Mam problem z swoim uczniem. Nie nawiązuje żadnych kontaktów z rówieśnikami już od 2 lat. Nie wiem c

Mam problem z swoim uczniem. Nie nawiązuje żadnych kontaktów z rówieśnikami już od 2 lat. Nie wiem czy wcześniej było inaczej. Rodzicą nie mam jak o tym powiedzieć bo nie przychodzą na wywiadówki. Uczeń ma problemy w nauce ale przechodzi z klasy do klasy. Obecnie jest uczniem 2 a po wakacjach 3 klasy liceum. Bardzo ciężko przychodzi mu także nawiązywanie kontaktów z nauczycielami. Kiedyś gdy był smutny to poderzłam do niego dotłam i powiedziałam żeby się nie martwił ale nie usłyszałam żadnej odpowiedzi lub kiedyś gdy siedział sam pod klasą rano powiedziałam do niego dzień dobry a on też nic nie odpowiedział. Jednak był w stanie np. przyjść i spytać się jak poprawić jedynkę z półrocza którą dostał ale poprawił. Na początku myślałam że mu przejdzie ale nie przechodzi.

4 odpowiedzi


Dzień dobry. Odpowiem może w jaki sposób spróbował bym pomóc uczniowi. Zdecydowanie poprzez próbę nawiązania z nim kontaktu, zwykłej, normalnej rozmowy, pytania, czy jakoś mogę mu pomóc. Zapewnienia, że jeśli tylko chciałby się o coś zapytać lub ma jakieś trudności lub problemy, jestem zawsze do dyspozycji. Na pewno pierwszą reakcją ( prawie na pewno ) będzie wycofanie się lub zaprzeczenie, ale tym bym się nie przejął. To raczej normalne. Jeśli chłopak po prostu jest nie śmiały lub z jakiegoś powodu zamknięty w sobie, naturalnym jest, że potrzebuje czasu na oswojenie tej sytuacji. Może jakimś punktem wyjścia byłoby poproszenie go o zrobienie czegoś na potrzeby szkoły. Plakat, informacja, cokolwiek, co zachęci go do pojawienia się ponownie. Czasami tacy uczniowie po prostu potrzebują podniesienia samooceny, mają coś, czym mogą się pochwalić. Swego czasu w jednej z zaprzyjaźnionych szkół urządziliśmy z grupą dzieciaków dzień gofra. dziewczyny smażyły gofry na przerwie, do puszki zbierane były dowolne datki na pobliskie schronisko. Akurat w grupie była dziewczyna, która średnio radziła sobie w relacjach szkolnych, za to doskonale sprawdziła się w powierzonym jej zadaniu, będąc osią napędową wydarzenia. Trzeba czasami poszukać, pomysł sam się znajdzie. Odradzał bym "ciągnięcie" tematu szkoły, problemów szkolnych, etc. To są tematy, na które dostaniemy co najwyżej zestaw odmruknięć przeplatanych gorącymi zapewnieniami, że wszystko jest "OK" ( jak się nam poszczęści ). Wolne tematy, motywujące ucznia do wyjścia poza ramy szkolne są najlepsze. Jeśli zależy mu na ocenach, może warto by było "skonsultować" z nim wynik sprawdzianu, zaprosić do tablicy, żeby na forum klasy rozwiązał jakieś zadanie z klasówki, dać dobrą ocenę, pochwalić, porozmawiać o sprawdzianie w wolnej chwili. Pokazać, że zależy Pani na kontakcie z nim, dostrzega go Pani jako indywidualną osobę, wartą uwagi.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Jeżeli w szkole nie ma pedagoga i psychologa, to proponowałabym omówić sytuację tego ucznia w gronie nauczycieli. Być może ktoś wie, z czym związany jest smutek tego ucznia, znikąd się nie wziął. Ważne jest to, że ktoś troskliwie na niego patrzy i jest mu życzliwy, takie nastawienie jest niezwykle ważne i pewnie będzie miała dla niego znaczenie. Niepokojący jest brak kontaktu z rodzicami. Nie interesują się jego nauką, być może ta rodzina przeżywa jakiś kryzys i potrzebuje pomocy.


