Mam 22 lata i moje życie to jedna wielka trauma... Pierwsza trauma w wieku 6-7 lat, druga w wieku 12
3
odpowiedzi
Mam 22 lata i moje życie to jedna wielka trauma... Pierwsza trauma w wieku 6-7 lat, druga w wieku 12 lat i teraz znowu... Jestem dość trudnym przypadkiem, bo nawet gdy byłam u psychiatry ostatnio to lekarzowi zabrakło słów... Usłyszałam tylko, że ten lekarz nie wie co ma mi powiedzieć i jak mi pomóc... I w sumie to się nie dziwie... Dostałam leki.. Natomiast boję się ich przyjmować... Czy jest jeszcze jakaś szansa żeby mi pomóc ?
Witam serdecznie,
Jak rozumiem, na podstawie przeprowadzonego wywiadu podczas wizyty, lekarz - psychiatra przepisał leki. Zachęcam do realizacji recepty (proszę pamiętać, że jest ona ważna miesiąc) i postępowania według zaleceń lekarza. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dot. lekarstw, dawek itp. zachęcam do kontaktu z lekarzem - psychiatrą. Z całą pewnością rozwieje on/ ona wszelkie wątpliwości.
Warto pamiętać, że farmakoterapia połączona z psychoterapią daje najlepsze rezultaty, dlatego serdecznie zachęcam do kontaktu z psychologiem - psychoterapeutą w celu rozpoczęcia terapii. Rozumiem, że bagaż takich doświadczeń jest ciężki. Dlatego, aby poprawić jakoś swojego życia, przepracowania tego, co było, wskazana jest psychoterapia.
Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka Wieczorkowska
eKonsultacje - Polskie Centrum Konsultacji Specjalistycznych Online
Jak rozumiem, na podstawie przeprowadzonego wywiadu podczas wizyty, lekarz - psychiatra przepisał leki. Zachęcam do realizacji recepty (proszę pamiętać, że jest ona ważna miesiąc) i postępowania według zaleceń lekarza. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dot. lekarstw, dawek itp. zachęcam do kontaktu z lekarzem - psychiatrą. Z całą pewnością rozwieje on/ ona wszelkie wątpliwości.
Warto pamiętać, że farmakoterapia połączona z psychoterapią daje najlepsze rezultaty, dlatego serdecznie zachęcam do kontaktu z psychologiem - psychoterapeutą w celu rozpoczęcia terapii. Rozumiem, że bagaż takich doświadczeń jest ciężki. Dlatego, aby poprawić jakoś swojego życia, przepracowania tego, co było, wskazana jest psychoterapia.
Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka Wieczorkowska
eKonsultacje - Polskie Centrum Konsultacji Specjalistycznych Online
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Współczuję ciężkiego doświadczenia. Czasem psychiatra jest też psychoterapeutą, wtedy może Pani uzyskać więcej "wsparcia". Pozdrawiam serdecznie
To, co piszesz, nie brzmi jak opis „trudnego przypadku”, ale jak historia osoby, która zbyt wcześnie i zbyt często została wystawiona na doświadczenia przekraczające ludzką wytrzymałość.
Masz 22 lata i mówisz, że Twoje życie to „jedna wielka trauma”. To bardzo mocne zdanie — i jednocześnie niezwykle sensowne, jeśli spojrzeć na nie egzystencjalnie. Trauma w dzieciństwie i adolescencji nie jest tylko serią złych wydarzeń. Ona kształtuje sposób bycia w świecie: uczy, że świat nie jest bezpieczny, że relacje mogą ranić, że nie ma gdzie się oprzeć. Jeśli takie doświadczenia powtarzają się — w wieku 6–7 lat, potem 12, a teraz znowu — to nie dziwi, że Twoje istnienie może być przeżywane jako ciągłe zagrożenie, napięcie, brak gruntu pod nogami.
To, co szczególnie porusza, to moment u psychiatry: lekarz „nie wiedział, co powiedzieć”. Dla Ciebie to mogło zabrzmieć jak ostateczny wyrok: „jestem nie do pomocy”. W perspektywie egzystencjalnej powiedzielibyśmy raczej, że Twoje cierpienie nie mieści się łatwo w medycznych kategoriach, bo nie jest tylko zaburzeniem — jest historią życia naznaczonego przemocą, stratą albo brakiem ochrony. Leki mogą czasem pomóc złagodzić objawy, ale one nie opowiedzą Twojej historii i nie przywrócą sensu tam, gdzie go brutalnie zabrakło. Nic dziwnego, że boisz się je brać — to też jest wyraz braku zaufania do świata, który wielokrotnie zawiódł.
Najważniejsze pytanie, które zadajesz, brzmi: „Czy jest jeszcze jakaś szansa, żeby mi pomóc?”
