lęki i bezsenność u 8.5 latka - czy potrzebna wizyta?
6
odpowiedzi
Witam,
od jakiegoś czasu mamy problem z naszym 8,5 letnim synem. Jest bardzo uczuciowym dzieckiem i przywiązanym do mnie. Codziennie wieczorem jak przychodzi pora spania zaczynają się u Niego lęki. Mówi, że czuje już teraz że nie będzie mógł zasnąć, że w środki czuje takie drżenie i że to go zmusza do tego żeby nie zasypiać a On nie potrafi być silniejszy. Kiedy podchodzimy do Niego ze spokojem i próbujemy tłumaczyć mam wrażenie, że wykorzystuje to jeszcze bardziej zaczyna płakać i wymyślać coraz więcej argumentów żeby się kłaść. Kilka razy przed zaśnięciem wychodzi z pokoju bo np. boli go głowa, brzuch go boli, chce mu się wymiotować itp. Próbowaliśmy z Nim rozmawiać, Najpierw mąż któremu powiedział że nie wie dlaczego tak się dzieje, że to poprostu jest od Niego silniejsze. Mi powiedział natomiast, że boi się że jak On będzie spał to coś mi się stanie dlatego nie może zasnąć bo czuje to drżenie (strach o mnie), więc chodzi żeby sprawdzić czy wszystko ze mną dobrze dlatego wymyśla preteksty jak np. ból głowy. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Syn bardzo domaga się od nas uwagi. Praktycznie wszędzie za mną chodzi, wiecznie się chce przytulać i powtarza, że mnie kocha. No i wmawia sobie, że jest "beznadziejny" i nikt Go nie kocha. Nie wiem już jak sobie radzić. Ma wspólny pokój z 4 letnim bratem który wcześniej musi chodzić spać. Wczoraj specjalnie zagadywał brata jak położyli się spać żeby ten czasem nie zasnął. Jak już zaśnie to w nocy raczej nie chodzi. Kiedyś (zanim zaczęły się te problemu) zdarzało mu się wstawać ale to było troszkę jak lunatykowanie (rozmawiał ze mną), ale wystarczyło go skierować do łóżka i od razu spał, a następnego dnia tego nie pamiętał.
Jest osobą leniwą ale nie ma problemów w szkole, nauczyciele nie skarżą się na Niego. Jest osobą bardzo towarzyską chodź
Ja staram się rozmawiać z nim cierpliwie i tłumaczyć ale przyznaję, że sama tracę w końcu cierpliwość. Mąż jest osobą raczej stanowczą.
Czy potrzebna jest wizyta u psychologa czy może jest sposób w jaki sami możemy sobie z tym poradzić?
Z góry bardzo dziękuję za pomoc,
Pozdrawiam
od jakiegoś czasu mamy problem z naszym 8,5 letnim synem. Jest bardzo uczuciowym dzieckiem i przywiązanym do mnie. Codziennie wieczorem jak przychodzi pora spania zaczynają się u Niego lęki. Mówi, że czuje już teraz że nie będzie mógł zasnąć, że w środki czuje takie drżenie i że to go zmusza do tego żeby nie zasypiać a On nie potrafi być silniejszy. Kiedy podchodzimy do Niego ze spokojem i próbujemy tłumaczyć mam wrażenie, że wykorzystuje to jeszcze bardziej zaczyna płakać i wymyślać coraz więcej argumentów żeby się kłaść. Kilka razy przed zaśnięciem wychodzi z pokoju bo np. boli go głowa, brzuch go boli, chce mu się wymiotować itp. Próbowaliśmy z Nim rozmawiać, Najpierw mąż któremu powiedział że nie wie dlaczego tak się dzieje, że to poprostu jest od Niego silniejsze. Mi powiedział natomiast, że boi się że jak On będzie spał to coś mi się stanie dlatego nie może zasnąć bo czuje to drżenie (strach o mnie), więc chodzi żeby sprawdzić czy wszystko ze mną dobrze dlatego wymyśla preteksty jak np. ból głowy. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne. Syn bardzo domaga się od nas uwagi. Praktycznie wszędzie za mną chodzi, wiecznie się chce przytulać i powtarza, że mnie kocha. No i wmawia sobie, że jest "beznadziejny" i nikt Go nie kocha. Nie wiem już jak sobie radzić. Ma wspólny pokój z 4 letnim bratem który wcześniej musi chodzić spać. Wczoraj specjalnie zagadywał brata jak położyli się spać żeby ten czasem nie zasnął. Jak już zaśnie to w nocy raczej nie chodzi. Kiedyś (zanim zaczęły się te problemu) zdarzało mu się wstawać ale to było troszkę jak lunatykowanie (rozmawiał ze mną), ale wystarczyło go skierować do łóżka i od razu spał, a następnego dnia tego nie pamiętał.
Jest osobą leniwą ale nie ma problemów w szkole, nauczyciele nie skarżą się na Niego. Jest osobą bardzo towarzyską chodź
Ja staram się rozmawiać z nim cierpliwie i tłumaczyć ale przyznaję, że sama tracę w końcu cierpliwość. Mąż jest osobą raczej stanowczą.
Czy potrzebna jest wizyta u psychologa czy może jest sposób w jaki sami możemy sobie z tym poradzić?
Z góry bardzo dziękuję za pomoc,
Pozdrawiam
Witam, lęki nocne dotykają wielu dzieci, wtórnie mogą powodować zaburzenia koncentracji, ale także nerwową atmosferę w domu. Trudno jest jednoznacznie określić ich przyczynę, nie znając szerszego kontekstu rodzinnego oraz ogólnie życia codziennego syna.
Prawdopodobnie ważny jest wątek silnej więzi z Panią, co chłopiec sam z resztą nazywa mówiąc o niepokoju o Panią. Dzieci we wczesnym wieku szkolnym czasami cierpią z powodu lęków separacyjnych, takiej obawy przed rozstaniem, szczególnie z matką, ponieważ wychodzą w świat, stają się bardziej samodzielne, wymagania i role się zmieniają. Bywa, że lęki separacyjne są przejściowe, ale ich przyczyny mogą być także głęboko zakorzenione, wtedy brak wsparcia w poradzeniu sobie z nimi może prowadzić do poważniejszych konsekwencji.
Warto byłoby zastanowić się, czy rozpoczęciu nocnych lęków nie towarzyszyły jakieś zmiany lub ważne wydarzenia (np. zmiana nauczyciela w szkole, przeprowadzka, śmierć w rodzinie, zmiana pracy rodzica). Czasami błahe dla dorosłego sprawy mogą być bardzo stresujące dla dzieci.
Podsumowując, radziłaby wybrać się do specjalisty – psychologa lub psychoterapeuty rodzinnego, który będzie miał możliwość głębszego rozpoznania problemu.
Zachęcam także do przeczytania mojego artykułu o lękach dziecięcych, który dosyłam poniżej.