Rozumiem, że sprawa dotyczy ucznia. Najlepiej zaproponować mu wizytę w gabinecie u psychologa szkolnego z którym będzie mógł porozmawiać - ważne jest zbudowanie bezpiecznej przestrzeni w której uczeń może się swobodnie wypowiadać. Pozdrawiam.

mgr Katarzyna Fura

mgr Katarzyna Fura

psychoterapeuta

Świętochłowice

Umów wizytę

Czasem w klasie jest uczeń, który przypomina drzewo stojące trochę na uboczu lasu. Z daleka może wyglądać tak, jakby nie brało udziału w życiu całego lasu – jakby było odłączone. A jednak pod ziemią jego korzenie wciąż są połączone z innymi. Tyle że tego nie widać na pierwszy rzut oka. To, co Pani opisuje, może być właśnie takim przypadkiem. Niektóre osoby – szczególnie w wieku nastoletnim – wycofują się nie dlatego, że nie potrzebują ludzi, lecz dlatego, że kontakt z ludźmi jest dla nich zbyt trudny lub zbyt obciążający. Cisza bywa wtedy formą ochrony. Zwraca uwagę coś bardzo ważnego w Pani historii. Kiedy chodzi o relacje społeczne, chłopak się wycofuje. Ale kiedy chodzi o konkretną sprawę – jak poprawienie oceny – potrafił podejść i zapytać. To oznacza, że zdolność do kontaktu w nim jest, tylko pojawia się w sytuacjach, które są dla niego bezpieczniejsze i bardziej przewidywalne. Niektórzy młodzi ludzie potrzebują właśnie takiej struktury: jasnego celu, konkretnego pytania, krótkiej rozmowy. Swobodne rozmowy czy spontaniczne interakcje bywają dla nich dużo trudniejsze. W takich sytuacjach paradoks polega na tym, że im bardziej ktoś próbuje „otworzyć” takiego ucznia emocjonalnie, tym bardziej on się zamyka. A kiedy pojawia się spokojna, nienarzucająca obecność – coś zaczyna się powoli zmieniać. Można czasem spróbować bardzo małych kroków. Na przykład krótkich, neutralnych zdań zamiast pytań o uczucia: „Widzę, że dziś jesteś wcześniej w szkole.” albo „Jeśli kiedyś będziesz potrzebował pomocy z materiałem, możesz podejść.” To są jak małe mosty. Nie każdy zostanie od razu użyty. Ale dobrze, gdy istnieją. Warto też pamiętać, że takie wycofanie może mieć różne przyczyny: silną nieśmiałość, lęk społeczny, doświadczenia odrzucenia, trudności neurorozwojowe (np. ze spektrum autyzmu), a czasem po prostu bardzo wrażliwy temperament. Bez rozmowy z rodziną trudno to jednoznacznie ocenić. Jeśli rodzice rzeczywiście nie pojawiają się w szkole, dobrym krokiem bywa przekazanie obserwacji pedagogowi lub psychologowi szkolnemu. Czasem szkoła ma inne możliwości dotarcia do opiekunów lub zaproszenia ucznia na rozmowę w bardziej neutralnych warunkach. I jeszcze jedna rzecz, która może być ważna: dla takiego ucznia sama świadomość, że w klasie jest dorosły, który go zauważa i nie naciska, może mieć ogromne znaczenie. Nawet jeśli on tego nie pokaże. W pracy z ludźmi bywa tak, że najbardziej wpływowe gesty są najmniejsze. Czasem to tylko spokojne „dzień dobry” powtarzane przez wiele miesięcy. Aż któregoś dnia ktoś odpowie. I wtedy okazuje się, że most był budowany przez cały czas.

mgr Tomasz Sawiński

mgr Tomasz Sawiński

psychoterapeuta

Bielsko-Biała

Umów wizytę

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.