Witam. Jestem młodą osobą w okolicy dwudziestki; mam studia, pracę i ogólnie jakoś sobie radzę w życ
6
odpowiedzi
Witam. Jestem młodą osobą w okolicy dwudziestki; mam studia, pracę i ogólnie jakoś sobie radzę w życiu. Aczkolwiek jest jedna rzecz, która dolega mi przez dłuższy czas, mianowicie - okropny lęk w kwestii kariery i zawodu. Panicznie się boję, że nie znajdę dobrej pracy i praktyk. Ciągle się uczę, rozwijam swoje umiejętności aplikuję na rozmaite kursy związane z moją branżą; lecz dochodzi już do tego, że nie mogę normalnie zasnąć przez przeróżne myśli ulewające moją głowę (dlatego zażywam środki uspokajające i nasenne). Rodzice ciężko pracują po to, bym mogła studiować i prowadzić normalne życie, i odczuwam, iż jestem im winna do końca życia. przeraża mnie sama myśl że z “westalki” i mądlari przemienię się na porażkę i rozczarowanie w rodzinie. Co to dokładnie jest. i czy można to wyleczyć?
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, bardzo przypomina lęk egzystencjalny związany z presją sukcesu i perfekcjonizmem. Dotyka on wielu młodych, ambitnych osób, które czują się odpowiedzialne za oczekiwania rodziny i mają trudność z odpoczynkiem bez poczucia winy.
To nie jest „fanaberia” to realne cierpienie psychiczne, które można skutecznie przepracować. Najczęściej pomaga w tym spotkanie z psychologiem/psychoterapeutą.
Nie chodzi o to, by „usunąć lęk”, ale by odzyskać przestrzeń na własne tempo, własne wybory i prawo do niedoskonałości.
To, że Pani czuje zagubienie i zmęczenie, nie świadczy o porażce wręcz przeciwnie: to znak, że Pani wrażliwość domaga się troski, a nie dalszego wysiłku.
Zachęcam do kontaktu z psychologiem nie musi Pani przechodzić przez to sama.
Pozdrawiam
Patrycja Borowska
to, co Pani opisuje, bardzo przypomina lęk egzystencjalny związany z presją sukcesu i perfekcjonizmem. Dotyka on wielu młodych, ambitnych osób, które czują się odpowiedzialne za oczekiwania rodziny i mają trudność z odpoczynkiem bez poczucia winy.
To nie jest „fanaberia” to realne cierpienie psychiczne, które można skutecznie przepracować. Najczęściej pomaga w tym spotkanie z psychologiem/psychoterapeutą.
Nie chodzi o to, by „usunąć lęk”, ale by odzyskać przestrzeń na własne tempo, własne wybory i prawo do niedoskonałości.
To, że Pani czuje zagubienie i zmęczenie, nie świadczy o porażce wręcz przeciwnie: to znak, że Pani wrażliwość domaga się troski, a nie dalszego wysiłku.
Zachęcam do kontaktu z psychologiem nie musi Pani przechodzić przez to sama.
Pozdrawiam
Patrycja Borowska
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Witam. Część Pani obaw i lęków jest w dużej mierze adekwatna do wieku. Wiele osób przeżywa podobne dylematy w tym okresie. Jednak w Pani przypadku wybrzmiewa, że zmaga się Pani również z niskim poczuciem własnej wartości oraz, co może być powiązane, poczuciem winy wobec rodziców. To są sprawy, które najlepiej rozwiązać w psychoterapii, ponieważ raczej może być trudno je rozwiązać w pojedynkę. Ważne byłoby np. dojście do przyczyn tego stanu rzeczy. Jeśli ma Pani taką możliwość, warto z niej skorzystać, aby ulżyć sobie w cierpieniach. Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. To, co Pani opisuje, brzmi jak silny lęk egzystencjalny związany z przyszłością i wysokim poczuciem odpowiedzialności — zarówno wobec siebie, jak i wobec rodziny. I choć nie mogę postawić diagnozy, objawy, które Pani przedstawia (ciągłe napięcie, bezsenność, zażywanie leków uspokajających, natrętne myśli, poczucie winy, obawa przed byciem „porażką”) mogą wskazywać na chroniczny lęk.
To nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak czy że „przesadza”. To oznacza, że żyje Pani pod ogromną presją, której nikt nie powinien dźwigać samotnie.
