Pytania pacjentów (1072)

    Minął tydzień jak brałam 1 tabletkę Paroxinor 20mg, od wczoraj biorę 1.5 tabletki, jednak dzisiaj miałam atak paniki...zaczęłam oddychac do woreczka i przeszło, lęki jako takie minęły....wspomagam się Hydroxyzyną w syropie...ale teraz to już mam lęk przed lekiem. Do tego wyrwałam ząb 3 dni temu, rana boli coraz bardziej, stomatolog sprawdzał i wszystko jest ok, wiem, że się sama nakręcam ale żyje od roku w wielkim stresie do pazdziernika nie będzie inaczej....czy mogą mnie leki zabezpieczyć tak zebym nie miała tych napadów? Kiedyś tak było przez dwa lata nic, chodzę na terapię, ale jestem w trakcie rozwodu i przezywam silny stres z tym związany, zaczęłam chodzic na siłownie żeby sie odstresować ....czuje się lepiej psychicznie po lekach ale ataki jednak są...co dalej?

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Lek (Paroxinor czy jakikolwiek inny) jest bezradny wobec rzeczywistych, piramidalnie trudnych sytuacji życiowych, na które nie można nie reagować wzmożonym napięciem, lękiem i objawami somatycznymi. Pyta Pani co dalej? Może dobrze będzie dalej korzystać z tych sposobów radzenia sobie jakie Pani opisuje: terapia, przerywanie hyperwentylacji, aktywność fizyczna... Wie Pani, że "ataki" choć trudne, nie zagrażają Pani życiu, choć w napadach paniki boimy się śmierci, tego, że "zwariujemy" itp.
    Proponuje również przyzwolenie na przeżywanie niesympatycznych emocji. Pani nie jest nimi, Pani je przeżywa. A może one starają się Pani podpowiedzieć, że wartałoby sięgnąć po inne drogi rozwiązywania swych problemów?
    Nerwica to trudne cierpienie ale doświadczenie, które może nas czegoś nowego nauczyć!


    Sugeruję wizytę


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Czy tego pytania nie należy zadać weterynarzowi?


    Mam stwierdzoną nerwicę, jestem osobą dorosłą, czy wskazana jest codzienna suplementacja witaminy D3 plus K2, witamin z grupy B oraz magnezu w postaci tabletek przy nerwicy? Od krótkiego czasu biorę lek "Mozarin". Dziękuję serdecznie za odpowiedź i pozdrawiam.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Suplementacja nie ma potwierdzonego w badaniach dobroczynnego wpływu na leczenie zaburzeń nerwicowych. A Mozarin - tak!


    Od pewnego czasu ciagle towarzyszy mi uczucie jakby ktoś mną kontrolował. Mam wrażenie że łapie „zwiechy” gubię na kilka sekund świadomość tego co robię. Miewam silne bóle głowy ale to raczej spowodowane zatokami. Na początku lipca miałam wstrząs mózgu jednak rezonans nic nie wykazał. Kiedy wszyscy się zakochują ja zastanawiam się jak by to było po śmierci. Raz mam ochotę działać ale to krótko później łapie mnie taka chandra i nic mi się nie chce fizycznie mimo ze psychicznie bardzo bym chciała. Miewam problemy ze snem bardzo często są one świadome i niestety są to koszmary. Towarzyszy mi również ciągły natłok myśli. Ciagle chciałabym coś planować wymyślać jak coś zmienić. Albo jak mogłaby się potoczyć dana sytuacja gdybym zrobiła inny ruch. Jest to bardzo uciążliwe zwłaszcza że w przyszłym roku czeka mnie matura. Strasznie pogorszyła mi się pamięć i koncentracja nie jestem w stanie się nauczyć jednego krótkiego wiersza na pamięć. Mam wspaniałych przyjaciół a mimo to zamykam się w sobie, zaczynam spoglądać na smierć jak na rozwiązanie problemów. Jakiś czas z powodu nieakceptowania siebie miałam problemy z bulimią trwała kilka lat boje się że teraz znowu nie wytrzymam i ona wróci. Wszystko jest dla mnie strasznie ciężkie a moi rodzice twierdzą że to tylko okres dojrzewania. Czasem jest tez we mnie taka myśl która przymusza mnie żebym sobie coś zrobiła albo sprawia ze jestem agresywna, potrafię kogoś „niszczyć psychicznie” mimo ze nie chce to jest jak taki chwilowy amok i po wszystkim dopiero orientuje się co się właściwie stało. Często też czuje się głupia znaczy ludzie twierdzą że jestem inteligentna jednak dla mnie to za mało chciałabym być trochę ponad innymi
    Wiem że to wszystko jest tutaj pomieszane, przepraszam ale tylko tak chaotyczny rozpis pozwolił mi uściślić co siedzi w mojej głowie

