Mam 21 lat w lipcu ubiegłego roku miałem niebezpieczny kontakt seksualny z pewnym mężczyzną, który m
3
odpowiedzi
Mam 21 lat w lipcu ubiegłego roku miałem niebezpieczny kontakt seksualny z pewnym mężczyzną, który mnie zaraził HPV chociaż zapewniał mnie, że jest zdrowy. Mówiłem mu, że nie chce żadnego kontaktu bez zabezpieczenia lecz on nie słuchał tak samo jak mówiłem, że nie chce odbywać z nim stosunku. Wyraźnie powiedziałem, że nie chce ale on swoje. Nie zrobiłem nic by temu zapobiec ponieważ byłem sparaliżowany strachem. Dziś już wiem, że to był błąd ale czasu nie cofnę. Po tym incydencie moja krucha psychika znowu została zaatakowana. Przez tego człowieka mam zaostrzoną depresję oraz panicznie boję się ludzi. Przez ten incydent ucierpiało moje zdrowie fizyczne ponieważ miałem dosyć poważną operację usunięcia kłykcin kończystych oraz psychika. Ciężko mi sobie z tym poradzić. Teraz panikuję jak wyjdzie mi krosta na skórze. Boję się współżyć by nie zarazić partnera. Zacząłem sobie wmawiać, że był to jakiś rodzaj gwałtu. Jestem pod opieką specjalistów ( proktolog . dermatolog, psycholog , psychiatra). Co mogę w takiej sytuacji zrobić ? Jak mam sobie poradzić z tym ? To co mnie spotkało to gwałt czy tylko głupota z mojej strony ?
Dzień Dobry, z przedstawionego opisu wynika, że nie było zgody po Pana stronie na stosunek seksualny. Pisze Pan o opiece psychologa i psychiatry, warto w procesie psychoterapii wnieść na najblizszej sesji swoje obawy i je omówić. Pozdrawiam.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry. Słowo '' nie ''oznacza_ ''nie''. Ruch po ''nie '' jest przekroczeniem granic , gwałtem. Pisze Pan, że jest pod opieką lekarzy specjalistów i psychologa. Proszę kontunuować leczenie i wsparcie psychologiczne. Wychodzenie z traumatycznych przeżyć to długotrwały proces. Pozdrawiam
To, co Pan opisuje, było doświadczeniem głęboko przekraczającym Pana granice — i to jest punkt, od którego warto zacząć. Powiedział Pan jasno, że nie chce kontaktu bez zabezpieczenia. Powiedział Pan jasno, że nie chce współżyć. A mimo to do tego doszło. Fakt, że ciało „zamarło” i nie był Pan w stanie się bronić ani zaprotestować bardziej, nie czyni Pana winnym. To jedna z najbardziej podstawowych reakcji organizmu na zagrożenie: paraliż. Nie wybór. Nie zgoda. Reakcja obronna.
Dlatego pytanie „czy to był gwałt czy głupota” jest zrozumiałe, ale w pewnym sensie fałszywe. To nie była „głupota”. To było doświadczenie, w którym Pana wola została zignorowana, a Pana ciało i psychika zrobiły to, co często robią w sytuacji skrajnego lęku — zamknęły się, by przetrwać. Wielu ludzi dopiero po czasie zaczyna nazywać takie doświadczenie przemocą, bo w chwili zdarzenia najważniejsze było przeżyć.
To, że dziś boi się Pan własnego ciała, krostek, bliskości, zakażenia innych — ma sens. Seksualność została połączona z zagrożeniem, wstydem i bólem. HPV, operacja, leczenie — to wszystko sprawiło, że ciało stało się przypomnieniem traumy, a nie źródłem przyjemności czy kontaktu. W takich sytuacjach lęk łatwo się generalizuje: na ludzi, dotyk, intymność, nawet na zwykłe sygnały z ciała.
Bardzo ważne jest to, że jest Pan pod opieką specjalistów. To pokazuje, że Pan nie unika problemu — Pan z nim walczy, nawet jeśli w środku czuje się Pan bezradny. To, że Pana psychika „zaostrzyła się”, że pojawia się panika i depresja, nie oznacza, że coś jest z Panem „nie tak”. Oznacza, że psychika próbuje poradzić sobie z doświadczeniem, które było zbyt trudne, by je od razu przetworzyć.
