Witam Niedawno przeprowadziłam się do Polski z Oslo z nadzieją, że będę się czuła tutaj szczęśliws
4
odpowiedzi
Witam
Niedawno przeprowadziłam się do Polski z Oslo z nadzieją, że będę się czuła tutaj szczęśliwsza. Niestety jak się okazało, szczęście nie wynika z miejsca w którym się znajdujemy a z ludzi jakimi się otaczamy. Przez ostatnie 3 lata byłam aktywna na portalach randkowych w celu poznania wartościowej osoby, jednak nie spotkałam nikogo kto byłby zainteresowany związkiem. Zdaję sobie sprawę z tego że każdy poznaje swoją miłość w odpowiednim czasie, ale ja już dostaję duszności na samą myśl bycia singielką przez następny rok. Mam 23 lata, jestem lesbijką i cierpię na depresję od kilku lat. Pomimo tego, uważam że jestem pocieszną osobą, która nie daje znać innym o swojej chorobie i samotności. Dlatego tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nikt mnie nie chce. Wszyscy moi bliscy są w związkach, a ja jestem jedyną osobą która była samotna przez całe życie. Zaczynam obawiać się, że tak właśnie będzie wyglądać moje życie, brakuje jedynie tuzina kotów. Przez ostatni miesiąc płaczę wieczorami, bo najprościej w świecie nie mam z kim dzielić swojego życia. Co wieczór wracam do zimnego i psutego mieszkania. Wczoraj wpadłam na pomysł żeby wszystko rzucić i wyjechać w podróż po Europie z jednym plecakiem, w celu nawiązania nowych relacji i przyjaźni na całe życie. Moje pytanie to: czy jest to dobry pomysł, czy to kolejna próba ucieczki przed swoimi problemami?
Niedawno przeprowadziłam się do Polski z Oslo z nadzieją, że będę się czuła tutaj szczęśliwsza. Niestety jak się okazało, szczęście nie wynika z miejsca w którym się znajdujemy a z ludzi jakimi się otaczamy. Przez ostatnie 3 lata byłam aktywna na portalach randkowych w celu poznania wartościowej osoby, jednak nie spotkałam nikogo kto byłby zainteresowany związkiem. Zdaję sobie sprawę z tego że każdy poznaje swoją miłość w odpowiednim czasie, ale ja już dostaję duszności na samą myśl bycia singielką przez następny rok. Mam 23 lata, jestem lesbijką i cierpię na depresję od kilku lat. Pomimo tego, uważam że jestem pocieszną osobą, która nie daje znać innym o swojej chorobie i samotności. Dlatego tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nikt mnie nie chce. Wszyscy moi bliscy są w związkach, a ja jestem jedyną osobą która była samotna przez całe życie. Zaczynam obawiać się, że tak właśnie będzie wyglądać moje życie, brakuje jedynie tuzina kotów. Przez ostatni miesiąc płaczę wieczorami, bo najprościej w świecie nie mam z kim dzielić swojego życia. Co wieczór wracam do zimnego i psutego mieszkania. Wczoraj wpadłam na pomysł żeby wszystko rzucić i wyjechać w podróż po Europie z jednym plecakiem, w celu nawiązania nowych relacji i przyjaźni na całe życie. Moje pytanie to: czy jest to dobry pomysł, czy to kolejna próba ucieczki przed swoimi problemami?
Dzień dobry. Rozumiem Pani poczucie nieszczęśliwości i poczucia osamotnienia, w szczególności kiedy wraca Pani do pustego mieszkania i jest ono dla Pani „zimne”.
W zasadzie w Pani liście jest częściowa odpowiedź na zadane pytanie: szczęście nie wynika z miejsca, w którym się znajdujemy. A więc podróż po Europie może dostarczyć Pani wielu doświadczeń i wrażeń, ale nie zapewni poczucia spełnienia i szczęśliwości, jeśli tylko tego będzie Pani tam szukała.
Wydaje mi się, że Pani problem może wynikać z Pani myślenia o sobie samej, porównywania się z innymi (czy aby na pewno szczęśliwymi tylko dlatego, że są z kimś? - Wątpię.)
