Jakiś czas temu poznałam chłopaka. Od razu mi się spodobał - wizualnie i też tym, w jaki sposób mó
1
odpowiedzi
Jakiś czas temu poznałam chłopaka.
Od razu mi się spodobał - wizualnie i też tym, w jaki sposób mówił, opowiadał, zachowywał się.
Rozmowa od samego początku bardzo się kleiła, dużo wspólnego, wspólne pasje, podobne zdanie na różne tematy. Jeśli mam być szczera - poczułam od razu, że coś może z tego być. Usłyszałam zresztą od koleżanki, że było widać, że między nami zaiskrzyło. Pisaliśmy dzień, może dwa i pojawiła się propozycja pierwszy spotkania
Pierwsze spotkanie - po kilku godzinach miłych rozmów on już zakochany we mnie po uszy - wyleciał ze związkiem, z określeniem chłopaka-dziewczyny i ja złapałam przez to ogromny dystans. Jakby wszystko, co zaczęło "rosnąć" - cofnęło się.
Po tym fakcie o wszystkim szczerze porozmawialiśmy (ja zaczęłam rozmowę, napisałam do niego po powrocie do domu). Powiedziałam, że to dla mnie za szybko,
Przyznał, że się pospieszył, że głupio wyszło i przeprasza, ale sam nie wie, dlaczego zachował się jak gówniarz i niedojrzały dzieciak, że nie chciał mnie przestraszyć itp... (wspominał mi, że szuka poważnego związku - a nie przelotnych znajomości.)
Po tej sytuacji każde z nas musiało sobie trochę poukładać w głowie, ja - ochłonąć, on - uświadomić sobie, że faktycznie za szybko.
Po jakimś czasie, nieco niepewnie postanowiłam wejść w tę relację (już bez takich motylków w brzuchu jak za pierwszym raze kiedy go zobaczyłam) bo stwierdziłam, ze wszystko się ułoży. Bo chcemy przecież dobrze. Bo widzę, że jest naprawdę super chłopakiem i tak jestesmy razem do tej pory.
On - dojrzały, troskliwy, nieba by dla mnie uchylił.
Ja - nie wiem nawet jak to nazwać, ale zazwyczaj oschła i uciekająca od stwierdzenia, że jestem w związku.
Zdarzało się, że byłam super kochana i nie miałam wątpliwości; z drugiej strony wiem, że często jestem oschła i nie umiem dać tego co powinnam (troska, wsparcie, pomoc, przytulenie bez powodu - a chciałabym!!).
Czuje się z tego powodu strasznie winna. Zagubiona. Nie wiem czego sama chce.
Zastanawiam się, dlaczego tak jest?
Dlaczego nie potrafię docenić tego, jak mam dobrze?
Dlaczego nie potrafię tego odwzajemnić?
Dlaczego non stop się czuję jakbym go oszukiwała (on powiedział mi, że mnie kocha - ja nie umiem mu tego powiedzieć, ale czuje CHYBA, że jest dla mnie ważny).
Zaczęłam zadawać sobie pytanie. Dlaczego nie umiem pokochać? Przecież były te "motylki" na samym początku w brzuchu - które zawsze były dla mnie chyba jakimś wyznacznikiem miłości.
Zaczęłam też nieśmiało szukać opisów tego co robię jak się czuje (dlaczego nie umiem kochac itp?) i praktycznie wszystkie punkty do mnie pasują:
Czy tym, że w każdym poprzednim związku zostałam zostawiona? Że boję się zaangażować (choć nigdy nie miałam z tym problemu - a raczej "wlatywałam w relacje") A może tym, że nie było tego "magicznego miesiąca miodowego" na samym początku?
Nie umiem jasno stwierdzić, że "to właśnie to" - cały czas mam jakieś wątpliwości.
Jest mi z tym źle, że go krzywdzę - bo widzę, że ciągle się stara - a ja czasem tylko "biorę".
Boję się, że to co czuje się nie zmieni - a źle się czuję z tym, że nie jestem pewna swoich uczuć.
Zastanawiałam się też nad zakończeniem tej relacji - ale chyba czuje się w niej o tyle bezpiecznie, że boje się też to stracić?
