Zakochałam się w mojej terapeutce napisałam jej to wielokrotnie w wiadomościach wiedziała o tym nigd
3
odpowiedzi
Zakochałam się w mojej terapeutce napisałam jej to wielokrotnie w wiadomościach wiedziała o tym nigdy nie poruszyła tego na terapii a jak chciałam to odeszła poszła na bardzo długie L4 i tak naprawdę niewiadomo kiedy wróci minęły 3 MSC od naszego spotkania a ja ciągle o niej myślę tęsknię za rozmowami ale też poprostu za obecnością mam to nie przegadane ciężko mi sobie z tym poradzić co mam zrobić żeby zapomnieć czy warto to z kimś innym obgadac bo z nią to już raczej nie będę mogła naprawdę bardzo mnie to gryzie a nadmienie że była to terapeutka od uzależnień
Witam. Rozumiem, ze to dla Pani trudne. To się zdarza i warto na przyszłość podejmować takie tematy ba sesjach, pomimo towarzyszących im obaw. Z jakiegoś powodu Pani terapeutka również nie podjęła tematu mimo Pani smsow, które mogły wykraczać poza relacje terapeutyczna. Moim zdaniem odpowiedzialność za niedomówienie tego leży po obu stronach. Ewidentnie proces terapeutyczny nie został zakończony. Jeśli nie ma możliwości kontynuowania terapii u tej osoby to myśle, ze warto przepracować uczucia do niej z innym psychoterapeuta, najlepiej pracującym stacjonarnie.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień Dobry,
Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej specjalisty z okolicy Pani miejsca zamieszkania lub konsultacji Online.
Na takiej konsultacji polecam omówić ze specjalistą czym jest psychoterapia, czym jest kontrakt terapeutyczny. A potem wrócić do nieprzepracowanych wątków z poprzedniej terapii.
Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej specjalisty z okolicy Pani miejsca zamieszkania lub konsultacji Online.
Na takiej konsultacji polecam omówić ze specjalistą czym jest psychoterapia, czym jest kontrakt terapeutyczny. A potem wrócić do nieprzepracowanych wątków z poprzedniej terapii.
W perspektywie psychoterapii egzystencjalnej to, co Pani opisuje, nie jest ani czymś wstydliwym, ani rzadkim, ale jest doświadczeniem głębokim, bolesnym i wymagającym potraktowania z powagą.
Zakochanie w terapeutce nie jest „błędem pacjentki”. Często jest wyrazem bardzo realnej potrzeby relacji, bycia widzianą, przyjętą, zrozumianą w miejscu, w którym po raz pierwszy ktoś był naprawdę uważny. W egzystencjalnym sensie to zakochanie mówi mniej o konkretnej osobie, a więcej o tym, jak bardzo brakowało Pani bezpiecznej, stabilnej obecności drugiego człowieka.
To, co jednak szczególnie trudne — i co naturalnie nasila cierpienie — to fakt, że to doświadczenie nie zostało nazwane i przepracowane w relacji terapeutycznej. Brak rozmowy, a potem nagłe zniknięcie terapeutki (L4, brak kontaktu, brak domknięcia) pozostawia Panią z otwartą raną relacyjną. Egzystencjalnie można powiedzieć, że relacja została przerwana bez pożegnania, bez sensu, bez możliwości nadania znaczenia temu, co się wydarzyło. Dlatego to „gryzie” — bo coś ważnego zostało niedokończone.
To, że Pani tęskni nie tylko za rozmowami, ale za samą obecnością, jest bardzo istotne. To nie jest wyłącznie pragnienie konkretnej osoby, lecz tęsknota za sposobem bycia w relacji, którego Pani doświadczyła. Próba „zapomnienia” na siłę zwykle nie działa, bo uczucia nie znikają od decyzji woli. One potrzebują zostać usłyszane i zrozumiane, a nie wyparte.
W duchu egzystencjalnym pytanie nie brzmi więc:
„Jak przestać ją kochać?”,
lecz raczej:
„Co ta miłość mówi o mnie, o mojej samotności, o mojej potrzebie bliskości i o tym, czego dotąd brakowało w moim życiu?”
