Mam 21 lat i czuję sie bardzo zagubiona oprócz tego towarzyszy mi ciągły smutek. Boję się oceny ze s
Mam 21 lat i czuję sie bardzo zagubiona oprócz tego towarzyszy mi ciągły smutek. Boję się oceny ze strony ludzi dlatego unikam kontaktów towarzyskich. Nie widzę swojej przyszłości, dlatego zaczynam wycofywać się ze wszystkiego czego się podejme. Nie wiem jak zachowywać się w środowisku ludzi otwartych/ atrakcyjnych/ żyjących na ciągłej zabawie, ponieważ ja nie mam siły na czerpanie z życia. Czuję się ze wszystkim sama co jeszcze pogarsza moj stan.
4 odpowiedzi
Dzień dobry. Myślę że należało by zacząć od powodów, dla których w taki a nie inny sposób odbiera Pani swoją osobę. Ponieważ można przypuszczać iż obawa przed oceną wynika z jakiś Pani wewnętrznych przekonań, iż ocena ta będzie dla Pani przykra lub krzywdząca. Tu należało by się zapytać, czy aby na pewno jest to prawda ? Z drugiej strony opisuje Pani bardzo wysublimowaną grupę ludzi " otwartych, atrakcyjnych, na ciągłej zabawie". Rozumiem, że są oni dla Pani pewnym wzorcem zachowań, których Pani brakuje. Cała ta sytuacja rzutuje na Pani samoocenę, prowadząc do wycofania. Na początek zaproponuję ćwiczenie w obserwację samej siebie. Proszę sięgnąć po kartkę papieru, długopis, z jednej strony wypisać cechy, które Pani posiada, z drugiej takie, które chciała by Pani posiadać. Następnie proszę się zastanowić które z tych cech naprawdę pasują do Pani a które być może chciała by Pani posiadać, ale nie koniecznie odpowiadały by Pani osobowości. Jeśli wykona Pani to zadanie naprawdę rzetelnie, wyniki tego ćwiczenia mogą Panią trochę zaskoczyć. Mamy jako ludzie tak, że osobom, które nam się podobają jesteśmy skłonni przypisać więcej pozytywnych cech niż pozostałym osobom. Proszę spróbować dokładniej przyjrzeć się Pani "idolom". Czy naprawdę wszystko jest tak kryształowe, jak by Pani chciała to widzieć ? Wiele razy pokazywano ćwiczenie polegające na samoocenie np. tego, jak wyglądam w kontekście wagi. Prawie zawsze okazywało się, że osoba, która miała wykonać to ćwiczenie oceniała się znacznie gorzej niż by to wyglądało z obserwacji innych osób. Czy to nie przypomina Pani czegoś :) ? Chyba największym problemem naszego społeczeństwa jest obawa przed negatywną oceną naszych starań. Krytyka wyniesiona z domu, zła ocena w szkole, negatywny odbiór przez osobę, której chcielibyśmy się podobać budzi w nas niesamowicie negatywne emocje. A przecież w istocie mamy tylko i wyłącznie do czynienia z informacją zwrotną, która ma nam dać informację, że zrobiliśmy lub robimy coś źle. Oraz szansę na poprawę. Jeśli założy Pani na nogi buty, które będą Panią obcierać, nie będzie Pani raczej miała ochoty w nich chodzić. Jeśli nie podoba się Pani krój czy kolor sukienki na wystawie, nie kupi jej Pani. Jeśli coś jest robione źle, to trudno żeby spotkało się z aplauzem otoczenia. Naszym zadaniem jest takie pokierowanie naszym zachowanie, aby tę sytuację co najmniej zmienić jeśli nie odwrócić. Czasami będzie bardzo trudno, czasami bardzo łatwo, nie ma reguł. Chodzi o to, żeby próbować. Proszę pamiętać, że my, Ja, Pani, stanowimy wartość sami dla siebie. To jak się czujemy, czy jesteśmy zadowoleni z życia, to jak nas postrzegają, zależeć będzie wyłącznie od nas samych. Atrakcyjna kobieta może chodzić w spódnicy worku i za dużym swetrze, kryjąc atrakcyjne ciało, odwrotnie, kobieta, która nie być może nie wygląda jakoś super dobrze, ale potrafi ubrać się dobrze będzie postrzega jako ta bardziej atrakcyjna.
