Dzien dobry, od kilku miesięcy mieszkam z facetem kilkanascie lat starszym, z poczatku było miło, al

4 odpowiedzi
Dzien dobry, od kilku miesięcy mieszkam z facetem kilkanascie lat starszym, z poczatku było miło, ale szybko sie skonczyło, na poczatku pil z 2x w tyg (wypija od 10 do 15 piw) i do kazdego posiedzenia 1,5 paczki papierosów-wypalanych na dworze. Zrobiło się zimno więc zaczął palić w salonie, ma jakiś dziwny wrecz kompulsywny sposob palenia, po otwarciu piwa spala kilka fajek na raz jedna po drugiej i to wszystko w domu przy mnie (prosby, grozby, klotnie nic nie daja, ma kompletnie gdzies to, ze mnie truje), pozniej nie jest wcale lepiej bo odpala co 10 min. Problem zaczał przybierac na sile, bo pije teraz srednio 3-4x w tyg potrafi wypić 0.7 do 1 litra (czesto pije sam ze sobą), więc ciągle muszę wdychać jego smrod fajek. Ma 1 krok na taras, ale musi kopcic przy mnie, bo przecież nie wyjdzie z piwem na taras i nie zacznie palic przez min 30 min pierwszych kilku papierosów, bo się przeziębi,nie bierze mojego zdania pod uwagę (gosci, którzy przychodzą tez im to nie pasuje), w domu nie dość, ze smierdzi spalenizną to na dodatek nie dba o porządek, jest fleją kompletnie po sobie nie sprzata, nawet jak sie po sobie załatwi to nie wytrze muszli po sobie wiadomo z czego, kilka x pomoglam mu ogarnąć jego zyciowy syf, ale jak zobaczylam, ze po juz po kilku godzinach jest ten sam burdel to sie wkurzylam i juz nigdy więcej nie tkne jego brudu, a on prosi mnie, ze jak ja chce zyc w porządku to mam mu chociaz pomoć to wszystko rozpocząć (a to i tak nic nie zmieni, bo on preferuje mentalnosc zycia w chaosie i bałaganie), wymaga ode mnie gotowania, ale jak ma zrobić zakupy dla nas dwojga za 300zł na kilka dni to jest mu za drogo (dodam, ze je ogromne porcje, ma otylość) generalnie zaczynam zauważać same wady tego związku, bo facet nie szanuje mojej introwertycznej natury, chcialby zebym ciagle z nim siedziala, gotowala mu, sprzątala po nim i wdychala jego papierosy, jest manipulatorem i po czasie obraca wszystko w zart ciagle umniejszając moje potrzeby zyciowe, robi mi dysonans poznawczy i stosuje gaslighting, czy jest jakieś rozsadne zachowanie w takiej sytuacji? czy taki ktoś, co podkreśla, ze chce za wszelka cenę z kims byc (jak się schleje to obiecuje, ze mi wszystko odda, przepisze, da mieszkanie itd w zamian za to, zebym tylko z nim byla) może się zmienić? Ktoś, kto prezentuje cały szereg zachowan moim skromnym zdaniem patologiczno-toksycznych a nawet podejrzewam u niego jakies zaburzenia, zeby nie powiedziec choroby psychiczne. Dziękuję pieknie jesli ktoś zdecyduje odpisać co o tym mysli. Pozdrawiam
mgr Katarzyna Woźniak
Psycholog, Psychoterapeuta
Kraków
Dzień dobry! W trudnych sytuacjach na pierwszym miejscu warto postawić swoje bezpieczeństwo i zdrowie jako punkt wyjścia do dalszych działań. Z Pani opisu wynika, że partner prezentuje objawy wskazujące na istnienie realnych trudności (np. problemowe używanie substancji psychoaktywnych czy trudności w Państwa relacji). Zakładam, że są działania, które partner mógłby podjąć aby się zmienić (np. psychoterapia) ale to partner musi być świadom istnienia problemu oraz spostrzegać własne funkcjonowanie jako przynoszące mu cierpienie. W psychoterapii najważniejsza jest wewnętrzna motywacja pacjenta do zmiany. Na tą chwilę z Pani opisu sytuacji wydaje się, że to Pani musi podjąć decyzję odnośnie tego na ile taka relacja jest dla Pani satysfakcjonująca i czy chce Pani ją rozwijać. Partner jako osoba dorosła jest odpowiedzialny za własne funkcjonowanie i podjęcie działań w celu jego poprawy, jeśli ma taką potrzebę. Pani może jedynie spróbować nakierować go na jego odbiegające od normy zachowania i zaproponować poszukiwanie pomocy ale nie jest to Pani odpowiedzialność.
Znajdź eksperta
Dzień Dobry, zachęcam do kontaktu ze specjalistą, aby omówić szerzej ten temat podczas wizyty. Pozdrawiam serdecznie
mgr Marco Ramirez
Psycholog
Warszawa
Ważne jest, aby pamiętać, że zmiana zachowań partnera zależy w dużej mierze od jego gotowości do podjęcia działań. Jeśli zachowania partnera są szkodliwe dla Ciebie, a on nie wykazuje chęci poprawy sytuacji, musisz zadecydować, co jest dla Ciebie najlepsze. Skonsultuj się z profesjonalistą, aby otrzymać wsparcie i porady dostosowane do Twojej sytuacji.
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo trudne – i chcę powiedzieć to jasno już na początku: to nie są „drobne niedogodności związku”, tylko poważne sygnały ostrzegawcze. Z tego opisu wyłania się obraz relacji, w której Pani granice są regularnie łamane, potrzeby bagatelizowane, a zdrowie – fizyczne i psychiczne – realnie zagrożone.

