi jak powinna. Oby więcej takich lekarzy. Wielki szacunek i dziękuję za uratowanie życia


O
Użytkownik zweryfikowany

Profesor Wojtalik operował moją córeczkę w maju 2002. Pod koniec grudnia Agnieszka kończy 13 lat. Jest pełna radości. Rodzicom, którzy to czytają i boją się przed operacją, chcę powiedzieć, aby zaufali. Pamiętam jak sama umierałam ze strachu. Zaufałam, bo tam pracują ludzie, którzy talenty otrzymane od Boga wykorzystują, by ratować naszym dzieciom życie. To bardzo mało, ale... z całego serca im dziękuję za życie Agnieszki.
Olga


F
Użytkownik zweryfikowany

Bardzo serdeczne podziekowania dla Profesora i całego personelu oddziału kardiochirurgii dzieciecej. Nasz wyjątkowy(tj. z zespołem Downa:)) Piotruś urodził się z wadą serca. Dzieki operacji synek ,,dostał nowe życie" z naprawionym serduszkiem.
A dzięki troskliwej opiece juz 9 dni po operacji byliśmy w domu.
Ogromny szacunek dla Profesora, lekarzy i pań pielęgniarek.
Dziekujemy.


M
Użytkownik zweryfikowany

Prof. Wojtalik i Lekarze na kardiochirurgii są naprawdę rewelacyjni...z doktorem Wodzińskim na czele...nic nie ujmując reszcie, jest tak ciepłym i pełnym empatii człowiekiem. Co do pielęgniarek, to biegają jak mróweczki, nie mając czasu na nic...poza taką jedną co najpierw zjada trzy pączki,następnie siedzi na necie odwiedzając stronę dietetyka i na sam koniec schodzi z dyżuru i idzie na mszę!!!!!!!!!!!! sama jestem wierząca, ale takie coś...tym bardziej ze te wyjścia nie są sporadyczne.
Jestesmy wdzieczni za uratowanie życia naszej Kruszynki całej załodze na szpitalnej.


A
Użytkownik zweryfikowany

Bardzo dobry lekarz. Wiedząc ,że bedzie operował naszego synka osobiście , zdecydowałam się na Poznań.Niestety wyszło inaczej. Po operacji były komplikacje i okazało się że profesor nie operował bo musiał wyjechać. Szkoda że nas nie uprzedził może mój synek jeszcze by żył. Dwa tygodnie po operacji zmarł ale walczył bardzo dzielnie. Miał 4 lata i swietnie funkcjonował z jedną komorą serca. Z pełnym zaufaniem oddałam go w ręce profesora szkoda że sam go nie operował. Wierzę że operacja przebiegła prawidłowo ale co z tego skoro mój synek nie żyje. Pielęgniarki bardzo dbają o dzieci a lekarze robią co mogą żeby dzieciaki żyly


Użytkownik zweryfikowany

Profesor Wojtalik wraz z doktorem Henszke operowali naszego syna z Zespolem DAWNA - KACPERKA dwa razy - 2006 i 2010 . Za każdym razem operacje udawaly się ale po dochodzilo do powiklan typu zapalenie pluc -oczywiście nie z winy lekarzy.Dlatego za każdym razem spedzilam z synkiem na oddziale ok 2 miesięcy. byliśmy w tej malej salce na OIOM naprzeciwko dużej sali , do której trafiają dzieci po operacji.KTO TAM NIE BYL TEN NIE WIE JAK PRACUJA PIELEGNIARKI PROFESORA WOJTALIK. PRACA24 GODZINY NA DOBE. WSZYSTKIE DZIECI POD RESPIRATORAMI, KAZDE DOSTAJE INNE LEKI W STRZYKAWKACH , KAZDE ODCHYLENIE OD NORMY MONITORY WSKAZUJA ALARMEM. KAZDE DZIECKO TRZEBA OBMYC ,ZMIENIC PIELUCHE. CZASAMI PIELEGNIARKI NIE MIALY CZASU PRZEZ CALY DZIEN ZJESC SNIADANIA. Dlatego zanim ktoś znow wystawi im zla opinie może niech pomyśli najpierw czym jest ich praca i czy zawsze musza być usmiechniete? PODZIEKOWANIA DLA WSZYSTKICH Cioc i Wujkow z oddzialu kardiochirurgicznego. Mama Kacpra z Poznania


