W wieku 1 roku trafiłem do domu dziecka, najważniejszy czas dla dziecka to podobno pierwsze 7 lat...
4
odpowiedzi
W wieku 1 roku trafiłem do domu dziecka, najważniejszy czas dla dziecka to podobno pierwsze 7 lat...Będąc tam nie czułem się dobrze pomimo że to akceptowałem, gdy tata mnie odprowadzał zazwyczaj płakałem, byłem (jestem) zamknięty dość w sobie, nieśmiały, zazwyczaj gdzieś z boku, nie mówię że nie miałem kolegów czy koleżanek lecz jeśli chodzi o życie towarzyskie, to go prawie nie było. Pierwsze 18 lat spędziłem, od zawsze chciałem to powiedzieć "w więzieniu" pomimo, znajomości (kolegów, koleżanek) czułem że tam nie pasuję ("czemu rodzice mnie oddali, czemu kradną moje prezenty, czemu mnie ktoś bije bez powodu, czemu mam tak spieprzone życie"). Jestem teraz w Anglii, stare życie nie odpuszcza, pamiętam. Podobno określono mnie "ponad przeciętnie inteligentną osobą". Przez blisko 10 lat, właśnie teraz to czuję, że jestem w tym samym miejscu, w którym byłem jak przyjechałem do Anglii.Rozmaita paleta braków emocjonalnych (np: na pogrzebie nie płaczę odkąd pamiętam, przy kobiecie się trzęsę), nie nauczono...tak myślę mnie tego. Przepraszam za arogancję ale książkę mógłbym napisać na swój temat.
Ps. Pytania są w tekście, proszę o wyrozumiałość, dziękuję Krystian.
Ps. Pytania są w tekście, proszę o wyrozumiałość, dziękuję Krystian.
Niewątpliwie ma brak poczucia bezpieczeństwa. Zmiana miejsca zamieszkania okazała się wyłącznie geografią. Myślę, że terapia psychodynamiczna pomoże Panu zrozumieć przyczyny tej stagnacji życiowej, o której Pan wspomina. To pozwoli pójść Panu dalej i rozpocząć życie pełne świadomości a zatem spokoju i radości.
Prowadzę taka terapię online i zapraszam serdecznie.
Prowadzę taka terapię online i zapraszam serdecznie.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Krystian, dziękuję, że podzieliłeś się swoją historią. To, przez co przeszedłeś, z pewnością wpłynęło na Twoje obecne życie i emocje. Z Twojej wypowiedzi widzę, że masz wiele pytań i refleksji na temat swojego dzieciństwa i jego wpływu na Ciebie jako dorosłego.
Jaki jest Twój główny cel na teraz. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o wpływie wczesnego dzieciństwa na dorosłe życie czy raczej szukasz wskazówek, jak radzić sobie z tymi doświadczeniami i emocjami w praktyczny sposób. Warto skorzystać z pomocy specjalisty, który pokaże Ci drogę i dobierze najlepsze dla Ciebie rozwiązania. Pozdrawiam, Anna Schurowska
Jaki jest Twój główny cel na teraz. Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o wpływie wczesnego dzieciństwa na dorosłe życie czy raczej szukasz wskazówek, jak radzić sobie z tymi doświadczeniami i emocjami w praktyczny sposób. Warto skorzystać z pomocy specjalisty, który pokaże Ci drogę i dobierze najlepsze dla Ciebie rozwiązania. Pozdrawiam, Anna Schurowska
Witam Pana,
Z Pana opisu wynika, że bolesne, traumatyczne doświadczenia z przeszłości
odcisnęły piętno w Pana duszy piętno, przyniosły wiele trudności i cierpienia,
a także zabrały całą radość życia.
Bagaż przykrych, niemiłych doświadczeń z dzieciństwa i wynikająca
z tego nieadekwatna samoocena i brak wiary w swoje możliwości,
negatywnie wpływają na wszystkie obszary Pana funkcjonowania
Niestety, nie zdoła Pan cofnąć czasu ani zmienić przeszłości,
ale z pomocą terapeuty może Pan zacząć tworzyć lepszą przyszłość.
Zachęcam Pana do podjęcia odpowiedniej psychoterapii.
Terapeuta pomoże Panu odzyskać spokój, równowagę wewnętrzną
i radość życia.
Gdyby chciał Pan porozmawiać ze mną o problemie, to zapraszam do kontaktu.
Pozdrawiam serdecznie,
Hanna Markiewicz,
psycholog, psychotraumatolog
Z Pana opisu wynika, że bolesne, traumatyczne doświadczenia z przeszłości
odcisnęły piętno w Pana duszy piętno, przyniosły wiele trudności i cierpienia,
a także zabrały całą radość życia.
Bagaż przykrych, niemiłych doświadczeń z dzieciństwa i wynikająca
z tego nieadekwatna samoocena i brak wiary w swoje możliwości,
negatywnie wpływają na wszystkie obszary Pana funkcjonowania
Niestety, nie zdoła Pan cofnąć czasu ani zmienić przeszłości,
ale z pomocą terapeuty może Pan zacząć tworzyć lepszą przyszłość.