"Dziecięcy lęk"
Lęk to trudny temat i trudna emocja. Zdarza się że dzieci wrażliwe boją się w sytuacjach obiektywnie niezagrażających. Lęki objawiają się w koszmarach sennych, zamartwianiem się, ogólnym zalęknieniem i nadmierną wrażliwością, lękiem w konkretnych sytuacjach np. przed ciemnością, strachem przed jakimś zwierzęciem lub przedmiotem. Każde dziecko może objawiać je inaczej, mogą one też co innego oznaczać.
Dorosłym trudno jest to zrozumieć, lęki są bagatelizowane, czasami traktowane, jako wymysł. Czasami tak drażnią rodziców, że starają się je wyperswadować krzykiem, nerwowym racjonalnym tłumaczeniem, które być może trafiłoby do dorosłego, ale nie do dziecka. Dziecko to nie jest niższy dorosły, nie trafiają do niego te same argumenty. Aby wygrać z lękami, najpierw trzeba je zrozumieć, dotrzeć do przyczyn i mechanizmów, które je podtrzymują.
Pierwszą rzeczą nad którą należy się zastanowić to, kiedy pojawiły się lęki. Czy zbiegły się w czasie z jakimś ważnym wydarzeniem? Ze śmiercią kogoś bliskiego, narodzinami rodzeństwa, rozstaniem rodziców, zmianą szkoły, długotrwałym wyjazdem, pojawieniem się nowej osoby w otoczeniu dziecka? Pamiętajmy o tym, że znów musimy postarać się spojrzeć na świat oczami dziecka. Dla dorosłego remont w domu nie jest wydarzeniem mogącym wpłynąć na jego funkcjonowanie, dla dziecka może być na tyle ważny, że wpłynie na nie emocjonalnie, zmieniając stałą przestrzeń życiowa do której było przyzwyczajone i w której czuło się bezpiecznie. Oczywiście nie namawiam do tego, aby w życiu dziecka wszystko wyglądało identycznie od narodzin do dorastania lecz do uważności w spostrzeganiu. Jeżeli problem lęków się pojawił poszukajmy zmiany, która mogła być dla dziecka istotna.
Ważną rzeczą jest to, że lęk może nie być ukierunkowany na to co dziecko przedstawia, jako przedmiot strachu. Znaczy to tyle, że jeżeli dziecko reaguje panicznym lękiem na psa, nie musi oznaczać że boi się psa lecz lękiem objawia się jego napięcie emocjonalne. Lęk może być objawem napięcia.
Często zdarza się, że lęki pojawiają się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mogą być wtedy wyrazem potrzeby zwrócenia na siebie. Lęki mogą odzwierciedlać obawę przed opuszczeniem przez rodziców, napięcie związane z rywalizacją z rodzeństwem, niepokój o to czy dziecko sprawdzi się w roli starszego brata, czy siostry. Jeżeli mamy podejrzenia, że taka sytuacja może być przyczyną lęków dziecka ważne jest, aby znaleźć chwilę na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Dobrze jest znaleźć czas na zabawę z dzieckiem, poświęcony tylko jemu. Na przykład wspólna gra planszowa tylko taty z dzieckiem lub tylko mamy z dzieckiem. Ten czas naprawdę nie musi być długi, ważne żeby był systematyczny, wystarczy 15 minut każdego dnia, na zmianę raz mama raz tata. Krótkich atrakcyjnych zabaw na taki czas jest wiele. Są gry planszowe, zabawy edukacyjne, można czytać bajkę, piec razem ciasteczka, naprawiać wspólnie samochód, wyjść na spacer lub wybrać którąś z zabaw poprawiających relację opisanych przeze mnie tutaj.
Bywa i tak, że lęku nie można umiejscowić w czasie jakiejś zmiany w życiu dziecka, że nic ważnego się nie wydarzyło lub że dziecko przejawia lęk od zawsze. Warto jest zastanowić się nad tym, jaka postać przyjmuje czy jest uogólniony czy jest tak zwaną fobią, czyli strachem przed czymś konkretnym.
Lęk uogólniony może być przejawem pewnej atmosfery, która jest w domu. Zdarza się, że rodziny przekazują lęk dzieciom lub jednemu tylko dziecku. Bywa tak w rodzinach, które mają w poprzednich pokoleniach, jakąś historię uruchamiająca lęk np. nagła śmierć rodzica, wujka, dziadka czy też kolegi lub poczucie, że świat jest zły, bo ludziom nie można ufać, ktoś kiedyś był dotkliwie oszukany, okradziony lub skrzywdzony. W takich rodzinach przekazuje się strach przed światem często nieświadomie w ciągłych ostrzeżeniach, wyolbrzymianiu krzywd czy cierpień, przestrogach w lęku rodziców. Taki problem często dotyczy też dzieci, których rodzice wykonują zawód, w którym spotykają się ze złem, ludzkim cierpieniem jak np. policjanci, sędziowie. Taka praca nierzadko powoduje przesiąknięcie przekonaniem, że zło jest wszechobecne, bo spotyka się jego skutki codziennie, powoduje to podświadome przekazywanie swojego lęku dziecku.
Lęk może wiązać się także z nadopiekuńczością rodziców. Takie przekazywanie obaw i niebezpieczeństw świata dotyczy często rodziców dzieci, które miały problemy zdrowotne we wcześniejszym dzieciństwie lub nawet okresie ciąży. Chęć chronienia dziecka u matek, które przeżyły zagrożenie zdrowia swojej pociechy jest naturalna, jednak trzeba być świadomym, kiedy nabiera zbyt dużej intensywności. A kiedy jej nabiera? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja, osobowość, umiejętności i realia są inne. Należy jednak wiedzieć, że nadopiekuńczość, która nie pozwala na rozwój jest troską nadmierną. Tu przebiega granica. Rozwój jest prawem dziecka, a pozwalanie nań rodzica jest jego obowiązkiem. Wszelkie działania stopujące naturalny rozwój dziecka są dla niego krzywdzące. Mogą powodować lęki, także lęk separacyjny (więcej TUTAJ), trudności w relacjach, czasami prowadzić do głębokich zaburzeń. Jakkolwiek mama drżąca na myśl o tym, że siedmiolatek może sam pójść do pobliskiego sklepu lub tata obskakujący dwuletnią córkę, aby się nie przewróciła na rowerku wyrażają tylko swoją troskę, to przy okazji zarażają dziecko swoim lękiem. Nieraz widywałam rodziców odprowadzające dzieci do przedszkola ze łzami w oczach (rodziców), uspokajające panicznym szeptem „Tylko się nie bój, wszystko będzie dobrze”. Pytanie tylko do kogo kierowali te słowa, do siebie, czy do syna? Pamiętajmy, że nasze komunikaty to nie tylko słowa, ale cały ładunek emocjonalny, który za sobą niosą. Na poziomie słów przekaz jest uspokajający, trafiony, jednak twarz, ton głosu, postawa ciała wyrażają ogromne napięcie, które dziecko chłonie. Zatem warto jest się zastanowić, czy mój przekaz do dziecka kształtuje jego odwagę, czy podsyca lęk.