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    To co napisałaś na końcu listu, może być wskazówką, podpowiedzią jakiegoś sposobu uporania się z problemami.
    Zapisywanie, nawet chaotyczne, pozwala niejednokrotnie zbliżyć się do, "wczuć się" w przeżycia, których nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Zanim je odrzucimy lepiej je poznać.
    Młodość to skrajnie trudny okres życia. To w tym okresie stajemy przed zadaniem "wymyślenia" siebie, własnej przyszłości .... A brakuje nam doświadczenia, wiedzy...
    Czy wokół Ciebie nie ma nikogo życzliwego, z którym, można o tych sprawach porozmawiać? Przedyskutować?
    Może warto zaryzykować otwarcie się na innych. Jestem pewien, że rówieśnicy mają podobne przeżycia!
    A dorośli? Rodzina, nauczyciele, znajomi?
    Lęk przed odrzuceniem, przez innych to jeden z problemów.
    Dopokąd nie spotkamy tych, którzy borykają się z podobnymi problemami jesteśmy przekonani o wyjątkowości naszych przeżyć. I słusznie - bo to NASZE przeżycia. Ale rozwiązanie może podpowiedzieć nam inny, który sam doświadczył czegoś zbliżonego.
    Tak więc to co przeżywasz, potraktowane jako kryzys egzystencjalny, daje nadzieję na poradzenie sobie z niewygodą aktualnych przeżyć.
    Jeśli się nie powiedzie to warto zwrócić się do psychoterapii
    Pozdrawiam


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Opisana przypadłość bardzo przypomina somatyczne objawy lęku! Więc nie wykluczone, że są to jednak "problemy zdrowotne" choć nie wynikające z chorób układu moczowego.
    Rzeczywiście w psychoterapii behawioralno... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Może to być reakcja na odstawienie leku. Leki takie jak Hydroxyzyna nie powinny być odstawiane nagle, z dnia na dzień. Ale skoro już się to stało może warto przeczekać pierwsze dni bez leku?


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Nie sądzę by to było wskazane. Taż chyba nadal istnieją objawy, które spowodowały przepisanie tego leku! Rzeczywiście u niektórych ludzi należy skontrolować krzepliwość krwi. Dlatego zaleca się konsultacje... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    1. Objawy takie jak "drżenia, palenia, szczypanie ciała" magą występować jako objawy uboczne po niektórych lekach przeciwdepresyjnych.
    2. Nie wiem jak przebiegało dotychczasowe leczenie "zaburzeń lękowych... Więcej


    Sugeruję wizytę


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    To trudne decyzje wymagające rozważenia, zbilansowania korzyści i zagrożeń. Nie sposób tu udzielić ostatecznej odpowiedzi. Może tego dokonać lekarz leczący!
    Oczywiście przyjmowanie jakichkolwiek leków... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Nie wiem co Pani ma na myśli pisząc, że lekarz stwierdził "podtucie"? I przepisał "na to" leki uspakajające?
    Nie sądzę by opisane objawy były oznakami choroby psychicznej. Ale tak na wszelki wypadek skonsultowałbym... Więcej