Użytkownik zweryfikowany

jestem mamą "dziecka Profesora Wojtalika". już tłumaczę o co chodzi. mój synek urodził się ze złożoną wadą serca-częściowe przełożenie wielkich pni tętniczych,ubytek miedzy komorowy .... w 11 dobie życia na naszej drodze Bóg postawił dobrego anioła w postaci Profesora Michała Wojtalika który naprawił serduszko mojego synka.nigdy nie zapomnę jak musiałam przed sala operacyjną pożegnać się z moim kruszaczkiem.byłam wtedy sama(tata dziecka był w drodze do nas). pocałowałam synka i powiedziałam że czekam tu na niego.gdy zamknęły się drzwi sali operacyjnej uświadomiłam sobie ze zapomniałam mu jeszcze powiedzieć że go kocham ale było już za pózno... pół godziny póżniej przyjechał mój partner,nie byłam w stanie już nawet płakać z tej bezradności...mogłam tylko wieżyc,czekać...operacja trwała 7 najdłuższych godzin mojego życia.Profesor wyszedł bardzo zmęczony ale powiedział że naprawił serduszko.spędziliśmy na oiomie półtora miesiąca bo wdało sie pooperacyjne zapalenie płuc.przez cały czas opiekował się synkiem zespół lekarzy wujków którzy robili wszystko aby mały wyzdrowiał. ciocie pielęgniarki też niejednokrotnie dodawały nam otuchy i pogłębiały naszą wiarę że wszystko skończy się dobrze.do domu wróciliśmy gdy mały miał 2,5 miesiąca.dzisiaj Filipek ma 8 mies.i jest wesołym uśmiechniętym bobasem.a ja codziennie rano budzę się i spoglądając na mojego synka uśmiecham się.gdy pytają mnie kto operował moje dziecko zawsze odpowiadam że wujek Michał!dlatego właśnie mówię że Fifi jest "dzieckiem Profesora Wojtalika"-bo jak można powiedzieć o kimś kto dał drugie życie mojemu maluszkowi. gdy Filip będzie na tyle duży aby zrozumieć to wszystko opowiem mu jak dobry anioł uratował mu życie. DZIĘKUJĘ CI DOBRY ANIELE za to ze jesteś i uratowałeś życie naszego synka! DZIĘKUJĘ CAŁEMU ZESPOŁOWI LEKARZY I PIELĘGNIAREK za serce i opiekę na oiomie jak i na oddziale. pracujecie w na prawdę ciężkich warunkach a czynicie cuda!pozdrawiam serdecznie.najszczęśliwsza mama na świecie!!! Asiu pozdrawiam ciebie i ściskam małego.


J
Użytkownik zweryfikowany

Profesor operował w kwietniu 2011 mojego kilkudniowego, bardzo chorego synka. Uratował mu życie. Maleństwo miało cztery poważne wady w swoim malutkim serduszku. Dziś jest prawie rocznym uśmiechniętym, szczęśliwym bobasem. Nie ma słów, którymi można wyrazić wdzięczność. Słowo dziękuję to za mało.
Cała kadra jest wspaniała i kompetentna. Lekarze- wujkowie oddani maluszkom. A wspaniałe pielęgniarki dają z siebie wszystko, żeby ten ciężki dla rodziców czas nie był taki straszny. Spędziłam tam z synkiem trzy miesiące. To dużo czasu i gdyby rzeczywiście pielęgniarki czy lekarze byli w jakimś stopniu nieuprzejmi itp to na pewno nie umknęłoby to mojej uwadze. Drogie mamy, którym tam się tak bardzo nie podobało, może to wy wymagałyście za dużo? Jeśli chciałyście być traktowane jak królewny to może jakaś prywatna klinika...? może wystarczy pomyśleć i zrozumieć, że te wspaniałe ciocie miały pełne ręce roboty i nie zawsze od razu mogły podać np mleczko? A warunki?.. cóż są jakie są i mamy tylko nadzieję, że kiedyś się to zmieni, ale póki co dziękujmy że robią to co robią w takich warunkach jakie mają, a dokonują cudow. O tym świadczy mój synek. Pozdrawiam cały personel bardzo serdecznie.


G
Użytkownik zweryfikowany

JEST ANIOŁEM DLA DZIECI. DAŁ RADOŚĆ ŻYCIA RÓWNIEŻ MOJEMU SYNKOWI.
Mój syn Patryk, dziś 7 lat, przeszedł dwukrotnie operację serca (2004, 2005).
Niezmiernie wdzięczni rodzice.


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Moje doświadczenie

O mnie

Profesor zwyczajny kardiochirurgii; 1997 - 2020 kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej UM w Poznaniu; 1990-1997 kierownik zespołu kardiochir...

Zobacz pełen opis

Leczone choroby

  • Wady serca
  • Choroby serca
  • Niewydolność serca

Edukacja

  • Uniwersytet Medyczny w Poznaniu

Specjalizacje

  • Kardiochirurgia

Staże

  • 1997 - 2020 kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej UM w Poznaniu
  • 1990-1997 kierownik zespołu kardiochirurgii dziecięcej w Klinice Kardiochirurgii w Zabrzu kierowanej przez prof. Zbigniewa Religę


Znajomość języków

Angielski, Niemiecki, Rosyjski

Nagrody i wyróżnienia

  • Profesor zwyczajny kardiochirurgii

Profile społecznościowe