Dzień dobry. Od pewnego czasu nie potrafię porozumiewać się z rodziną. Ciągłe krzyki na mnie z nieis
Dzień dobry. Od pewnego czasu nie potrafię porozumiewać się z rodziną. Ciągłe krzyki na mnie z nieistotnych powodów, pretensje, obwinianie za każde niepowodzenie. Tak jest od zawsze, ale rok temu się to nasiliło. Źle się czuję w rodzinnym domu. Nie lubię tu przebywać. Kiedy gdzieś wyjeżdżam na kilka dni czuję się bardzo dobrze i jestem szczęśliwa, ale kiedy wracam natychmiastowo moje dobre samopoczucie się ulatnia, zamykam się w pokoju i chcę mi się tylko płakać. Nawet kiedy nikt z nich nic nie zrobi to i tak sama ich obecność mnie przytłacza i wysysa chęci do życia. Moja rodzina też w dużej mierze przyczyniła się do mocnego naruszenia mojej psychiki. Jestem rok po próbie samobójczej i przez nich nadal mam takie myśli. Nie wspierają mnie. Wręcz odwrotnie. Często padają z ich ust teksty, które są nie na miejscu odnośnie mojego zamknięcia się w sobie i uczuć. Aktualnie mam 16 lat, więc nie mogę się wyprowadzić. Nie zarabiam ani nie mam po prostu do tego teraz głowy. Pewnie po skończeniu 18 roku życia (jeśli to nastąpi) też mi się nie uda. Nie mam wizji na siebie, na przyszłość. Mam dość. Jakby mój dom nie był moim domem. Oni powoli stają się dla mnie obcy. Już nie wiem jak mam się zachowywać w stosunku do tej sytuacji.
5 odpowiedzi
Czytam z listu, że jest Pani zmęczona i przeciążona. Potrzebuje Pani wsparcia, ale nie uzyskuje Pani go w swoim naturalnym środowisku - w rodzinie. Skarży się Pani też na słabą komunikację. Dużo w tym niemocy i bezradności. Jakiego konkretnie wsparcia oczekiwałaby Pani od swoich bliskich? Dla mnie, na podstawie tylko listu, wynika, że Pani bliscy chcą być z Panią w kontakcie - i robią to, jak umieją. Nieporadność, czy nieodpasowanie, które Pani zauważa, mogą być wynikiem braku zrozumienia Pani stanów. Ale, im bardziej zamyka się Pani przed bliskimi; im bardziej nie mówi Pani o tym, co czuje, tym bardziej nic się nie zmienia, a wręcz przeciwnie. Nie wiem, czy jest możliwe zrobienie kroku w kierunku zrozumienia swoich bliskich i pozwolenia im się zrozumieć. Jeśli tak, pomocne będzie nauczenie się takiej komunikacji, która pozwala być ze sobą w kontakcie. Czasem ludzie mylą bycie w kontakcie z mówieniem. I wtedy właśnie uzyskuje się efekt podobny do opisanego: nieadekwatność, niedopasowanie i pogłębiający się brak zrozumienia. Polecam lekturę książek np. Marshalla Rosenberga "Porozumienie bez przemocy". Metoda jest prosta, ale nie łatwa. Proszę sprawdzić. W razie potrzeby zapraszam po konsultację. Będziemy się uczyć "być w kontakcie" z sobą i z innymi :D
Dzień dobry, W tak złożonych sytuacjach warto znaleźć przynajmniej jedną osobę dorosłą, niekoniecznie z rodziny, w której będzie Pani miała wsparcie, zainteresowanie, zrozumienie. Może to być ktoś dalszy z rodziny, rodzice z kolegów, nauczyciel, trener. Dbać też o satysfakcjonujące relacje z rówieśnikami, może znaleźć miejsce do rozwijania zainteresowań, miejsce gdzie Pani będzie czuła się dobrze. Może warto zaproponować rodzicom wspólną terapię systemową lub poprosić o możliwość terapii dla siebie, jeśli rodzina nie chce uczestniczyć. Być może w szkole jest psycholog, który mógłby udzielić Pani doraźnego wsparcia, na wizytę u niego nie musi Pani mieć zgody rodzica. Proszę o sobie zadbać i pamiętać, że za relacje między rodzicami a dziećmi zawsze odpowiedzialni są dorośli, z jakiegoś powodu nie potrafią budować satysfakcjonujacych.
