lek.
Iwona Królik
Alergolog
·
Pulmonolog
Więcej
O specjalizacjach
Świdnik 5 adresów
Nr PWZ: 5766046
48 opiniiMoje doświadczenie
Zakres porad
- Alergologia
Główne obszary pomocy
- Astma oskrzelowa
- Alergia
- Astma
- Alergia dróg oddechowych
- Alergia pokarmowa
- +4 a11y_sr_more_diseases
Pacjenci których przyjmuję
Usługi i ceny
-
Konsultacja alergologiczna
-
-
Konsultacja telefoniczna - Alergolog
-
-
Konsultacja pulmonologiczna dla dzieci (kolejna wizyta)
-
-
Konsultacja pulmonologiczna dla dzieci (pierwsza wizyta)
-
-
Konsultacja pulmonologiczna dzieci
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Adresy (5)
Kolejowa 3, 21-040 Świdnik
Dostępność
W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet
Typy przyjmowanych pacjentów
- Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
- Pacjenci ubezpieczeni
Czysta 3, 22-300 Krasnystaw
Dostępność
W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet
Typy przyjmowanych pacjentów
- Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
Jutrzenki 4, 20-538 Lublin
Dostępność
W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet
Typy przyjmowanych pacjentów
- Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
Lwowska 6, 20-128 Lublin
Dostępność
W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet
Typy przyjmowanych pacjentów
- Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
Probostwo 5/1, 20-089 Lublin
Dostępność
W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet
Typy przyjmowanych pacjentów
- Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)
Opinie
48 opinii
Sprawdzamy wszystkie opinie. Moderujemy je zgodnie z naszymi zasadami, dowiedz się więcej o opiniach i sposobie obliczania gwiazdek na Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach
-
P
Patrycja
Doktor dyżurna w dniu wypisu pacjentki ze szpitala, która potraktowała osobę niepełnosprawną z porażeniem czterokończynowym jak nadającego się tylko do kostnicy. Po nieudanym transporcie sanitarnym pacjentki do domu, w wyniku zaniedbań Pani Oddziałowej kazała z powrotem położyć pacjentkę na korytarzu bez materaca przeciwodleżynowego (pacjent z odleżyną 2 stopnia, której dokonał oddział Pani doktor) bo powiedziała, że na jej sali leży już pacjentka- co było nieprawdą. Tak, nawet nie traktuje się zwierząt! Pacjent w trakcie próby pierwszego transportu tracił oddech a personel wraz z Panią dr patrzył się jakby to była normalność.
• W innym miejscu • Inny •
-
A
A. M.
Trafiłam do pani doktor z 4 miesiacznym dzieckiem z podejrzeniem alergii pokarmowej. Pani doktor od samego początku 'bojowo' nastawiona, nie słuchała co mówię, wyłapywała pojedyncze słowa, dopowiadała sobie i krzyczała na mnie. Ogólnie na wizycie nie dowiedziałam się niczego nowego. Uważam że zmarnowałam czas i cierpliwość.
• W innym miejscu • Inny •
-
K
Karmen
Byliśmy u Pani doktor na wizycie z kilkuletnim dzieckiem. Szukaliśmy dobrego alergologa, który poradzi sobie z kaszlem trwającym 2 lata. Zacznę od plusów. Pani Królik była miła, zachęcała dziecko do rozmowy, osłuchała i zajrzała do gardła, przeprowadziła krótki wywiad odnośnie dotychczasowego leczenia. Niestety, nie przeprowadziła "ankiety" umożliwiającej ocenę ryzyka astmy u dziecka, a poprostu przepisała leki na astmę (którą poprzedni alergolog wykluczył). Zasugerowała się opinią naszego pierwszego alergologa, który postawił zła diagnozę i nie poprawił stanu zdrowia dziecka. Przepisała te same leki, które nie były skuteczne. Nie tego oczekiwałam. Oczywiście poprawy po lekach jak nie było tak nie ma. Powiedziała że poprawa będzie po 1-2 miesiącach. Zasugerowałam, że Hitaxa pomaga na kaszel, więc lekarka kazała to dawać. Sama nic konkretnego nie powiedziała, małe zaangażowanie, brak pomysłów. A wizyta 130 zł. Szukamy dalej.
