Co mam sobie mówić, żeby się przekonać do pójścia do psychiatry? Cierpię m.in. na fobię społeczną i

3 odpowiedzi
Co mam sobie mówić, żeby się przekonać do pójścia do psychiatry? Cierpię m.in. na fobię społeczną i to przez nią przejmuję się sytuacjami społecznymi zanim nastąpią, w trakcie ich trwania, a także po fakcie. Ale rzadko w ogóle do nich dochodzi, bo zwykle ich unikam (od kilku miesięcy nie wychodzę w ogóle z mieszkania i tak się odzwyczaiłam od wychodzenia że nawet nie potrafię się przemóc by to zrobić). Byłam raz u psychologa zeszłego lata (po kilku stchórzeniach) ale nie byłam w stanie powiedzieć wiele bo miałam pustkę w głowie i nie wiedziałam co mówić, więc powiedziałam jej coś pobieżnie o moich problemach z oddechem, że się boję wszystkiego i ona czytała mi pytania z testu na fobię społeczną a ja wybierałam odpowiedzi. Powiedziałam jej też że nie jestem w stanie mówić o pewnych rzeczach, więc poleciła mi iść do psychiatry, a potem wrócić do niej. Tylko że do wizyty u psychiatry jeszcze nie doszło, bo albo terminy wizyt na które zapisywała mnie mama (ja sama nie jestem w stanie gadać przez telefon ani nigdzie iść sama, załatwiam coś sama tylko gdy jest to naprawdę konieczne) były zbyt odległe, albo gdy już udało się mnie zapisać na bliższy termin tchórzyłam tak jak prędzej z psychologiem. Teraz znowu chcę iść, ale wiem że stchórzę, jeśli nie będę wiedziała jak realnie zmusić się do wizyty. Boję się wszystkiego co z nią związane - obudzenia się rano w dzień wizyty z obezwładniającym strachem i głęboką chęcią pozostania w domu (ale nie stresuję się dopiero w dzień wizyty, po prostu wtedy ten stres jest największy), wyjścia z mieszkania, iścia na miejsce (jako że nie mam ruchu jest mi trudno pokonać drogę do przychodni), tego wielkiego stresu tuż przed wejściem do gabinetu, wejścia do gabinetu i nieświadomości tego co powinnam powiedzieć jak wejdę (do specjalisty od psychiki nigdy bym nie weszła z mamą), pustki w głowie która na pewno będzie mi towarzyszyć gdy będę tam siedziała... Nie mam pojęcia co mówić i jak się zachowywać. Chciałabym się jak najlepiej przygotować, bardzo mi się też podoba pomysł spisania objawów na kartce i wręczenia jej psychiatrze, ale potem uświadamiam sobie że to nie wystarczy, bo ja po prostu nie potrafię się już dobrze i skutecznie przygotowywać do niczego, a przynajmniej gorzej niż w przeszłości. Gdy próbuję spisywać objawy ciągle mi nie pasuje w jaki sposób to zrobiłam (zwykle to się dzieje już na samym początku, gdy mam np. tylko 3 punkty wypisane), skreślam i zaczynam od nowa i tak jeszcze kilka razy aż jestem tym znużona i się poddaję. Przy tych nieudolnych próbach dochodzę do wniosku że nie potrafię nazwać tego co czuję tak trafnie jakbym chciała, nie jestem też do końca pewna czy ja w ogóle doświadczam tych objawów czy może się pomyliłam. A jeśli się pomyliłam, to masakra, bo psychiatra przepisze mi nie te leki co trzeba. Możliwe że nie wychodzi mi napisanie tej kartki bo mam świadomość że muszę to zrobić zgodnie z tym co naprawdę czuję i nakłada to na mnie presję. Jeszcze potem uświadamiam sobie, że i tak nie umiałabym dać psychiatrze tej kartki, bo to dla mnie nienaturalne (nigdy nie dawałam nikomu podobnemu kartki zamiast mówić) i bym się wstydziła, ale z drugiej strony mówić o większości z tych problemów bym nie potrafiła, a to by z kolei poskutkowało tym że nie dostałabym recepty na leki adekwatne do moich dolegliwości oraz ich stopnia. W ogóle nawet gdybym mu dała kartkę z objawami, to i tak bym się wstydziła, świadoma że on teraz czyta to co dotychczas dusiłam w sobie. Albo boję się że on w ogóle nie będzie chciał jej czytać i to ja będę musiała ją na głos przeczytać albo powiedzieć coś bez niej, nieprzygotowana. Nie chcę się też rozpłakać w gabinecie, tego też bym się bardzo wstydziła. To wszystko sprawia że jestem tak mocno przerażona perspektywą pójścia do psychiatry, że najchętniej bym sobie to odpuściła mimo że z samą chorobą męczę się ogromnie...
mgr Janusz Nowacki
Psycholog, Psychoterapeuta
Gdańsk
Dzień dobry. Czytając to wszystko jest oczywiste, jak bardzo jest Pani trudno się zmagać z tym wszystkim, czego Pani doświadcza. Oprócz tego oczywista jest Pani zdolność, by walczyć o siebie i o uzyskanie adekwatnej pomocy. Sugeruję zastanowić się, jak udało się Pani skłonić wtedy do wizyty. Ma Pani opacie w mamie, które potrafiła Pani wykorzystać. Mnie również podoba się pomysł spisania objawów. Może nawet wydrukowania tego, co tutaj Pani opisała i dodania czegoś jeszcze (albo nawet nie). Zastanawiam się też, czy rozważała Pani sesję online? Po czym Pani pozna, że jest choć trochę bardziej gotowa na wizytę? Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Znajdź eksperta
dr Krzysztof Dudziński
Psychoterapeuta
Warszawa
Na wstępie: psycholog - psychoterapeuta - psychiatra
to różne zawody i różne podejścia do zaburzenia.
Na podstawie opisu psychoterapeuta wydaje się byś odpowiednią osobą.
Terapia Online przez Skype, Zoom czy whatsapp powinna Pani dodać odwagi. Poza tym właściwie to wypisała Pani tutaj już trochę objawów więc łatwiej będzie jeżeli skontaktuje się Pani z jednym z nas, którzy odpowiedzieli na Pani list. Pozdrawiam i życzę zdrowia.
mgr Justyna Urynek
Psycholog, Psychoterapeuta
Warszawa
To, co Pani opisuje, jest bardzo trudnym doświadczeniem. Silny lęk przed wizytą u psychiatry jest zrozumiały, szczególnie przy fobii społecznej. Ważne, by pamiętać, że Pani zadaniem nie jest przedstawienie pełnej, idealnej relacji z objawów, ale samo zgłoszenie się po pomoc. To już jest pierwszy i bardzo ważny krok. Psychiatra wie, że wielu pacjentów ma trudności z mówieniem, czasem pacjenci się blokują, wycofują. Wystarczy kilka podstawowych zdań lub nawet krótkie notatki, by lekarz mógł zrozumieć Pani problem i dobrać odpowiednie leczenie. Z perspektywy podejścia poznawczo-behawioralnego może Pani powtarzać sobie: "nie muszę być idealnie przygotowana, żeby otrzymać pomoc, nie muszę iść bez lęku, mogę iść razem z nim, lęk się zmniejszy, gdy podejmę działanie, nie muszę czuć się gotowa, żeby iść do lekarza, wystarczy, że podejmę działanie." Unikanie jako sposób radzenia sobie z lękiem nie jest pomocną strategią - chwilowo zmniejsza stres i daje poczucie ulgi, ale długofalowo go nasila i utrwala problem.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.