Dzień dobry. Sytuacja, w której Pani się znajduje, może być niezwykle przytłaczająca i niepokojąca. Odczuwać dyskomfort w miejscu, które powinno być bezpieczną przystanią, jest trudne, zwłaszcza gdy relacje rodzinne wydają się pełne napięcia i braku zrozumienia. Ciągłe krzyki i obwinianie mogą tworzyć atmosferę, w której trudno jest czuć się akceptowaną i wspieraną. To zrozumiałe, że w takich warunkach może pojawić się chęć wycofania się w głąb siebie, a obecność bliskich może przytłaczać. Czasami, gdy czujemy się osamotnione i niezrozumiane, pojawia się pragnienie ucieczki – zarówno w sensie fizycznym, jak i emocjonalnym. Mówiąc o myślach samobójczych, należy podkreślić, że to bardzo poważna sprawa, która wymaga uwagi i zrozumienia. Posiadanie takich myśli nie oznacza, że coś z Panią jest nie tak, ale może być sygnałem, że potrzebuje Pani wsparcia w radzeniu sobie z trudnymi emocjami. Niezwykle ważne jest, aby nie pozostawać z tym samemu, a poszukiwanie wsparcia, nawet w najbliższym otoczeniu, może przynieść ulgę. Jeżeli czuje się Pani przytłoczona obecnością rodziny, warto zastanowić się nad znalezieniem dla siebie przestrzeni, w której będzie można się odprężyć. Może to być chwila samotności, rozmowa z przyjaciółmi lub szukanie wsparcia wśród osób, które rozumieją Pani sytuację. Nie jest Pani sama w tym, co przeżywa. Z pomocą odpowiednich osób możliwe jest odnalezienie drogi do lepszego samopoczucia i ponownego zdefiniowania relacji w rodzinie. W przyszłości, gdy będzie Pani miała więcej możliwości, warto rozważyć także terapię, która pomoże w przepracowaniu trudnych emocji i doświadczeń. Ważne jest, aby nie rezygnować z poszukiwania własnej drogi i wsparcia, które może przynieść spokój i zrozumienie. Życzę wszystkiego dobrego, SR
Dzień dobry. Bardzo porusza mnie to, co napisałaś. Szczególnie ważna jest informacja, że jesteś po próbie samobójczej i nadal pojawiają się u Ciebie myśli samobójcze. To sygnał, którego nie należy bagatelizować. Z Twojego opisu wynika, że dom rodzinny jest dla Ciebie źródłem dużego stresu i cierpienia, a nie miejscem bezpieczeństwa i wsparcia. Nic dziwnego, że po powrocie do takiego środowiska odczuwasz smutek, przytłoczenie i chęć wycofania się. To nie oznacza, że jesteś słaba czy przewrażliwiona - wygląda na to, że od dłuższego czasu funkcjonujesz w bardzo trudnych warunkach emocjonalnych. Najważniejsze teraz jest, abyś nie zostawała z tym sama. Jeśli jesteś objęta opieką psychologa lub psychiatry, powiedz im wprost o tym, co dzieje się w domu i o powracających myślach samobójczych. Jeśli nie korzystasz obecnie z pomocy, poproś o wsparcie zaufaną osobę dorosłą - może to być psycholog szkolny, pedagog, wychowawca, inny członek rodziny lub ktoś, komu ufasz. Jeśli myśli o odebraniu sobie życia staną się silne lub będziesz czuła, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie czekaj sama z tym ani chwili - skontaktuj się z numerem alarmowym 112 lub zgłoś się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego. Możesz też zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. Zachęcam Cię również do kontaktu z psychologiem. To, co przeżywasz, jest wystarczająco poważne, aby szukać profesjonalnego wsparcia, i nie musisz dźwigać tego sama.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




