Dzień dobry, W przeszłości odbywałem terapię pod kątem fobii społecznej. Od tamtego czasu odczuwam
3
odpowiedzi
Dzień dobry,
W przeszłości odbywałem terapię pod kątem fobii społecznej. Od tamtego czasu odczuwam znaczną poprawę, ale po obniżeniu poziomu lęku zacząłem zauważać, że moje skłonności do izolacji nie zawsze są powodowane lękiem społecznym. Zauważyłem, że wszędzie poza moim domem czuję się po prostu przytłoczony - zbyt wiele źródeł bodźców (ludzie, samochody, urządzenia, a nawet śpiew ptaków czy zbyt jasno świecące słońce) sprawia, że trudno mi się na czymkolwiek skupić i uporządkować myśli. Nagłe bodźce - na przykład czyjeś nagłe wejście do pomieszczenia, wybuch śmiechu, klepnięcie w ramię, przejeżdżający tramwaj, włączenie światła - wywołują u mnie bardzo silny dyskomfort, który często potrafi mi zepsuć humor na resztę dnia. Ponadto trudno mi zrozumieć innych ludzi, a im trudno zrozumieć mnie - często po prostu nie wiem, o co im chodzi i jakie są ich właściwe intencje. Nie bawią mnie ich żarty, a ich moje, nie łączę faktów, które dla innych są oczywiste, z kolei to, co dla mnie jest logiczne, wiele osób interpretuje jako "przekombinowywanie". Choć uważam się za osobę wysoko wrażliwą, często jestem brany za kogoś złośliwego, gburowatego lub antyspołecznego, podczas gdy właściwie nigdy się nie zdarza, bym miał wobec innych jakiekolwiek złe intencje. Mam kłopot z zapamiętywaniem ludzi, nawet jeśli widuję ich codziennie (nie mówię, rzecz jasna, o osobach dobrze mi znanych), często zdarza mi się mylić ze sobą dwie różne osoby, czasami też brać kogoś za osobę nieznajomą po drobnej zmianie w jej wizerunku (np. koloru włosów). To wszystko sprawia, że choć w stosunku do stanu sprzed kilku lat poziom lęku w moim życiu stanowczo się zmniejszył, wciąż mocno się izoluję. Mam w życiu kilka bliskich mi osób, ale poza nimi nie mam za bardzo ochoty na kontakty międzyludzkie. Tak jak kiedyś frustrował mnie hamujący wpływ lęku na moje życie społeczne, tak teraz mam wrażenie, że ludzie (w większości) po prostu mi przeszkadzają (choć w indywidualnych przypadkach jestem bardzo skłonny do empatii, więc nie uważam się za osobę antyspołeczną). Po kilku latach takich obserwacji odnoszę wrażenie, że fobia społeczna nie jest moim jedynym problemem. Ciekaw jestem Państwa opinii i rad co do mojego funkcjonowania. Nadmienię jeszcze, że wielokrotnie brałem pod uwagę możliwość, że przesadzam i wmawiam sobie pewne rzeczy, jednak często spotykam się z reakcjami i opiniami innych osób, które wskazują na to, że jestem odbieramy jako osoba niezręczna społecznie i ekscentryczna.
W przeszłości odbywałem terapię pod kątem fobii społecznej. Od tamtego czasu odczuwam znaczną poprawę, ale po obniżeniu poziomu lęku zacząłem zauważać, że moje skłonności do izolacji nie zawsze są powodowane lękiem społecznym. Zauważyłem, że wszędzie poza moim domem czuję się po prostu przytłoczony - zbyt wiele źródeł bodźców (ludzie, samochody, urządzenia, a nawet śpiew ptaków czy zbyt jasno świecące słońce) sprawia, że trudno mi się na czymkolwiek skupić i uporządkować myśli. Nagłe bodźce - na przykład czyjeś nagłe wejście do pomieszczenia, wybuch śmiechu, klepnięcie w ramię, przejeżdżający tramwaj, włączenie światła - wywołują u mnie bardzo silny dyskomfort, który często potrafi mi zepsuć humor na resztę dnia. Ponadto trudno mi zrozumieć innych ludzi, a im trudno zrozumieć mnie - często po prostu nie wiem, o co im chodzi i jakie są ich właściwe intencje. Nie bawią mnie ich żarty, a ich moje, nie łączę faktów, które dla innych są oczywiste, z kolei to, co dla mnie jest logiczne, wiele osób interpretuje jako "przekombinowywanie". Choć uważam się za osobę wysoko wrażliwą, często jestem brany za kogoś złośliwego, gburowatego lub antyspołecznego, podczas gdy właściwie nigdy się nie zdarza, bym miał wobec innych jakiekolwiek złe intencje. Mam kłopot z zapamiętywaniem ludzi, nawet jeśli widuję ich codziennie (nie mówię, rzecz jasna, o osobach dobrze mi znanych), często zdarza mi się mylić ze sobą dwie różne osoby, czasami też brać kogoś za osobę nieznajomą po drobnej zmianie w jej wizerunku (np. koloru włosów). To wszystko sprawia, że choć w stosunku do stanu sprzed kilku lat poziom lęku w moim życiu stanowczo się zmniejszył, wciąż mocno się izoluję. Mam w życiu kilka bliskich mi osób, ale poza nimi nie mam za bardzo ochoty na kontakty międzyludzkie. Tak jak kiedyś frustrował mnie hamujący wpływ lęku na moje życie społeczne, tak teraz mam wrażenie, że ludzie (w większości) po prostu mi przeszkadzają (choć w indywidualnych przypadkach jestem bardzo skłonny do empatii, więc nie uważam się za osobę antyspołeczną). Po kilku latach takich obserwacji odnoszę wrażenie, że fobia społeczna nie jest moim jedynym problemem. Ciekaw jestem Państwa opinii i rad co do mojego funkcjonowania. Nadmienię jeszcze, że wielokrotnie brałem pod uwagę możliwość, że przesadzam i wmawiam sobie pewne rzeczy, jednak często spotykam się z reakcjami i opiniami innych osób, które wskazują na to, że jestem odbieramy jako osoba niezręczna społecznie i ekscentryczna.
