Witam, na wstępie chciałabym zaznaczyć, że osoba o której będzie mowa jest moim partnerem. Ma on w
3
odpowiedzi
Witam,
na wstępie chciałabym zaznaczyć, że osoba o której będzie mowa jest moim partnerem. Ma on w moim postrzeganiu depresję ( stałe niezadowolenie z życia i osiągnięć życiowych, bardzo niska samoocena, brak chęci do życia, wyrażane na głos myśli samobójcze, napady lękowe, gdy próbuje parę aspektów rozwiązać/ zrozumieć na raz, permanentne poczucie winy, że nie jest dość wytrwały/silny/odpowiedni...) W sytuacjach dla siebie trudnych i ciężkich do sprocesowania posiada wybuchy złości, nie radzi sobie z silnymi emocjami. Po części, może to być spowodowane poczuciem bezsilności wobec swojego postępowania( powracające po raz kolejny te same problemy w związku i życiu). Bardzo chciałabym mu pomóc, natomiast nie wiem w jaki sposób, żeby go nie zniechęcić. Rozmawiałam z nim o podjęciu leczenia, natomiast obawia się, że jest w takim stanie , że zostanie skierowany na leczenie zamknięte, co powoduje że nie chce nawet spróbować w obawie o stygmatyzm społeczny wobec siebie i rodziny .
Proszę rozwiać moje/nasze wątpliwości:
-w jaki, możliwie najlepszy sposób zabrać się do leczenia? czy powinna to być jego terapia, czy może wspólna? lub każdego z nas osobno?
- czy słusznie obawia się, że wizyta u psychologa lub psychiatry może skutkować przymusowym skierowaniem do ośrodka zamkniętego?
- czy płeć lekarza specjalisty może jakoś przychylniej wpłynąć na współpracę z jego strony?
Nie wiem czy powinnam zadać jeszcze jakieś pytanie, więc będę wdzięczna za każdą sugestię.
Z góry dziękuję za poświęcony przez Państwa dla mnie czas.
na wstępie chciałabym zaznaczyć, że osoba o której będzie mowa jest moim partnerem. Ma on w moim postrzeganiu depresję ( stałe niezadowolenie z życia i osiągnięć życiowych, bardzo niska samoocena, brak chęci do życia, wyrażane na głos myśli samobójcze, napady lękowe, gdy próbuje parę aspektów rozwiązać/ zrozumieć na raz, permanentne poczucie winy, że nie jest dość wytrwały/silny/odpowiedni...) W sytuacjach dla siebie trudnych i ciężkich do sprocesowania posiada wybuchy złości, nie radzi sobie z silnymi emocjami. Po części, może to być spowodowane poczuciem bezsilności wobec swojego postępowania( powracające po raz kolejny te same problemy w związku i życiu). Bardzo chciałabym mu pomóc, natomiast nie wiem w jaki sposób, żeby go nie zniechęcić. Rozmawiałam z nim o podjęciu leczenia, natomiast obawia się, że jest w takim stanie , że zostanie skierowany na leczenie zamknięte, co powoduje że nie chce nawet spróbować w obawie o stygmatyzm społeczny wobec siebie i rodziny .
Proszę rozwiać moje/nasze wątpliwości:
-w jaki, możliwie najlepszy sposób zabrać się do leczenia? czy powinna to być jego terapia, czy może wspólna? lub każdego z nas osobno?
- czy słusznie obawia się, że wizyta u psychologa lub psychiatry może skutkować przymusowym skierowaniem do ośrodka zamkniętego?
- czy płeć lekarza specjalisty może jakoś przychylniej wpłynąć na współpracę z jego strony?
Nie wiem czy powinnam zadać jeszcze jakieś pytanie, więc będę wdzięczna za każdą sugestię.
Z góry dziękuję za poświęcony przez Państwa dla mnie czas.
Witam, czytając opisywane przez Panią zachowania nie widzę konieczności leczenia zamkniętego. Nie mniej uważam, że psychoterapia umożliwi partnerowi stworzenie przestrzeni do rozmowy o problemach, wątpliwościach. Co niewątpliwie korzystanie wpłynie na funkcjonowanie i poprawę samopoczucia. To czy psychoterapia będzie miała formę indywidualną czy wspólną, jest to decyzja partnera jak i Pani.
