Witam serdecznie. Piszę do Państwa, licząc na radę w ogromnie trudnej sytuacji - nie wiem już, co ma

1 odpowiedzi
Witam serdecznie. Piszę do Państwa, licząc na radę w ogromnie trudnej sytuacji - nie wiem już, co mam robić, a złe samopoczucie fizyczne zaczyna mnie przerastać. Prawie 2 miesiące temu poddałam się operacji plastycznej nosa z prostowaniem przegrody i redukcją małżowin nosowych. Była to druga taka operacja w moim życiu. Wcześniejszy zabieg odbył się w 2015 roku, z tych samych wskazań. W efekcie poprzedniej operacji (tej z 2015 roku) drożność na dłuższą metę pozostała bez większych zmian (pierwsze kilka miesięcy poprawa w 80-90%, po ich upływie swobodne oddychanie owszem, było możliwe, ale tylko na donosowym steroidzie i kroplach obkurczających na noc, czyli właściwie tak, jak przed owym zabiegiem - muszę jednak zaznaczyć, że po tym pierwszym zabiegu był to już znacznie słabszy steroid, niż przed nim, więc niewielka poprawa drożności została osiągnięta - problem tkwił jedno we wciąż nieco zbyt dużych małżowinach dolnych). Niestety nos po pierwszym zabiegu był obiektywnie (zdjęcia, opinia otoczenia) szerszy niż przed nim - jedyny dobry efekt poprzedniego zabiegu to usunięcie niewielkiego garbka. Ponieważ efekt był zdecydowanie niezadowalający, chcąc odstawić steroid i krople do nosa, oraz oczywiście poprawić estetyczny efekt poprzedniej operacji, zdecydowałam się na kolejny zabieg, u innego lekarza. Niestety, skutki są koszmarne. Po zdjęciu gipsu jeszcze efekt wydawał się być w porządku. Nie podobało mi się wprawdzie , że nos prawie w ogóle nie został obniżony (jego wysokość pozostała prawie bez różnicy..), ale z przodu wyglądał ładnie (zdj. w granatowej sukience). Byłam zdziwiona, że doktor skoncentrował się wyłącznie na zwężeniu nosa, jednocześnie prawie go nie obniżając, nie skracając, i pozostawiając zbyt mało skorygowany czubek nosa - ponieważ jednak nosek wyglądał po tym drugim zabiegu znacznie lepiej, niż przedtem, to byłabym w stanie zaakceptować ten efekt, mimo że wysokość noska trochę mi już wówczas przeszkadzała - tym bardziej, że na konsultacji rozmawiałam z panem doktorem o planach korekcji brody (skrócenie, zmniejszenie projekcji), i nosek miał być skrócony także pod kątem planowanej resekcji bródki. Gdy po zdjęciu gipsu (zgodnie z prawdą) powiedziałam doktorowi, że nosek z przodu wprawdzie mi się podoba, ale martwi mnie ten profil, doktor stwierdził, że nie mógł nosa bardziej skrócić z powodu wydatnej brody (ale przecież sam mi - słusznie zresztą - doradził jej korekcję, wiedział więc, że ją planuję...). Najgorsze jest jednak coś innego. Już na pierwszej wizycie kontrolnej pytałam lekarza, kiedy mogę spodziewać się poprawy drożności. Pamiętałam, że po poprzednim zabiegu, po wyjęciu płytek stabilizujących przegrodę, miało miejsce niemal całkowite odblokowanie nosa. Tym razem nie miałam płytek, ale już po samym wyjęciu setonów poprawa była niewielka - może 50% przepływu powietrza. Na wizycie kontrolnej 10 dni po zabiegu (wciąż bez zmian) zgłosiłam lekarzowi, że coś się dzieje z lewą stroną stroną nosa, jest totalnie niedrożna. Lekarz poradził używać Nasivinu. Ucisnął też jakieś miejsce na twarzy, po którym nastąpiła natychmiastowa poprawa drożności. Obrzęk miał ustąpić z czasem. Kolejne niepokojące rzeczy zaczęły się dziać na początku stycznia. Po prawej stronie nosa, w części chrzęstnej (okolice chrząstki skrzydłowej) pojawiła się wypukłość. Po lewej stronie nosa, dokładnie w tym samym miejscu, symetrycznie do tej wypukłości - zagłębienie. Asymetrie w chrząstkach widać niestety już także od przodu. Wygląda to jakbym wbiła sobie łyżeczkę w nos...Jeśli chodzi o drożność, niestety z każdym dniem jest gorzej. Użycie kropli obkurczających nie pomaga na lewą stronę nosa - prawdopodobnie zapadło się skrzydełko (gdy wykonuję manewr Cottle'a, lewa strona nosa magicznie się udrażnia, zresztą podobnie jak podczas wizyty kontrolnej)...Nie mam niestety kontaktu z Kliniką, odkąd zgłosiłam trudności pozabiegowe. Niestety problemy z oddychaniem pociągają za sobą kolejne konsekwencje. Już przed zabiegiem leczyłam się z powodu bruksizmu (silne bóle głowy i zęba - oporne na leki przeciwbólowe, całkowicie opanowane tyzanidyną i szyną relaksacyjną na noc) - teraz ból głowy mam dosłownie bez przerwy. Nie