Jestem nieszczęśliwie zakochana od 2 lat, pomimo iż jestem w małżeństwie, obecnie separacji, dłużej
3
odpowiedzi
Jestem nieszczęśliwie zakochana od 2 lat, pomimo iż jestem w małżeństwie, obecnie separacji, dłużej już nie mogłam udawać, że jest dobrze, bo nie jest. Mąż bez przerwy domagał się sexu, a ja mam dość. Nie wiem co mam robić, nie wiem czy go kocham nadal, on zadaje pytanie. Rok temu przeszłam psychozę, brałam leki 3 miesiące, możliwe, że przez to, albo nazbierało się przez 21 lat, ojciec były alhoholik, psychiczne znęcanie, praca nie dająca satysfakcji, zwolniłam się po 13 latach. Czy ja sobie poradzę? Matka stoi za mężem, 7 lat temu to on szlajał się po barach tyle lat, żadnego wsparcia, rozmów, wcześniej depresja przez lekarkę która spowodowała poronienie, tyle lat siedziało mi to w głowie. Rok temu szpital psych. Masakra, może dobrze, że tam trafiłam, bo żyję, tylko jak teraz po tym wszystkim, wszystko w pamięci, nie daje rady, nieraz się trzymam, ale nie raz mam dość, trzyma mnie przy życiu córka, tylko to bo syn jest uzależniony od komp. I ma mnie za nic, bo się dowiedział o tamtym, który i tak ma mnie gdzieś.
Dzień dobry. W tych kilku linijkach tekstu wyrzuciła Pani z siebie tyle trudnych zdarzeń i emocji... Możliwe, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Być może w pewnym momencie "nazbierało" się tyle, że nie dało się już wytrzymać i zareagowała Pani psychozą. Wygląda na to, że usiłowała Pani zadowolić wszystkich gubiąc przy tym siebie. Zachęcam Panią do kontaktu z psychoterapeutą. W procesie psychoterapii można przyjrzeć się swojemu życiu z innej perspektywy i odnaleźć siebie. Pozdrawiam serdecznie i trzymam za Panią kciuki! Agnieszka Gudaniec
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Jestem przekonany, że aby uporządkować swoje życie
powinna Pani skorzystać z konsultacji psychoterapeutycznej .
Myślę, że nawet kosultacja online spełniłaba swoją rolę.
Jednak ważne aby Pani nie zwlekała.
Pozdrawiam serdecznie
krzysztof Dudziński
powinna Pani skorzystać z konsultacji psychoterapeutycznej .
Myślę, że nawet kosultacja online spełniłaba swoją rolę.
Jednak ważne aby Pani nie zwlekała.
Pozdrawiam serdecznie
krzysztof Dudziński
To, co Pani opisuje, nie jest jednym problemem, tylko nagromadzeniem wielu lat bólu, który długo nie miał gdzie się pomieścić. Kiedy człowiek przez lata żyje w napięciu, przemocy emocjonalnej, braku wsparcia, a jego granice są regularnie przekraczane – ciało i psychika w końcu mówią „dość”. Czasem robią to poprzez chorobę, czasem poprzez zakochanie, czasem poprzez całkowite wyczerpanie.
Zakochanie, o którym Pani pisze, nie musi oznaczać, że „tamten mężczyzna jest odpowiedzią”. Często jest raczej symbolem: potrzeby bycia widzianą, wysłuchaną, pożądaną bez presji, dotykaną z czułością, a nie z obowiązku. W takim sensie to nie zdrada jest tu najważniejsza, lecz to, jak bardzo Pani sama była przez lata opuszczona emocjonalnie.
Po psychozie i hospitalizacji pamięć bywa bezlitosna – wracają obrazy, żale, niewypowiedziane krzywdy. To bardzo obciążające, ale też zrozumiałe. Psychika próbuje uporządkować historię, która była zbyt trudna, by ją czuć „na bieżąco”. To, że czasem Pani nie daje rady, nie świadczy o słabości – świadczy o tym, jak wiele Pani uniosła.
Chciałbym podkreślić jedną ważną rzecz: Pani pytanie „czy sobie poradzę?” już zawiera odpowiedź. Gdyby w Pani nie było siły życia, nie szukałaby Pani pomocy, nie pisała, nie próbowała rozumieć siebie. To, że trzyma Panią przy życiu córka, nie jest czymś małym – to dowód, że więź i miłość wciąż są w Pani obecne.
Teraz nie jest czas na rozstrzyganie wszystkiego naraz: małżeństwa, miłości, winy, przeszłości. To jest czas na odzyskiwanie siebie – krok po kroku, w bezpiecznej relacji terapeutycznej, gdzie Pani historia nie będzie umniejszana ani oceniana. Tam można oddzielić to, co było przemocą, od tego, co było potrzebą; to, co jest fantazją, od tego, co jest prawdziwym pragnieniem.
Nie musi Pani przez to przechodzić sama. To, co Pani przeżywa, ma sens – nawet jeśli teraz jest tylko bólem. A z bólu, który zostaje wysłuchany, bardzo często zaczyna rodzić się nowe życie.
Zakochanie, o którym Pani pisze, nie musi oznaczać, że „tamten mężczyzna jest odpowiedzią”. Często jest raczej symbolem: potrzeby bycia widzianą, wysłuchaną, pożądaną bez presji, dotykaną z czułością, a nie z obowiązku. W takim sensie to nie zdrada jest tu najważniejsza, lecz to, jak bardzo Pani sama była przez lata opuszczona emocjonalnie.
Po psychozie i hospitalizacji pamięć bywa bezlitosna – wracają obrazy, żale, niewypowiedziane krzywdy. To bardzo obciążające, ale też zrozumiałe. Psychika próbuje uporządkować historię, która była zbyt trudna, by ją czuć „na bieżąco”. To, że czasem Pani nie daje rady, nie świadczy o słabości – świadczy o tym, jak wiele Pani uniosła.
Chciałbym podkreślić jedną ważną rzecz: Pani pytanie „czy sobie poradzę?” już zawiera odpowiedź. Gdyby w Pani nie było siły życia, nie szukałaby Pani pomocy, nie pisała, nie próbowała rozumieć siebie. To, że trzyma Panią przy życiu córka, nie jest czymś małym – to dowód, że więź i miłość wciąż są w Pani obecne.
Teraz nie jest czas na rozstrzyganie wszystkiego naraz: małżeństwa, miłości, winy, przeszłości. To jest czas na odzyskiwanie siebie – krok po kroku, w bezpiecznej relacji terapeutycznej, gdzie Pani historia nie będzie umniejszana ani oceniana. Tam można oddzielić to, co było przemocą, od tego, co było potrzebą; to, co jest fantazją, od tego, co jest prawdziwym pragnieniem.
Nie musi Pani przez to przechodzić sama. To, co Pani przeżywa, ma sens – nawet jeśli teraz jest tylko bólem. A z bólu, który zostaje wysłuchany, bardzo często zaczyna rodzić się nowe życie.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.