    Dzień Dobry. Pytanie/historię kieruję do Psychiatry/Psychologa/Psychoterapeuty. Zaczęło się od tego, że około 5 lat temu miałam ciągle zawroty głowy, szumy i piski w uszach(jak przy zmianie ciśnienia), atakami duszności i nudnościami. oczywiście przeszłam wszelkie badania, również tk mózgu, które niczego niepokojącego nie wykazały. Udałam się na terapię poznawczo-behawioralna, z diagnoza nerwicy lękowej. Stopniowo zawroty głowy ustąpiły, pozostały piski w uszach, z którymi nauczyłam się żyć. Czasami zdarzały się ataki paniki w postaci duszności, z którymi nauczyłam się sobie radzić-torebka, oddechy, cukierek miętowy. Zdarzały się coraz rzadziej (raz na pół roku).
    Przez następne lata nastąpił względny spokój. Niestety w marcu tego roku, zaczęłam odczuwać nowe objawy. Przestaly mnie cieszyć rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemnosc. Zaczęłam ograniczać wyjścia ze znajomymi, tłumacząc to zmęczeniem i nawałem obowiązków (od roku pracuję na dwa etaty, w stresujących pracach) Nagle w marcu bum przez około 2+3 tygodnie straciłam KOMPLETNIE apetyt, jadłam bo musiałam, po około 3 tygodniach apetyt wrócił, niestety zauważyłam, że mój nastrój pogorszył się jeszcze bardziej. Nawet wyjazd w góry z narzeczonym był dla mnie męczarnia, nie cieszył mnie. Chciałam wrócić do domu, gdzie w swoim łóżku, oglądając film czułam się najbezpieczniej. Niestety na tym nie koniec. W czerwcu tego roku nastąpił kataklizm, znowu przestałam mieć apetyt ale tym razem wręcz odczuwałam jadłowstręt. Sam zapach jedzenia powodował u mnie mdłości. "Wciskalam" w siebie jedzenie, bo wiedziałam że musiałam, nie rzadko kończyło się to wymiotami(nigdy się nie odchudzałam, nie czuję że jestem gruba, nie chciałam schudnąć) pod koniec moglam już tylko spożywać płynne pokarmy, bo nawet banana nie byłam w stanie "przegryźć". Zawsze byłam osobą bojącą się chorob, itp. oczywiście wpadłam w panikę, że umrę i że to na pewno rak(przerobiłam w głowie raka jelita, żołądka, przełyku, białaczkę itp, nie chce nawet wymieniać). Bałam się okropnie. Na własną rękę zrobiłam wszelkie badania, pasożyty, krew, tarczyca, kał(wszystko było w idealnym wręcz porządku, prócz dodatniego IGG na Lamblie i delikatnie podwyższona LIPAZA i EO,, reszta wszystko w normach) zaczęłam kurację metronizadolem. 10 dni, przerwa 10 dni. Niestety schorzenie pogłębiało się. Schudłam w ciągu miesiąca około 7 kg
    Zaczęłam się nadmiernie pocić, płakałam całe dnie, budziłam się z walacym sercem i ogromnym lekiem, że umrę, że zwariuję itp. czułam się kompletnie bezradnie, ogarnięta lękiem, poczuciem beznadzieji. Poszłam pierwszy raz na l4, leżałam całe dnie w łóżku, zwykle czynności typu umycie się, zrobienie kawy, nakarmienie kota, przerastały mnie. Wyłączyłam dźwięki w telefonie, nie chciałam z nikim rozmawiać. Był w końcu taki dzień, gdzie wpadłam w taką panikę, że umieram, że resztkami sił wykąpałam się, uczesałam. Powodem była... chęć, żebym nie śmierdziała, jak przyjadą do mnie lekarze stwierdzić zgon. To chyba nie wymaga komentarza.
    Wylądowałam w szpitalu. Setki badań, kal, mocz, pasożyty, krew, tk jamy brzusznej i miednicy, glukoza, RTG klatki piersiowej...i werdykt jest Pani okazem zdrowia! Wypis- pacjentka w stanie dobrym wypisana do domu. Przyjechał po mnie narzeczony. Płakałam jak bóbr, wolałam, żeby odkryli już nawet raka ale żebym mogła walczyć. Jeść jak nie jadłam tak nie jadłam dalej. W końcu dostałam Xanax od lekarza rodzinnego (w ogóle nie brałam wtedy uwagi problemów psychicznych) zjadłam tabletkę, już i tak było mi wszystko jedno. I...po pół godzinie zjadłam dwa talerze jedzenia...SZOK. Wtedy już moja Mama nie odpuściła, natychmiast kazała mi jechać do Psychiatry. Resztkami sił pojechałam. Diagnoza SILNE ZABURZENIA LĘKOWE Z SOMATYZACJA. Dostałam Venlectine 37.5 mg(10 dni) następnie 75 mg, Xanax , oraz Lerivon 10 mg na spanie(które było w opłakanym stanie) i powoli stawałam na nogi, wyprowadziłam się do rodziców (Mama nie pracuje, więc była cały czas koło mnie), nadal będąc na l4, powoli zaczynałam jeść, zaczęłam wychodzić nawet z Mamą na drobne spacery(nie opuszczało mnie poczucie derealizacji), nadal budziłam się zlana potem i okropnym lękiem, który powoli w ciągu dnia odpuszczał(najlepiej czułam się wieczorem). Po około 2-3 tygodniach, już przy dawce Venlectine 75 mg, jadłam względnie normalnie ( apetyt jednak nie był taki jak kiedyś), parę razy sama nawet wyszłam z psem, na spacer wokół bloku, miałam lepszy humor, nawet rano budziłam się bez leku. Niestety i tu po długim wywodzie moje pytanie...przed okresem nastąpiło pogorszenie, znowu zaczęłam odczuwać lek z rana, mój puls wynosił podczas takiego ataku nawet 160 z arytmia, znowu byłam płaczliwa i coraz częściej zamykałam się w pokoju załamana. Po konsultacji z psychiatra odłożyłam Venlectine na dwa dni w celu sprawdzenia, czy nie jest to zespół serotoninowy. Niestety , nadal jest tak samo, ratuję się Xanaxem. Od jutra mam znowu zacząć brać Venlectine 75 mg, bo jak stwierdzila moja psychiatra pogorszenie nastąpiło z powodu miesiączki. Według niej mam brać 7 dni Venlectine 75 mg, a potem "wskoczyc"na dawkę 150 mg. Mam straszne lęki, tym razem już nie dotyczą ciężkich chorób typu rak ale okropnie boję się, że to schizofrenia albo jej początki. Cały czas o tym myślę, całe moje życie zmieniło się o 180 stopni. Wyalienowalam się, mieszkam od miesiąca z rodzicami, czuję się dla nich ciężarem, chociaż powtarzają mi, że tak nie jest. Nawet nie lubię jak odwiedza mnie narzeczony (nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale zawsze nawet jak mialam zwykłą grypę to alienowalam się, kryłam i czekałam aż przejdzie, nie chciałam wtedy z nikim utrzymywać kontaktu) podkreślam, że zdaję sobie sprawę ze swojej hipochondrii...zawsze każde znamię, guzek, ból budził w mojej głowie mnóstwo najgorszych scenariuszy. Boję się tego lęku, tego stanu, w którym czuję się jak niepełnosprawna...zawsze pomimo wszystko byłam"duszą towarzystwa", lubiłam ludzi i spotkania z nimi. Byłam otwarta, wygadana, nie bałam się wyzwań. Jednak zawsze gdzieś ta hipochondria u mnie byla...wiem o tym. Jak było dobrze to było świetnie, jak byłam chora na cokolwiek wycofywała się i wertowalam internet w poszukiwaniu najgorszych chorób.(jak to w google zawsze wyskakiwały nowotwory). Reasumując, nie wiem czy ta diagnoza jest trafna? Czy naprawdę zaburzenia lękowe dają tak potworne objawy? Czy jest szansa na wyleczenie? Kiedy ewentualnie nastąpi poprawa? Jak sobie pomóc? Czy te leki, które mam wypisane są dobre? Czy moje obawy odnoście schizofrenii są uzasadnione? Nikt u mnie w rodzinie nie miał problemów psychicznych. Gdzie mogę szukać psychoterapii? Boję się okropnie...