Warto także zastanowić się jak sami rodzice reagują na potencjalnie trudne sytuacje. Czy sami prezentują lęk, jako pierwszorzędną reakcję, czy odważnie stawiają czoła trudnościom. Nie można przecenić roli modelowania (więcej o modelowaniu TUTAJ) w wychowaniu dzieci. Modelowanie to przedstawianie sposobów na radzenie sobie. Jeżeli rodzice z okrzykiem i przerażeniem w oczach padają na kolana przed dzieckiem, które nabiło sobie guza pokazują mu, że tak właśnie się reaguje. Jeżeli natomiast rodzic pokazuje swoim zachowaniem, że świat jest bezpiecznym miejscem, a trudności, które go spotykają są do przejścia zaszczepia taki właśnie sposób postępowania dziecku.
Pamiętajmy, że rodzice kształtują swoje dzieci. Oczywiście rodzą się one z pewnym temperamentem, osobowością, predyspozycjami, jednak wpływu wychowawczego, szczególnie z obserwacji nie da się przecenić.
Dziecięcy lęk
Lęk to trudny temat i trudna emocja. Zdarza się że dzieci wrażliwe boją się w sytuacjach obiektywnie niezagrażających. Lęki objawiają się w koszmarach sennych, zamartwianiem się, ogólnym zalęknieniem i nadmierną wrażliwością, lękiem w konkretnych sytuacjach np. przed ciemnością, strachem przed jakimś zwierzęciem lub przedmiotem. Każde dziecko może objawiać je inaczej, mogą one też co innego oznaczać.
Dorosłym trudno jest to zrozumieć, lęki są bagatelizowane, czasami traktowane, jako wymysł. Czasami tak drażnią rodziców, że starają się je wyperswadować krzykiem, nerwowym racjonalnym tłumaczeniem, które być może trafiłoby do dorosłego, ale nie do dziecka. Dziecko to nie jest niższy dorosły, nie trafiają do niego te same argumenty. Aby wygrać z lękami, najpierw trzeba je zrozumieć, dotrzeć do przyczyn i mechanizmów, które je podtrzymują.
Pierwszą rzeczą nad którą należy się zastanowić to, kiedy pojawiły się lęki. Czy zbiegły się w czasie z jakimś ważnym wydarzeniem? Ze śmiercią kogoś bliskiego, narodzinami rodzeństwa, rozstaniem rodziców, zmianą szkoły, długotrwałym wyjazdem, pojawieniem się nowej osoby w otoczeniu dziecka? Pamiętajmy o tym, że znów musimy postarać się spojrzeć na świat oczami dziecka. Dla dorosłego remont w domu nie jest wydarzeniem mogącym wpłynąć na jego funkcjonowanie, dla dziecka może być na tyle ważny, że wpłynie na nie emocjonalnie, zmieniając stałą przestrzeń życiowa do której było przyzwyczajone i w której czuło się bezpiecznie. Oczywiście nie namawiam do tego, aby w życiu dziecka wszystko wyglądało identycznie od narodzin do dorastania lecz do uważności w spostrzeganiu. Jeżeli problem lęków się pojawił poszukajmy zmiany, która mogła być dla dziecka istotna.
Ważną rzeczą jest to, że lęk może nie być ukierunkowany na to co dziecko przedstawia, jako przedmiot strachu. Znaczy to tyle, że jeżeli dziecko reaguje panicznym lękiem na psa, nie musi oznaczać że boi się psa lecz lękiem objawia się jego napięcie emocjonalne. Lęk może być objawem napięcia.
Często zdarza się, że lęki pojawiają się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mogą być wtedy wyrazem potrzeby zwrócenia na siebie. Lęki mogą odzwierciedlać obawę przed opuszczeniem przez rodziców, napięcie związane z rywalizacją z rodzeństwem, niepokój o to czy dziecko sprawdzi się w roli starszego brata, czy siostry. Jeżeli mamy podejrzenia, że taka sytuacja może być przyczyną lęków dziecka ważne jest, aby znaleźć chwilę na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Dobrze jest znaleźć czas na zabawę z dzieckiem, poświęcony tylko jemu. Na przykład wspólna gra planszowa tylko taty z dzieckiem lub tylko mamy z dzieckiem. Ten czas naprawdę nie musi być długi, ważne żeby był systematyczny, wystarczy 15 minut każdego dnia, na zmianę raz mama raz tata. Krótkich atrakcyjnych zabaw na taki czas jest wiele. Są gry planszowe, zabawy edukacyjne, można czytać bajkę, piec razem ciasteczka, naprawiać wspólnie samochód, wyjść na spacer lub wybrać którąś z zabaw poprawiających relację opisanych przeze mnie tutaj.
Bywa i tak, że lęku nie można umiejscowić w czasie jakiejś zmiany w życiu dziecka, że nic ważnego się nie wydarzyło lub że dziecko przejawia lęk od zawsze. Warto jest zastanowić się nad tym, jaka postać przyjmuje czy jest uogólniony czy jest tak zwaną fobią, czyli strachem przed czymś konkretnym.
Lęk uogólniony może być przejawem pewnej atmosfery, która jest w domu. Zdarza się, że rodziny przekazują lęk dzieciom lub jednemu tylko dziecku. Bywa tak w rodzinach, które mają w poprzednich pokoleniach, jakąś historię uruchamiająca lęk np. nagła śmierć rodzica, wujka, dziadka czy też kolegi lub poczucie, że świat jest zły, bo ludziom nie można ufać, ktoś kiedyś był dotkliwie oszukany, okradziony lub skrzywdzony. W takich rodzinach przekazuje się strach przed światem często nieświadomie w ciągłych ostrzeżeniach, wyolbrzymianiu krzywd czy cierpień, przestrogach w lęku rodziców. Taki problem często dotyczy też dzieci, których rodzice wykonują zawód, w którym spotykają się ze złem, ludzkim cierpieniem jak np. policjanci, sędziowie. Taka praca nierzadko powoduje przesiąknięcie przekonaniem, że zło jest wszechobecne, bo spotyka się jego skutki codziennie, powoduje to podświadome przekazywanie swojego lęku dziecku.