Poczucie, że „muszę coś udowodnić”, „jestem winna rodzicom sukces” albo „muszę być wyjątkowa, żeby zasłużyć na spokój”, bardzo często ma swoje korzenie w doświadczeniach z dzieciństwa – np. w silnym nacisku na osiągnięcia, braku bezwarunkowej akceptacji, czy lęku przed zawiedzeniem bliskich.
Tak, z tym można pracować — i tak, można to wyleczyć. W terapii (np. poznawczo-behawioralnej lub terapii schematów) da się nauczyć:
– rozpoznawać i oswajać mechanizmy lęku,
– realnie oceniać swoje możliwości i wybory,
– oddzielić swoją wartość od wyników w pracy czy na studiach,
– budować wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa — spokojniejsze, stabilniejsze i bardziej własne.
To, że dziś Pani nie śpi, nie znaczy, że tak będzie zawsze.
Jeśli chciałaby Pani porozmawiać o tym spokojnie i bez oceny, serdecznie zapraszam na spotkanie. Pomoc psychologiczna naprawdę działa — a Pani zasługuje na spokój. Nawet jeśli teraz trudno w to uwierzyć.
Wszystkiego dobrego.
To nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak czy że „przesadza”. To oznacza, że żyje Pani pod ogromną presją, której nikt nie powinien dźwigać samotnie.
Poczucie, że „muszę coś udowodnić”, „jestem winna rodzicom sukces” albo „muszę być wyjątkowa, żeby zasłużyć na spokój”, bardzo często ma swoje korzenie w doświadczeniach z dzieciństwa – np. w silnym nacisku na osiągnięcia, braku bezwarunkowej akceptacji, czy lęku przed zawiedzeniem bliskich.
Tak, z tym można pracować — i tak, można to wyleczyć. W terapii (np. poznawczo-behawioralnej lub terapii schematów) da się nauczyć:
– rozpoznawać i oswajać mechanizmy lęku,
– realnie oceniać swoje możliwości i wybory,
– oddzielić swoją wartość od wyników w pracy czy na studiach,
– budować wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa — spokojniejsze, stabilniejsze i bardziej własne.
To, że dziś Pani nie śpi, nie znaczy, że tak będzie zawsze.
Jeśli chciałaby Pani porozmawiać o tym spokojnie i bez oceny, serdecznie zapraszam na spotkanie. Pomoc psychologiczna naprawdę działa — a Pani zasługuje na spokój. Nawet jeśli teraz trudno w to uwierzyć.
Wszystkiego dobrego.
Dzień dobry,
opisane przez Panią objawy – silny lęk o przyszłość zawodową, trudności z zasypianiem z powodu natrętnych myśli, poczucie winy wobec rodziców oraz ogromna presja, by „nie zawieść” – mogą świadczyć o przeciążeniu emocjonalnym, które z czasem może prowadzić do stanów lękowych, a nawet wypalenia lub epizodu depresyjnego. Warto też wspomnieć, że nadmierna samokrytyka i wewnętrzny przymus „bycia kimś wartościowym” bardzo często mają źródła w relacji z opiekunami i w przekonaniach rozwijanych przez lata.
To, czego Pani doświadcza, nie jest czymś rzadkim – wiele młodych osób wchodzących w dorosłość mierzy się z podobnymi myślami i napięciem. Dobra wiadomość jest taka, że można to skutecznie leczyć/działać – np. poprzez terapię poznawczo-behawioralną (CBT), która pomaga zrozumieć mechanizmy lęku, nauczyć się inaczej patrzeć na swoje myśli oraz budować bardziej wspierające podejście do siebie.
Warto dać sobie przestrzeń na przyjrzenie się tym uczuciom w bezpiecznym, profesjonalnym środowisku – z osobą, która nie oceni, a pomoże rozplątać ten nadmiar napięcia.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo łagodności dla siebie – szczególnie w tak wymagającym czasie.
opisane przez Panią objawy – silny lęk o przyszłość zawodową, trudności z zasypianiem z powodu natrętnych myśli, poczucie winy wobec rodziców oraz ogromna presja, by „nie zawieść” – mogą świadczyć o przeciążeniu emocjonalnym, które z czasem może prowadzić do stanów lękowych, a nawet wypalenia lub epizodu depresyjnego. Warto też wspomnieć, że nadmierna samokrytyka i wewnętrzny przymus „bycia kimś wartościowym” bardzo często mają źródła w relacji z opiekunami i w przekonaniach rozwijanych przez lata.