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Bardzo to smutne co Pani pisze ale spotykamy się z tym, my psychiatrzy, nie tak rzadko. "Lepieje mieć raka niż nerwicę"?
    Tak, niektórzy tak to przeżywają! W zaburzeniach nastroju i w nerwicy lękowej ma się poczucie, że choruje "cały człowiek" a nie tylko jakiś narząd.
    Na nasz nastrój, przeżywany lęk wpływ mają nie tylko i nie głównie choroby ciała ale "całe życie". Łącznie z tym co jest ukryte w podświadomości. A bywa, że objawy chorobowe powstają "po to" by uniemożliwić uświadomienie sobie tych treści.
    Dalej - list Pani można traktować jak "kliniczny przykład" drogi do podjęcia leczenia psychiatrycznego. Jak wynika z publikacji naukowych przeciętnie upływa 10 lat od początku depresji do podjęcia właściwego i jej leczenia. Proszę nie czekać aż tak długo. Można Pani pomóc! Nie musi Pani cierpieć! Nie należy mnożyć badań laboratoryjnych ani obrazowych. Jak się Pan i przekonała ich wyniki mieszczą się w granicach normy.
    Co więcej im wcześniej rozpocznie się leczenie i nie przerywa się go ty zdrowienie jest szybsze i pewniejsze.
    Proponuję kontynuować leczenie u psychiatry!