Lęk może wiązać się także z nadopiekuńczością rodziców. Takie przekazywanie obaw i niebezpieczeństw świata dotyczy często rodziców dzieci, które miały problemy zdrowotne we wcześniejszym dzieciństwie lub nawet okresie ciąży. Chęć chronienia dziecka u matek, które przeżyły zagrożenie zdrowia swojej pociechy jest naturalna, jednak trzeba być świadomym, kiedy nabiera zbyt dużej intensywności. A kiedy jej nabiera? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja, osobowość, umiejętności i realia są inne. Należy jednak wiedzieć, że nadopiekuńczość, która nie pozwala na rozwój jest troską nadmierną. Tu przebiega granica. Rozwój jest prawem dziecka, a pozwalanie nań rodzica jest jego obowiązkiem. Wszelkie działania stopujące naturalny rozwój dziecka są dla niego krzywdzące. Mogą powodować lęki, także lęk separacyjny (więcej TUTAJ), trudności w relacjach, czasami prowadzić do głębokich zaburzeń. Jakkolwiek mama drżąca na myśl o tym, że siedmiolatek może sam pójść do pobliskiego sklepu lub tata obskakujący dwuletnią córkę, aby się nie przewróciła na rowerku wyrażają tylko swoją troskę, to przy okazji zarażają dziecko swoim lękiem. Nieraz widywałam rodziców odprowadzające dzieci do przedszkola ze łzami w oczach (rodziców), uspokajające panicznym szeptem „Tylko się nie bój, wszystko będzie dobrze”. Pytanie tylko do kogo kierowali te słowa, do siebie, czy do syna? Pamiętajmy, że nasze komunikaty to nie tylko słowa, ale cały ładunek emocjonalny, który za sobą niosą. Na poziomie słów przekaz jest uspokajający, trafiony, jednak twarz, ton głosu, postawa ciała wyrażają ogromne napięcie, które dziecko chłonie. Zatem warto jest się zastanowić, czy mój przekaz do dziecka kształtuje jego odwagę, czy podsyca lęk.
Warto także zastanowić się jak sami rodzice reagują na potencjalnie trudne sytuacje. Czy sami prezentują lęk, jako pierwszorzędną reakcję, czy odważnie stawiają czoła trudnościom. Nie można przecenić roli modelowania (więcej o modelowaniu TUTAJ) w wychowaniu dzieci. Modelowanie to przedstawianie sposobów na radzenie sobie. Jeżeli rodzice z okrzykiem i przerażeniem w oczach padają na kolana przed dzieckiem, które nabiło sobie guza pokazują mu, że tak właśnie się reaguje. Jeżeli natomiast rodzic pokazuje swoim zachowaniem, że świat jest bezpiecznym miejscem, a trudności, które go spotykają są do przejścia zaszczepia taki właśnie sposób postępowania dziecku.
Pamiętajmy, że rodzice kształtują swoje dzieci. Oczywiście rodzą się one z pewnym temperamentem, osobowością, predyspozycjami, jednak wpływu wychowawczego, szczególnie z obserwacji nie da się przecenić.
Prawdopodobnie ważny jest wątek silnej więzi z Panią, co chłopiec sam z resztą nazywa mówiąc o niepokoju o Panią. Dzieci we wczesnym wieku szkolnym czasami cierpią z powodu lęków separacyjnych, takiej obawy przed rozstaniem, szczególnie z matką, ponieważ wychodzą w świat, stają się bardziej samodzielne, wymagania i role się zmieniają. Bywa, że lęki separacyjne są przejściowe, ale ich przyczyny mogą być także głęboko zakorzenione, wtedy brak wsparcia w poradzeniu sobie z nimi może prowadzić do poważniejszych konsekwencji.
Warto byłoby zastanowić się, czy rozpoczęciu nocnych lęków nie towarzyszyły jakieś zmiany lub ważne wydarzenia (np. zmiana nauczyciela w szkole, przeprowadzka, śmierć w rodzinie, zmiana pracy rodzica). Czasami błahe dla dorosłego sprawy mogą być bardzo stresujące dla dzieci.
Podsumowując, radziłaby wybrać się do specjalisty – psychologa lub psychoterapeuty rodzinnego, który będzie miał możliwość głębszego rozpoznania problemu.
Zachęcam także do przeczytania mojego artykułu o lękach dziecięcych, który dosyłam poniżej.
"Dziecięcy lęk"
Lęk to trudny temat i trudna emocja. Zdarza się że dzieci wrażliwe boją się w sytuacjach obiektywnie niezagrażających. Lęki objawiają się w koszmarach sennych, zamartwianiem się, ogólnym zalęknieniem i nadmierną wrażliwością, lękiem w konkretnych sytuacjach np. przed ciemnością, strachem przed jakimś zwierzęciem lub przedmiotem. Każde dziecko może objawiać je inaczej, mogą one też co innego oznaczać.
Dorosłym trudno jest to zrozumieć, lęki są bagatelizowane, czasami traktowane, jako wymysł. Czasami tak drażnią rodziców, że starają się je wyperswadować krzykiem, nerwowym racjonalnym tłumaczeniem, które być może trafiłoby do dorosłego, ale nie do dziecka. Dziecko to nie jest niższy dorosły, nie trafiają do niego te same argumenty. Aby wygrać z lękami, najpierw trzeba je zrozumieć, dotrzeć do przyczyn i mechanizmów, które je podtrzymują.
Pierwszą rzeczą nad którą należy się zastanowić to, kiedy pojawiły się lęki. Czy zbiegły się w czasie z jakimś ważnym wydarzeniem? Ze śmiercią kogoś bliskiego, narodzinami rodzeństwa, rozstaniem rodziców, zmianą szkoły, długotrwałym wyjazdem, pojawieniem się nowej osoby w otoczeniu dziecka? Pamiętajmy o tym, że znów musimy postarać się spojrzeć na świat oczami dziecka. Dla dorosłego remont w domu nie jest wydarzeniem mogącym wpłynąć na jego funkcjonowanie, dla dziecka może być na tyle ważny, że wpłynie na nie emocjonalnie, zmieniając stałą przestrzeń życiowa do której było przyzwyczajone i w której czuło się bezpiecznie. Oczywiście nie namawiam do tego, aby w życiu dziecka wszystko wyglądało identycznie od narodzin do dorastania lecz do uważności w spostrzeganiu. Jeżeli problem lęków się pojawił poszukajmy zmiany, która mogła być dla dziecka istotna.
Ważną rzeczą jest to, że lęk może nie być ukierunkowany na to co dziecko przedstawia, jako przedmiot strachu. Znaczy to tyle, że jeżeli dziecko reaguje panicznym lękiem na psa, nie musi oznaczać że boi się psa lecz lękiem objawia się jego napięcie emocjonalne. Lęk może być objawem napięcia.
Często zdarza się, że lęki pojawiają się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mogą być wtedy wyrazem potrzeby zwrócenia na siebie. Lęki mogą odzwierciedlać obawę przed opuszczeniem przez rodziców, napięcie związane z rywalizacją z rodzeństwem, niepokój o to czy dziecko sprawdzi się w roli starszego brata, czy siostry. Jeżeli mamy podejrzenia, że taka sytuacja może być przyczyną lęków dziecka ważne jest, aby znaleźć chwilę na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Dobrze jest znaleźć czas na zabawę z dzieckiem, poświęcony tylko jemu. Na przykład wspólna gra planszowa tylko taty z dzieckiem lub tylko mamy z dzieckiem. Ten czas naprawdę nie musi być długi, ważne żeby był systematyczny, wystarczy 15 minut każdego dnia, na zmianę raz mama raz tata. Krótkich atrakcyjnych zabaw na taki czas jest wiele. Są gry planszowe, zabawy edukacyjne, można czytać bajkę, piec razem ciasteczka, naprawiać wspólnie samochód, wyjść na spacer lub wybrać którąś z zabaw poprawiających relację opisanych przeze mnie tutaj.