Płeć, wiek etc. to kwestia bardzo indywidualna w podejmowaniu współpracy. Najważniejsza jest motywacja.
Pozdrawiam
Płeć, wiek etc. to kwestia bardzo indywidualna w podejmowaniu współpracy. Najważniejsza jest motywacja.
Pozdrawiam
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Witaj. Z Twojego opisu wynika, że Twój partner zmaga się z bardzo trudnym stanem emocjonalnym, a Ty starasz się zrobić wszystko, by mu pomóc, co pokazuje, jak bardzo Ci na nim zależy. Takie wspieranie jest trudne również dla Ciebie, bo rozumiem, że możesz czuć się bezradna, ale to, że wspierasz go i szukasz informacji, już jest ogromnym wsparciem. Pierwsze co się nasuwa to to fakt, że leczenie nie oznacza od razu hospitalizacji – wizyta u psychologa czy psychiatry zwykle kończy się rozmową i zaplanowaniem terapii lub ewentualnie przepisaniem leków. Decyzja o leczeniu zamkniętym zapada tylko w wyjątkowych przypadkach, kiedy dana osoba stanowi poważne zagrożenie dla siebie lub innych, a to, co opisałaś, nie sugeruje, że to musiałoby być konieczne. Pierwszym krokiem powinien być kontakt z psychiatrą lub psychoterapeutą, który pomoże mu lepiej zrozumieć swoje emocje i zaproponuje skuteczne sposoby leczenia. Później jeśli on wyrazi na to zgodę to terapia par wydaje się dobrym rozwiązaniem aby poprawić waszą relacje. Decyzja o płci specjalisty może być ważna, jeśli Twój partner czuje się bardziej komfortowo z kobietą lub mężczyzną – warto to uwzględnić, by łatwiej było mu nawiązać zaufanie. Najlepsze, co możesz zrobić, to nie naciskać, ale delikatnie zachęcać i wspierać go w decyzji o rozpoczęciu terapii. Możesz powiedzieć mu, że to naturalne, że obawia się tego kroku, ale profesjonalna pomoc jest najskuteczniejszym sposobem na znalezienie ulgi i poprawę jakości życia. Może pomóc też, jeśli pójdziecie razem na pierwszą wizytę, jeśli to go uspokoi. Pamiętaj również, że Ty sama również masz prawo szukać wsparcia, też jesteś w trudnej sytuacji a żeby móc dawać wsparcie. To trudny proces, ale wspólnym wysiłkiem można znaleźć rozwiązanie. Pozdrawiam serdecznie
Czasami człowiek przypomina kogoś, kto próbuje wydostać się z głębokiego dołu gołymi rękami. Im bardziej się stara, tym bardziej osuwa się ziemia. Z zewnątrz widać, że potrzebuje liny. Z jego perspektywy — lina może wyglądać jak zagrożenie, jak znak porażki albo jak coś, co przyciągnie niechciane spojrzenia innych.
Pani partner prawdopodobnie nie boi się samej pomocy. On boi się utraty kontroli. Bo gdy ktoś już czuje się „nie dość silny”, wizja leczenia zamkniętego może brzmieć jak potwierdzenie najgorszych obaw o sobie.
Warto wiedzieć jedno bardzo jasno: wizyta u psychologa czy psychiatry nie oznacza automatycznego skierowania na leczenie zamknięte. Hospitalizacja przymusowa w Polsce dotyczy wyłącznie sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia — i jest ostatecznością, nie pierwszym krokiem. Większość osób z depresją leczy się ambulatoryjnie, w rozmowie i — jeśli potrzeba — przy wsparciu farmakologicznym.
Może więc zamiast mówić: „musisz iść na leczenie”, warto zaproponować coś mniejszego. Na przykład:
„Chodźmy tylko na jedną konsultację. Nie zobowiązującą. Zobaczymy, jak się poczujesz.”
Czasem człowiek nie jest gotowy wejść do nowego domu, ale może stanąć w drzwiach i zajrzeć do środka.
Jeśli chodzi o formę pomocy — kiedy ktoś zmaga się z depresją i myślami samobójczymi, pierwszym krokiem powinna być jego indywidualna konsultacja. Terapia par może być pomocna później, gdy podstawowy stan emocjonalny zostanie ustabilizowany. Pani wsparcie jest cenne, ale Pani nie powinna być jego terapeutką. Partner potrzebuje miejsca, w którym może być słaby bez poczucia, że kogoś zawodzi.