W pracy terapeutycznej kluczowe będzie nie tylko zmniejszanie objawów lęku, ale także nadanie sensu temu, co się wydarzyło — bez obwiniania siebie. Dopóki jakaś część Pana będzie słyszeć w głowie: „to moja wina”, dopóty wstyd i strach będą wracać. A one nie są dowodem winy — są śladem naruszenia granic.
Na pytanie „co mogę zrobić teraz” odpowiedź nie brzmi: „zapomnieć” ani „przestać się bać”. Bardziej: powoli odzyskiwać poczucie wpływu i bezpieczeństwa. W tempie, które Pan wyznaczy. Uczyć się, że dzisiejsze lęki są echem tamtej sytuacji, a nie znakiem, że zagrożenie trwa. I uczyć się, że Pana „nie” ma znaczenie — nawet jeśli wtedy nie zostało uszanowane.
To, co Pana spotkało, nie definiuje Pana wartości ani przyszłej seksualności. Było doświadczeniem przemocy wobec granic — i to wystarczy, by uznać, że Pana reakcje są ludzkie, zrozumiałe i wymagające troski, a nie osądu. Proszę dać sobie prawo do tego, by traktować siebie z taką samą empatią, z jaką potraktowałby Pan kogoś, kto przeżył coś podobnego.
Dlatego pytanie „czy to był gwałt czy głupota” jest zrozumiałe, ale w pewnym sensie fałszywe. To nie była „głupota”. To było doświadczenie, w którym Pana wola została zignorowana, a Pana ciało i psychika zrobiły to, co często robią w sytuacji skrajnego lęku — zamknęły się, by przetrwać. Wielu ludzi dopiero po czasie zaczyna nazywać takie doświadczenie przemocą, bo w chwili zdarzenia najważniejsze było przeżyć.
To, że dziś boi się Pan własnego ciała, krostek, bliskości, zakażenia innych — ma sens. Seksualność została połączona z zagrożeniem, wstydem i bólem. HPV, operacja, leczenie — to wszystko sprawiło, że ciało stało się przypomnieniem traumy, a nie źródłem przyjemności czy kontaktu. W takich sytuacjach lęk łatwo się generalizuje: na ludzi, dotyk, intymność, nawet na zwykłe sygnały z ciała.
Bardzo ważne jest to, że jest Pan pod opieką specjalistów. To pokazuje, że Pan nie unika problemu — Pan z nim walczy, nawet jeśli w środku czuje się Pan bezradny. To, że Pana psychika „zaostrzyła się”, że pojawia się panika i depresja, nie oznacza, że coś jest z Panem „nie tak”. Oznacza, że psychika próbuje poradzić sobie z doświadczeniem, które było zbyt trudne, by je od razu przetworzyć.
W pracy terapeutycznej kluczowe będzie nie tylko zmniejszanie objawów lęku, ale także nadanie sensu temu, co się wydarzyło — bez obwiniania siebie. Dopóki jakaś część Pana będzie słyszeć w głowie: „to moja wina”, dopóty wstyd i strach będą wracać. A one nie są dowodem winy — są śladem naruszenia granic.
Na pytanie „co mogę zrobić teraz” odpowiedź nie brzmi: „zapomnieć” ani „przestać się bać”. Bardziej: powoli odzyskiwać poczucie wpływu i bezpieczeństwa. W tempie, które Pan wyznaczy. Uczyć się, że dzisiejsze lęki są echem tamtej sytuacji, a nie znakiem, że zagrożenie trwa. I uczyć się, że Pana „nie” ma znaczenie — nawet jeśli wtedy nie zostało uszanowane.
To, co Pana spotkało, nie definiuje Pana wartości ani przyszłej seksualności. Było doświadczeniem przemocy wobec granic — i to wystarczy, by uznać, że Pana reakcje są ludzkie, zrozumiałe i wymagające troski, a nie osądu. Proszę dać sobie prawo do tego, by traktować siebie z taką samą empatią, z jaką potraktowałby Pan kogoś, kto przeżył coś podobnego.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.