Bywa i tak, że lęku nie można umiejscowić w czasie jakiejś zmiany w życiu dziecka, że nic ważnego się nie wydarzyło lub że dziecko przejawia lęk od zawsze. Warto jest zastanowić się nad tym, jaka postać przyjmuje czy jest uogólniony czy jest tak zwaną fobią, czyli strachem przed czymś konkretnym.
Lęk uogólniony może być przejawem pewnej atmosfery, która jest w domu. Zdarza się, że rodziny przekazują lęk dzieciom lub jednemu tylko dziecku. Bywa tak w rodzinach, które mają w poprzednich pokoleniach, jakąś historię uruchamiająca lęk np. nagła śmierć rodzica, wujka, dziadka czy też kolegi lub poczucie, że świat jest zły, bo ludziom nie można ufać, ktoś kiedyś był dotkliwie oszukany, okradziony lub skrzywdzony. W takich rodzinach przekazuje się strach przed światem często nieświadomie w ciągłych ostrzeżeniach, wyolbrzymianiu krzywd czy cierpień, przestrogach w lęku rodziców. Taki problem często dotyczy też dzieci, których rodzice wykonują zawód, w którym spotykają się ze złem, ludzkim cierpieniem jak np. policjanci, sędziowie. Taka praca nierzadko powoduje przesiąknięcie przekonaniem, że zło jest wszechobecne, bo spotyka się jego skutki codziennie, powoduje to podświadome przekazywanie swojego lęku dziecku.
Lęk może wiązać się także z nadopiekuńczością rodziców. Takie przekazywanie obaw i niebezpieczeństw świata dotyczy często rodziców dzieci, które miały problemy zdrowotne we wcześniejszym dzieciństwie lub nawet okresie ciąży. Chęć chronienia dziecka u matek, które przeżyły zagrożenie zdrowia swojej pociechy jest naturalna, jednak trzeba być świadomym, kiedy nabiera zbyt dużej intensywności. A kiedy jej nabiera? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja, osobowość, umiejętności i realia są inne. Należy jednak wiedzieć, że nadopiekuńczość, która nie pozwala na rozwój jest troską nadmierną. Tu przebiega granica. Rozwój jest prawem dziecka, a pozwalanie nań rodzica jest jego obowiązkiem. Wszelkie działania stopujące naturalny rozwój dziecka są dla niego krzywdzące. Mogą powodować lęki, także lęk separacyjny (więcej TUTAJ), trudności w relacjach, czasami prowadzić do głębokich zaburzeń. Jakkolwiek mama drżąca na myśl o tym, że siedmiolatek może sam pójść do pobliskiego sklepu lub tata obskakujący dwuletnią córkę, aby się nie przewróciła na rowerku wyrażają tylko swoją troskę, to przy okazji zarażają dziecko swoim lękiem. Nieraz widywałam rodziców odprowadzające dzieci do przedszkola ze łzami w oczach (rodziców), uspokajające panicznym szeptem „Tylko się nie bój, wszystko będzie dobrze”. Pytanie tylko do kogo kierowali te słowa, do siebie, czy do syna? Pamiętajmy, że nasze komunikaty to nie tylko słowa, ale cały ładunek emocjonalny, który za sobą niosą. Na poziomie słów przekaz jest uspokajający, trafiony, jednak twarz, ton głosu, postawa ciała wyrażają ogromne napięcie, które dziecko chłonie. Zatem warto jest się zastanowić, czy mój przekaz do dziecka kształtuje jego odwagę, czy podsyca lęk.
Warto także zastanowić się jak sami rodzice reagują na potencjalnie trudne sytuacje. Czy sami prezentują lęk, jako pierwszorzędną reakcję, czy odważnie stawiają czoła trudnościom. Nie można przecenić roli modelowania (więcej o modelowaniu TUTAJ) w wychowaniu dzieci. Modelowanie to przedstawianie sposobów na radzenie sobie. Jeżeli rodzice z okrzykiem i przerażeniem w oczach padają na kolana przed dzieckiem, które nabiło sobie guza pokazują mu, że tak właśnie się reaguje. Jeżeli natomiast rodzic pokazuje swoim zachowaniem, że świat jest bezpiecznym miejscem, a trudności, które go spotykają są do przejścia zaszczepia taki właśnie sposób postępowania dziecku.
Pamiętajmy, że rodzice kształtują swoje dzieci. Oczywiście rodzą się one z pewnym temperamentem, osobowością, predyspozycjami, jednak wpływu wychowawczego, szczególnie z obserwacji nie da się przecenić.
Dziecięcy lęk
Lęk to trudny temat i trudna emocja. Zdarza się że dzieci wrażliwe boją się w sytuacjach obiektywnie niezagrażających. Lęki objawiają się w koszmarach sennych, zamartwianiem się, ogólnym zalęknieniem i nadmierną wrażliwością, lękiem w konkretnych sytuacjach np. przed ciemnością, strachem przed jakimś zwierzęciem lub przedmiotem. Każde dziecko może objawiać je inaczej, mogą one też co innego oznaczać.
Dorosłym trudno jest to zrozumieć, lęki są bagatelizowane, czasami traktowane, jako wymysł. Czasami tak drażnią rodziców, że starają się je wyperswadować krzykiem, nerwowym racjonalnym tłumaczeniem, które być może trafiłoby do dorosłego, ale nie do dziecka. Dziecko to nie jest niższy dorosły, nie trafiają do niego te same argumenty. Aby wygrać z lękami, najpierw trzeba je zrozumieć, dotrzeć do przyczyn i mechanizmów, które je podtrzymują.
Pierwszą rzeczą nad którą należy się zastanowić to, kiedy pojawiły się lęki. Czy zbiegły się w czasie z jakimś ważnym wydarzeniem? Ze śmiercią kogoś bliskiego, narodzinami rodzeństwa, rozstaniem rodziców, zmianą szkoły, długotrwałym wyjazdem, pojawieniem się nowej osoby w otoczeniu dziecka? Pamiętajmy o tym, że znów musimy postarać się spojrzeć na świat oczami dziecka. Dla dorosłego remont w domu nie jest wydarzeniem mogącym wpłynąć na jego funkcjonowanie, dla dziecka może być na tyle ważny, że wpłynie na nie emocjonalnie, zmieniając stałą przestrzeń życiowa do której było przyzwyczajone i w której czuło się bezpiecznie. Oczywiście nie namawiam do tego, aby w życiu dziecka wszystko wyglądało identycznie od narodzin do dorastania lecz do uważności w spostrzeganiu. Jeżeli problem lęków się pojawił poszukajmy zmiany, która mogła być dla dziecka istotna.
