Zdrada z mojej strony.. Bylismy z chłopakiem na ognisku, gdzie było bardzo duzo ludzi. Przez wieks

4 odpowiedzi
Zdrada z mojej strony..
Bylismy z chłopakiem na ognisku, gdzie było bardzo duzo ludzi. Przez wiekszosc czasu chodziłam z nim, bo ja nikogo tam nie znałam i mam też lęk społeczny. Później napiłam sie alkoholu, rozluźniłam się i zaczęłam rozmawiać z ludźmi wkoło. Miałam wrażenie, że mojego chlopaka meczy to, ze za nim ciągle chodzę i chyba nawet cos powiedzial na ten temat. Odłaczylam sie więc i gadalam z innymi ludźmi... i w pewnym momencie poznałam chłopaka, z którym naprawdę miło mi sie rozmawialo. Poczułam się zauważona itp. Dawno nie było w moim związku rozmowy i zainteresowania, również bliskosci - nawet fizycznej. Dodam również, że moj partner nigdy nie miał przeciwko gdy rozmawiałam z innymi facetami na imprezach, zawsze mu tez sama z siebie o tym opowiadałam i mówił mawet, że mogłabym miec przyjaciela. Nigdy nie byl o mnie zazdrosny i mi ufał. Natomiast zmieniło się to tamtej nocy. Ja zagadana i lekko pijana z tym nowo poznanym chłopakiem odeszliśmy od ogniska kawałek dalej na pole, bo stwierdziłam, że poszukamy gwiazdy polarnej. Przy ognisku bylo za jasno, wiec kawalek sie oddalilismy i tam juz w sumie i niestety zostaliśmy i się zagadaliśmy. Mój chłopak mnie szukal wkoło i nie mógł mnie znaleźć. Mówił, ze mnie bardzo dlugo nie było i że szukał mnie chyba z godzinę i jak mnie zobaczył z kimś rozbawioną to poczuł sie zdradzony i zły. Nie interweniował. Jak wracałam to wykrzyczał, że to koniec między nami i jedziemy do domu. To było prawie 3 tygodnie temu. Obecnie jesteśmy w sytuacji gdzie nie wiemy co dalej. On nie wie czy chce dalej ze mną być i mówi, ze nic nie czuje do mnie w tym momencie. Spróbowalismy terapii par jednorazowo, bo dopóki moj partner nie wie czy chce ze mną być to nic więcej terapeutka nie mogła pomóc. Jestem bezsilna, bo nie wiem co dalej z naszym zwiazkiem i cierpie. Nie pomyślałam, że zranie go w taki sposób. On mi nie wierzy w to, że tylko sie tam zagadaliśmy. Rozumiem, ze potrzebuje czasu... nie wiem czy jest cos co możemy zrobić lub czy ja moge cos zrobić dla ratowania zwiazku. Jesteśmy ze sobą ponad 4 lata. Dziękuję z góry odpowiedzi, doceniam poswiecony czas.
mgr Sławomir Chojan
Psychoterapeuta certyfikowany, Psycholog
Poznań
Dzień dobry, myślę, że najpierw powinniście wyjaśnić sobie całą sytuację, ponieważ z Pani opisu zrozumiałem, że to partner poczuł się zdradzony ale do zdrady nie doszło. Jeśli partner potrzebuje czasu i nie chce przyjąć teraz Pani wyjaśnień w tej sprawie poczekałbym ponieważ czytam, że zależy Pani na waszej relacji. Bardzo ważną kwestią jest to, co zauważa Pani pisząc o swoich odczuciach dotyczących braku zauważenia, rozmowy, zainteresowania Pani osobą w waszym związku. Warto porozmawiać o tym, a najlepiej jednak rozpocząć terapię par.