Pani rozpaczliwe próby starania się, aby być z kimś są skazane na niepowodzenie do momentu kiedy zmieni Pani myślenie o sobie samej – jako wartościowej, wyjątkowej, pogodnej i wspaniałej bo taka Pani jest sama w sobie - warto to zauważać. Kiedy będzie Pani widziała siebie w korzystnym świetle, kochającą się i akceptującą – będzie o wiele prościej przyciągnąć ciekawych ludzi, bo oni sami będą Panią bardzo zainteresowani.
Niestety błaganie o uwagę, o miłość, o bycie razem – często kończy się źle, dopóki sami nie pokochamy siebie i nie uznamy własnej wartości. Jeśli oczekujemy, że da nam to druga strona – niestety będzie to relacja niezdrowa i nie o to chodzi w prawdziwie szczęśliwym związku.
Dodatkowo depresja o jakiej Pani pisze może wynikać z błędnego koła – niezadowolenia z życia, braku satysfakcji, smutku, pogłębienia się depresji i tak dalej.
Proponowałabym Pani znaleźć zaufanego specjalistę - psychologa lub psychoterapeutę, który pomógłby Pani spojrzeć na siebie inaczej, z miłością i akceptacją własną, bo tego Pani w pierwszej kolejności najbardziej brakuje.
Podsumowując: podróż po Europie z zamiarem znalezienia tam szczęścia wydaje się być nie najlepszym pomysłem.
Ps. Koty to bardzo pozytywne stworzenia, nie tylko dla samotnych ludzi i psychologów :)
W zasadzie w Pani liście jest częściowa odpowiedź na zadane pytanie: szczęście nie wynika z miejsca, w którym się znajdujemy. A więc podróż po Europie może dostarczyć Pani wielu doświadczeń i wrażeń, ale nie zapewni poczucia spełnienia i szczęśliwości, jeśli tylko tego będzie Pani tam szukała.
Wydaje mi się, że Pani problem może wynikać z Pani myślenia o sobie samej, porównywania się z innymi (czy aby na pewno szczęśliwymi tylko dlatego, że są z kimś? - Wątpię.)
Pani rozpaczliwe próby starania się, aby być z kimś są skazane na niepowodzenie do momentu kiedy zmieni Pani myślenie o sobie samej – jako wartościowej, wyjątkowej, pogodnej i wspaniałej bo taka Pani jest sama w sobie - warto to zauważać. Kiedy będzie Pani widziała siebie w korzystnym świetle, kochającą się i akceptującą – będzie o wiele prościej przyciągnąć ciekawych ludzi, bo oni sami będą Panią bardzo zainteresowani.
Niestety błaganie o uwagę, o miłość, o bycie razem – często kończy się źle, dopóki sami nie pokochamy siebie i nie uznamy własnej wartości. Jeśli oczekujemy, że da nam to druga strona – niestety będzie to relacja niezdrowa i nie o to chodzi w prawdziwie szczęśliwym związku.
Dodatkowo depresja o jakiej Pani pisze może wynikać z błędnego koła – niezadowolenia z życia, braku satysfakcji, smutku, pogłębienia się depresji i tak dalej.
Proponowałabym Pani znaleźć zaufanego specjalistę - psychologa lub psychoterapeutę, który pomógłby Pani spojrzeć na siebie inaczej, z miłością i akceptacją własną, bo tego Pani w pierwszej kolejności najbardziej brakuje.
Podsumowując: podróż po Europie z zamiarem znalezienia tam szczęścia wydaje się być nie najlepszym pomysłem.