Ważną rzeczą jest to, że lęk może nie być ukierunkowany na to co dziecko przedstawia, jako przedmiot strachu. Znaczy to tyle, że jeżeli dziecko reaguje panicznym lękiem na psa, nie musi oznaczać że boi się psa lecz lękiem objawia się jego napięcie emocjonalne. Lęk może być objawem napięcia.
Często zdarza się, że lęki pojawiają się wraz z narodzinami młodszego rodzeństwa. Mogą być wtedy wyrazem potrzeby zwrócenia na siebie. Lęki mogą odzwierciedlać obawę przed opuszczeniem przez rodziców, napięcie związane z rywalizacją z rodzeństwem, niepokój o to czy dziecko sprawdzi się w roli starszego brata, czy siostry. Jeżeli mamy podejrzenia, że taka sytuacja może być przyczyną lęków dziecka ważne jest, aby znaleźć chwilę na spędzenie wspólnego czasu z dzieckiem. Dobrze jest znaleźć czas na zabawę z dzieckiem, poświęcony tylko jemu. Na przykład wspólna gra planszowa tylko taty z dzieckiem lub tylko mamy z dzieckiem. Ten czas naprawdę nie musi być długi, ważne żeby był systematyczny, wystarczy 15 minut każdego dnia, na zmianę raz mama raz tata. Krótkich atrakcyjnych zabaw na taki czas jest wiele. Są gry planszowe, zabawy edukacyjne, można czytać bajkę, piec razem ciasteczka, naprawiać wspólnie samochód, wyjść na spacer lub wybrać którąś z zabaw poprawiających relację opisanych przeze mnie tutaj.
Bywa i tak, że lęku nie można umiejscowić w czasie jakiejś zmiany w życiu dziecka, że nic ważnego się nie wydarzyło lub że dziecko przejawia lęk od zawsze. Warto jest zastanowić się nad tym, jaka postać przyjmuje czy jest uogólniony czy jest tak zwaną fobią, czyli strachem przed czymś konkretnym.
Lęk uogólniony może być przejawem pewnej atmosfery, która jest w domu. Zdarza się, że rodziny przekazują lęk dzieciom lub jednemu tylko dziecku. Bywa tak w rodzinach, które mają w poprzednich pokoleniach, jakąś historię uruchamiająca lęk np. nagła śmierć rodzica, wujka, dziadka czy też kolegi lub poczucie, że świat jest zły, bo ludziom nie można ufać, ktoś kiedyś był dotkliwie oszukany, okradziony lub skrzywdzony. W takich rodzinach przekazuje się strach przed światem często nieświadomie w ciągłych ostrzeżeniach, wyolbrzymianiu krzywd czy cierpień, przestrogach w lęku rodziców. Taki problem często dotyczy też dzieci, których rodzice wykonują zawód, w którym spotykają się ze złem, ludzkim cierpieniem jak np. policjanci, sędziowie. Taka praca nierzadko powoduje przesiąknięcie przekonaniem, że zło jest wszechobecne, bo spotyka się jego skutki codziennie, powoduje to podświadome przekazywanie swojego lęku dziecku.
Lęk może wiązać się także z nadopiekuńczością rodziców. Takie przekazywanie obaw i niebezpieczeństw świata dotyczy często rodziców dzieci, które miały problemy zdrowotne we wcześniejszym dzieciństwie lub nawet okresie ciąży. Chęć chronienia dziecka u matek, które przeżyły zagrożenie zdrowia swojej pociechy jest naturalna, jednak trzeba być świadomym, kiedy nabiera zbyt dużej intensywności. A kiedy jej nabiera? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja, osobowość, umiejętności i realia są inne. Należy jednak wiedzieć, że nadopiekuńczość, która nie pozwala na rozwój jest troską nadmierną. Tu przebiega granica. Rozwój jest prawem dziecka, a pozwalanie nań rodzica jest jego obowiązkiem. Wszelkie działania stopujące naturalny rozwój dziecka są dla niego krzywdzące. Mogą powodować lęki, także lęk separacyjny (więcej TUTAJ), trudności w relacjach, czasami prowadzić do głębokich zaburzeń. Jakkolwiek mama drżąca na myśl o tym, że siedmiolatek może sam pójść do pobliskiego sklepu lub tata obskakujący dwuletnią córkę, aby się nie przewróciła na rowerku wyrażają tylko swoją troskę, to przy okazji zarażają dziecko swoim lękiem. Nieraz widywałam rodziców odprowadzające dzieci do przedszkola ze łzami w oczach (rodziców), uspokajające panicznym szeptem „Tylko się nie bój, wszystko będzie dobrze”. Pytanie tylko do kogo kierowali te słowa, do siebie, czy do syna? Pamiętajmy, że nasze komunikaty to nie tylko słowa, ale cały ładunek emocjonalny, który za sobą niosą. Na poziomie słów przekaz jest uspokajający, trafiony, jednak twarz, ton głosu, postawa ciała wyrażają ogromne napięcie, które dziecko chłonie. Zatem warto jest się zastanowić, czy mój przekaz do dziecka kształtuje jego odwagę, czy podsyca lęk.
Warto także zastanowić się jak sami rodzice reagują na potencjalnie trudne sytuacje. Czy sami prezentują lęk, jako pierwszorzędną reakcję, czy odważnie stawiają czoła trudnościom. Nie można przecenić roli modelowania (więcej o modelowaniu TUTAJ) w wychowaniu dzieci. Modelowanie to przedstawianie sposobów na radzenie sobie. Jeżeli rodzice z okrzykiem i przerażeniem w oczach padają na kolana przed dzieckiem, które nabiło sobie guza pokazują mu, że tak właśnie się reaguje. Jeżeli natomiast rodzic pokazuje swoim zachowaniem, że świat jest bezpiecznym miejscem, a trudności, które go spotykają są do przejścia zaszczepia taki właśnie sposób postępowania dziecku.
Pamiętajmy, że rodzice kształtują swoje dzieci. Oczywiście rodzą się one z pewnym temperamentem, osobowością, predyspozycjami, jednak wpływu wychowawczego, szczególnie z obserwacji nie da się przecenić.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Witam Panią,
Objawy syna, które Pani opisuje, faktycznie przypominają stany lękowe. Ich pochodzenie może mieć różne źródła. Motywy, o których wspomina syn, jak np. lęk o Panią, mogłyby świadczyć o trudnościach separacyjnych z Panią. Jednak jest to tylko jedna z potencjalnych hipotez. Możliwe jest również, że przyczyna lęków jest inna lub bardziej złożona, a syn może nie być jej świadomy, więc może mieć trudność w opisaniu przyczyny lęku. Stąd wartościowe byłyby konsultacje z psychoterapeutą, najlepiej rodzinnym lub dziecięcym.
