Jestem w separacji z mężem od 2 tygodni.On tego chciał. Najpierw powiedział , że wyjedzie na parę dn
3
odpowiedzi
Jestem w separacji z mężem od 2 tygodni.On tego chciał. Najpierw powiedział , że wyjedzie na parę dni do rodziny , żeby pomóc bratu który był w gorszym stanie psychicznym, a potem że musimy od siebie odpocząć i przerwa dobrze nam zrobi. Brat również się leczy - choroba afektywna dwubiegunowa. Mąż leczy się na depresję od roku i nie wiem dokładnie z jakiego powodu - ostatnio zaczął więcej mówić i powiedział, że się nie dogadujemy i on nie wie z jakiego powodu. Potem, że się staramy, ale nam to nie wychodzi. Teraz mamy kontakt ale rozmawiamy tylko o bieżących sprawach. Nie naciskam go i nie pytam kiedy wróci. Przeanalizowałam swoje zachowanie i wiem, że nie byłam wsparciem dla niego. Przeprosiłam go za to, zrozumiałam swoje błędy , a on powiedział że nie o to chodzi. Jak mam ratować nasze małżeństwo jeśli nie znam powodów jego decyzji? Powiedział jeszcze, że teraz musi poukładać sobie życie, nami zajmował się 10 lat i nie może mi dać żadnej nadziei - nie wie co będzie potem. Nie rozstaliśmy się, ale nie mieszkamy razem. Nie interesuje się tym co robię i jak sobie radzę, ale wiem że się o mnie martwi. Jak go zapytałam czy znudził mu się nasz związek to powiedział, że po to tam wyjechał żeby o tym nie myśleć. Nie chce rozmawiać na nasz temat z nikim, chociaż ostatnio zapytałam go czy potrafi mi to wyjaśnić czemu doszło do tej sytuacji i powiedział , że tak ale nie powiedział kiedy. Jak z nim rozmawiać żeby nie pogorszyć jego stanu?
Szanowna Pani
Pani mąż doświadcza czegoś trudnego , ale nie chce, nie potrafi ? z Panią o tym rozmawiać. Trzeba to uszanować. Nie pisze Pani o uczuciach wobec męża, nie wiem, czy mają Państwo dzieci. Jeśli nadal kocha Pani męża, napewno warto mu to powiedzieć. I napewno warto, nie nalegając na szybki powrót męża , zaproponować wspólne udanie się do psychoterapeuty, gdzie , być może, będzie łatwiej Państwu rozmawiać o Waszej relacji, zapraszam do konsultacji on-line
Pozdrawiam Anna Majewska
Pani mąż doświadcza czegoś trudnego , ale nie chce, nie potrafi ? z Panią o tym rozmawiać. Trzeba to uszanować. Nie pisze Pani o uczuciach wobec męża, nie wiem, czy mają Państwo dzieci. Jeśli nadal kocha Pani męża, napewno warto mu to powiedzieć. I napewno warto, nie nalegając na szybki powrót męża , zaproponować wspólne udanie się do psychoterapeuty, gdzie , być może, będzie łatwiej Państwu rozmawiać o Waszej relacji, zapraszam do konsultacji on-line
Pozdrawiam Anna Majewska
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry, rozumiem, że choć przez dłuższy czas nie układało się w Pani małżeństwie, dopiero teraz- wobec radykalnej decyzji męża, widzi i czuje Pani w całej ostrości Wasze problemy. Wyobrażam sobie, że musi to być dla Pani bardzo trudny moment. Mam też wrażenie, że opisuje Pani zagubienie, zdezorientowanie. Wydaje się Pani być bardziej skoncentrowana na działaniach męża. Rozumiem, że potrzebuje Pani wyjaśnienia i klaryfikacji sytuacji. Nie wiadomo jednak, ponieważ zależy to tylko od męża, który jest wolnym człowiekiem, kiedy będzie on gotowy na taką rozmowę. Myślę, że na ten moment pewną ulgę może przynieść Pani praca nad sobą- zbliżenie do własnych emocji, większe rozumienie siebie. Przydatny może być w tym celu kontakt z psychoterapeutą. Z kolei w przyszłości- być może- przy obopólnej Państwa zgodzie psychoterapia pary- by łatwiej się zobaczyć, usłyszeć, porozumieć i zdecydować o tym, co dla Państwa najkorzystniejsze. Pozdrawiam. Aleksandra Wincz.
To, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne – ale warto powiedzieć to jasno: nie da się ratować małżeństwa w pojedynkę, zwłaszcza wtedy, gdy druga strona unika jasnego komunikatu. Obecnie Pani mąż wycofał się z relacji, nie podając konkretnych powodów, a Pani – z lęku przed stratą – zaczęła brać na siebie odpowiedzialność za wszystko: analizować swoje błędy, przepraszać, czekać, nie naciskać. To zrozumiałe emocjonalnie, ale bardzo obciążające psychicznie.