Czy warto porozmawiać o tym z kimś innym? — tak, zdecydowanie. Nie po to, by „zastąpić” tamtą terapeutkę, ale by bezpiecznie przeżyć żałobę po relacji, która się urwała. Dobrze, jeśli będzie to terapeuta, który ma doświadczenie w pracy z relacją terapeutyczną, zależnością i przeniesieniem — ktoś, kto nie zbagatelizuje Pani uczuć, ale też nie wejdzie w ich romantyzowanie.
Ważne też jedno zdanie, które warto jasno powiedzieć:
to, że terapeutka nie podjęła tego tematu i zniknęła bez domknięcia, jest trudne i obciążające dla pacjenta. Niezależnie od jej powodów, Pani ból jest realny i zrozumiały.
Egzystencjalnie to doświadczenie można potraktować nie jako „porażkę terapii”, ale jako moment prawdy o potrzebie relacji. Teraz pytanie brzmi nie: jak to wymazać, ale:
jak z tego doświadczenia wyjść z większym rozumieniem siebie, a nie z poczuciem winy czy wstydu.
To, co Pani przeżywa, da się przepracować. Nie w samotności i nie przez zapominanie, ale przez nadanie sensu temu, co się wydarzyło — w relacji, która to uniesie.
Zakochanie w terapeutce nie jest „błędem pacjentki”. Często jest wyrazem bardzo realnej potrzeby relacji, bycia widzianą, przyjętą, zrozumianą w miejscu, w którym po raz pierwszy ktoś był naprawdę uważny. W egzystencjalnym sensie to zakochanie mówi mniej o konkretnej osobie, a więcej o tym, jak bardzo brakowało Pani bezpiecznej, stabilnej obecności drugiego człowieka.
To, co jednak szczególnie trudne — i co naturalnie nasila cierpienie — to fakt, że to doświadczenie nie zostało nazwane i przepracowane w relacji terapeutycznej. Brak rozmowy, a potem nagłe zniknięcie terapeutki (L4, brak kontaktu, brak domknięcia) pozostawia Panią z otwartą raną relacyjną. Egzystencjalnie można powiedzieć, że relacja została przerwana bez pożegnania, bez sensu, bez możliwości nadania znaczenia temu, co się wydarzyło. Dlatego to „gryzie” — bo coś ważnego zostało niedokończone.
To, że Pani tęskni nie tylko za rozmowami, ale za samą obecnością, jest bardzo istotne. To nie jest wyłącznie pragnienie konkretnej osoby, lecz tęsknota za sposobem bycia w relacji, którego Pani doświadczyła. Próba „zapomnienia” na siłę zwykle nie działa, bo uczucia nie znikają od decyzji woli. One potrzebują zostać usłyszane i zrozumiane, a nie wyparte.
W duchu egzystencjalnym pytanie nie brzmi więc:
„Jak przestać ją kochać?”,
lecz raczej:
„Co ta miłość mówi o mnie, o mojej samotności, o mojej potrzebie bliskości i o tym, czego dotąd brakowało w moim życiu?”
Czy warto porozmawiać o tym z kimś innym? — tak, zdecydowanie. Nie po to, by „zastąpić” tamtą terapeutkę, ale by bezpiecznie przeżyć żałobę po relacji, która się urwała. Dobrze, jeśli będzie to terapeuta, który ma doświadczenie w pracy z relacją terapeutyczną, zależnością i przeniesieniem — ktoś, kto nie zbagatelizuje Pani uczuć, ale też nie wejdzie w ich romantyzowanie.
Ważne też jedno zdanie, które warto jasno powiedzieć:
to, że terapeutka nie podjęła tego tematu i zniknęła bez domknięcia, jest trudne i obciążające dla pacjenta. Niezależnie od jej powodów, Pani ból jest realny i zrozumiały.
Egzystencjalnie to doświadczenie można potraktować nie jako „porażkę terapii”, ale jako moment prawdy o potrzebie relacji. Teraz pytanie brzmi nie: jak to wymazać, ale:
jak z tego doświadczenia wyjść z większym rozumieniem siebie, a nie z poczuciem winy czy wstydu.
To, co Pani przeżywa, da się przepracować. Nie w samotności i nie przez zapominanie, ale przez nadanie sensu temu, co się wydarzyło — w relacji, która to uniesie.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.