Zachęcam Pana do podjęcia odpowiedniej psychoterapii.
Terapeuta pomoże Panu odzyskać spokój, równowagę wewnętrzną
i radość życia.
Gdyby chciał Pan porozmawiać ze mną o problemie, to zapraszam do kontaktu.
Pozdrawiam serdecznie,
Hanna Markiewicz,
psycholog, psychotraumatolog
Panie Krystianie , czytam tę wiadomość i mam takie pierwsze, bardzo ludzkie wrażenie: to jest opis cierpienia. Długiego, ciągnącego się latami, takiego „z boku życia” z pytaniem w środku: czemu ja w ogóle jestem tak daleko od siebie i od innych?
I jednocześnie… trudno mi uchwycić cel tej wiadomości. Nie mówię tego z oceną bardziej jak terapeuta, który próbuje złapać nitkę, za którą można pójść.
Bo ona może być:
- wołaniem o pomoc („nie daję rady, powiedz mi co z tym zrobić”),
- próbą wywentylowania się („muszę to w końcu z siebie wyrzucić”),
- testem relacji („czy jak to powiem, to ktoś wytrzyma i nie zniknie?”),
- albo pytaniem o sens („czy ze mną jest coś nie tak, czy to ma jakąś nazwę?”).
Zapraszam, żeby delikatnie się zatrzymać tu na chwilę i zapytam wprost:
Czego Pan teraz najbardziej potrzebuj, kiedy to pisze?
Odpowiedzi? Ukojenia? Nazwania rzeczy? Planu? A może po prostu kogoś, kto to przeczyta i nie zbagatelizuje?
W TFP podejściu w którym pracuje patrzymy na to, co Pan opisuje, nie jak na „zestaw faktów z biografii”, tylko jak na żywe wewnętrzne relacje, które człowiek nosi w sobie i potem (często nieświadomie) odtwarza w świecie, ale i w terapii.
U Pana bardzo wyraźnie słychać kilka ważnych momentów:
1) Wczesne oddanie / dom dziecka = rana przywiązania i pytanie o wartość
To „czemu mnie oddali?” zwykle nie jest tylko pytaniem do historii. To jest pytanie do tożsamości:
czy ja byłem do kochania?
czy ja jestem kimś, kto zostaje, czy kimś, kogo się oddaje?
... inne te które Pan sobie zadaje.
W TFP często widzimy wtedy w środku taki układ:
ja (porzucone dziecko) – inni (ci, którzy oddają / nie wybierają / nie widzą).
I to potrafi potem barwić relacje: człowiek jest obok, zamyka się, a jednocześnie bardzo pragnie przynależności.
2) „Więzienie” i „nie pasuję” = doświadczenie bycia uwięzionym w relacji
To słowo jest mocne. Jakbyś miał w sobie część, która mówi: „jestem gdzieś, gdzie mnie trzymają, nie wybieram tego, nie mam wpływu”.
W TFP to często sygnał, że wewnątrz działa relacja:
ja (bezradny / uwięziony) – świat (kontrolujący / obojętny).
3) Braki emocjonalne i „nie płaczę” = nie brak serca, tylko obrona
To, że nie płaczesz na pogrzebie, nie musi znaczyć, że nie czujesz. Często znaczy: czuję za dużo albo czuję coś, czego nie mam z kim bezpiecznie przeżyć, więc system się „zamyka”.
W TFP mówimy tu o odcięciu afektu jako sposobie przetrwania. I to jest ważne: to nie jest wada charakteru to jest strategia.
4) „Przy kobiecie się trzęsę” = ciało pamięta relację
To, co dzieje się w ciele, bywa echem starych układów: lęku, wstydu, oczekiwania odrzucenia albo bycia ocenionym.
W TFP to też materiał do pracy: nie tylko „dlaczego tak mam?”, ale co dokładnie wyobrażam sobie, że ta druga osoba zrobi i jaka część mnie wtedy wychodzi na scenę.
5) „Ponadprzeciętna inteligencja” i „mógłbym napisać książkę” = możliwa tarcza i jednocześnie zasób do pracy terapeutycznej. To zdanie brzmi jakby Pan mówił: „mam coś, co mnie ratuje”. I to może być i prawdą (zasób), i obroną (żeby nie poczuć bezsilności, zależności, żalu).
TFP nie zabiera człowiekowi jego siły tylko sprawdza, czy ta siła nie jest czasem zbroją, pod którą siedzi bardzo samotne dziecko.
Gdybyśmy pracowali w TFP, to kluczowe byłoby:
doprecyzować, po co Ty to Pan pisze i czego oczekuje (to jest fundament kontraktu),
złapać, jakie wewnętrzne „układy relacyjne” najszybciej się u Pana się uruchamiają w relacji z terapeutą (porzucenie / uwięzienie / ocenianie / dystans), nauczyć się wytrzymywać emocje bez odcinania ich albo bez zalewania i krok po kroku integrować to, co jest w Panu porozdzielane: część silna vs część bezradna, część chłodna vs część rozpaczliwie spragniona bliskości.