Ps. Koty to bardzo pozytywne stworzenia, nie tylko dla samotnych ludzi i psychologów :)
Dzień dobry, przeczytałem z wielkim współczuciem i skupieniem Pani wpis. W związku z Pani orientacją jest w Pani też stres mniejszościowy. Jak rozumiem boi się Pani samotności, boi się Pani tego że nie znajdzie bliskiej sobie osoby i to jest dla Pani ciężkie? Odnośnie podróży może też stąd te pomysły z powodu na Pani emocje, które siedzą w Pani? Gdyby czuła Pani, że potrzebuje wsparcia psychologicznego w formie online to zapraszam. Życzę Pani wszystkiego dobrego, bo zasługuje Pani na to. Z wyrazami szacunku, Marcin Rybak
Sugeruję wizytę: Konsultacja online - 120 zł
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Dzień dobry, czytając Pani wypowiedź wnioskuję, że bardzo intensywnie poszukuje Pani szczęścia w znalezieniu miłości i drugiej osoby, z którą mogłaby Pani dzielić życie. Rozumiem, że samotność i porównywanie się do innych, którzy są w związkach powoduje przykre myśli i poczucie nieszczęścia. Jestem natomiast pod wrażeniem Pani odwagi i otwartości na nowe doświadczenia - podróż o której Pani pisze nie tylko wymaga powyższych, ale może również przynieść korzyści w formie nowych znajomości. Jeśli uważa Pani ten pomysł za dobry, jeśli widzi Pani dla siebie korzyści w tym aby w taką podróż się udać, nie traktowałabym wtedy tego jako ucieczkę, a jako wykorzystywanie możliwości jakie daje życie. Jedynym "ale" pozostaje tu Pani wzmianka o tym, że od kilku lat cierpi Pani z powodu depresji, a zatem warto byłoby te wszystkie możliwości i pomysły przenieść do gabinetu psychologicznego i porozmawiać ze specjalistą o wszystkich "za i przeciw". Zaopiekowałabym się wpierw objawami depresyjnymi i Pani samopoczuciem, zanim wyruszy Pani w świat.
Pozdrawiam serdecznie,
Sandra Sztajerwald-Reglinska
Pozdrawiam serdecznie,
Sandra Sztajerwald-Reglinska
Być może kluczem do odpowiedzi dlaczego te relacje nie wychodzą jest to, co Pani napisała w tym miejscu: "cierpię na depresję od kilku lat. Pomimo tego, uważam że jestem pocieszną osobą, która nie daje znać innym o swojej chorobie i samotności"
Depresja jest już wystarczającym powodem do tego, aby mieć trudność w nawiązaniu bliskich, otwartych relacji - nie dlatego, że ludzie nie lubią smutnych osób, ale dlatego, że w depresji człowiek nie bardzo wierzy w to, że jest atrakcyjny i godny miłości. Trudno uwierzyć że ktoś może mnie lubić czy pokochać jeśli się samej siebie nie lubi czy nie kocha. Bycie "pocieszną" dla innych też nie pomaga, raczej przeszkadza, jeśli odbiega od tego, co tak naprawdę Pani czuje.
Podróż po Europie raczej wiele nie zmieni, choć może sprawić, że jakieś nowe osoby pojawią się w Pani otoczeniu i stworzą się sytuacje, w których będzie można zacząć nawiązywać dobrą relację, pytanie tylko, czy Pani będzie w stanie ją nawiązywać będąc dalej w depresji (czyli tłumiąc emocje, patrząc na świat przez czarne okulary i wątpiąc w swoją atrakcyjność)
Depresja jest już wystarczającym powodem do tego, aby mieć trudność w nawiązaniu bliskich, otwartych relacji - nie dlatego, że ludzie nie lubią smutnych osób, ale dlatego, że w depresji człowiek nie bardzo wierzy w to, że jest atrakcyjny i godny miłości. Trudno uwierzyć że ktoś może mnie lubić czy pokochać jeśli się samej siebie nie lubi czy nie kocha. Bycie "pocieszną" dla innych też nie pomaga, raczej przeszkadza, jeśli odbiega od tego, co tak naprawdę Pani czuje.
Podróż po Europie raczej wiele nie zmieni, choć może sprawić, że jakieś nowe osoby pojawią się w Pani otoczeniu i stworzą się sytuacje, w których będzie można zacząć nawiązywać dobrą relację, pytanie tylko, czy Pani będzie w stanie ją nawiązywać będąc dalej w depresji (czyli tłumiąc emocje, patrząc na świat przez czarne okulary i wątpiąc w swoją atrakcyjność)
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.