Odpowiedź w nurcie egzystencjalnym brzmi: tak — ale nie w znaczeniu „szybkiego naprawienia”.
Pomoc nie polega tu na znalezieniu jednego leku, jednego zdania czy jednego specjalisty, który „będzie wiedział”. Polega na stworzeniu relacji, w której Twoje doświadczenie zostanie uniesione, nazwane i potraktowane serio. Takiej, w której nie będziesz „przypadkiem”, lecz osobą — z historią, bólem, lękiem i jednocześnie z potencjałem do życia, którego być może jeszcze nie miałaś szansy naprawdę doświadczyć.
Egzystencjalnie Twoje cierpienie nie świadczy o tym, że jesteś „zepsuta”. Świadczy o tym, że zbyt wcześnie musiałaś zmierzyć się z rzeczami, które przekraczają dziecko i nastolatkę. To, że wciąż szukasz pomocy, mimo lęku i rozczarowań, jest dowodem siły — nawet jeśli Ty jej w sobie teraz nie czujesz.
Nie musisz dziś wiedzieć, jak to się stanie. Wystarczy jedno bardzo małe, ale prawdziwe zdanie:
„Nie chcę już być z tym sama.”
Od tego zdania często zaczyna się egzystencjalna praca — powolna, delikatna, czasem bolesna, ale realna. Szansa nie polega na obietnicy braku cierpienia. Polega na tym, że Twoje życie nie musi być już tylko historią traumy, nawet jeśli trauma na zawsze pozostanie jego częścią.
Masz 22 lata i mówisz, że Twoje życie to „jedna wielka trauma”. To bardzo mocne zdanie — i jednocześnie niezwykle sensowne, jeśli spojrzeć na nie egzystencjalnie. Trauma w dzieciństwie i adolescencji nie jest tylko serią złych wydarzeń. Ona kształtuje sposób bycia w świecie: uczy, że świat nie jest bezpieczny, że relacje mogą ranić, że nie ma gdzie się oprzeć. Jeśli takie doświadczenia powtarzają się — w wieku 6–7 lat, potem 12, a teraz znowu — to nie dziwi, że Twoje istnienie może być przeżywane jako ciągłe zagrożenie, napięcie, brak gruntu pod nogami.
To, co szczególnie porusza, to moment u psychiatry: lekarz „nie wiedział, co powiedzieć”. Dla Ciebie to mogło zabrzmieć jak ostateczny wyrok: „jestem nie do pomocy”. W perspektywie egzystencjalnej powiedzielibyśmy raczej, że Twoje cierpienie nie mieści się łatwo w medycznych kategoriach, bo nie jest tylko zaburzeniem — jest historią życia naznaczonego przemocą, stratą albo brakiem ochrony. Leki mogą czasem pomóc złagodzić objawy, ale one nie opowiedzą Twojej historii i nie przywrócą sensu tam, gdzie go brutalnie zabrakło. Nic dziwnego, że boisz się je brać — to też jest wyraz braku zaufania do świata, który wielokrotnie zawiódł.
Najważniejsze pytanie, które zadajesz, brzmi: „Czy jest jeszcze jakaś szansa, żeby mi pomóc?”
Odpowiedź w nurcie egzystencjalnym brzmi: tak — ale nie w znaczeniu „szybkiego naprawienia”.
Pomoc nie polega tu na znalezieniu jednego leku, jednego zdania czy jednego specjalisty, który „będzie wiedział”. Polega na stworzeniu relacji, w której Twoje doświadczenie zostanie uniesione, nazwane i potraktowane serio. Takiej, w której nie będziesz „przypadkiem”, lecz osobą — z historią, bólem, lękiem i jednocześnie z potencjałem do życia, którego być może jeszcze nie miałaś szansy naprawdę doświadczyć.
Egzystencjalnie Twoje cierpienie nie świadczy o tym, że jesteś „zepsuta”. Świadczy o tym, że zbyt wcześnie musiałaś zmierzyć się z rzeczami, które przekraczają dziecko i nastolatkę. To, że wciąż szukasz pomocy, mimo lęku i rozczarowań, jest dowodem siły — nawet jeśli Ty jej w sobie teraz nie czujesz.
Nie musisz dziś wiedzieć, jak to się stanie. Wystarczy jedno bardzo małe, ale prawdziwe zdanie:
„Nie chcę już być z tym sama.”
Od tego zdania często zaczyna się egzystencjalna praca — powolna, delikatna, czasem bolesna, ale realna. Szansa nie polega na obietnicy braku cierpienia. Polega na tym, że Twoje życie nie musi być już tylko historią traumy, nawet jeśli trauma na zawsze pozostanie jego częścią.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.