• Przychodnia Alergologiczno- Pulmonologiczna Alergopneuma • Inny •
-
Ania BP
Byłam dzisiaj z 5 letnim dzieckiem u dr Królik, żeby potwierdzić albo wykluczyć astmę oskrzelową. Niestety Pani doktor od początku wizyty mnie atakowała, nie słuchała moich wyjaśnień, nie interesowało ją co mam do powiedzenia o stanie zdrowia mojej córki i dlaczego tu przyszłam. Nie zbadała córki, nawet do niej nie podeszła. Stanowczo odradzam, zero zainteresowania i empatii.
• Luxmed Krasnystaw - Czysta 3 • Inny •
-
Anna
Mama trafiła na oddział dr Królik z powodu opuchnięcia i zmian skórnych, których nie dało się wyleczyć w domu. Pani doktor od początku zachowywała się opryskliwie i traktowała nas, czyli córki, z wyższością. Od początku nie mogłyśmy liczyć na pomoc dr Królik, a tylko na nie mające nic wspólnego z prawdą uwagi, że nie dbamy o mamę i jej higienę. Mama ma 70 lat i nie porusza się samodzielnie. Nasza pomoc wyglądała następująco -codziennie ktoś u mamy był, myjąc i balsamując ją dokładnie, bo pani doktor powiedziała, że nikt tego w szpitalu nie będzie robił. Strach myśleć o pacjentach samotnych, którzy nie mają rodziny do pomocy. Dr Królik kazała również do szpitala(sic!) przywieźć leki mamy, ponieważ na oddziale takich nie mają i zamawiać nie będą. Po przyniesieniu leków i pokazaniu nazw wraz z dawkowaniem, nie była zainteresowana tym, co to za leki i czy to nie one były przyczyną alergii. Po połtora tygodnia pobytu w szpitalu, skóra została zaleczona tj. nie występowały obrzęki, ale skóra nadal się łuszczyła. Dr stwierdziła, że nie ma pojęcia na co mama jest uczulona i mamy jedynie stosować się do zaleceń, tj kąpiele i balsamowanie tłustymi kremami. Mama została przygotowana do wypisu. Nie zrobiono jej żadnych badań na koniec pobytu w szpitalu. Na moją uwagę, że mama nie ma siły nawet wstać z łóżka i że boli ją noga, pani doktor odpowiedziała, że mama jest zdrowa. Ze szpitala wywieźliśmy ją na wózku, a do domu wnosiliśmy. Zaledwie po dwóch dniach pobytu w domu mama straciła świadomość i zmuszona byłam wezwać karetkę. Okazało się, że dr Królik wypisała mame w stanie cięzkim, z sepsą i zapaleniem płuc (przypomnę, że dr Królik jest pulmonologiem). Jej stan był krytyczny i lekarze nie wierzyli, że ktoś dwa dni wcześniej mógł ją wypisać ze szpitala w takim stanie. W tej chwili dzięki opiece lekarzy i całego personelu w innej placówce w Lublinie, mama bardzo powoli dochodzi do siebie. Stan nadal jest ciężki. Oprócz sepsy i zapalenia płuc, powróciła niedoleczona choroba skórna. Dzięki zaangażowaniu lekarzy różnych specjalizacji – zdiagnozowano przyczynę choroby skóry, co nie udało się dr Królik przez 1.5 tygodnia. Przestrzegam wszystkich przed dr Królik, a sama przygotowuje skargę do Izby Lekarskiej.
• W innym miejscu • •
-
Konto zostało usunięte
Z przykrością muszę stwierdzić, że bardzo zawiodłam się na pani Królik. Pragnę opisać smutną historię choroby mojego ś.p. ukochanego Dziadzia. Smutną dla mnie – bo zachwiała i podważyła moją szczerą wiarę w lekarzy, szacunek dla ich zawodu, trudu, bezinteresowności i powołania; smutną dla pacjenta, jako chorego, będącego w potrzebie, lecz przede wszystkim smutną dla… człowieka – jako człowieka. Bo choć to nie przypadek, że człowiek człowiekowi wilkiem, to jednak… człowiek człowiekowi – obojętnością – wobec jego cierpienia, bólu, życia… i to chyba jest jeszcze straszniejsze.
W styczniu 2016r. Dziadzio zachorował na zapalenie płuc.
Miał 83 lata, od kilku lat chorował na Alzheimera, jednak był przykładem tego, jak cierpiąc, pozostawać Człowiekiem – pogodnym, serdecznym i po prostu dobrym. Rok wcześniej Dziadzio także chorował na zapalenie płuc, także trafił do szpitala, jednak okazano mu należytą pomoc i po 8 dniach wrócił zdrów do domu. Sądziłam i wierzyłam szczerze, że tak będzie i tym razem. Ale niestety tak się nie stało. Lekarzem prowadzącym Dziadzia została pani Królik.