Sugeruję wizytę: Konsultacja online - 160 zł
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Znajdź eksperta
mgr Monika Kopycka
Psychoterapeuta
Warszawa
Pisze Pani, że partner ufał Pani i nigdy nie był zazdrosny. W tym kontekście zastanawia, dlaczego tym razem tak mocno zareagował i nie wierzy Pani, że do zdrady nie doszło? Wydaje się Pani zaskoczona tym, jak bardzo ta sytuacja zraniła partnera. Zwykle potrzeba wielu rozmów, wiele dobrej woli i chęci zrozumienia drugiej strony, aby sprawy mogły zmienić obrót. Rozumiem, że aktualny stan rzeczy jest dla Pani bolesny i czuje się Pani bezsilna - czy mówiła Pani o tym partnerowi? Na pewno warto komunikować szczerze swoje odczucia, bo to buduje bliskość i zaufanie, nawet w trudnych sytuacjach. Powodzenia!
dr Krzysztof Dudziński
Psychoterapeuta
Warszawa
Niestety terapii par już nie oferuję, zamiast tego oferuję edukację par, co w Waszym wypadku może nawet być ważniejsze. Pozdrawiam
mgr Tomasz Sawiński
Psychoterapeuta
Bielsko-Biała
No proszę.
Czyli poszła Pani „na chwilę poszukać Gwiazdy Polarnej”…
a chłopak przeżył emocjonalnie cały „Titanic”.
I wie Pani co?
Trochę go rozumiem.
Bo z jego perspektywy wyglądało to mniej więcej tak: – dziewczyna znika po alkoholu,
– przez godzinę nie wiadomo gdzie jest,
– wraca rozbawiona z obcym facetem z pola pod gwiazdami.
No naprawdę. Brakuje tylko muzyki z komedii romantycznej.
A teraz z Pani perspektywy: – pierwszy raz od dawna poczuła się Pani zauważona,
– słuchana,
– ciekawa dla kogoś.
I tu właśnie zaczyna się prawdziwy problem.
Nie na polu.
Nie przy gwieździe polarnej.
Tylko dużo wcześniej.
Bo z całego opisu bije jedno zdanie: „Dawno nie było rozmowy, zainteresowania i bliskości.”
Czyli emocjonalnie była Pani głodna jeszcze zanim pojawił się tamten chłopak.
I wtedy wystarczy: – trochę alkoholu,
– trochę uwagi,
– trochę śmiechu,
– trochę poczucia „wow, ktoś mnie naprawdę słucha”.
I człowiek nagle czuje się bardziej żywy niż od miesięcy.
To nie znaczy automatycznie zdrady.
Ale oznacza coś ważnego: relacja między Wami już wcześniej miała dziurę.
I teraz najlepsze: Pani chłopak wcześniej był bardzo „wyluzowany”. „Możesz mieć kolegów.”
„Nie jestem zazdrosny.”
A potem BAM.
Nagle odkrył, że jest człowiekiem, a nie buddyjskim mnichem bez ego.
I teraz siedzi zraniony nie tylko dlatego, że Pani z kimś rozmawiała.
Tylko dlatego, że zobaczył coś dużo bardziej bolesnego: że inny facet potrafił wywołać w Pani energię, której on dawno nie widział.
To właśnie zabolało najbardziej.
I teraz ważna rzecz: jeśli będzie Pani przez miesiące tłumaczyć: „Ale my tylko rozmawialiśmy…”
to nic to nie zmieni.
Bo problem nie jest sądowy. Tu nie chodzi o ustalenie: „czy był pocałunek”.
Tu chodzi o emocjonalne doświadczenie porzucenia i utraty wyjątkowości.
I jeszcze coś: Pani chyba bardzo chce teraz naprawić wszystko natychmiast, żeby przestać czuć winę i lęk.
Ale niestety tak to nie działa.
Zaufanie nie wraca od: – tłumaczenia się,
– błagania,
– analizowania każdej minuty na polu.
Wraca wtedy, gdy dwie osoby są w stanie uczciwie zobaczyć: co w relacji umierało już wcześniej.
Bo prawdopodobnie to ognisko nie zniszczyło związku. Ono tylko podświetliło problem, który był między Wami od dawna.
I teraz najważniejsze pytanie: czy oboje chcecie naprawdę odbudować relację…
czy tylko próbujecie wrócić do starego układu, w którym było bezpiecznie, ale emocjonalnie pusto?
Bo to nie jest to samo.
I jeszcze jedno: proszę przestać robić z siebie potwora.
Naprawdę. Nie zachowała się Pani idealnie.
Ale też nie jest Pani wcieleniem zdrady narodowej.
Jest Pani człowiekiem, który poczuł głód uwagi, bliskości i bycia zauważonym.
A to oznacza, że warto dziś rozmawiać nie tylko o tamtym chłopaku…
ale o tym, czego od dawna brakowało między Wami.

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.