Dzień dobry, Pokaż kolejny piszę z tym problemem - czuje się jako człowiek (facet): - bezwartośc

4 odpowiedzi
Dzień dobry,

Pokaż kolejny piszę z tym problemem - czuje się jako człowiek (facet):
- bezwartościowy,
- brzydki,
- beznadziejny,
- bez pewności siebie,
Po prostu nie udacznik, do tego:
- jestem singlem całe życie (ten obszar jest dosłownie martwy przez powyższe punkty),
- nieudacznikiem (mimo dość dobrej pracy, mam wrażenie że się do niej nie nadaję),
- nie umiem tworzyć nowych relacji (brak śmiałości i co najwyżej jestem słuchaczem-niemową),
- mam wrażenie, że nie czuje/posiadam/rozpoznaje większości emocji,
- praktycznie mało co się mi udaje...

Kompletnie nie wiem co robić, próbowałem :
- terapii (psychodynamicznej, tsr, oddechu, humanistycznej, poznawczo-behawioralnej[ta jest ostatnią]),
- kursów pod podniesienie samooceny/pewności siebie
- psychiatry (brałem leki pół roku).

Już nie wiem co zrobić, ostatni psychoterapeuta radził mi zmienić nastawienie, ale tego też nie potrafię...

Tak więc da się coś jeszcze poradzić?

Dziękuję.
30 letni przegryw
mgr Jarosław Gorczyca
Psycholog
Warszawa
Dzień dobry. Napisał Pan czego już próbował w kontekście terapii, kursów etc. Natomiast nie wiem czego Pan "próbował", a w zasadzie nie próbował tylko robił w realnym życiu, aby zmienić tę sytuację. I to jest obszar, którym warto się zająć. Warto znaleźć osobę/terapeutę/coacha, który pomoże Panu znaleźć rozwiązanie, czyli konkretne działania, które Pan podejmie, aby zmienić stan opisywany przez Pana . Zapraszam do kontaktu i pozdrawiam Jarek Gorczyca, psycholog.

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
mgr Agnieszka Juroszek
Psycholog, Psychoterapeuta
Warszawa
Dzień dobry, zgadzam się z przedmówcą, że kluczowe mogą być działania. Jednocześnie nie dziwi mnie, że czuje się Pan zrezygnowany, gdy nic dotąd nie przynosiło poprawy. Może Pan również nie wiedzieć jakie i to dopiero się odkrywa w terapii. Podobnie jak odkrywa się rzeczy, które oddalają nas od dobrego samopoczucia. Każdy z obszarów przez Pana wymienionych to po prostu obszar, który może przekładać się na cel terapii. Mówi Pan, że jest Pan beznadziejny - to jest pewna ocena, którą Pan formułuje. Nie chodzi o to, aby zmienić ją na "jestem super" tylko poszukać konkretów nad którymi chce Pan u siebie popracować - dlaczego właściwie Pan tak twierdzi, co chciałby Pan poprawić. Skupienie się na ocenie nie pozwala pójść dalej, nie daje możliwości zmiany. Kolejna sprawa "nie umiem tworzyć nowych relacji" - ok, tego też można się nauczyć. To nie przychodzi w 5 minut, ale jest do zrobienia. "nie czuje/posiadam/rozpoznaje większości emocji" - tego też można się nauczyć, to wymaga pracy, ale jest możliwe. Wiele osób, które przychodzą na terapię nie potrafi rozpoznawać i nazywać swoich emocji lub emocji u innych. "praktycznie mało co się mi udaje" - to znowu jakaś ocena. Co dokładniej chciałby Pan robić lepiej? Warto zastanowić się, jakie są przyczyny niepowodzeń lub porozmawiać o nich z terapeutą. Kolejna sprawa: psychoterapia, przynosi efekty, ale nie od razu. Warto o tym pamiętać i nie zniechęcać się od razu. Po drugie - gdy pojawia się frustracja w terapii i poczucie, że nic się nie zmienia - koniecznie trzeba to zgłaszać terapeucie. Piszę o tym, ponieważ wiele osób o tym nie wie i gdy pojawia się rozczarowanie po prostu zmieniają terapię lub terapeutę. A to właśnie ejst bardzo ważny moment w relacji terapeutycznej, który daje terapeucie dostęp do tego co się w Panu dzieje. Dzięki temu terapeuta może lepiej Panu pomóc. Co do leków - tutaj też trzeba pamiętać, że nie każdemu pomagają każde leki i czasem trzeba trochę czasu, by dopasować odpowiednie. I o tym z kolei trzeba rozmawiać z psychiatrą. W kontekście tego, co Pan pisze bardziej stawiałabym na solidną długoterminową terapię niż na kursy, ponieważ kursy nie dotkną sedna problemu. Jeśli chodzi o terapię - myślę że pomocne mogą być takie podejścia jak terapia schematu, ACT, podejście skoncentrowane na uważności, Gestalt, EFT. Podejście psychodynamiczne również może być pomocne, ale tutaj wiele zależy od osoby terapeuty. Proszę też pamiętać, że terapia u 2 terapeutów pracujących w tym samym podejściu może znacząco się różnić. Co do rady terapeuty, by zmienić nastawienie - to może być istotne, ale warto pamiętać, że terapeuta nie jest od dawania rad. Terapeuta pewne rzeczy może pokazywać, ale potem dalej się nad nimi pracuje. To, że Pan nie potrafi zmienić nastawienia samemu jest normalne. Właśnie o tym, jak to robić warto rozmawiać na terapii. Ważne by mieć dla siebie wyrozumiałość - zmiany nie zadzieją się z dnia na dzień. Warto jednak skupiać się na maleńkich sukcesach i na nich budować kolejne.
mgr Marta Ługowska
Psycholog
Warszawa
Dzień dobry,

Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że to, co Pan czuje, jest ważne i zasługuje na uwagę. Przykro mi, że doświadcza Pan tak trudnych emocji i że dotychczasowe próby znalezienia pomocy nie przyniosły oczekiwanych efektów. Czasami droga do poprawy samopoczucia i samooceny może być długa i wymagać wielu prób różnych podejść.

Biorąc pod uwagę Pana doświadczenia z różnymi formami terapii i leczeniem, możliwe, że potrzebne mogłoby być jeszcze bardziej zintegrowane podejście, które uwzględnia zarówno aspekty psychiczne, jak i somatyczne, czyli ciało i umysł razem. Oto kilka dodatkowych sugestii, które mogą być pomocne:

1. Terapia schematów– To forma terapii, która może być szczególnie pomocna w przypadkach głęboko zakorzenionych przekonań o sobie, które są trudne do zmiany. Skupia się na identyfikacji i zmianie negatywnych schematów myślenia, które mogły się wytworzyć w dzieciństwie i utrzymują się do dorosłości.

2. Coaching lub mentoring – Czasami praca z coachem lub mentorem może pomóc w odkrywaniu nowych ścieżek rozwoju osobistego i zawodowego, co może pozytywnie wpłynąć na samoocenę i poczucie własnej wartości.

3. Mindfulness i medytacja – Choć Pan wspomniał, że próbował różnych terapii, nie jest jasne, czy praktyki mindfulness były częścią tej drogi. Regularna praktyka uważności może pomóc w lepszym rozpoznawaniu i zarządzaniu emocjami oraz redukcji poziomu stresu.

4. Grupy wsparcia – Udział w grupach wsparcia, gdzie można spotkać osoby borykające się z podobnymi problemami, może pomóc poczuć się mniej osamotnionym w swoich trudnościach i wymienić doświadczenia na temat tego, co innym pomaga.

5. Regularne ćwiczenia fizyczne – Aktywność fizyczna nie tylko poprawia ogólną kondycję zdrowotną, ale również wpływa pozytywnie na nastrój dzięki uwalnianiu endorfin, co może poprawić ogólne samopoczucie. Co więcej, jest obszarem, w którym można odzyskać pocucie sprawstwa i pewności siebie, co może wpłynąć na relacje z innymi.

6. Kontynuacja psychoterapii – Czasami potrzeba więcej czasu i cierpliwości, aby terapia przyniosła oczekiwane efekty. Ważne jest, aby znaleźć terapeutę, z którym czuje się Pan dobrze i który oferuje podejście, które wydaje się Panu odpowiadać.

Proszę pamiętać, że każda droga do lepszego samopoczucia jest indywidualna i może wymagać próbowania różnych metod, zanim znajdzie się tę, która będzie dla Pana najbardziej skuteczna. Nie jest Pan sam, a trudności, z którymi się Pan zmaga, są ważne i zasługują na uwagę i odpowiednią pomoc.
Dzień dobry.