Picie w takich ilościach, palenie w domu mimo próśb, chaos, brak higieny, brak odpowiedzialności finansowej, manipulowanie, umniejszanie Pani uczuć, „żarty”, które ranią – to nie jest kwestia charakteru ani różnic między ludźmi. To są zachowania, które tworzą środowisko toksyczne i niszczące. I bardzo ważne: Pani to widzi trzeźwo i jasno. To nie jest przesada ani „czepianie się”.

Czy ktoś taki może się zmienić?
Po ludzku: nie wtedy, gdy nie widzi problemu i nie ponosi żadnych konsekwencji. Obietnice składane po alkoholu, deklaracje „oddania wszystkiego”, straszenie samotnością czy kupowanie bliskości to nie są zmiany – to są próby zatrzymania Pani za wszelką cenę. Zmiana zaczyna się dopiero tam, gdzie ktoś sam bierze odpowiedzialność za swoje picie, palenie, bałagan i sposób traktowania drugiego człowieka. Tu tego nie widać.

Rozsądne zachowanie w takiej sytuacji to zatrzymać się i zaufać sobie, bo Pani intuicja działa bardzo dobrze, postawić jasne granice (a jeśli są już wielokrotnie łamane – uznać to za informację) inie brać na siebie roli opiekunki, sprzątaczki ani „ratowniczki”.

Musi Pani pomyśleć przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie i zdrowiu.

To, że Pani zaczyna widzieć coraz więcej wad, nie znaczy, że „Pani się zmieniła na gorsze”. To znaczy, że przestała Pani normalizować coś, co nie jest normalne.

I na koniec, bardzo ważne zdanie:
Miłość ani związek nie wymagają oddychania cudzym dymem, znoszenia upokorzeń ani rezygnowania z siebie. Jeśli relacja polega głównie na tym, że jedna osoba się dostosowuje, tłumaczy, sprząta i wytrzymuje – to nie jest partnerski związek.

Ma Pani pełne prawo chcieć więcej. I ma Pani pełne prawo odejść, jeśli to „więcej” nie jest możliwe.
To nie jest porażka. To jest dbanie o siebie.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.