Witam mam taki problem jestem 36 letnia dziewczyną i zarazem mamą prawie 16 letniego syna. Tylko że

Witam mam taki problem jestem 36 letnia dziewczyną i zarazem mamą prawie 16 letniego syna. Tylko że syn jest schorowany. Ale mój problem tkwi w tym ze mam problem z toksycznymi rodzicami . Mama ciągle staje mi na drodze do szczęścia, nie mogę mieć żadnego chłopaka , bo każdy związek się rozlatuje przez mamę i ojczyma. Jak tylko ktoś się pojawi z kim chce być szczęśliwa to zaraz jest szantaż rodziców że odbiorą mi dziecko, że asystent rodziny itp. ale ja przecież też potrzebuje miłości, wsparcia , czasami pocieszenia drugiej połówki a nie wiecznie mieszkać z rodzicami i robić tylko co oni każą. Już pomału wpadam w depresję. Czy ja nie mam prawa do własnego życia? Proszę niech ktoś doradzi ci robić.

4 odpowiedzi


Dzień dobry, Dziękuję, że tak szczerze podzieliła się pani swoją historią i wyzwaniami z rodzicami. To może pomóc innym osobom w podobnej sytuacji. Pyta pani czy ma pani prawo do własnego życia. Tak, ma pani prawo. Dzięki terapii, dzięki pani zaangażowaniu, może pani być w stanie podjąć takie decyzje, które będą pani służyły, poczuć większy komfort, małymi krokami lepiej odnajdywać się w niełatwym układzie rodzinnym. Towarzyszyłam wielu osobom, które skutecznie tego dokonały. Jeśli jest pani zainteresowana terapią - zapraszam do kontaktu ze mną poprzez portal Znany Lekarz. Trzymam za panią kciuki i pozdrawiam serdecznie.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, Opisana przez Panią trudność jest na tyle skomplikowana, że aby móc się odnieść zapraszam do mnie na sesję bezpłatną, na której przeprowadzę wstępną konceptualizację i przedstawię plan działania. Doradzić nie mogę, ale z pewnością mogę Panią wesprzeć różnymi narzędziami podczas wspólnej pracy. Dobrego dnia! Pozdrawiam, Piotr Wiśniewski

mgr Piotr Wiśniewski

mgr Piotr Wiśniewski

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Dzień dobry. Bardzo mi przykro, że musi Pani przez to wszystko przechodzić. To, co Pani opisuje, jest naprawdę trudną sytuacją i rozumiem, że może mieć Pani już dość i czuć się przytłoczona. Chciałbym podkreślić jedno – ma Pani pełne prawo do swojego życia, do miłości, do spokoju i do samodzielnych decyzji. Jako dorosła kobieta ma Pani prawo budować swój związek i swoje szczęście, nawet jeśli nie podoba się to rodzicom. Grożenie odebraniem dziecka to bardzo poważna sprawa i jeśli syn jest pod dobrą opieką, rodzice nie mają prawa Pani w ten sposób szantażować. Warto skonsultować się z psychologiem lub terapeutą, żeby uzyskać emocjonalne wsparcie i zbudować w sobie siłę do postawienia granic. Warto też pomyśleć o konsultacji z pracownikiem socjalnym lub prawnikiem (na terenie gmin, powiatów działają instytucje pomagające za darmo, niestety nie napisała Pani z jakiego jest miasta, więc trudno wskazać konkretna), żeby dowiedzieć się, co mogą, a czego nie mogą zrobić rodzice. Jeśli to możliwe, dobrze byłoby stopniowo dążyć do uniezależnienia się – nawet jeśli oznacza to mały krok, jak osobny pokój, tymczasowe wsparcie znajomej osoby, szukanie pomocy lokalnie. Proszę nie zapominać, że Pani życie też jest ważne i nie musi się Pani poświęcać w każdej sprawie. Warto zawalczyć o siebie – dla siebie i też dla syna. On też zyska silniejszą, spokojniejszą mamę. Proszę pamiętać – nie jest Pani sama. Są ludzie i instytucje, które mogą Pani pomóc. Trzymam mocno kciuki i wierzę, że krok po kroku uda się Pani zacząć żyć tak, jak Pani potrzebuje. W przypadku pytań zapraszam do kontaktu.


Dzień dobry, to, co Pani przeżywa, jest bardzo trudne i obciążające — i przede wszystkim: ma Pani pełne prawo do własnego życia, relacji i szczęścia. To, że jest Pani mamą, nie odbiera Pani prawa do miłości, bliskości i bycia kobietą, a nie tylko córką czy opiekunką. Z opisu wynika, że rodzice stosują wobec Pani presję i szantaż emocjonalny (np. straszenie odebraniem dziecka). Takie zachowania są bardzo silnie kontrolujące i mogą prowadzić do poczucia bezradności oraz obniżenia nastroju. Warto wiedzieć, że odebranie dziecka nie dzieje się „na życzenie” rodziny — musiałyby istnieć poważne, realne przesłanki dotyczące zagrożenia dla dziecka. Najważniejsze teraz: spróbować stopniowo stawiać granice (nawet małymi krokami), poszukać wsparcia poza rodziną — psycholog, ośrodek pomocy społecznej, centrum wsparcia dla rodzin, jeśli to możliwe, dążyć do większej niezależności (np. mieszkaniowej lub finansowej), bo to często klucz do zmiany sytuacji. Nie jest Pani w tej sytuacji „winna” — tylko znajduje się Pani w bardzo trudnym układzie zależności. I z tego da się wychodzić, krok po kroku. Najważniejsze: Pani potrzeby są ważne i ma Pani prawo je realizować.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.