Niestety, w porównaniu z zeszłorocznym zapaleniem płuc Dziadzia, miałam rażące zestawienie i porównanie jak opieka nad starszą osobą powinna wyglądać i jak wyglądała – a raczej jak wyglądać nie powinna. Odnosiło się nieoparte wrażenie, że pani Królik z góry zdecydowała, że Dziadzio jest już za stary (83 lata), do tego Alzheimer – i że jakoby z góry założyła...że pomagać mu „już“ nie warto. Czy to jednak nam przystoi o tym decydować? Dziadzio był dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Wyhowywał mnie i uczył życia i bycia Człowiekiem. To dzięki niemu jestem dziś tym, kim jestem. Tego, jak i wiele innego, jego historii, czy tego ile dla kogoś dana osoba znaczy – nie wie lekarz, który przyjmuje chorego pod swoją przecież “opiekę” (?). Dziadzio przeżył wojnę, przeżył okupację i przeżył nawet obóz koncentracyjny. Nie przeżył jednak leczenia w szpitalu na Kraśnickiej.
Nie chcę być gołosłowna – toteż opiszę w szczegółach zachowanie pani Królik. Ww. pani nie przejawiała jakiegokolwiek zainteresowania stanem pacjentów. Nigdy jej na oddziale nie było albo weźmy w cudzysłów "nie było" na oddziale, bo tak naprawdę była, tylko wyraźnie i odczuwalnie nie chciało jej sie rozmawiać z zaniepokojonymi rodzinami swoich pacjentów, a pielęgniarki miały zapowiedziane z góry, ażeby mowić, że jakoby jej nie ma. Jeżeli pacjentowi juz jakimś nadprzyrodzonym cudem udawało sie ją złapać (np. kiedy szła z gabinetu do WC) - zbywała zainteresowanego za każdym razem "nie mam czasu", "spieszę sie", "muszę juz szybciutko iść na konsultacje". Sama byłam świadkiem, kiedy moja mama (również lekarz) – dzwoniła do niej, jak lekarz do lekarza po fachu, dopytać się o stan pacienta (jej Taty) – pielęgniarka powiedziała Mamie, że „pani doktor już nie ma, wyszła do domu“, choć 20 sekund wcześniej ja sama spotkałam ją twarzą w twarz na korytarzu! Tak naprawde odnosiło się nieodparte wrażenie, że to wszystko – pacjenci, ich ból, cierpienie i choroby ją absolutnie nie interesują i jest tu, bo musi, bo każdy ma rachunki do zapłacenia. Nie interesowali ja pacjenci, nie interesowało ją ich leczenie, czy choćby ulżenie w bólu. Odnosiło sie wrażenie, ze pani Królik przychodzi do szpitala odpocząć pomiędzy jedną a druga pracą, do której, znowuż - sie spieszy. Wiecznie zabiegana, dokądś goniąca, nie mająca czasu dla pacjentów i przede wszystkim - ich leczenie. Prosi się samo przez się jeszcze dodanie - antypatyczna, arogancka, lekceważąca, wykazująca przedziwną potrzebę udowodnienia pacjentowi (i jego rodzinie) swojej nad nim wyższości, nie szczędząca lekceważących uwag, kpin wręcz, nie pałająca chęcią rozmowy. Przeciwieństwo lekarza z powołania.
Dodam ponadto, iż moi rodzice również sa lekarzami i mają pojęcie o tym, jak powinno wyglądać leczenie – i rażącą świadomość, jak niestety nie wyglądało. Ja, patrząc na ich poświęcenie dla pacjentów, dostępność 24/7, lata nauki – sądziłam, że ratowanie ludzi i ich leczenie jest dla lekarza rzeczą naturalną. Niestety, jakżesz bardzo się pomyliłam. W przypadku mojego Dziadzia - panią Królik o wszystko, dosłownie o wszystko trzeba było sie wybłagac, wyprosić - o o zlecenie odpowiednich badań, o odśluzowanie (bo Dziadzio się dusił!) , o zbicie temperatury, nawet o jedzenie. Dziadzio schudł w trakcie "leczenia" ponad 10kg, bo zwyczajnie nikogo w tym szpitalu nie obchodziło, ze to jest człowiek chory, niedomagający, nie w pełni samodzielny i wymagający opieki. Czy to jednak dyskwalifikuje go jako człowieka? Czy oddając go do szpitala nie powinniśmy mieć pewności, że będzie tam bezpieczny i otoczony opieką? Niestety prawda jest taka, ze los człowieka starego i chorego – mało kogo obchodził a priorytet pomocy przesunięty był wyraźnie w stronę „lekkich przypadków, którym szybko można pomóc“.
