Jestem w terapii ponad rok mam zaufanie do terapeuty ale nie potrafię mówić wprost o uczuciach emocj

Jestem w terapii ponad rok mam zaufanie do terapeuty ale nie potrafię mówić wprost o uczuciach emocjach nawet jak pyta co w tym momencie sie dzieje co się zadziało przecze ze że jest ok nie potrafię mimo czasu na sesji mówić prosto czuję się źle po głowie chodzą mi głupie myśli . Jak coś się dzieje pomiędzy sesjami nie potrafię zadzwonić i powiedzieć wprost że mam głupie myśli prędzej to napiszę. Dlaczego mimo czasu nie umiem na sesji okazywać uczuć złości płakać. Po sesji lecą łzy ciurkiem

3 odpowiedzi


Dzień dobry, Każda z osób, która jest w procesie terapeutycznym, doświadcza go inaczej. Dla jednych dzielenie się swoimi emocjami przychodzi łatwiej, dla innych jest to niezwykle trudne. Być może podzielenie się tym, że jest to trudne, pozwoli Pani/Panu na przyjrzenie się co, też w relacji terapeutycznej, sprawia, że tak wiele emocji jest ppwstrzymanych podczas spotkań z terapeutą. Pozdrawiam. JG

mgr Joanna Gorczowska

mgr Joanna Gorczowska

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień Dobry, wydaje się, na pierwszy rzut oka, że może mieć to związek z formą terapii, (nic Pani nie wspomina o kierunku w którym odbywa sie terapia), otóż np. w terapii psychodynamicznej, jednym ze elementów terapeutycznych są wolne skojarzenia i cisza (pozwalająca Pani głębiej wejść we własne przeżycia), wtedy terapeuta może obserwując Panią, dostrzec Pani mechanizmy obronne i stosując inne techniki (np. interpretację) pomóc Pani się otworzyc. Pozdrawiam serdecznie.

Piotr T. Karasek

Piotr T. Karasek

psychoterapeuta

Wrocław

Umów wizytę

Dzień dobry, To, co Pani opisuje, jest bardzo częstym zjawiskiem w procesie terapii – i bynajmniej nie oznacza, że coś „jest z Pani nie tak” albo że „coś nie działa”. Wręcz przeciwnie: to, że Pani to zauważa, że jest w stanie to opisać – to znak, że proces się toczy, choć może nie w taki sposób, jakiego się Pani spodziewała. Trudność z mówieniem wprost o emocjach – zwłaszcza trudnych, takich jak złość, smutek, wstyd czy lęk – często ma swoje korzenie w bardzo wczesnych doświadczeniach. Dla wielu osób okazywanie emocji było kiedyś obarczone lękiem: przed oceną, odrzuceniem, byciem niezrozumianym albo byciem „za dużo”. Uczymy się wtedy, że lepiej wszystko zatrzymać w sobie, „trzymać się w ryzach” – i nawet gdy później trafi się bezpieczna relacja (jak ta z terapeutą), ciało i psychika nadal chronią nas tym dawnym mechanizmem. To, że po sesji emocje się uwalniają, że „łzy lecą ciurkiem”, pokazuje, że w Pani jest głęboka potrzeba ekspresji, ulgi, bliskości – tylko droga do tego jest jeszcze zablokowana. Ale to nie znaczy, że tak już będzie zawsze. Czasem trzeba wielu miesięcy (a nawet lat), by organizm uznał, że naprawdę jest bezpiecznie i że można puścić to, co było zatrzymane. To bardzo w porządku, że łatwiej Pani pisać niż mówić – warto powiedzieć o tym terapeucie wprost (można przynieść na sesję list albo przeczytać to, co się napisało). Terapia nie musi wyglądać w określony sposób – można płakać na sesji, ale można też nie mówić ani słowa o emocjach, a one i tak będą obecne, i terapeuta to zauważy. Proszę sobie dać prawo do bycia w tym miejscu, w którym Pani jest. Samo to, że Pani nie rezygnuje i że szuka zrozumienia, to już jest duży krok naprzód. Z życzliwością i szacunkiem,

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.