To, czego Pani doświadcza, nie jest czymś rzadkim – wiele młodych osób wchodzących w dorosłość mierzy się z podobnymi myślami i napięciem. Dobra wiadomość jest taka, że można to skutecznie leczyć/działać – np. poprzez terapię poznawczo-behawioralną (CBT), która pomaga zrozumieć mechanizmy lęku, nauczyć się inaczej patrzeć na swoje myśli oraz budować bardziej wspierające podejście do siebie.
Warto dać sobie przestrzeń na przyjrzenie się tym uczuciom w bezpiecznym, profesjonalnym środowisku – z osobą, która nie oceni, a pomoże rozplątać ten nadmiar napięcia.
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo łagodności dla siebie – szczególnie w tak wymagającym czasie.
Dzień dobry,
Problem, który Pani opisuje wygląda jak połączenie syndromu oszusta i posiadania natrętnych, nawracających myśli być może także stanów lękowych ale to trzeba by bardziej zbadać. Syndrom oszusta to zjawisko kiedy osoby mądre, posiadające duże kompetencje czują, że nie są na właściwym miejscu i nie zasługują na to co mają. Dodatkowo widzę u Pani nawracające myśli między innymi katastrofizowanie, strach przed porażką oraz poczucie winy, że dalej nie ma Pani idealnej kariery. Dobra wiadomość jest taka, że nad takimi myślami można pracować. Ponadto mam wrażenie, że jest Pani w pewnego rodzaju okresie przejściowym - z jednej strony uczy się Pani ale już za niedługo musi Pani udać się do pracy - to generuje poczucie niepewności, konflikt między rolą ucznia a rolą pracownika. Ta niepewność jest poniekąd normatywna dla ludzi wchodzących w nowy okres życia ale jeśli sprawia Pani problem to można nad nią pracować żeby czuła się Pani lepiej
Pozdrawiam
Wojciech Jerchel
Psycholog, terapeuta TSR, psycholog dziecięcy
Problem, który Pani opisuje wygląda jak połączenie syndromu oszusta i posiadania natrętnych, nawracających myśli być może także stanów lękowych ale to trzeba by bardziej zbadać. Syndrom oszusta to zjawisko kiedy osoby mądre, posiadające duże kompetencje czują, że nie są na właściwym miejscu i nie zasługują na to co mają. Dodatkowo widzę u Pani nawracające myśli między innymi katastrofizowanie, strach przed porażką oraz poczucie winy, że dalej nie ma Pani idealnej kariery. Dobra wiadomość jest taka, że nad takimi myślami można pracować. Ponadto mam wrażenie, że jest Pani w pewnego rodzaju okresie przejściowym - z jednej strony uczy się Pani ale już za niedługo musi Pani udać się do pracy - to generuje poczucie niepewności, konflikt między rolą ucznia a rolą pracownika. Ta niepewność jest poniekąd normatywna dla ludzi wchodzących w nowy okres życia ale jeśli sprawia Pani problem to można nad nią pracować żeby czuła się Pani lepiej
Pozdrawiam
Wojciech Jerchel
Psycholog, terapeuta TSR, psycholog dziecięcy
Dzień dobry,
Opisany przez Panią stan jest poruszający i choć trudny, bardzo zrozumiały z psychologicznego punktu widzenia. W okresie wyłaniającej się dorosłości, czyli na progu samodzielnego życia, naturalnie pojawia się wiele pytań, napięć i rozterek. To czas, w którym intensywnie ścierają się oczekiwania -zarówno własne, jak i społeczne, z rzeczywistością. Młodzi dorośli często znajdują się w procesie poszukiwań: próbują, eksplorują, podejmują decyzje, które mają wpływ na przyszłość, choć nie zawsze mają pewność, dokąd one prowadzą. W takiej dynamice lęk o karierę i przyszłość zawodową, napięcie wokół „odwdzięczenia się” bliskim oraz wysokie oczekiwania wobec siebie nie są niczym niezwykłym. Problem pojawia się wówczas, gdy ta wewnętrzna presja zaczyna dominować nad codziennym funkcjonowaniem tj. zakłóca sen, pogłębia stres i odbiera poczucie wpływu. Poczucie wdzięczności wobec rodziny może być wartością, która niesie motywację, o ile nie przekształca się w przekonanie, że „jestem komuś coś winny” lub, że muszę nieustannie udowadniać swoją wartość poprzez osiągnięcia. Presja sukcesu, choć zrozumiała, bywa pułapką, szczególnie jeśli nie towarzyszy jej refleksja: „Czy to, co robię, służy także mnie? Czy mój rozwój naprawdę mnie wspiera, czy jedynie podtrzymuje napięcie? Czy kieruję się własnymi wartościami i potrzebami, czy wyłącznie obawą przed oceną lub porażką?”
