Mam pewien problem. Nie mogę żyć normalnie. Od jakiegoś czasu nigdzie nie wychodzę, z nikim się nie
3
odpowiedzi
Mam pewien problem. Nie mogę żyć normalnie. Od jakiegoś czasu nigdzie nie wychodzę, z nikim się nie spotykam, a nawet przy rodzinie czuję się niekomfortowo, unikam wszelkich imprez a jeśli jestem zmuszona gdzieś pójść, przesadzam z alkoholem, kiedy jestem w gronie najbliższej rodziny, mąż, rodzice, rodzeństwo, czuję się dosyć swobodnie, ale w większym gronie (oczywiście rodziny bo z nikim innym się nie widuję) mam już z tym problem, nic nie mówię, a kiedy ktoś mówi do mnie odpowiadam tylko lekkim uśmiechem. Po prostu mam wrażenie, że jestem głupia, mniej inteligentna, boję się oceny mnie i mojej wypowiedzi, boję się krytyki i tego, że mnie wyśmieją. Boję się wyjść z domu i zrobić zakupy czy cokolwiek, bo mam wrażenie, że wszyscy ludzie się na mnie patrzą i się ze mnie naśmiewają, robi mi się duszno, wali mi serce, jest mi niedobrze, kręci mi się w głowie, boli mnie brzuch i mam problemy jelitowe, często też nawet na samą myśl o wyjściu. Kiedyś musiałam coś załatwić i po powrocie do domu ze zdrapanymi kciukami ze stresu, wybuchłam histerycznym płaczem i zaczęłam krzyczeć, że boję się ludzi. Czuję się z tym okropnie, boję się nawet do kogoś zadzwonić, to jest uciążliwe. Ponadto mam okropnie niskie poczucie własnej wartości, uważam że jestem brzydka, gruba, nic nie warta, do niczego się nie nadaję, a przez to że nie mogę wyjść z domu, mam wrazenie, że jestem dla wszystkich ciężarem, bo nie mogę pójść do pracy i płacić rachunków, pomagać, nie skończyłam też szkoły i nawet nie mam możliwości aby to zrobić, ze względu na moje dolegliwości. Często też porównuję się do innych i jest mi przykro kiedy ktoś bliski zachwyca się czyjąś pracą czy sztuką a moją uważa za taką w porządku, jestem zazdrosna i jest mi przykro. Często myślę po co ja w ogóle jestem na tym świecie i jaki sens ma życie, nic nie potrafię, niczego nie osiągnę, często płaczę, jestem smutna i skołowana. Zazwyczaj jest tak, że po prostu nie mam siły. Nie mam siły na nic, zupełnie, jakgdyby coś odebrało mi całą energię. Nie mam siły wstać, siedzę w łazience i nie mam siły wyjść. Nie mam siły mówić, nie mam siły oddychać... W ostatnim czasie dzieje się coś bardzo dziwnego, przychodzą takie momenty, kiedy zaczynam się panicznie bać i wyobrażać sobie że wariuję, zaczynam panikować, bo wydaje mi się, że zaczynam tracić zmysły i zdrowy rozsądek, mam wrażenie, że zaraz coś mi odbije i coś sobie zrobię, albo będę się zachowywać jak psychopatka. To przychodzi samo i jakoś udaje mi się to kontrolować i przerywać, ale boję się, że przyjdzie dzień, w którym już nie będę w stanie tego robić. myję ręce cały czas, zawsze jak ktoś dotykał czegoś przede mną. Wycieram czyste łyżki i widelce, wszystko robię pięć razy, myję ręce 5 razy, płukam kubek 5 razy itd. 3 jest dla mnie takie jakby święte, 4 pechowe i nieszczęśliwe i wręcz panicznie go unikam. Zdarza mi się sprawdzić kilka razy czy zamknęłam drzwi, chociaż i tak zawsze robię to 2-3 razy. Często mam bluźniercze i okropne myśli, natrętne i nie mogę się ich pozbyć. Boję się wielu rzeczy, a raczej większości. Bardzo boję się sytuacji w wyniku których coś może się stać, dlatego boję się wysokości, jazdy samochodem i innymi środkami komunikacji, panicznie boję się wody i burzy, itd. Co mam z tym zrobić? Co może mi dolegać? Umówię się do psychiatry ale chciałabym poznać opinię.
Dzien dobry. Pisze Pani o swoim leku przed sytuacjami społecznymi, o niewierze w sobie, o sytuacjach wewnętrznego przymusu powtarzania niektórych czynności. Wyobrażam, ze bardzo trudno się żyje z takimi wewnętrznymi trudnościami. Proponuje by poszła Pani na konsultacje do psychiatry, otrzyma Pani leki które wyciszą objawy i uspokoją trochę Panią. Potem proszę poszukać dla siebie psychoterapeuty do indywidualnego kontaktu i rozpocząć terapię. Z mojego doświadczenia wynika, ze po pewnym czasie uczestnictwa w psychoterapii będzie mogła Pani pod kontrola psychiatry i wiedzą psychoterapeuty odstawić leki.