mogę spać, śpię w nocy po 2, 3 godziny - nawet po doraźnie stosowanym Zolpidemie. Bolą mnie oczy, mam ciągły światłowstręt, mrowienie w różnych częściach ciała, sztywność mięśni szyi. Od kilku dni doszły duszności i nierówne bicie serca, chwilami gorsze widzenie. Nie mając kontaktu z lekarzem, włożyłam na chwilę apteczne miękkie, silikonowe wkładki na opadające skrzydełka - po nich przespałam w końcu 4 godziny bez przerwy, niestety po tym spędzonym w nich czasie troszkę zwiększył się (skądinąd niewielki) obrzęk z zewnątrz nosa, więc prawdopodobnie nie mogę ich stosować i lekarz tego też nie zaleci, ja również nie chcę ryzykować. Jestem zaskoczona, bo nie wiem, skąd może u mnie się brać taki efekt, podobno te wkładki bywają stosowane nawet zaraz po zabiegach- szkoda, bo pozwoliłoby mi to przeżyć jakoś czas do momentu, gdy nie uda się tego jakoś naprawić, a podejrzewam że teraz, po niespełna 2 miesiącach od operacji, nic lekarz nie można zrobić? Co ważne, po tych kilku godzinach normalnego oddychania i snu, na kilka godzin zniknęły wszystkie wymienione wyżej dolegliwości, które potem po kolei wracały z każdą kolejną godziną. Podejrzewam więc, że jestem zwyczajnie niedotleniona - od dzieciństwa nie mam odruchu oddychania przez usta, nawet gdy mam mocno zatkany nos, to gdy nie "przypominam sobie", by nabrać powietrze ustami, to właściwie nie mam takiego odruchu - gdy nos jest skrajnie zatkany, budzę się z bezdechem, w dodatku bolą mnie mięśnie twarzy i oczu - spanie z szyną przy niedrożności nosa też jest trudne. Nie wiem też, co zrobić z planowanym leczeniem ortodontycznym (wkładki Invisalign) i dentystycznym w sytuacji, gdy mam w połowie niedrożny nos, którego już nie da się udrożnić kroplami....Liczyłam się z tym, że będę musiała tak przeżyć miesiąc czy dwa, że takie są "koszty" tego zabiegu, ale odkąd zaczęła się zapadać lewa strona nosa, jestem załamana. Nasonex ani Nasivin nie pomagają na zapadanie lewej strony. Szukam jakiejkolwiek możliwości pomocy - kiedy można najwcześniej coś zrobić? Z researchu, jaki zrobiłam w sieci, wynika, że wczesna operacja rewizyjna jest możliwa po 4-6 miesiącach, ale nawet, jeślibym się kwalifikowała, o czym oczywiście trudno mi bez lekarza wyrokować, to średni termin oczekiwania samą konsultację w Polsce to nawet rok, a z powyższych przyczyn nie chcę się decydować na zabieg u swojego lekarza. Gdzie mogę szukać pomocy w tej sytuacji? Nie daję już rady z tym brakiem normalnego oddychania... Jeśli to w czymkolwiek pomaga - nie miałam przeszczepu chrząstki z ucha ani z żebra, zabiegi były stosunkowo oszczędne. Od początku mam czucie w całym nosie, nos nie boli, brak krwawień, opuchlizna zew. chyba niewielka. Jedynie to opadanie lewej strony i asymetrie, no i najpewniej małżowiny...Po jednej stronie kolumienki nosowej (lewej) wyczuwalna jest gulka. Gdy wdycham powietrze, ruszają mi się po obu stronach nosa fragmenty nosa i jest to widoczne (te wyżej) - natomiast zapadanie, brak poprawy po kroplach i poprawa po odsunięciu policzka jest tylko po lewej stronie. Niestety ten problem z niedrożnością po lewej nasila się w miarę schodzenia opuchlizny. Dołączam zdjęcia nosa htt ps://img ur.com/a/nz8B BW1Z góry serdecznie dziękuję za każdą opinię. Błagam Państwa o pomoc, nie daję już rady z migrenami i brakiem snu.
Szanowna Pani. Jak wynika z Pani opisu ani Klinika gdzie była Pani operowana nie ma ochoty na kontakt z Panią, ani Pani na tym nie zależy. W tej sytuacji pozostaje szukać w internecie informacji o laryngologu, który ma ustaloną markę i świetne opinie w kwestii zabiegów na nosie. Podstawowym jednak problemem jest by bardzo rozważnie podejmować decyzję o każdym zabiegu. Już ma Pani za sobą przynajmniej o 1 zabieg za dużo. Pierwszy powinien przynieść oczekiwany skutek i w razie jego braku trzeba było dokładnie diagnozować się w kierunku szukania i leczenia innymi metodami ewentualnej infekcji czy alergii. Każdy zabieg jest ingerencją w to co stworzyła natura i niesie za sobą również ryzyko powikłań, zniszczeń czy komplikacji. A wtedy dochodzi zawód pacjenta, rozczarowanie wpędzające w nerwicę pogłębiającą dolegliwości. Zabieg kolejny to jeszcze większe ryzyko i decyzja należy do doświadczonego i wybitnego specjalisty. Pozdrawiam

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.