Z jednej strony wydaje się, że syn posiada dużą, cenną umiejętność do okazywania pozytywnych uczuć (jak miłość i przywiązanie). Z drugiej strony być może nie ma takiej umiejętności w swobodnym wyrażaniu złości lub własnego odmiennego zdania. Zablokowana złość często przybiera postać lęków lub sprzyja obniżeniu poczucie własnej wartości. Podkreślam, że są to tylko hipotezy. Biorąc pod uwagę złożoność relacji w systemie rodzinnym polecam Państwu konsultację, a nawet kilka konsultacji na żywo ze specjalistą. Wówczas możliwe będzie przyjrzenie się wszystkim istotnym czynnikom.
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Mika
Objawy syna, które Pani opisuje, faktycznie przypominają stany lękowe. Ich pochodzenie może mieć różne źródła. Motywy, o których wspomina syn, jak np. lęk o Panią, mogłyby świadczyć o trudnościach separacyjnych z Panią. Jednak jest to tylko jedna z potencjalnych hipotez. Możliwe jest również, że przyczyna lęków jest inna lub bardziej złożona, a syn może nie być jej świadomy, więc może mieć trudność w opisaniu przyczyny lęku. Stąd wartościowe byłyby konsultacje z psychoterapeutą, najlepiej rodzinnym lub dziecięcym.
Z jednej strony wydaje się, że syn posiada dużą, cenną umiejętność do okazywania pozytywnych uczuć (jak miłość i przywiązanie). Z drugiej strony być może nie ma takiej umiejętności w swobodnym wyrażaniu złości lub własnego odmiennego zdania. Zablokowana złość często przybiera postać lęków lub sprzyja obniżeniu poczucie własnej wartości. Podkreślam, że są to tylko hipotezy. Biorąc pod uwagę złożoność relacji w systemie rodzinnym polecam Państwu konsultację, a nawet kilka konsultacji na żywo ze specjalistą. Wówczas możliwe będzie przyjrzenie się wszystkim istotnym czynnikom.
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Mika
Dzień dobry,
na podstawie Pani opisu, choć jest dość obszerny, trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć, co będzie dla Państwa najlepszym rozwiązaniem. W zależności od tego, od jakiego czasu trwa taka sytuacja, czy są od niej jakieś wyjątki, kiedy to się zaczęło - czy reakcje syna pojawiły się w odpowiedzi na jakieś konkretne wydarzenie - postępowanie będzie nieco inne. Może to być reakcja tymczasowa i swoją cierpliwością i miłością - tak jak Pani opisuje - poradzicie sobie i te lęki miną. Może być też tak, że w taki sposób ujawnia się np. depresja. Proszę obserwować, czy nasilenie reakcji syna się zmienia, od czego to zależy. Jeżeli zdecydujecie się Państwo na wizytę u psychologa, sugeruję najpierw spotkanie Pani i męża, bez obecności dziecka (żeby dodatkowo nie wyrobił sobie przekonania, że jest przyczyną problemów w rodzinie). Jeśli uda się Pani znaleźć w internecie mój numer telefonu, proszę zadzwonić, porozmawiamy o tej sytuacji, postaram się pomóc.
Dziękuję za zaufanie.
Pozdrawiam
Anna Najder
na podstawie Pani opisu, choć jest dość obszerny, trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć, co będzie dla Państwa najlepszym rozwiązaniem. W zależności od tego, od jakiego czasu trwa taka sytuacja, czy są od niej jakieś wyjątki, kiedy to się zaczęło - czy reakcje syna pojawiły się w odpowiedzi na jakieś konkretne wydarzenie - postępowanie będzie nieco inne. Może to być reakcja tymczasowa i swoją cierpliwością i miłością - tak jak Pani opisuje - poradzicie sobie i te lęki miną. Może być też tak, że w taki sposób ujawnia się np. depresja. Proszę obserwować, czy nasilenie reakcji syna się zmienia, od czego to zależy. Jeżeli zdecydujecie się Państwo na wizytę u psychologa, sugeruję najpierw spotkanie Pani i męża, bez obecności dziecka (żeby dodatkowo nie wyrobił sobie przekonania, że jest przyczyną problemów w rodzinie). Jeśli uda się Pani znaleźć w internecie mój numer telefonu, proszę zadzwonić, porozmawiamy o tej sytuacji, postaram się pomóc.
Dziękuję za zaufanie.
Pozdrawiam
Anna Najder
Witam, bardzo proszę skonsultować się z psychologiem, a najlepiej z psychoterapeutą, który pracuje z całą rodziną. Problem utrudnia Państwa funkcjonowanie i wymaga szczegółowej diagnozy, dopiero wtedy stanie się jasne, jakie metody mogą być skuteczne. Dziecko często nie jest świadome, co tak naprawdę powoduje niepokój, zwłaszcza kiedy przyczyny dotyczą np. napięć w rodzinie. Wizyta u specjalisty pomoże się uporać z trudnościami. Pozdrawiam
Dzień dobry,
Kłopot, który Pani opisuje rzeczywiście wymaga uwagi. Wiek, w którym jest Pani syn to czas, w którym zazwyczaj, przy prawidłowym rozwoju emocjonalno-społecznym, nie powinno się nic wydarzać. Lęki o których Pani pisze - te związane z obawą o zdrowie czy życie bliskich są charakterystyczne dla tego wieku, gdyż w myśleniu dziecka pojawia się więcej realizmu. Jednakże obawa przed tym by pozostawać samemu, potrzeba ciągłej bliskości osoby szczególnie ważnej, wymaga dokładniejszego przyjrzenia się. Podobnie ze sposobem myślenia chłopca, który mówi o sobie "jestem beznadziejny, nikt mnie nie kocha". Z całą pewnością służy to zwróceniu uwagi, pochyleniu się nad nim, uzyskaniu wsparcia, ale może być też sygnałem podwyższonej wrażliwości dziecka.
Z całą pewnością dobrze byłoby spotkać się z psychologiem.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Gąstoł
Kłopot, który Pani opisuje rzeczywiście wymaga uwagi. Wiek, w którym jest Pani syn to czas, w którym zazwyczaj, przy prawidłowym rozwoju emocjonalno-społecznym, nie powinno się nic wydarzać. Lęki o których Pani pisze - te związane z obawą o zdrowie czy życie bliskich są charakterystyczne dla tego wieku, gdyż w myśleniu dziecka pojawia się więcej realizmu. Jednakże obawa przed tym by pozostawać samemu, potrzeba ciągłej bliskości osoby szczególnie ważnej, wymaga dokładniejszego przyjrzenia się. Podobnie ze sposobem myślenia chłopca, który mówi o sobie "jestem beznadziejny, nikt mnie nie kocha". Z całą pewnością służy to zwróceniu uwagi, pochyleniu się nad nim, uzyskaniu wsparcia, ale może być też sygnałem podwyższonej wrażliwości dziecka.
