Witam tak czytam wyżej o sytuacji tej kobiety i mogę zapytanie brzmi Jakie jest wyjście z tej chor

Witam tak czytam wyżej o sytuacji tej kobiety i mogę zapytanie brzmi Jakie jest wyjście z tej chorej sytuacji ?

5 odpowiedzi


Jakiej sytuacji? , czy można doprecyzować pytanie, nie widać sytuacji do której się to odnosi, o której jest tu napisane tylko widać pytanie. Pozdrawiam serdecznie

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, nie widzę niestety wcześniejszej wiadomości, do której Pan/Pani się odnosi. Jeśli jednak było w niej coś, co szczególnie Pana/Panią poruszyło lub odnajduje się Pan/Pani w podobnych emocjach – może warto o tym pomyśleć i porozmawiać. Czasem to, co budzi silne reakcje, jest sygnałem, że dotknęło to właśnie czegoś bardzo głębokiego w nas samych.


Dzień dobry, Niestety Pana / Pani pytanie przesłało się bez opisu sytuacji wspomnianej kobiety. Ze względu na to trudno tak naprawdę dodać jest jakikolwiek komentarz. Proszę o przesłanie ponownego zapytania z załączeniem opisu sytuacji. Pozdrawiam serdecznie!


Dzień dobry, nie jestem wstanie odpowiedzieć na to pytanie ponieważ niestety nie zawiera ono opisu sytuacji więc nie wiem do którego pytania jest odwołanie.


Dzień dobry. Jeśli ma Pani na myśli opisaną wyżej sytuację kobiety, której mąż zbliżył się emocjonalnie do jej kuzynki, porównuje je, wyklucza żonę z ważnych spraw, grozi odejściem i jednocześnie przedstawia ją jako „toksyczną” czy „wariatkę”, to jako psycholożka powiedziałabym, że wyjściem nie jest dalsze udowadnianie mu, że ona ma rację. Najpierw trzeba zatrzymać błędne koło: on robi coś, co ją rani → ona próbuje uzyskać wyjaśnienie → on zaprzecza, odwraca temat lub ją oskarża → ona coraz bardziej się denerwuje → wybucha → on wykorzystuje jej wybuch jako argument, że problemem jest ona. W takim układzie można godzinami dyskutować i nie dojść do niczego. Pierwszym krokiem są bardzo jasne granice oparte na zachowaniu, np.: „Nie zgadzam się na porównywanie mnie do niej.” „Jeżeli sprawa dotyczy naszej rodziny, oczekuję, że najpierw będziemy omawiać ją między sobą.” „Nie będę kontynuowała rozmowy, kiedy jestem wyśmiewana, obrażana albo nazywana wariatką.” „Jeżeli naprawdę chcesz odejść, porozmawiajmy o konkretach. Nie będę uczestniczyć w grożeniu rozstaniem podczas każdej kłótni.” To nie są groźby. To informacja: na jakie warunki relacji się zgadzam, a na jakie nie. Drugim krokiem jest przestanie kontrolowania kuzynki i koncentrowania całej uwagi na pytaniu „co między nimi jest?”. Oczywiście ich bliskość może boleć, ale nawet gdyby nigdy nie doszło między nimi do romansu, pozostaje ważniejsze pytanie: Czy mąż zachowuje się wobec żony jak partner? Czy uwzględnia ją w decyzjach? Czy szanuje jej emocje? Czy potrafi rozmawiać bez pogardy? Czy dotrzymuje ustaleń? Czy po konflikcie bierze jakąkolwiek odpowiedzialność również za własne zachowanie? Trzecim krokiem byłaby konsultacja indywidualna dla tej kobiety. Nie po to, żeby psycholog powiedział jej „proszę się rozwieść”, ale żeby mogła odzyskać orientację w sytuacji. Przy wieloletnim konflikcie człowiek czasem naprawdę przestaje wiedzieć, czy ma prawo być zraniony, czy może „przesadza”. Dopiero później rozważałabym terapię par. Ma ona sens, jeżeli oboje chcą ratować relację i oboje są gotowi zobaczyć swój udział w problemie. Jeżeli jedna osoba przychodzi wyłącznie po to, żeby terapeuta potwierdził, że druga „jest winna wszystkiemu”, efekty będą ograniczone. Bardzo ważne jest także przygotowanie sobie realnej alternatywy. Nie oznacza to natychmiastowego rozstania. Chodzi o odzyskanie poczucia, że nie jest się uwięzionym: własne finanse, dokumenty, wsparcie bliskiej osoby, orientacja prawna dotycząca dziecka i mieszkania, miejsce, do którego można się udać w razie potrzeby. Człowiek znacznie lepiej stawia granice, kiedy wie, że w razie czego ma wybór. Jeżeli natomiast oprócz manipulacji słownej występują groźby, blokowanie wyjścia, zabieranie telefonu, niszczenie rzeczy, popychanie, zastraszanie albo kobieta boi się reakcji partnera, wtedy pierwszym celem nie jest naprawianie komunikacji, tylko bezpieczeństwo jej i dziecka. I jeszcze jedna rzecz: rozwiązaniem nie jest także zmuszenie kuzynki, żeby „zniknęła”. To mąż odpowiada za granice swojego małżeństwa. Jeśli jedna osoba zniknie, a sposób funkcjonowania w związku pozostanie taki sam, problem prawdopodobnie pojawi się w innym miejscu. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z kobietami znajdującymi się w relacjach pełnych chaosu, porównywania, triangulacji, zazdrości, odwracania odpowiedzialności i emocjonalnego wyczerpania. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. W takiej sytuacji najpierw pomogłabym kobiecie odzyskać jasność: co jest faktem, co jej lękiem, czego potrzebuje i gdzie przebiega granica, po której dalsze pozostawanie w tym samym układzie staje się dla niej zbyt kosztowne. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać tematy dotyczące wychodzenia z toksycznych schematów relacyjnych, triangulacji, stawiania granic oraz podejmowania decyzji, czy związek ma jeszcze przestrzeń do naprawy. Najkrócej: wyjściem nie jest znalezienie idealnego argumentu, który wreszcie zmieni partnera. Wyjściem jest odzyskanie własnych granic, sprawczości i możliwości podjęcia decyzji na podstawie jego rzeczywistych zachowań, a nie kolejnych obietnic.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.