Zacznę od czegoś bardzo ważnego. To, że opisuje Pan siebie jako „30 letni przegryw”, mówi więcej o sile wewnętrznego krytyka niż o Pana realnej wartości. Z opisu nie widzę nieudacznika. Widzę człowieka bardzo surowego wobec siebie, który od lat próbuje coś zmienić i się nie poddaje.

Przeszedł Pan przez kilka nurtów terapii. Korzystał Pan z psychiatry. Szukał Pan kursów. To nie jest postawa osoby biernej. To jest postawa osoby zdeterminowanej, tylko prawdopodobnie zmagającej się z bardzo głęboko zakorzenionym schematem.

Z tego, co Pan pisze, wyłaniają się trzy kluczowe obszary.

Pierwszy to trwałe, globalne przekonanie o własnej bezwartościowości. Nie „czasem coś mi nie wychodzi”, tylko „jestem beznadziejny jako człowiek”. To jest różnica między oceną zachowania a oceną tożsamości.

Drugi to wycofanie relacyjne i przekonanie, że obszar bliskości jest martwy. Bardzo często u mężczyzn z silnym wstydem i niską samooceną samotność nie wynika z braku wartości, tylko z unikania sytuacji, które mogłyby tę wartość zweryfikować.

Trzeci to poczucie odcięcia od emocji. To bywa mechanizmem obronnym. Jeżeli kiedyś emocje były kojarzone z zawstydzeniem, krytyką albo brakiem akceptacji, organizm mógł nauczyć się je wygaszać.

Chcę zadać Panu jedno kluczowe pytanie. Kiedy po raz pierwszy w życiu poczuł Pan, że jest „beznadziejny”? Bo takie globalne przekonania zwykle nie powstają w wieku 28 czy 30 lat. One mają swoje źródło dużo wcześniej.

To, że terapeuta powiedział „proszę zmienić nastawienie”, mogło być dla Pana frustrujące. Bo jeśli to przekonanie jest rdzeniowe, to ono nie zmienia się decyzją. Ono zmienia się przez doświadczenie korekcyjne.

Możliwe, że najbardziej adekwatna byłaby dla Pana terapia schematów. To podejście pracuje właśnie z głębokimi, utrwalonymi wzorcami takimi jak defektywność, wstyd, izolacja społeczna czy porażka. Klasyczna CBT czasem bywa zbyt powierzchowna przy tak silnym rdzeniu przekonań.

Ważna rzecz. Ma Pan dobrą pracę, mimo że uważa Pan, że się do niej nie nadaje. To znaczy, że obiektywne funkcjonowanie nie potwierdza narracji o nieudaczniku. Tu mamy rozjazd między faktami a tożsamością.

Jeśli chodzi o relacje, bycie słuchaczem nie jest wadą. Problem pojawia się wtedy, gdy towarzyszy temu lęk przed pokazaniem siebie. Często osoby z niską samooceną funkcjonują w trybie „byle nie powiedzieć czegoś głupiego”. To powoduje napięcie i blokadę.

Napisał Pan też, że ma wrażenie, że mało co się udaje. Proszę zauważyć mechanizm poznawczy. Prawdopodobnie sukcesy są minimalizowane, a potknięcia uogólniane.

Da się jeszcze coś zrobić. Tylko być może kierunek nie powinien brzmieć „jak stać się pewnym siebie”, ale „jak przestać siebie atakować”.

Na początek zaproponowałbym dwa ćwiczenia.

Pierwsze. Przez tydzień zapisywać sytuacje, w których wewnętrzny głos mówi coś krytycznego. A potem dopisać obok, jak powiedziałby Pan to samo do dobrego przyjaciela w identycznej sytuacji.

Drugie. Zamiast pytania „czy jestem wartościowy”, spróbować pytania „jakie dowody mam dziś na to, że jestem całkowicie bezwartościowy”. Zwykle okazuje się, że to przekonanie jest odczuciem, nie faktem.

I jeszcze jedna rzecz bardzo wprost. Samotność nie jest dowodem braku wartości. Jest dowodem, że coś w obszarze relacyjnym jest zablokowane. To można odblokować, ale nie przez samokrytykę.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.