Mam 40 lat, jestem po rozwodzie, bez dzieci, jednak od 10 lat grzebie w przeszlosci non stop, chodze

3 odpowiedzi
Mam 40 lat, jestem po rozwodzie, bez dzieci, jednak od 10 lat grzebie w przeszlosci non stop, chodze na kursy, czytam self help ksiazki I uzdrawiam sie, ciagle nie czuje sie wystarczajaca Dobra, naprawiona lub szczesliwa, obwiniam rodzicow za dziecinstwo I za niepowodzenia.
Zamiast skupic sie na zyciu, osiaganiu sukcesu lub wspinaniu po szczeblach kariery Ja ciagle grzebie w przeszlosci I juz jestem tym bardzo zmeczona, bo przerabialam kazda traume po kilka razy. a karierowo sie nie rozwijam, jestem od 8 lat na tym samym stanowisku tylko w innej firmie.
Wydaje mi sie ze boje sie doroslosci lub odpowiedzialnosci lub tego ze mnie nikt nie pokocha lub ze nie zechce ze mna byc, maz zostawil mnie zaraz po slubie. I dlatego tematem zastepczym jest praca nad soba. To tylko moje przypuszczenie, bo niewiem czemu to robie. zrobilam z siebie ofiare zyciowego. Jedynym moim Cele w zyciu jest znalezienie meza a jak juz kogos znajde I sie zaczynam zakochiwac to nagle widze ze wkoncu chce mi sie zyc, robie go calym moim swiatem, obsesyjnie o nim mysle wiec podejrzewam ze jestem uzalezniona od milosci. prosze o podpowiedzi Gdzie szukac pomocy. Bylam u tylu terapeutow, kazda sesja sprawia ze czuje sie lepiej na chwile ale ja juz wszystkie traumy obgadalam I wyrzucilam z siebie wiec nie tu lezy problem. Boje sie chyba doroslego zycia tylko jak z tym sobie poradzic?
mgr Martyna Jasińska
Psychoterapeuta, Psycholog
Szczecin
Warto pamiętać, że to my sami powinniśmy być własnym źródłem szczęścia. Wewnętrznej stabilności i spokoju nie zapewni mąż ani kolejny partner. Oczywiście, relacje międzyludzie są niezwykle istotne, ale to w nas powinna tkwić siła i chęć do życia. Być może właśnie zastój w Pani życiu sprawia, że wciąż powraca to wszystko, co wydarzyło się przeszłości? Może zmiana pracy lub otoczenia mogłaby okazać się korzystna?
Mimo wszystko nie rezygnowałabym z podjęcia dalszej terapii. Ta odpowiednio dobrana nie będzie opierała się wyłącznie na omówieniu traum, ale pomoże dojść Pani do odpowiednich wniosków. Każdy psycholog/psychoterapeuta ma inne spojrzenie na swojego pacjenta. Być może warto popracować nad samooceną i wiarą we własne możliwości.
Pozdrawiam i życzę powodzenia

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
mgr Sławomir Chojan
Psychoterapeuta certyfikowany, Psycholog
Poznań
Nie wspomina Pani ile minęło czasu od rozwodu, być może potrzeba czasu na przeżycie rozstania.Zastanawiam się też co Pani rozumie przez pojęcie"wystarczająco dobra", "naprawiona" itp. Dla kogo "wystarczająco dobra, naprawiona"- kto ma to ocenić i kiedy; obawiam się, że to praca na całe życie bez żadnej gwarancji sukcesu. Praca nad sobą jak Pani pisze jest tematem zastępczym dla czego? Skąd taka surowość i ciągłe oczekiwania wobec siebie? Zachęcam do większej akceptacji, wyrozumiałości i uważności na siebie.
Pozdrowienia
Sugeruję wizytę: Konsultacja psychoterapeutyczna - 120 zł
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
mgr Patryk Podleśny
Psycholog, Psychoterapeuta
Kraków
Czytam Twój wpis jak zapis bardzo długiego, wyczerpującego zmagania. Jest w nim dużo szczerości i samoświadomości i jednocześnie ogromne zmęczenie życiem „w trybie naprawy”. Chcę to najpierw nazwać: to, że masz dość grzebania w przeszłości, jest ważnym sygnałem, a nie porażką pracy nad sobą.