Widząc to, z początku zatem Dziadziem opiekowała sie jego stała opiekunka, niestety wkrótce zachorowała (bakterie,zarazki). Przyjechałam ja, opiekować sie Dziadziem, ale także miałam egzaminy na uczelni i musiałam wracać. Przyjechała zatem mama (5h jazdy samochodem!) bowiem, z tego, co zobaczyłam w tym szpitalu, i tego totalnego chaosu, bałaganu i obojętności, wiedziałam, że nie można zostawiać Dziadzia samego. Mama czuwała nad Dziadziem od 7:00 do 22:00, codziennie. Karmiła go, pomagała odkrztuszać.
Niestety, czarno na białym - pani Królik nie zagwarantowała Dziadziowi odpowiedniej opieki, nie zleciła odpowiednich badań, dobrała leki, które wyraźnie nie pomagały, natomiast na uwagi i prośby mojej Mamy o ewentualnej zmianie leczenia – reagowała lekceważeniem, kpiną i arogancją. Dziadzio jednakże umierał w oczach – przepisane leki nie pomagały (a nikomu nic to nie robiło). W pewnym momencie nie można było wręcz odnieść wrażenia, że nie chce zmieniać Dziadziowi obranego leczenia, robiąc na złość mojej Mamie, która (jakże to?) miała czelność chcieć z nią skonsultować leczenie i próbować coś doradzić. Jako przecież także... lekarz, ale i córka swojego ukochanego Taty. Widocznie była to uraza na ambicji pani Królik, która przelała czarę goryczy, gdyż potem było już tylko gorzej. W dzień, kiedy Mama wybłagała u niej dodatkowe leczenie, w złości (że jak to się Mama widocznie „panoszy“) – Dziadzio, w gorączce ponad 40*, wieziony na łóżku na badanie, został całą siłą owym łóżkiem uderzony o windę. W stalowej windzie pojawiło się ogromne wgniecenie, z takim impetem wjechano z chorym człowiekiem, w gorączce, w windę. Nie mieści się to w głowie, a na samo wspomnienie robi mi się niedobrze – że tak można potraktować starszego, schorowanego człowieka.
Mama, niestety, musiała na 1 dn wrócić do domu, aby przedłużyć sobie urlop. I wlaśnie wtedy, w ten 1 dzień, los mojego Dziadzia został przesądzony. Przedawkowano, jakkolwiek śmiesznie to brzmi, mu kroplówki. Ktoś nie dopilnował. Dziadziowi zawodnilo całe płuca. I przez kolejne dni, jedynie juz konał w mękach. Niewiarygodnych mękach, na których samo wspomnienie płaczę. Płaczę pisząc to, bo ten wspaniały Człowiek, który był zawsze dla wszystkich dobry i uśmiechnięty; Człowiek – przez duże „Cz“, jakich już coraz mniej w XXI wieku, nie zasłużył na tak straszną i tak bolesną śmierć.• • •
-
Izabela
Nie, nie i jeszcze raz nie! Leczyłam się u Pani doktor razem z mamą, Zrezygnowałam jakies dwa lata temu gdy Pani doktor nie chciała nawet spojrzeć na wyniki które zrobiłam sama prywatnie, gdyż utrzymywała ze mam azs i nie potrzebuję żadnych testów na alergie. Poszłam do innego alergologa który przeprowadził mi testy po których wyszło że jestem uczulona na wiele rzeczy i wprowadził leczenie gdzie objawy minęły "od ręki". Mama natomiast zrezygnowała z usług Pani doktor stosunkowo niedawno, po tym jak dostała skierowanie na prześwietlenie płuc, które wyszło źle, nie bedąc zarejestrowaną pojachała w ciemno mając nadzieję ze ją przyjmie, Pani Królik spóźniła się 1,5 godziny po czym oznajmiła, że nie zamierza siedzieć do nocy by przyjąć wszystkich pacjentow i odesłała ją do domu nawet nie spojrzawszy na zdjęcie rtg. Wizyta zawsze trwała bardzo krótko, Pani doktor się spieszyła, nie zdążyło się jeszcze wstać z fotela a juz prosiła następną osobę. Chociaż wcześniej mamie pomogła, po jej nieczułym zachowaniu zdecydowanie nigdy do niej nie wróci.