Nie chcę krzywdzić, a czuję, że to robię - chociaż mimo to chłopak jest niesamowicie wyrozumiały, ale wiem, że on też ma uczucia i swoją cierpliwość.
Pomocy
Od razu mi się spodobał - wizualnie i też tym, w jaki sposób mówił, opowiadał, zachowywał się.
Rozmowa od samego początku bardzo się kleiła, dużo wspólnego, wspólne pasje, podobne zdanie na różne tematy. Jeśli mam być szczera - poczułam od razu, że coś może z tego być. Usłyszałam zresztą od koleżanki, że było widać, że między nami zaiskrzyło. Pisaliśmy dzień, może dwa i pojawiła się propozycja pierwszy spotkania
Pierwsze spotkanie - po kilku godzinach miłych rozmów on już zakochany we mnie po uszy - wyleciał ze związkiem, z określeniem chłopaka-dziewczyny i ja złapałam przez to ogromny dystans. Jakby wszystko, co zaczęło "rosnąć" - cofnęło się.
Po tym fakcie o wszystkim szczerze porozmawialiśmy (ja zaczęłam rozmowę, napisałam do niego po powrocie do domu). Powiedziałam, że to dla mnie za szybko,
Przyznał, że się pospieszył, że głupio wyszło i przeprasza, ale sam nie wie, dlaczego zachował się jak gówniarz i niedojrzały dzieciak, że nie chciał mnie przestraszyć itp... (wspominał mi, że szuka poważnego związku - a nie przelotnych znajomości.)
Po tej sytuacji każde z nas musiało sobie trochę poukładać w głowie, ja - ochłonąć, on - uświadomić sobie, że faktycznie za szybko.
Po jakimś czasie, nieco niepewnie postanowiłam wejść w tę relację (już bez takich motylków w brzuchu jak za pierwszym raze kiedy go zobaczyłam) bo stwierdziłam, ze wszystko się ułoży. Bo chcemy przecież dobrze. Bo widzę, że jest naprawdę super chłopakiem i tak jestesmy razem do tej pory.
On - dojrzały, troskliwy, nieba by dla mnie uchylił.
Ja - nie wiem nawet jak to nazwać, ale zazwyczaj oschła i uciekająca od stwierdzenia, że jestem w związku.
Zdarzało się, że byłam super kochana i nie miałam wątpliwości; z drugiej strony wiem, że często jestem oschła i nie umiem dać tego co powinnam (troska, wsparcie, pomoc, przytulenie bez powodu - a chciałabym!!).
Czuje się z tego powodu strasznie winna. Zagubiona. Nie wiem czego sama chce.
Zastanawiam się, dlaczego tak jest?
Dlaczego nie potrafię docenić tego, jak mam dobrze?
Dlaczego nie potrafię tego odwzajemnić?
Dlaczego non stop się czuję jakbym go oszukiwała (on powiedział mi, że mnie kocha - ja nie umiem mu tego powiedzieć, ale czuje CHYBA, że jest dla mnie ważny).
Zaczęłam zadawać sobie pytanie. Dlaczego nie umiem pokochać? Przecież były te "motylki" na samym początku w brzuchu - które zawsze były dla mnie chyba jakimś wyznacznikiem miłości.
Zaczęłam też nieśmiało szukać opisów tego co robię jak się czuje (dlaczego nie umiem kochac itp?) i praktycznie wszystkie punkty do mnie pasują:
Czy tym, że w każdym poprzednim związku zostałam zostawiona? Że boję się zaangażować (choć nigdy nie miałam z tym problemu - a raczej "wlatywałam w relacje") A może tym, że nie było tego "magicznego miesiąca miodowego" na samym początku?
Nie umiem jasno stwierdzić, że "to właśnie to" - cały czas mam jakieś wątpliwości.
Jest mi z tym źle, że go krzywdzę - bo widzę, że ciągle się stara - a ja czasem tylko "biorę".
Boję się, że to co czuje się nie zmieni - a źle się czuję z tym, że nie jestem pewna swoich uczuć.
Zastanawiałam się też nad zakończeniem tej relacji - ale chyba czuje się w niej o tyle bezpiecznie, że boje się też to stracić?
