Jest mi bardzo trudno przy chorobie taty. Dowiedzieliśmy się o już bardzo zaawansowanym stadium raka
1
odpowiedzi
Jest mi bardzo trudno przy chorobie taty. Dowiedzieliśmy się o już bardzo zaawansowanym stadium raka. Od kiedy Tata o tym wie, zaczęło się wszystko sypać i wydaje się, że nie ma on sił na leczenie. Wiele przecierpiał, wystał się w kolejkach i poczekalniach. Raz też się baliśmy, że go stracimy, ale wyszedł z tego. Wciąż nie mogę uwierzyć, że stara się ze już zaczyna się ze mną żegnać, przekazuje mi rzeczy i sprawy, które mam robić po... Jestem tak bardzo na siebie zła, że myślę o swoich emocjach i staram się nie dopuszczać do siebie tych myśli, nie wiem jak mam się zachowywać. Mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie nieustannego smutku, płaczu i okazywania strachu, rozpaczy, a ja nadal mam poczucie żalu do niektórych sytuacji i nie umiem się odblokować, nie przechodzi mi do gardła nic czułego. Tak naprawdę powinnam go wspierać, ale po prostu tego nie umiem, paraliżują mnie kolejne zdania, że już niedługo umrze, że nie ma szans. Denerwuje mnie jak mówi mi, że nie potrafiłam tak poprowadzić życia, żeby mógł zobaczyć wnuki, że jakoś nigdy nie potrafilam sprawiać dobrej atmosfery. Rozumiem, że jest zły, bo wszystko mogło skończyć się inaczej, mógł mieć spokojną emeryturę. Nie wiem co mam mu mówić, przecież wiem, że nie będzie dobrze, tylko coraz gorzej.
Wszystko się posypało od kiedy ta paskudna choroba go dopadła. Jest mi tak okropnie źle, że musi cierpieć, że musi to wszystko przechodzić, że jest mną zawiedziony i nie ma chęci do ozdrowienia. Nie wiem, czy w ogóle mam prawo komukolwiek płakać w rękaw, bo nikt nie chce poświęcać czasu na negatywne emocje, każdy ma swoje problemy. Nie nadaję się kompletnie na wesołe spotkania ze znajomymi, a może z drugiej strony nie potrafię przestać o tym myśleć, żeby się nie nakręcać... nie mam sił na nic. To jest aktualnie najważniejszy problem, ale już czuję, że nie mam sił, bo straciłam jakiś czas temu pracę, która mnie wykańczała psychicznie i od kilku miesięcy nie mogę zrozumieć dlaczego czas tak upływa, a ja nadal nie umiem ogarnąć rzeczywistości, w której inni są szczęśliwi, a ja nie. Podobno jesteśmy kowalem swojego losu, ale od dwóch lat przytrafiają mi się takie sytuacje, które mnie kompletnie zmieniły i pozbawiły radości życia, a teraz choroba Taty jest dla mnie najgorszą rzeczą, jaka mogła się przytrafić i boję się, że tego nie przeżyję już.
Wszystko się posypało od kiedy ta paskudna choroba go dopadła. Jest mi tak okropnie źle, że musi cierpieć, że musi to wszystko przechodzić, że jest mną zawiedziony i nie ma chęci do ozdrowienia. Nie wiem, czy w ogóle mam prawo komukolwiek płakać w rękaw, bo nikt nie chce poświęcać czasu na negatywne emocje, każdy ma swoje problemy. Nie nadaję się kompletnie na wesołe spotkania ze znajomymi, a może z drugiej strony nie potrafię przestać o tym myśleć, żeby się nie nakręcać... nie mam sił na nic. To jest aktualnie najważniejszy problem, ale już czuję, że nie mam sił, bo straciłam jakiś czas temu pracę, która mnie wykańczała psychicznie i od kilku miesięcy nie mogę zrozumieć dlaczego czas tak upływa, a ja nadal nie umiem ogarnąć rzeczywistości, w której inni są szczęśliwi, a ja nie. Podobno jesteśmy kowalem swojego losu, ale od dwóch lat przytrafiają mi się takie sytuacje, które mnie kompletnie zmieniły i pozbawiły radości życia, a teraz choroba Taty jest dla mnie najgorszą rzeczą, jaka mogła się przytrafić i boję się, że tego nie przeżyję już.
Wbrew pozorom bardzo często nie do końca jesteśmy "kowalami własnego losu", a opisana sytuacja i towarzyszące jej emocje wymagają pomocy specjalistycznej: psychoterapeuty lub/i psychiatry. Proponuję zwrócić się o pomoc. Pozdrawiam.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.