Z perspektywy egzystencjalnej brzmi to tak, jakbyś od wielu lat żyła w przekonaniu, że najpierw musisz stać się „wystarczająco dobra / wyleczona / gotowa”, żeby móc naprawdę żyć. Jakby życie było czymś, co zacznie się po uzdrowieniu. Problem w tym, że ten moment „wystarczająco” nigdy nie nadchodzi bo nie jest kategorią egzystencjalną, tylko ideałem.

To, co nazywasz „grzebaniem w przeszłości”, często bywa bezpiecznym miejscem. Ból dzieciństwa jest znany, nazwany, oswojony. Dorosłość natomiast oznacza ryzyko: wyboru, odpowiedzialności, możliwości porażki, ale też sprawczości. Jeśli zostanę w pozycji ofiary historii, nie muszę w pełni konfrontować się z pytaniem:
„Co ja teraz zrobię z moim życiem, skoro już wiem, co mnie spotkało?”

Bardzo poruszające jest to, co piszesz o miłości. Kiedy się zakochujesz - „chce Ci się żyć”. To nie musi oznaczać uzależnienia od miłości w sensie klinicznym. Egzystencjalnie można to rozumieć inaczej: miłość daje Ci chwilowe doświadczenie sensu, zakorzenienia, bycia wybraną. Problem pojawia się wtedy, gdy druga osoba staje się jedynym źródłem sensu. Wtedy nie jest to spotkanie dwóch dorosłych osób, tylko próba ocalenia siebie przez relację.

Piszesz też bardzo ważne zdanie: że masz wrażenie, iż boisz się dorosłego życia. Ja dodałbym: być może boisz się życia, w którym nie ma już kogo obwiniać ani na kim się oprzeć. Życia, w którym to Ty, nie Twoi rodzice, nie mąż, nie terapeuci, jesteś autorką wyborów. To jest jedno z najtrudniejszych doświadczeń egzystencjalnych: przejście z pytania „dlaczego mnie to spotkało?” do pytania „jak chcę żyć dalej, mimo tego?”.

Piszesz, że byłaś u wielu terapeutów i że rozmowa o traumach już nie przynosi zmiany. To bardzo cenna obserwacja. Być może nie potrzebujesz kolejnego „przepracowania przeszłości”, ale terapii skoncentrowanej na teraźniejszości i przyszłości: na lęku przed odpowiedzialnością, samotnością, niespełnieniem; na relacji z samą sobą poza rolą ofiary; na budowaniu życia, które ma sens nie tylko wtedy, gdy ktoś Cię kocha.

Pomoc, której warto szukać, to:

psychoterapia egzystencjalna lub humanistyczna,

praca nad tożsamością dorosłej kobiety, a nie nad „naprawą dziecka”,

terapia, która zadaje pytania o wybór, wolność, sens i granice nawet jeśli są one niewygodne.

Na koniec chcę powiedzieć coś bardzo delikatnie, ale jasno:
nie jesteś spóźniona, uszkodzona ani skazana na powtarzanie tego samego. Jesteś w momencie, w którym stare strategie już nie działają a nowe jeszcze nie zostały zbudowane. To moment kryzysu, ale też moment przejścia.

Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci:

rozpoznać, gdzie kończy się „praca nad sobą”, a zaczyna ucieczka przed życiem,

albo podpowiedzieć, jak rozmawiać z terapeutą o zmianie kierunku pracy.

To, że zadajesz te pytania, jest już pierwszym krokiem w stronę dorosłego życia, nie idealnego, ale Twojego.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.