Nie chcę krzywdzić, a czuję, że to robię - chociaż mimo to chłopak jest niesamowicie wyrozumiały, ale wiem, że on też ma uczucia i swoją cierpliwość.
Pomocy
Dzień dobry, Dziękuję, że szczerze podzieliła się pani swoimi wyzwaniami. Szuka pani pomocy. To pierwszy, ważny krok do zmiany.
Pracowałam z osobami, którym terapia pomogła szerzej zobaczyć takie kwestie, aby podejmować lepsze decyzje w podobnych sytuacjach.
Jeśli jest pani zainteresowana - zapraszam do umówienia sesji online ze mną poprzez portal Znany Lekarz. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
Pracowałam z osobami, którym terapia pomogła szerzej zobaczyć takie kwestie, aby podejmować lepsze decyzje w podobnych sytuacjach.
Jeśli jest pani zainteresowana - zapraszam do umówienia sesji online ze mną poprzez portal Znany Lekarz. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
Podobne pytania
- Witam, od 9 marca miałam czerwone czasem brązowe upławy. Potem przyszedł okres chociaż za wcześniej. Normalnie krwawiłam. I po okresie do tej pory po wysikaniu się widzę różowe upławy czasem czerwone, zauważyłam że w pochwie na ściankach mam gęsta wydzielinę w kolorze krwi. Myślałam że to zapalenie pęcherza…
- Dzień Dobry Jestem po rezonansie kolana prawego czy trzeba się martwić ? Wizyta u ortopedy po świętach dopiero niestety -uwidoczniono rozlany obrzek szpiku grzbietowej części nasady piszczeli, oraz strefy obciążanej MFCstłuczenie. Prawidłowy sygnał MR pozostałej struktury kostnej, bez zmian ogniskowych…
- Dzien dobry Mam takie pytanie od kilku dni mam silny ból pod stopa na poduszce. Uniemożliwia chodzenie.choc juz jest poprawa, oszczędzam nogę. Lekarz zlecil badania krwi, kwasu moczowego, RP. Podejrzewa dne moczanowa. Przepisal mi dwa leki Diloxib i colchicum dispert(typowy lek na ta chorobe). Ten…
- Dzień dobry, w lutym rozpoczęłam leczenie dentystyczne. Ze względu na kiepski stan uzębienia zdecydowałam się na założenie koron porcelanowych na wszystkie górne zęby, w tym most składający się łącznie z 5 zębów. Od samego początku informowałam, że zależy mi na zrobieniu wszystkiego przed majem, dlatego…
- Witam,Na lewej tęczówce mój chłopak ma czarną kropkę. Co to oznacza?
- Witam mam 39 lat zdiagnozowano u mnie naczyniaka 22mn w wontrobie teraz czekam na rezonans magnetyczny. Moje pytanie jak to leczyć i gdzie można się udać. Bo bardzo mało o tej chorobie wiadomo
- Witam, prosiłbym bym o interpretacje wyników badania moczu. Badanie ogólne moczu (A01) Barwa jasnożółta Przejrzystość przejrzysty Ciężar właściwy 1,017 Odczyn pH 6,0 Białko nieobecne Glukoza nieobecna Urobilinogen 0,2 EU/dl Bilirubina nieobecna Ciała ketonowe nieobecne Leukocyty nieobecne…
- Wiem, że na wizycie lekarz tłumaczył mi, ze mam nosić orteze, żeby chronić się od innych urazów. Ostrożność lekarza może wynikać z tego, ze noga miała być operowana, ale została nastawiona gipsem na szczęście z dużym powodzeniem. Myśle ze zacznę od rehabilitacji lydki i powrotu moich mięśni, a ćwiczenia…
- Czy przy covid na obniżenie gorączki mogę stosować ibuprofen? Lekarz przepisał mi naproxen 250× 4 i nic to nie pomaga?
- Witam.Jakiś czas temu pojawiła mi się na penisie mała grudka tak jakby z samej skóry. Nic w niej nie ma ale jest wyczuwalna pod palcem. Znajduje się na samym końcu skóry zakrywającej żołądź. Nie boli, nie swędzi. Smaruje maścią cynkowa żeby to wysuszyć ale nie pomaga. Proszę o poradę. Pozdrawiam
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.