Warto pamiętać, że nie ilość działań czy zdobytych certyfikatów świadczy o sensowności rozwoju, ale ich jakość, wewnętrzna spójność i to, co realnie wnoszą w nasze życie. Czasem mniej znaczy więcej. W takich sytuacjach pomocna bywa psychoterapia, która pozwala przyjrzeć się przekonaniom na temat siebie, pracy, sukcesu, a także zbudować zdrową relację z własnymi wartościami i granicami. Wspiera również w rozwijaniu poczucia sprawczości, czyli przekonania, że mam realny wpływ na swoje życie, decyzje i kierunek, w którym zmierzam. Z pełną empatią zachęcam do zadbania o siebie, nie tylko jako „osobę osiągającą cele”, ale jako człowieka, który ma prawo do niepewności, odpoczynku i własnego tempa. Wsparcie psychologiczne może być w tym procesie ważnym krokiem ku większej równowadze i zrozumieniu samej siebie.
Pozdrawiam serdecznie,
Zuzanna Dąbrowska
Psycholog
Opisany przez Panią stan jest poruszający i choć trudny, bardzo zrozumiały z psychologicznego punktu widzenia. W okresie wyłaniającej się dorosłości, czyli na progu samodzielnego życia, naturalnie pojawia się wiele pytań, napięć i rozterek. To czas, w którym intensywnie ścierają się oczekiwania -zarówno własne, jak i społeczne, z rzeczywistością. Młodzi dorośli często znajdują się w procesie poszukiwań: próbują, eksplorują, podejmują decyzje, które mają wpływ na przyszłość, choć nie zawsze mają pewność, dokąd one prowadzą. W takiej dynamice lęk o karierę i przyszłość zawodową, napięcie wokół „odwdzięczenia się” bliskim oraz wysokie oczekiwania wobec siebie nie są niczym niezwykłym. Problem pojawia się wówczas, gdy ta wewnętrzna presja zaczyna dominować nad codziennym funkcjonowaniem tj. zakłóca sen, pogłębia stres i odbiera poczucie wpływu. Poczucie wdzięczności wobec rodziny może być wartością, która niesie motywację, o ile nie przekształca się w przekonanie, że „jestem komuś coś winny” lub, że muszę nieustannie udowadniać swoją wartość poprzez osiągnięcia. Presja sukcesu, choć zrozumiała, bywa pułapką, szczególnie jeśli nie towarzyszy jej refleksja: „Czy to, co robię, służy także mnie? Czy mój rozwój naprawdę mnie wspiera, czy jedynie podtrzymuje napięcie? Czy kieruję się własnymi wartościami i potrzebami, czy wyłącznie obawą przed oceną lub porażką?”
Warto pamiętać, że nie ilość działań czy zdobytych certyfikatów świadczy o sensowności rozwoju, ale ich jakość, wewnętrzna spójność i to, co realnie wnoszą w nasze życie. Czasem mniej znaczy więcej. W takich sytuacjach pomocna bywa psychoterapia, która pozwala przyjrzeć się przekonaniom na temat siebie, pracy, sukcesu, a także zbudować zdrową relację z własnymi wartościami i granicami. Wspiera również w rozwijaniu poczucia sprawczości, czyli przekonania, że mam realny wpływ na swoje życie, decyzje i kierunek, w którym zmierzam. Z pełną empatią zachęcam do zadbania o siebie, nie tylko jako „osobę osiągającą cele”, ale jako człowieka, który ma prawo do niepewności, odpoczynku i własnego tempa. Wsparcie psychologiczne może być w tym procesie ważnym krokiem ku większej równowadze i zrozumieniu samej siebie.
Pozdrawiam serdecznie,
Zuzanna Dąbrowska
Psycholog
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.