Z całą pewnością dobrze byłoby spotkać się z psychologiem.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Gąstoł
Dzień dobry,
opisuje Pani objawy lękowe pojawiające się zwłaszcza w sytuacji separacji od Państwa, które trwają już jakiś czas i nie przechodzą. Syn co wieczór cierpi, ma trudności z zaśnięciem, a także przejawia objawy bólowe oraz ze strony układu pokarmowego. Niepokojące jest też to, że syn mówi o swoich odczuciach, że jest beznadziejny i nikt go nie kocha, a także że domaga się uwagi. Nie bagatelizowałabym tych objawów, bo mogą one wskazywać na zaburzenia lękowe lub afektywne u dziecka (np. depresję dziecięcą). Zdecydowanie zachęcam do wizyty u psychologa dziecięcego. Im wcześniej sięgną Państwo po pomoc dla syna, tym lepiej. Warto porozmawiać z psychologiem także o tym, jak relacje w małżeństwie mogą wpływać na niepokój dziecka. Co to znaczy, że Pani traci cierpliwość? Co to znaczy, że mąż jest stanowczy? Czy syn może się bać Państwa reakcji? Pisze Pani, że syn jest osobą leniwą - co ma Pani na myśli? Psychologia nie zna takiego określenia, które jest potocznie, ale niepotrzebnie stosowanym określeniem w przypadku osób, które mogą być z powodu temperamentu (czyli wrodzonych cech) mniej aktywne, powolniejsze w działaniu, albo też z powodów emocjonalnych mają mniejszą motywację do różnych aktywności. Czyli to, co nazywa Pani lenistwem syna, może być albo jego normalnym poziomem funkcjonowania, lub też - jeśli zauważyła Pani w tym obszarze jakąś zmianę - może stanowić kolejny objaw gorszego samopoczucia, zwiększonego lęku, być może depresji dziecięcej.
Zdecydowanie zachęcam do wizyty u psychologa dziecięcego.
Pozdrawiam
Anna Mach
opisuje Pani objawy lękowe pojawiające się zwłaszcza w sytuacji separacji od Państwa, które trwają już jakiś czas i nie przechodzą. Syn co wieczór cierpi, ma trudności z zaśnięciem, a także przejawia objawy bólowe oraz ze strony układu pokarmowego. Niepokojące jest też to, że syn mówi o swoich odczuciach, że jest beznadziejny i nikt go nie kocha, a także że domaga się uwagi. Nie bagatelizowałabym tych objawów, bo mogą one wskazywać na zaburzenia lękowe lub afektywne u dziecka (np. depresję dziecięcą). Zdecydowanie zachęcam do wizyty u psychologa dziecięcego. Im wcześniej sięgną Państwo po pomoc dla syna, tym lepiej. Warto porozmawiać z psychologiem także o tym, jak relacje w małżeństwie mogą wpływać na niepokój dziecka. Co to znaczy, że Pani traci cierpliwość? Co to znaczy, że mąż jest stanowczy? Czy syn może się bać Państwa reakcji? Pisze Pani, że syn jest osobą leniwą - co ma Pani na myśli? Psychologia nie zna takiego określenia, które jest potocznie, ale niepotrzebnie stosowanym określeniem w przypadku osób, które mogą być z powodu temperamentu (czyli wrodzonych cech) mniej aktywne, powolniejsze w działaniu, albo też z powodów emocjonalnych mają mniejszą motywację do różnych aktywności. Czyli to, co nazywa Pani lenistwem syna, może być albo jego normalnym poziomem funkcjonowania, lub też - jeśli zauważyła Pani w tym obszarze jakąś zmianę - może stanowić kolejny objaw gorszego samopoczucia, zwiększonego lęku, być może depresji dziecięcej.
Zdecydowanie zachęcam do wizyty u psychologa dziecięcego.
Pozdrawiam
Anna Mach
Podobne pytania
- Panie doktorze...jestem r rozterce ułamała mi sie gorna 2 .Wystaje jakis kawałek..za duzy on nie jest...niewiem czy podejdzie sztyft czy nie..gdy by nie co pan proponuje,implant jak cos nie wchodzi w gre.
- Witam Panie Doktorze, od 9 cykli staramy się z mężem o dziecko niestety bez skutku. Mąż badał nasienie, ja hormony, potwierdzałam owulację na USG, cykle są regularne, choć dość krótkie. Kolejnym zaleconym krokiem jest laparoskopia w celu sprawdzenia drożności jajowodów , jednak mam wątpliwości czy od…
- Witam, Od 8 dni spóźnia mi się miesiączka, mimo że zawsze dostawałam na czas (nawet w czasie stresu czy podróży). Obecnie nie przeżywam żadnego stresu, ponad tydzień temu natomiast odbyłam podróż dosyć intensywną/męczącą, ale nie zmieniałam strefy czasowej ani klimatu. Nie odczuwam też bólu jajników…
- Witam. Mam bardzo skomplikowany problem. Mam celiakie, nietolerancję laktozy, refluks zoladkowo przełykowy, przewlekle zapalenie dwunastnicy i po oznaczeniu enzymu DAO wychodzi na to ze również nietolerancja histaminy. Mój DAO wynosi zaledwie 2 gdzie norma jest od 14. Udało mi się wyjść z anemi z niedoboru…
- Witam. Mam bardzo skomplikowany problem. Mam celiakie, nietolerancję laktozy, refluks zoladkowo przełykowy, przewlekle zapalenie dwunastnicy i po oznaczeniu enzymu DAO wychodzi na to ze również nietolerancja histaminy. Mój DAO wynosi zaledwie 2 gdzie norma jest od 14. Udało mi się wyjść z anemi z niedoboru…
- Witam. Mam bardzo skomplikowany problem. Mam celiakie, nietolerancję laktozy, refluks zoladkowo przełykowy, przewlekle zapalenie dwunastnicy i po oznaczeniu enzymu DAO wychodzi na to ze również nietolerancja histaminy. Mój DAO wynosi zaledwie 2 gdzie norma jest od 14. Udało mi się wyjść z anemi z niedoboru…
- Witam, chciałam zapytać w jakim wieku należałoby zrobić badanie cytologiczne? Mam 22 lata i nie wiem czy to nie za wcześnie, gdyż jedne źródła internetowe podają że powyżej 20 a inne że najwcześniej po 25 roku życia.
- Szanowny panie Doktorze, Mam bolące uszy podczas lotu. Żucie gumy i przełykanie śliny nie pomaga. Co robic? Pozdrawiam
- Jestem 24-letnią kobietą i odkąd pamiętam na mojej twarzy, szyi, plecach, dekolcie i pośladkach wyskakiwał trądzik. Nie są to tylko drobne krostki, ale też duże, głęboko sięgające wypryski, często z żółtą główką, które bolą jak się pojawiają, a potem długo nie znikają (ok. 1,5 tygodnia), w środku jest…
- Witam. Stwierdzono u mnie endometrioze,zmiany w obrębie blizny po CC które miało miejsce 2 lata temu. Ciążę prowadził właśnie Pań doktor. W trakcie cc wycięto również torbiel prawego jajnika. Obecnie zrosty bardzo doskwieraja,bole się nasilają i powodują różne dodatkowe przypadłości. Czy Pań doktor zajmuje…
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.