Brak szczęścia w życiu. Dystymia? Od jakiegoś czasu (mam tu na myśli jakieś półtora roku) zacząłem o

3 odpowiedzi
Brak szczęścia w życiu. Dystymia? Od jakiegoś czasu (mam tu na myśli jakieś półtora roku) zacząłem odnotowywać zmiany w moim zachowaniu i życiu jako takim. Część z nich okresowo pojawiała się wcześniej, w różnym stopniu i różnych konfiguracjach, lecz we wspomnianym czasie mam wrażenie, iż w różnym stopniu zauważam je wszystkie. Otóż, przede wszystkim, miewam zaburzenia snu. Naprawdę rzadko jestem w stanie zasnąć relatywnie szybko, zazwyczaj trwa to ponad godzinę, niekiedy i dwie, lecz największym problemem dla mnie jest długość snu - niezależnie od stopnia zmęczenia i pory zaśnięcia, trwa on nawet i ponad 10 czy 11 godzin. Dużym problemem jest dla mnie sen w granicach 7 czy 8 godzin, niemal nie jestem w stanie się obudzić. Dodatkowo bywają noce, iż sen ten jest przerywany, po paru godzinach się budzę, nawet kilkukrotnie w ciągu jednej nocy. Oczywiście w ciągu dnia i tak jestem przemęczony i nie wykazuję większej energii do działania.
Zauważam u siebie momenty apatii, jakiegoś poczucia braku sensu i motywacji do działania. Potrafię postawić sobie cel, zagospodarować czas, ale gdy przychodzi co do czego, nie potrafię ruszyć.
Z innych sytuacji, często wręcz desperacko szukam jakiegoś kontaktu ze znajomymi mi osobami, mam wrażenie że panicznie boję się osamotnienia i wywołuje to u mnie poczucie lęku. Czuję szczęście będąc w znajomym towarzystwie, lecz powrót do domu zawsze jest okraszony dziwnym poczuciem beznadziei, wiąże się z melancholią i smutkiem. Z relacjami międzyludzkimi pojawia się też u mnie taki kłopot, iż często zupełnie niesłusznie mam wrażenie, iż istnieje jakiś konflikt, zupełnie bezpodstawnie i z reguły jest to jakieś moje przewrażliwienie.
Z rzeczami powyżej wiąże się też wahanie nastrojów. Już nawet nie w przeciągu dnia, ale i godziny mój humor, nastawienie i motywacja są w stanie zmieniać się o 180 stopni. W połączeniu ze strasznie emocjonalnym podejściem do problemów (ogromny stres, trudność w podejmowaniu decyzji) tworzy to mieszankę, która zaczyna się od stresu, zrezygnowania, potem pojawia się jakiś cień szansy, np. rozwiązanie i energia wraca, lecz znowu zostaję przytłoczony myślami.
Myśli również stanowią tutaj problem. Częste wracanie do przeszłości, brak zauważania jakichkolwiek szans w przyszłości, ograniczona radość z tego co jest teraz, brak dostrzegania jakichś przyjemnych aspektów czy sukcesów.
Ciężej znoszę też problemy międzyludzkie. Coś, co kiedyś dałoby mi spokój po kilku miesiącach, teraz jest w stanie ciągnąć się nawet i rok, do dziś dając o sobie znać. Właśnie pewna sytuacja z płcią przeciwną zaczęła w moim przypadku lawinę tych wszystkich rzeczy wymienionych wyżej. O ile wcześniej również one występowały, to później (jak napisałem wyżej), zacząłem je wszystkie zauważać. Sam fakt zaczął mnie zastanawiać żeby w ogóle zacząć o tym myśleć, gdyż sądziłem że minęło już tyle czasu od przykrych wydarzeń i zasadniczo powinno to minąć - tym bardziej, iż w międzyczasie udało mi się z kimś związać i być jako tako szczęśliwym (co z kolei nie było prawdą, a sama nowa relacja i tak się skończyła). Wtedy dopiero zrozumiałem że te rzeczy towarzyszą mi znacznie dłużej, niż mogło się wydawać.