Czy Pan prosi o pomoc? Czy chodzi, aby się wygadać? A może Pan chce , żebym pomogła nazwać, co tu się dzieje i od czego zacząć terapię?
Czytam uważnie.
Aneta Krzemińska
I jednocześnie… trudno mi uchwycić cel tej wiadomości. Nie mówię tego z oceną bardziej jak terapeuta, który próbuje złapać nitkę, za którą można pójść.
Bo ona może być:
- wołaniem o pomoc („nie daję rady, powiedz mi co z tym zrobić”),
- próbą wywentylowania się („muszę to w końcu z siebie wyrzucić”),
- testem relacji („czy jak to powiem, to ktoś wytrzyma i nie zniknie?”),
- albo pytaniem o sens („czy ze mną jest coś nie tak, czy to ma jakąś nazwę?”).
Zapraszam, żeby delikatnie się zatrzymać tu na chwilę i zapytam wprost:
Czego Pan teraz najbardziej potrzebuj, kiedy to pisze?
Odpowiedzi? Ukojenia? Nazwania rzeczy? Planu? A może po prostu kogoś, kto to przeczyta i nie zbagatelizuje?
W TFP podejściu w którym pracuje patrzymy na to, co Pan opisuje, nie jak na „zestaw faktów z biografii”, tylko jak na żywe wewnętrzne relacje, które człowiek nosi w sobie i potem (często nieświadomie) odtwarza w świecie, ale i w terapii.
U Pana bardzo wyraźnie słychać kilka ważnych momentów:
1) Wczesne oddanie / dom dziecka = rana przywiązania i pytanie o wartość
To „czemu mnie oddali?” zwykle nie jest tylko pytaniem do historii. To jest pytanie do tożsamości:
czy ja byłem do kochania?
czy ja jestem kimś, kto zostaje, czy kimś, kogo się oddaje?
... inne te które Pan sobie zadaje.
W TFP często widzimy wtedy w środku taki układ:
ja (porzucone dziecko) – inni (ci, którzy oddają / nie wybierają / nie widzą).
I to potrafi potem barwić relacje: człowiek jest obok, zamyka się, a jednocześnie bardzo pragnie przynależności.
2) „Więzienie” i „nie pasuję” = doświadczenie bycia uwięzionym w relacji
To słowo jest mocne. Jakbyś miał w sobie część, która mówi: „jestem gdzieś, gdzie mnie trzymają, nie wybieram tego, nie mam wpływu”.
W TFP to często sygnał, że wewnątrz działa relacja:
ja (bezradny / uwięziony) – świat (kontrolujący / obojętny).
3) Braki emocjonalne i „nie płaczę” = nie brak serca, tylko obrona
To, że nie płaczesz na pogrzebie, nie musi znaczyć, że nie czujesz. Często znaczy: czuję za dużo albo czuję coś, czego nie mam z kim bezpiecznie przeżyć, więc system się „zamyka”.
W TFP mówimy tu o odcięciu afektu jako sposobie przetrwania. I to jest ważne: to nie jest wada charakteru to jest strategia.
4) „Przy kobiecie się trzęsę” = ciało pamięta relację
To, co dzieje się w ciele, bywa echem starych układów: lęku, wstydu, oczekiwania odrzucenia albo bycia ocenionym.
W TFP to też materiał do pracy: nie tylko „dlaczego tak mam?”, ale co dokładnie wyobrażam sobie, że ta druga osoba zrobi i jaka część mnie wtedy wychodzi na scenę.
5) „Ponadprzeciętna inteligencja” i „mógłbym napisać książkę” = możliwa tarcza i jednocześnie zasób do pracy terapeutycznej. To zdanie brzmi jakby Pan mówił: „mam coś, co mnie ratuje”. I to może być i prawdą (zasób), i obroną (żeby nie poczuć bezsilności, zależności, żalu).
TFP nie zabiera człowiekowi jego siły tylko sprawdza, czy ta siła nie jest czasem zbroją, pod którą siedzi bardzo samotne dziecko.
Gdybyśmy pracowali w TFP, to kluczowe byłoby:
doprecyzować, po co Ty to Pan pisze i czego oczekuje (to jest fundament kontraktu),
złapać, jakie wewnętrzne „układy relacyjne” najszybciej się u Pana się uruchamiają w relacji z terapeutą (porzucenie / uwięzienie / ocenianie / dystans), nauczyć się wytrzymywać emocje bez odcinania ich albo bez zalewania i krok po kroku integrować to, co jest w Panu porozdzielane: część silna vs część bezradna, część chłodna vs część rozpaczliwie spragniona bliskości.
Czy Pan prosi o pomoc? Czy chodzi, aby się wygadać? A może Pan chce , żebym pomogła nazwać, co tu się dzieje i od czego zacząć terapię?
Czytam uważnie.
Aneta Krzemińska
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.