Problem polega na tym, że im bardziej Pani „nie naciska”, tym bardziej on może pozostawać w wygodnym zawieszeniu. Mówi: „nie wiem, co będzie”, „nie mogę dać nadziei”, „muszę poukładać sobie życie” – to są komunikaty odsuwające decyzję i odpowiedzialność, a jednocześnie trzymające Panią w niepewności. Taka sytuacja nie sprzyja odbudowie relacji.
Ważne jest też to, że branie całej winy na siebie nie jest realnym wsparciem dla związku. To, że widzi Pani swoje błędy, świadczy o dojrzałości, ale relacja zawsze jest tworzona przez dwie osoby. Skoro on mówi „to nie o to chodzi”, a jednocześnie nie potrafi powiedzieć, o co chodzi, to problem nie leży wyłącznie po Pani stronie.
Jeśli pyta Pani, jak z nim rozmawiać, by „nie pogorszyć jego stanu”, odpowiedź może być zaskakująca:
nie przez dalsze wycofywanie się i czekanie, ale przez spokojne, jasne mówienie o swoich potrzebach i granicach. Nie w tonie nacisku czy oskarżeń, lecz w komunikacie dorosłym, np.:
„Rozumiem, że potrzebujesz przestrzeni. Jednocześnie ja potrzebuję jasności, czy pracujemy nad małżeństwem. Nie mogę funkcjonować w długotrwałym zawieszeniu bez rozmowy.”
To nie jest pogarszanie czyjegoś stanu. To przywracanie równowagi i szacunku w relacji.
Na koniec bardzo ważna rzecz: choroba i trudny stan psychiczny męża wymagają empatii, ale nie zwalniają z odpowiedzialności za sposób, w jaki traktuje relację. Pani ma prawo do bezpieczeństwa emocjonalnego i jasności.
Jeśli będzie Pani potrzebowała wsparcia w uporządkowaniu tego, co jest zdrową troską, a co już kosztownym dla Pani poświęceniem siebie, taką pracę można podjąć również w rozmowie terapeutycznej – m.in. w moim gabinecie w Bielsku-Białej. To często pomaga odzyskać własny głos i podjąć decyzje z miejsca większego spokoju, a nie lęku.
Problem polega na tym, że im bardziej Pani „nie naciska”, tym bardziej on może pozostawać w wygodnym zawieszeniu. Mówi: „nie wiem, co będzie”, „nie mogę dać nadziei”, „muszę poukładać sobie życie” – to są komunikaty odsuwające decyzję i odpowiedzialność, a jednocześnie trzymające Panią w niepewności. Taka sytuacja nie sprzyja odbudowie relacji.
Ważne jest też to, że branie całej winy na siebie nie jest realnym wsparciem dla związku. To, że widzi Pani swoje błędy, świadczy o dojrzałości, ale relacja zawsze jest tworzona przez dwie osoby. Skoro on mówi „to nie o to chodzi”, a jednocześnie nie potrafi powiedzieć, o co chodzi, to problem nie leży wyłącznie po Pani stronie.
Jeśli pyta Pani, jak z nim rozmawiać, by „nie pogorszyć jego stanu”, odpowiedź może być zaskakująca:
nie przez dalsze wycofywanie się i czekanie, ale przez spokojne, jasne mówienie o swoich potrzebach i granicach. Nie w tonie nacisku czy oskarżeń, lecz w komunikacie dorosłym, np.:
„Rozumiem, że potrzebujesz przestrzeni. Jednocześnie ja potrzebuję jasności, czy pracujemy nad małżeństwem. Nie mogę funkcjonować w długotrwałym zawieszeniu bez rozmowy.”
To nie jest pogarszanie czyjegoś stanu. To przywracanie równowagi i szacunku w relacji.
Na koniec bardzo ważna rzecz: choroba i trudny stan psychiczny męża wymagają empatii, ale nie zwalniają z odpowiedzialności za sposób, w jaki traktuje relację. Pani ma prawo do bezpieczeństwa emocjonalnego i jasności.
Jeśli będzie Pani potrzebowała wsparcia w uporządkowaniu tego, co jest zdrową troską, a co już kosztownym dla Pani poświęceniem siebie, taką pracę można podjąć również w rozmowie terapeutycznej – m.in. w moim gabinecie w Bielsku-Białej. To często pomaga odzyskać własny głos i podjąć decyzje z miejsca większego spokoju, a nie lęku.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.