A wszystko to nie tyle trwa non stop, dzień w dzień, lecz wraca. Momentami zdobywam się na działanie, w czasie gdy zauważyłem te zmiany, mimo to udało mi się kilka rzeczy, takich jak dostanie się na studia (dwukrotnie), osiąganie jakiegoś rozwoju zawodowego, kilka odważnych podróży (tylko wtedy jestem w stanie całkowicie odciąć się od problemów), działalność w ramach moich pasji i nawet jako takie sukcesy. Mimo to, nie czerpię pełni szczęścia, a na dodatek coraz częściej odnoszę wrażenie, że tak naprawdę nie robię nic dla siebie, a jedynie żeby udowodnić otoczeniu (a może osobom które mnie w ten czy inny sposób odrzuciły?) że sobie radzę i wszystko jest w porządku. No ale nie jest, wiem o tym. W tym czasie spełniłem kilka swoich szczerych marzeń, a mimo to nie jestem spełniony, brak mi szczęścia i spokoju ducha.
Rozmyślając o tym i szukając różnych odpowiedzi, moją uwagę przykuł termin Dystymia. Czytając o jej objawach i relacjach osób związanych uznałem, że może to jest ta odpowiedź?
mgr Joanna Gruszczyńska
Psycholog, Psychoterapeuta
Poznań
Szanowny Panie,
rozumiem, że to co Pan przeżywa jest dla Pana szalenie trudne i uciążliwe w codziennym funkcjonowaniu.
Z Pana opisu mogłoby wynikać, że przedstawione objawy są bardzo bliskie dystymii, jednak wydaje mi się, że przyczyn takich stanów emocjonalnych i trudności w relacjach może być o wiele więcej. Aby dokładnie zdiagnozować podłoże Pana problemów i rozpocząć pracę nad poczuciem szczęścia i spokojem ducha (o którym Pan napisał), należałoby wraz ze specjalistą zgłębić historie swojego życia, a także różne trudne dla Pana doświadczenia.

Zachęcam Pana do skorzystania z profesjonalnej pomocy w gabinecie. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłaby konsultacja u terapeuty pracującego w nurcie systemowym.

Pozdrawiam ciepło,

Joanna Gruszczyńska
Znajdź eksperta
dr Aleksandra Hulewska
Psycholog, Psychoterapeuta certyfikowany
Wrocław
Dzień dobry,

rzeczywiście objawy, które Pan opisuje, zdają się wskazywać na dystymię. Najczęściej opisuje się ją w literaturze jako przewlekłe i uporczywe obniżenie nastroju o mniejszej intensywności niż ta typowa dla epizodu depresyjnego. Dystymia jest więc łagodniejsza od depresji (co nie znaczy, że jest łatwo z nią żyć). Zmęczenie, obniżony poziom energii, zaburzenia snu (np. bezsenność lub nadmierna senność), niskie poczucie własnej wartości, trudności z koncentracją i/lub podejmowaniem decyzji, pesymizm - to są m.in. typowe dla dystymii objawy; o ile utrzymują się przed dłuższy czas (ok. 2 lat).

Ale byłoby dobrze, gdyby diagnozę te zweryfikował specjalista, z którym porozmawia Pan na bezpośrednio. Osoba ta będzie mogła zadać Panu więcej szczegółowych pytań, a przede wszystkim - zaproponuje adekwatne formy terapii. Czytam, że doświadcza Pan w życiu wielu trudności, że - mimo realizacji kilku ważnych celów i marzeń, a także dość satysfakcjonujących kontaktów społecznych - nie czuje się Pan spełniony. To wszystko skłania mnie do postawienia hipotezy, ze dystymia może być objawem - skutkiem, a nie przyczyną opisywanych przez Pana problemów. Lepsze poznanie samego siebie, pełniejsze zrozumienie tego, kim Pan jest, czego pragnie, jak chciałby Pan przeżyć swoje życie, by u jego kresu czuć, że miało ono sens - to wg mnie może być kluczem do trwałej poprawy Pańskiego samopoczucia. Dlatego zachęcam Pana do zwrócenia się po wsparcie do pracującego w Pańskiej okolicy psychoterapeuty (najlepiej specjalizującego się w psychoterapii humanistyczno-egzystencjalnej), przy wsparciu którego będzie mógł Pan trwale poradzić sobie z utrudniającymi Panu życie objawami.

Powodzenia, pozdrawiam serdecznie,
Aleksandra Hulewska
Myślę, że warto byłoby udać się na konsultację psychiatryczną, aby potwierdzić lub wykluczyć podejrzewaną u siebie diagnozę. Internet ma to do siebie, że brakuje w nim możliwości dialogu i dokładnej analizy Pana sytuacji- stąd też, aby Pan czuł się spokojnie warto z takiej konsultacji skorzystać i w oparciu o nią podjąć stosowane kroki terapeutyczne. Życzę powodzenia!

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.