Trzymam kciuki! Joanna Borowczak
Trzymam kciuki! Joanna Borowczak
Witam,
dziękuję za podzielenie się swoimi trudnościami.
Z Pani opisu wynika, że mogą u Pani występować zaburzenia lękowe. Podczas konsultacji np. z lekarzem psychiatrą trzeba będzie zrobić diagnozę różnicową tych zaburzeń. Czytając o Pani objawach można brać pod uwagę między innymi fobię społeczną, zaburzenie paniczne i/lub agarofobię, zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, zaburzenie lękowe uogólnione lub jeszcze inne. Nie znaczy, że wszystkie te zaburzenia występują jednocześnie. Istotne jest zebranie szczegółowego wywiadu i ocena tych objawów.
Należy również ocenić czy picie alkoholu nie stanowi problemu i nie jest uzależnieniem.
Nie jest możliwe jednak postawienie trafnej diagnozy zdalnie poprzez opis i komentarz. Zachęcam do wizyty z lekarzem psychiatrą.
Po konsultacji otrzyma Pani diagnozę a następnie zalecenia dotyczące leczenie, którymi mogą być np. farmakoterapia i/lub jednocześnie psychoterapia lub inne formy pomocy np. terapia grupowa lub oddział dzienny.
Serdecznie pozdrawiam,
Sylwia Michalak
dziękuję za podzielenie się swoimi trudnościami.
Z Pani opisu wynika, że mogą u Pani występować zaburzenia lękowe. Podczas konsultacji np. z lekarzem psychiatrą trzeba będzie zrobić diagnozę różnicową tych zaburzeń. Czytając o Pani objawach można brać pod uwagę między innymi fobię społeczną, zaburzenie paniczne i/lub agarofobię, zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, zaburzenie lękowe uogólnione lub jeszcze inne. Nie znaczy, że wszystkie te zaburzenia występują jednocześnie. Istotne jest zebranie szczegółowego wywiadu i ocena tych objawów.
Należy również ocenić czy picie alkoholu nie stanowi problemu i nie jest uzależnieniem.
Nie jest możliwe jednak postawienie trafnej diagnozy zdalnie poprzez opis i komentarz. Zachęcam do wizyty z lekarzem psychiatrą.
Po konsultacji otrzyma Pani diagnozę a następnie zalecenia dotyczące leczenie, którymi mogą być np. farmakoterapia i/lub jednocześnie psychoterapia lub inne formy pomocy np. terapia grupowa lub oddział dzienny.
Serdecznie pozdrawiam,
Sylwia Michalak
To, co Pani opisuje, można odczytać nie tylko jako zbiór objawów, lecz jako opowieść psychiki, która od dłuższego czasu żyje w stanie oblężenia. Kiedy człowiek doświadcza tak silnego lęku, świat zewnętrzny zaczyna przypominać miejsce pełne oceniających spojrzeń, a świat wewnętrzny – przestrzeń wypełnioną surowym sędzią.
W psychologii głębi często mówimy o tym, że człowiek nosi w sobie różne części siebie. Jedna z nich – ta, którą pokazujemy światu – próbuje być wystarczająca, rozsądna, akceptowalna. Ale istnieje też druga część, ukryta w cieniu. To tam gromadzą się lęk, wstyd, poczucie niedoskonałości i przekonanie: „jestem gorsza, zostanę wyśmiana”.
Kiedy cień staje się zbyt ciężki, zaczyna przejmować władzę nad świadomością. Wtedy pojawia się poczucie, że inni patrzą, oceniają, że każdy krok może zakończyć się kompromitacją. Ciało reaguje jak na zagrożenie – przyspieszone serce, duszność, napięcie w brzuchu. To bardzo typowa reakcja psychiki, która od dawna żyje w stanie ciągłej czujności.
Opisuje Pani również coś, co przypomina natrętne rytuały i myśli – wielokrotne mycie rąk, powtarzanie czynności określoną liczbę razy, sprawdzanie drzwi, unikanie pewnych liczb. W języku psychologicznym można to rozumieć jako próbę odzyskania kontroli. Gdy świat wydaje się chaotyczny i nieprzewidywalny, umysł tworzy rytuały, które mają przywrócić porządek.
Co ważne – fakt, że boi się Pani „zwariować”, jest w rzeczywistości jednym z paradoksów ludzkiej psychiki. Osoby, które naprawdę tracą kontakt z rzeczywistością, zwykle się tego nie obawiają. Lęk przed utratą kontroli jest raczej oznaką silnej świadomości własnego stanu, a nie jej utraty.
Można powiedzieć, że Pani psychika próbuje jednocześnie chronić się i walczyć. Z jednej strony unika świata, z drugiej – tworzy rytuały, które mają utrzymać go w ryzach. Problem polega na tym, że im bardziej próbujemy kontrolować lęk, tym więcej energii on pochłania.