Dzień dobry. Rozumiem, że po terapii fobii społecznej, mimo poprawy w zakresie lęku, nadal doświadczasz trudności w kontaktach międzyludzkich i odczuwasz potrzebę izolacji. Opisane przez Ciebie objawy, takie jak nadwrażliwość na bodźce, trudności w rozumieniu intencji innych osób, problemy z zapamiętywaniem ludzi, a także poczucie przytłoczenia w miejscach publicznych, mogą wskazywać na inne, współistniejące problemy. Bardzo dobrze, że jesteś świadomy swoich trudności i poszukujesz odpowiedzi. Zachęcam do rozpoczęcia procesu diagnozy (np. ASD lub SPD).
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry, opisuje Pan coś, co może być efektem męczliwości układu nerwowego. Występuje przy nadwrażliwości sensorycznej na bodźce. Często jest objaw obserwowany przy neuroróżnorodności. Pod tym terminem kryją się zjawiska jak spektrum autyzmu, ADHD i dysleksja. W tym wypadku byłoby dobrze skontaktować się z kimś, kto zajmuje się ADHD i autyzmem u osób dorosłych. Terapie w tym zakresie pomogą lepiej zrozumieć siebie i swoje reakcje, podpowiedzą też, jak ułożyć relacje z osobami, które nie mają wiedzy w zakresie neuroróżnorodności.
Widać, że ma Pan dużą samoświadomość i zdolność do głębokiej refleksji nad swoim funkcjonowaniem, co jest ogromnym atutem w procesie rozumienia siebie i ewentualnej dalszej pracy terapeutycznej.
To, co Pan opisuje – nadwrażliwość na bodźce, trudność z interpretacją intencji innych ludzi, specyficzne postrzeganie relacji społecznych, trudność z rozpoznawaniem twarzy – może wykraczać poza klasyczną fobię społeczną. Takie objawy mogą być związane np. z cechami spektrum autyzmu (szczególnie tzw. ASD wysokofunkcjonującego), wysokiej wrażliwości sensorycznej, a także mogą współwystępować z cechami neuroatypowości czy przetwarzania sensorycznego.
To oczywiście nie oznacza żadnej „etykiety” – raczej kierunek, w którym warto byłoby się przyjrzeć swojemu funkcjonowaniu głębiej. Może Pan również rozważyć konsultację z psychologiem klinicznym lub psychiatrą specjalizującym się w diagnozie różnicowej osób dorosłych, by lepiej zrozumieć siebie i swoje potrzeby – nie po to, by „szufladkować”, ale by znaleźć narzędzia i strategie, które będą realnie wspierały codzienne funkcjonowanie.
To, że nie odczuwa Pan potrzeby wielu kontaktów społecznych, nie musi być problemem – dopóki ma Pan wokół siebie kilka ważnych, bliskich osób i czuje się z tym dobrze. Czasem akceptacja własnego, mniej „społecznego” trybu życia bywa równie ważna jak terapia.
Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę dalszego odkrywania siebie z życzliwością i spokojem.
To, co Pan opisuje – nadwrażliwość na bodźce, trudność z interpretacją intencji innych ludzi, specyficzne postrzeganie relacji społecznych, trudność z rozpoznawaniem twarzy – może wykraczać poza klasyczną fobię społeczną. Takie objawy mogą być związane np. z cechami spektrum autyzmu (szczególnie tzw. ASD wysokofunkcjonującego), wysokiej wrażliwości sensorycznej, a także mogą współwystępować z cechami neuroatypowości czy przetwarzania sensorycznego.
To oczywiście nie oznacza żadnej „etykiety” – raczej kierunek, w którym warto byłoby się przyjrzeć swojemu funkcjonowaniu głębiej. Może Pan również rozważyć konsultację z psychologiem klinicznym lub psychiatrą specjalizującym się w diagnozie różnicowej osób dorosłych, by lepiej zrozumieć siebie i swoje potrzeby – nie po to, by „szufladkować”, ale by znaleźć narzędzia i strategie, które będą realnie wspierały codzienne funkcjonowanie.
To, że nie odczuwa Pan potrzeby wielu kontaktów społecznych, nie musi być problemem – dopóki ma Pan wokół siebie kilka ważnych, bliskich osób i czuje się z tym dobrze. Czasem akceptacja własnego, mniej „społecznego” trybu życia bywa równie ważna jak terapia.
Pozdrawiam Pana serdecznie i życzę dalszego odkrywania siebie z życzliwością i spokojem.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.