Właśnie zdałam sobie sprawę, że mój partner jest toksyczny. Od zawsze miał bardzo niską samoocenę, u

Właśnie zdałam sobie sprawę, że mój partner jest toksyczny. Od zawsze miał bardzo niską samoocenę, uważa że jest gorszy niż inni mężczyźni (mimo że wielokrotnie próbowałam znaleźć przyczynę czemu tak uważa, udowodniać, że jest wspaniały, wspierać go, szczerze chwalić itd.) oraz traktuje każdego innego mężczyznę jako rywala. Boi się potwornie, że mnie straci i tym się tłumaczy po awanturach, które zaczynają się niewinnych pytań, a kończą sytuacją, gdy czuję się jak na przesłuchaniu. To doprowadza, że nie chcę mówić czegoś, bo nie wiadomo, czy to nie będzie pretekst do kolejnych przesłuchań (co jest nieprzyjemne, mimo że jestem niewinna, a generalnie jestem też dosyć skryta i nie lubię za dużo mówić o mnie). A jeśli nie chcę czegoś mówić, bo jest po prostu nieistotne, to on pyta „coś ukrywasz?”. Męczy mnie ta relacja, czuję się przytłoczona, nie tęsknię za nim, gdy długo się nie widzimy. Chłopak, z którym studiuję powiedział mi kiedyś dość zabawny komplement, a ja jako anegdotkę opowiedziałam to mojemu chłopakowi. Od tamtej pory mój partner nienawidzi tamtego chłopaka, zrobił się wściekły, kiedy okazało się, że byliśmy w jednej grupie do konwersacji lub że rozmawiałam z tym chłopakiem na przerwie. Przyznał, że gdyby się spotkali to by chętnie tamtego chłopaka pobił i generalnie życzy mu, żeby coś złego mu się przytrafiło… A nigdy nie spotkał tego chłopaka, tłumaczyłam, że tamten jest w szczęśliwym związku, że taką ma osobowość, że jest towarzyski, pozytywny i wielu ludziom mówi komplementy, że ja nie jestem nim zainteresowana itd. a mimo to mój partner go nienawidzi i robi się zły, jeśli tylko wymówię imię tamtego kolegi. Ale kocham mojego partnera, jest ogólnie dobrym człowiekiem, jesteśmy zaręczeni... Jestem zagubiona. Czy należy przyprowadzić go na terapię sam na sam, by nad sobą pracował (co będzie trudne) czy partnerską, żeby naprawić naszą relację… czy lepiej zerwać tę relację, zanim nie jest za późno... proszę o radę i z góry dziękuję

4 odpowiedzi


Dzień dobry, Zależy Pani na partnerze,ale jednoczesnie martwi Panią fakt,że partner panią kontroluje, jest zazdrosny, analizujacy pani słowa i relacje. Z jednej strony pisze Pani,że partner sam ma niskie poczucie własnej wartości, Pani próbuje go wspierać,ale mam wrażenie,że to,w jaki sposób opisuje Pani relację z nim,jest dla Pani bardzo mocno obciążające. Pytania do Pani - czy wyobraża Pani sobie życie z osobą, która będzie Panią w takim stopniu kontrolować? Jak, w Pani wyobrażeniach będzie wyglądać Wasza relacja za rok, za pięć lat? Czy dźwignie Pani pracę nad partnerem z jednoczesnymi, innymi obowiązkami i rolami społecznymi? i czy chce Pani być terapeutką swojego partnera? Wiele pytań narodziło się w mojej głowie po przeczytaniu Pani postu. Jeśli chodzi o terapię,to może Pani skorzystać z terapii indywidualnej lub,jeśli Pani partner widzi taką potrzebę, terapii par. Nie ma konieczności,aby partner uczestniczył w terapii,choć pewnie warto by było. Z pozdrowieniami, Natalia Szymańska

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Ach miłość :D A teraz wyobraźmy sobie Państwa za 5 lat? I za 10 lat? I za 20? Czy czuje Pani, że jest w stanie wytrwać w dobrym zdrowiu z mężczyzną, który już dzisiaj daje Pani wiele powodów do wątpliwości? Zgłasza Pani gotowość do pracy z terapeutą. Można sprawdzić, jak to zadziała. Obydwie z możliwości (tylko Pani, Państwo obydwoje) są do zrealizowania - to będą różne formy pracy, ale żadna z nich nie jest ani gorsza, ani lepsza. Atutem pracy we dwoje jest szansa "przetłumaczenia", przez osobę z zewnątrz języka, którym się posługujecie w swojej relacji. Dzięki temu macie szansę usłyszeć się nawzajem i wypracować rozwiązania. W przypadku pracy w pojedynkę, to Pani odkrywa, co kryje się za wątpliwościami i za atmosferą w związku oraz podejmuje istotne decyzje. W razie potrzeby zapraszam do kontaktu

Monika Kurdej

Monika Kurdej

dietetyk

Józefów (powiat otwocki)

Umów wizytę

Zachęcam do zadbania o sama siebie i skorzystania ze wsparcia specjalisty w miejscu zamieszkania. Pozdrawiam,


Szanowna Pani, To, co Pani opisuje – wybuchy złości, obsesyjna zazdrość, przesłuchania, oskarżenia bez podstaw i ograniczanie swobody – to sygnały kontroli psychicznej, nie miłości. Z badań nad relacjami przemocowymi (Johnson, 2008; Stark, 2007) wiemy, że takie zachowania są częścią tzw. przemocy koercyjnej – czyli systemu, w którym jedna osoba stopniowo odbiera drugiej wolność myśli, kontaktów i emocji. Pani uczucia – przytłoczenie, brak tęsknoty, niechęć do mówienia o sobie – są reakcją obronną Twojej psychiki. To nie znaczy, że coś z Tobą jest nie tak. To znaczy, że Twój organizm broni się przed nadużyciem. Kochanie kogoś nie oznacza, że trzeba znosić wszystko. Miłość nie wyklucza troski o siebie. Jak pisała psychoterapeutka Esther Perel: "To, że ktoś Cię kocha, nie daje mu prawa do naruszania Twojej wolności." Zachęcam do kontaktu

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.