Zadała Pani też pytanie o płeć specjalisty. Czasem mężczyznom łatwiej otworzyć się przed innym mężczyzną, zwłaszcza jeśli ich trudność dotyczy poczucia „niewystarczalności”. Ale nie ma jednej reguły. Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i brak oceniania.
Może Pani też spróbować zmienić język rozmowy. Zamiast: „powinieneś się leczyć”, można powiedzieć:
„Widzę, jak bardzo cierpisz. Chciałabym, żebyś miał wsparcie większe niż tylko ja.”
To nie jest próba naprawy go. To zaproszenie do współpracy.
A dla Pani — ważne jest, by pamiętać, że osoba, która próbuje ratować kogoś tonącego, sama potrzebuje stać na stabilnym brzegu. Czasem rozmowa z terapeutą dla siebie pomaga zrozumieć, jak wspierać, nie spalając się przy tym.
Na koniec jedna ważna rzecz: jeśli myśli samobójcze partnera są nasilone lub konkretne, to jest moment, w którym bezpieczeństwo staje się priorytetem i warto szukać natychmiastowej pomocy medycznej. To nie jest zdrada zaufania — to troska o życie.
Zmiana w takich sytuacjach rzadko zaczyna się od wielkiego kroku. Częściej od małego ruchu w stronę światła — nawet jeśli ktoś na początku tylko przymruży oczy.
Pani partner prawdopodobnie nie boi się samej pomocy. On boi się utraty kontroli. Bo gdy ktoś już czuje się „nie dość silny”, wizja leczenia zamkniętego może brzmieć jak potwierdzenie najgorszych obaw o sobie.
Warto wiedzieć jedno bardzo jasno: wizyta u psychologa czy psychiatry nie oznacza automatycznego skierowania na leczenie zamknięte. Hospitalizacja przymusowa w Polsce dotyczy wyłącznie sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia — i jest ostatecznością, nie pierwszym krokiem. Większość osób z depresją leczy się ambulatoryjnie, w rozmowie i — jeśli potrzeba — przy wsparciu farmakologicznym.
Może więc zamiast mówić: „musisz iść na leczenie”, warto zaproponować coś mniejszego. Na przykład:
„Chodźmy tylko na jedną konsultację. Nie zobowiązującą. Zobaczymy, jak się poczujesz.”
Czasem człowiek nie jest gotowy wejść do nowego domu, ale może stanąć w drzwiach i zajrzeć do środka.
Jeśli chodzi o formę pomocy — kiedy ktoś zmaga się z depresją i myślami samobójczymi, pierwszym krokiem powinna być jego indywidualna konsultacja. Terapia par może być pomocna później, gdy podstawowy stan emocjonalny zostanie ustabilizowany. Pani wsparcie jest cenne, ale Pani nie powinna być jego terapeutką. Partner potrzebuje miejsca, w którym może być słaby bez poczucia, że kogoś zawodzi.
Zadała Pani też pytanie o płeć specjalisty. Czasem mężczyznom łatwiej otworzyć się przed innym mężczyzną, zwłaszcza jeśli ich trudność dotyczy poczucia „niewystarczalności”. Ale nie ma jednej reguły. Najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i brak oceniania.
Może Pani też spróbować zmienić język rozmowy. Zamiast: „powinieneś się leczyć”, można powiedzieć:
„Widzę, jak bardzo cierpisz. Chciałabym, żebyś miał wsparcie większe niż tylko ja.”
To nie jest próba naprawy go. To zaproszenie do współpracy.
A dla Pani — ważne jest, by pamiętać, że osoba, która próbuje ratować kogoś tonącego, sama potrzebuje stać na stabilnym brzegu. Czasem rozmowa z terapeutą dla siebie pomaga zrozumieć, jak wspierać, nie spalając się przy tym.
Na koniec jedna ważna rzecz: jeśli myśli samobójcze partnera są nasilone lub konkretne, to jest moment, w którym bezpieczeństwo staje się priorytetem i warto szukać natychmiastowej pomocy medycznej. To nie jest zdrada zaufania — to troska o życie.
Zmiana w takich sytuacjach rzadko zaczyna się od wielkiego kroku. Częściej od małego ruchu w stronę światła — nawet jeśli ktoś na początku tylko przymruży oczy.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.