Dlatego ważne jest to, co Pani napisała na końcu – że planuje Pani konsultację psychiatryczną. To bardzo dobry krok. Objawy, które Pani opisuje, mogą mieć związek z nasilonym lękiem społecznym, natrętnymi myślami i stanem depresyjnym. W takich sytuacjach pomoc specjalisty – czasem także wsparcie farmakologiczne – potrafi znacząco zmniejszyć natężenie objawów.
Z perspektywy jungowskiej można jednak dodać jeszcze jedną myśl: często to, co dziś przeżywa Pani jako chaos i cierpienie, jest także sygnałem, że jakaś część Pani osobowości próbuje się narodzić. Proces, w którym człowiek konfrontuje się ze swoim cieniem – z lękiem, wstydem i poczuciem niedoskonałości – bywa jednym z najtrudniejszych etapów rozwoju. Ale bywa też początkiem głębszego poznania siebie.
Dziś najważniejsze jest jednak nie filozofowanie o sensie cierpienia, lecz zadbane o bezpieczeństwo i wsparcie. Pani nie musi przechodzić przez to sama. Psychoterapia i konsultacja psychiatryczna mogą pomóc przywrócić poczucie równowagi, aby świat zewnętrzny przestał być polem walki, a wewnętrzny – miejscem nieustannego osądu.
To, że szuka Pani pomocy i potrafi tak dokładnie opisać swoje doświadczenie, jest już oznaką siły. Czasem pierwszy krok ku odzyskaniu życia polega właśnie na tym: że ktoś odważa się powiedzieć „nie radzę sobie” – i pozwala, by ktoś inny przez chwilę pomógł mu nieść ten ciężar.
W psychologii głębi często mówimy o tym, że człowiek nosi w sobie różne części siebie. Jedna z nich – ta, którą pokazujemy światu – próbuje być wystarczająca, rozsądna, akceptowalna. Ale istnieje też druga część, ukryta w cieniu. To tam gromadzą się lęk, wstyd, poczucie niedoskonałości i przekonanie: „jestem gorsza, zostanę wyśmiana”.
Kiedy cień staje się zbyt ciężki, zaczyna przejmować władzę nad świadomością. Wtedy pojawia się poczucie, że inni patrzą, oceniają, że każdy krok może zakończyć się kompromitacją. Ciało reaguje jak na zagrożenie – przyspieszone serce, duszność, napięcie w brzuchu. To bardzo typowa reakcja psychiki, która od dawna żyje w stanie ciągłej czujności.
Opisuje Pani również coś, co przypomina natrętne rytuały i myśli – wielokrotne mycie rąk, powtarzanie czynności określoną liczbę razy, sprawdzanie drzwi, unikanie pewnych liczb. W języku psychologicznym można to rozumieć jako próbę odzyskania kontroli. Gdy świat wydaje się chaotyczny i nieprzewidywalny, umysł tworzy rytuały, które mają przywrócić porządek.
Co ważne – fakt, że boi się Pani „zwariować”, jest w rzeczywistości jednym z paradoksów ludzkiej psychiki. Osoby, które naprawdę tracą kontakt z rzeczywistością, zwykle się tego nie obawiają. Lęk przed utratą kontroli jest raczej oznaką silnej świadomości własnego stanu, a nie jej utraty.
Można powiedzieć, że Pani psychika próbuje jednocześnie chronić się i walczyć. Z jednej strony unika świata, z drugiej – tworzy rytuały, które mają utrzymać go w ryzach. Problem polega na tym, że im bardziej próbujemy kontrolować lęk, tym więcej energii on pochłania.
Dlatego ważne jest to, co Pani napisała na końcu – że planuje Pani konsultację psychiatryczną. To bardzo dobry krok. Objawy, które Pani opisuje, mogą mieć związek z nasilonym lękiem społecznym, natrętnymi myślami i stanem depresyjnym. W takich sytuacjach pomoc specjalisty – czasem także wsparcie farmakologiczne – potrafi znacząco zmniejszyć natężenie objawów.
Z perspektywy jungowskiej można jednak dodać jeszcze jedną myśl: często to, co dziś przeżywa Pani jako chaos i cierpienie, jest także sygnałem, że jakaś część Pani osobowości próbuje się narodzić. Proces, w którym człowiek konfrontuje się ze swoim cieniem – z lękiem, wstydem i poczuciem niedoskonałości – bywa jednym z najtrudniejszych etapów rozwoju. Ale bywa też początkiem głębszego poznania siebie.
Dziś najważniejsze jest jednak nie filozofowanie o sensie cierpienia, lecz zadbane o bezpieczeństwo i wsparcie. Pani nie musi przechodzić przez to sama. Psychoterapia i konsultacja psychiatryczna mogą pomóc przywrócić poczucie równowagi, aby świat zewnętrzny przestał być polem walki, a wewnętrzny – miejscem nieustannego osądu.
To, że szuka Pani pomocy i potrafi tak dokładnie opisać swoje doświadczenie, jest już oznaką siły. Czasem pierwszy krok ku odzyskaniu życia polega właśnie na tym: że ktoś odważa się powiedzieć „nie radzę sobie” – i pozwala, by ktoś inny przez chwilę pomógł mu nieść ten ciężar.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.