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Zastanawiam się nad tym dlaczego tego pytanie nie można zadać partnerce? Taż to ona, z jakichś, Panu nieznanych (a przynajmniej nie podawanych w tym liście) przyczyn pomawia Pan o uzależnienie.
    Nie znam... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    To zrozumiałe, że opisuje Pani tylko niepokojące ją objawy ale przecież to nie ona stanowią o Pani. Pani MA objawy a nie ONE SĄ Panią! Pani jest osoba mającą i inne przeżycia, przyjemne też! To co Pani... Więcej


    Sugeruję wizytę


    Od roku biore citabax zeszłam juz na 10 mg od nastepnego miesiaca mam brac 5 mg do wiosny i odstawic. Moje pytanie brzmi czy podczas brania niewielkiej ilości leku 5mg mogę starać sie o dziecko czy lepiej poczekac do końca i odczekać miesiąc lub dwa aż organizm sie oczyści ???

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    W ciąży, a szczególnie w pierwszym trymestrze, należy zachowa daleko idąca ostrożność, również przy zażywaniu leków. Jakichkolwiek. Na pytanie postawione w liście najpewniej może odpowiedzieć lekarz leczący - oceniając stosunek ryzyka do korzyści. Taż chodzi tu nie tylko o dziecko ale i o matkę! Postać chorobny i jej przebieg, które spowodowały zlecenie Citabaxu, mogą stanowić podstawę dla podjęcia decyzji w sprawie, o której Pani pisze.
    Pozdrawiam


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Nie można na podstawie takiego opisu zalecać czegokolwiek. Niektórych stwierdzeń nie sposób zrozumieć np. co oznacza: "Mam czasem napady agresji i mam autyzmu"?
    Jeśli dziecko (ile ma lat? jakiej jest płci?... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Niektórzy pacjenci przybierają na wadze zażywając leki przeciwdepresyjne. Nie musi się ich odstawić by poradzić sobie z tym problemem. Proponuję przedyskutować to z lekarzem leczącym.
    Pozdrawiam


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Co do kłopotów z odbytem - a jaką dietę Pani stosuje?
    Reakcją na powtarzające się choroby często jest obniżenie nastroju, drażliwość, wybuchowość, nadwrażliwość emocjonalna, trudności w skupieniu uwagi... Więcej


    Sugeruję wizytę


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    Moje, psychoterapeuty, trzy grosze: Samouszkodzenia, obniżenie nastroju, zmienne nastroje mogą być reakcją na poczucie osamotnienia, izolacji, odrzucenia. Szczególnie jeśli występują w młodości. Czy wokół... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    lek. Krystyn Czerniejewski

    To chyba dalszy ciąg jakiegoś uprzedniego listu. Być może chodzi o wieloletnie problemy z guzami krwawniczymi. Leki przeciwdepresyjne nie pomagają w kuracji tej choroby. Mogą jednak znacznie ułatwić leczenie... Więcej


Popularne pytania

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.