Dzień dobry. Mam 33 lata d 6 lat nie piję ani nie używam narkotyków. Przeszłam psychoterapię trwając
1
odpowiedzi
Dzień dobry. Mam 33 lata d 6 lat nie piję ani nie używam narkotyków. Przeszłam psychoterapię trwającą ponad 4 lata, czasami spotykałam się z terapeutką nawet 2 razy tygodniowo. Mam też zdiagnozowane borderline, brałam Convulex (i jeszcze jeden lek, którego nazwy nie pamiętam) przez 7 miesięcy, To było na początku wychodzenia z nałogu, psychiatra zdecydowała, że sama terapia mi pomoże i "po co mam się truć"
Jednak miałam we wrześniu bardzo smutne wydarzenie- śmierć bliskiej osoby i wcześniejsze kilka miesięcy spędzania z nią czasu gdy źle się czuła, opiekowania się nią. Od tej pory nie mogę poradzić sobie z napadami złości, wpadania w szał (to wszystko kieruje na siebie i na partnera), wróciło wszystko co było na początku, z czym myślałam że sobie poradziłam. Mam myśli- ucieczkowe, oczywiście zmiany nastroju. Użalanie się na zmianę z radością.
Oczywiście moja terapeutka zaprasza mnie do siebie ale czuję, że ne chcę więcej do niej iść bo ona również uważa, że leki mi nie są potrzebne- mimo to jest najbliższą mi osobą i jestem wdzięczna. Zastanawiam się o co chodzi? Czy na pewno nie powinnam brać jakiś leków?
Jasne, że planuje psychoterapię grupową, bo nie mam ani jednej koleżanki. Moi znajomi to seniorzy, ich zwierzaki :) Z rodziną sporadycznie się kontaktuję- moja jedyna relacja to związek, który wisi na włosku.
Czuję że zaraz zwieję, zrobię to, co zawsze. Ucieknę...A mam chęć tu być gdzie jestem tylko w lepszej formie, a nie mogę jakoś jej osiągnąć..
Jednak miałam we wrześniu bardzo smutne wydarzenie- śmierć bliskiej osoby i wcześniejsze kilka miesięcy spędzania z nią czasu gdy źle się czuła, opiekowania się nią. Od tej pory nie mogę poradzić sobie z napadami złości, wpadania w szał (to wszystko kieruje na siebie i na partnera), wróciło wszystko co było na początku, z czym myślałam że sobie poradziłam. Mam myśli- ucieczkowe, oczywiście zmiany nastroju. Użalanie się na zmianę z radością.
Oczywiście moja terapeutka zaprasza mnie do siebie ale czuję, że ne chcę więcej do niej iść bo ona również uważa, że leki mi nie są potrzebne- mimo to jest najbliższą mi osobą i jestem wdzięczna. Zastanawiam się o co chodzi? Czy na pewno nie powinnam brać jakiś leków?
Jasne, że planuje psychoterapię grupową, bo nie mam ani jednej koleżanki. Moi znajomi to seniorzy, ich zwierzaki :) Z rodziną sporadycznie się kontaktuję- moja jedyna relacja to związek, który wisi na włosku.
Czuję że zaraz zwieję, zrobię to, co zawsze. Ucieknę...A mam chęć tu być gdzie jestem tylko w lepszej formie, a nie mogę jakoś jej osiągnąć..
Proszę udać się do psychiatry, celem zaplanowania ewentualnej terapii. Pozdrawiam
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.