Dzień dobry, czy jest jakieś przekonanie, opinia w Pani samej, w którą Pani wierzy a dotyczy ona własnej oceny? Może być "zapożyczona" z otoczenia- bliskich, przyjaciół, szkoły itp. na swój temat. Kiedy zaczyna się w nią wierzyć i przyjmuje jako swoją własną, mogą wynikać z tego problemy z samooceną. Szczególnie zwróciłbym uwagę na zdania, które są przez Panią często powtarzane, w których są słowa: powinnam, muszę, nie wypada itp. Zastanawia mnie też na ile realnie widzi Pani życie tych "atrakcyjnych" ludzi a na ile są to własne wyobrażenia o niekończącej się zabawie w ich życiu. Zapraszam na konsultację by wspólnie przyjrzeć się tym problemom.
Dzień dobry Z jakiego powodu Pani to piszę? Jak rozumiem jest to jakieś wołanie o pomoc, jakaś bezradność? Piszę też Pani o osamotnieniu w swojej bezdradności oraz niskim poczuciu własnej wartości. Z jakiegoś powodu też nie zadaje Pani konkretnego pytania i zastanawiam się z jakiego? Nie zadając pytania ciężko w jakiś sposób pomóc Pani. Może warto udać się do psychologa, psychoterapeuty przyjżeć się temu co się dzieje u Pani w zyciu. Pozdrawiam serdecznie Mateusz Dąbrowski
To, co Pani opisuje, brzmi jak doświadczenie głębokiego osamotnienia wewnętrznego – nie tylko braku ludzi wokół, ale poczucia, że nie ma w sobie bezpiecznego miejsca, z którego można by wyjść do świata. W wieku 21 lat wiele osób przeżywa moment konfrontacji z pytaniem: kim jestem i czy jestem wystarczająca? Jeśli wcześniej w życiu dużo było oceniania – jawnego lub subtelnego – wówczas wewnętrzny krytyk bywa silniejszy niż realne reakcje otoczenia. Wtedy nawet neutralne spojrzenie drugiej osoby może być przeżywane jak zagrożenie. Lęk przed oceną często nie wynika z tego, że ktoś rzeczywiście jest stale oceniany, lecz z tego, że wewnętrzny obraz siebie jest kruchy. Gdy poczucie własnej wartości nie jest stabilne, kontakt z ludźmi bardziej pewnymi siebie, atrakcyjnymi czy ekstrawertywnymi może uruchamiać wstyd i porównania. A wycofanie staje się sposobem ochrony. Pisze Pani, że nie ma siły czerpać z życia tak jak inni. Warto zauważyć, że „ciągła zabawa” bywa społeczną fasadą, a nie normą psychiczną. To, że Pani temperament i potrzeby są inne, nie oznacza, że są gorsze. Czasem oznacza po prostu większą wrażliwość, a wrażliwość bez wsparcia łatwo przechodzi w smutek. To wycofywanie się z rzeczy, których się Pani podejmuje, może być nie tyle brakiem ambicji, co lękiem przed porażką i potwierdzeniem negatywnego obrazu siebie. Jeśli gdzieś głęboko mieszka przekonanie „nie dam rady”, to unikanie chroni przed chwilowym bólem – ale w dłuższej perspektywie wzmacnia poczucie bezradności. Niepokoi mnie szczególnie zdanie: „Czuję się ze wszystkim sama”. To bardzo ciężkie doświadczenie w tak młodym wieku. Człowiek potrzebuje nie tylko ludzi wokół, ale kogoś, kto pomoże mu zrozumieć własne przeżycia i uporządkować emocje. To, co Pani opisuje, może być związane z obniżonym nastrojem, lękiem społecznym lub początkiem epizodu depresyjnego – ale nie po to, by się etykietować. Raczej po to, by potraktować siebie poważnie i nie zostawać z tym samą. W pracy terapeutycznej często odkrywamy, że pod smutkiem i lękiem kryje się bardzo wrażliwa, wartościowa część osoby, która przez lata nie miała przestrzeni, by się rozwinąć. Tę część można wzmacniać stopniowo – w relacji, w której nie ma oceniania. Jeśli czuje Pani, że ten stan się pogłębia, że traci Pani nadzieję lub pojawiają się myśli o bezsensie życia, warto skonsultować się z psychoterapeutą lub psychiatrą. Taka rozmowa nie oznacza słabości – oznacza odpowiedzialność za siebie. Jeżeli potrzebowałaby Pani bezpiecznej przestrzeni do rozmowy i zrozumienia tego, co się dzieje, zapraszam również do pracy terapeutycznej w moim gabinecie w Bielsko-Biała, gdzie możemy spokojnie przyjrzeć się Pani przeżyciom i odbudować poczucie wewnętrznej stabilności. To, że dziś czuje się Pani zagubiona, nie znaczy, że taka jest Pani przyszłość. Czasem zagubienie jest początkiem poszukiwania siebie – a nie końcem drogi.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