• • •
-
Joanna
A więc tak pierwsza wizyta szybki wywiad bo się zpoznila do luxmedu, stwierdziła że dziecko ma astmę i alergie nie wiem na jakiej podstawie wypisala antybiotyk (oprócz tego zestaw leków na astmę).. po którym malutka zwracała i okazało się wieczorem na pogotowiu ze musi zostac zamieniony na bolesne zastrzyki jako odpowiednik. Dodam że wizyta trwała 4 min i kosztowała 90 zł. Dzięki temu że pojechalam do innego lekarza do Zamoscia na nfz i tym razem zaczął od badań dziecko uniknęło bezsensownego leczenia na astmę i alergie a ma dopiero 20 miesięcy! Ostrzegam przed ta osoba wszystkie mamy..Moja malutka wróciła ostatecznie pp tygodniu do zdrowia.
• • •
-
Konto zostało usunięte
Dziecko wystarczyło odrobaczyć i problem alergii znikł - reakcja pani doktor bezcenna. Chyba była w szoku, skąd to wiemy. Bo najlepiej leczyć na alergie latami.
• • •
-
M
M.
Po przeczytaniu opinii na temat pani doktor odczucia były mocno mieszane, ale presja czasu i niedostępność innych specjalistów zmusiła nas do umówienia wizyty. Pani doktor na pierwszy rzut wydała się przyjemna, by już po chwili zupełnie zmienić oblicze. Przerywanie w pół słowa, pouczanie na temat terminologii, której człowiek jako pacjent, a nie lekarz, znać nie musi, sapanie i negowanie wszystkiego, co w historii leczenia miało miejsce, włącznie z podważaniem kompetencji innych lekarzy to ostatnie czego człowiek się spodziewa podczas pierwszej wizyty z dzieckiem. Odpłatna wizyta to nie łaska, pacjent nie powinien czuć się jak idiota, a trudno nie mieć takiego wrażenia po opuszczeniu gabinetu. Nie polecam.
• Centrum Medyczne Alergopneuma • konsultacja alergologiczna •
Najczęściej zadawane pytania
-
Jaki jest zakres porad oferowanych przez Iwona Królik?Iwona Królik to alergolog, pulmonolog. Na podstawie swojego doświadczenia i wykształcenia Iwona Królik oferuje usługi takie jak: konsultacja alergologiczna, Konsultacja pulmonologiczna, konsultacja pulmonologiczna dzieci, konsultacja pulmonologiczno-alergologiczna dorośli, Konsultacja pulmonologiczno-alergologiczna dzieci, konsultacja pulmonologa - telemedycyna, konsultacja pulmonologiczna dla dzieci (pierwsza wizyta), konsultacja pulmonologiczna dla dzieci (kolejna wizyta), Konsultacja telefoniczna - Pulmonolog, konsultacja pulmonologiczna (pierwsza wizyta).
-
Gdzie Iwona Królik ma swój gabinet?Iwona Królik przyjmuje pod adresem:
- Kolejowa 3 Świdnik
- Czysta 3 Krasnystaw
- Jutrzenki 4 Lublin
- Lwowska 6 Lublin
- Probostwo 5/1 Lublin
-
Czy Iwona Królik przyjmuje online, bez konieczności pojawiania się w placówce?Nie, w tym momencie Iwona Królik nie oferuje konsultacji online.
-
Jak Iwona Królik akceptuje płatności po wizycie?Metody płatności, które akceptuje Iwona Królik to: Gotówka, Karta płatnicza.
-
Jak Iwona Królik umawia wizyty?Pod tym adresem Iwona Królik nie podaje swojej dostępności. Zachęcamy do bezpośredniego kontaktu, aby poznać dostępne terminy.
-
W jakich godzinach przyjmuje Iwona Królik?Iwona Królik udziela informacji o dostępności przy bezpośrednim kontakcie.
-
Iwona Królik: co mówią pacjenci?48 osób dodało swoją opinię. Iwona Królik ma średnią ocen 4.5 (na 5 gwiazdek).
-
Jakie ubezpieczenia akceptuje Iwona Królik?Iwona Królik nie przyjmuje w ramach ubezpieczenia, tylko w ramach płatnych wizyt prywatnych. W razie wątpliwości zalecamy kontakt ze specjalistą.